UFG proponuje kierowcom na wakacje bezpłatną aplikację "Na wypadek"

Na wakacje weź bezpłatną  aplikację "Na wypadek" Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) - radzi "Prnews.pl"(www.prnews.pl z 18.05.2015 r.). Aplikacja, którą od kilku miesięcy udostępnia UFG,  asystuje kierowcy w stresującym momencie tuż po kolizji  i pomaga zebrać niezbędne informacje .Dlatego warto zainstalować ją w swoim urządzeniu mobilnym i mieć gotową na wypadek, gdyby kiedykolwiek była nam potrzebna - proponuje Elżbieta Wanat Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jak podaje portal, dzięki aplikacji UFG ‘Na wypadek’ kierowca 'prowadzony jest krok po kroku przez listę niezbędnych czynności, które należy wykonać po wypadku drogowym, takich jak: dokumentowanie danych uczestników zdarzenia i okoliczności samej szkody; wykonanie zdjęć obrazujących uszkodzenia czy zebranie innych informacji niezbędnych do tzw. wspólnego  oświadczenia o zdarzeniu drogowym. Aplikacja podpowie również m.in.: czy konieczne jest wezwanie policji, jak poprawnie wykonać zdjęcia uszkodzeń w pojazdach, jakie inne informacje, o których kierowcy często zapominają, należy też zebrać".  Dodatkową funkcją aplikacji jest możliwość otrzymania z UFG informacji o swoich polisach oraz przypomnienie o dacie ich wygaśnięcia czy zbliżającym się terminie przeglądu technicznego. Wystarczy,  aby posiadacz pojazdu wprowadził do aplikacji dane z dowodu rejestracyjnego (za pomocą kodu QR).
Aplikacja  ta  jest kontynuacją innej, wcześniej udostępnionej -  ‘UFG Baza’, która pozwala sprawdzić OC danego pojazdu bezpośrednio na drodze (gdy nie wiadomo czy inni uczestnicy wypadku mają wykupione OC lub wsiadając, jako kierowca, do pojazdu co do którego chcemy się upewnić czy ma tę obowiązkową polisę).
Aplikacja "Na wypadek" działa w systemach Android oraz iOS i można ją pobrać z platform: App Store i iTunes. Na www.youtube.com dostępny jest też film opisujący jej działanie i możliwości

Kancelarie prawne wybierają coraz wyższe limity ubezpieczenia

Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 18.05.2015 r.), kancelarie prawne z obawy przed wysokimi odszkodowaniami dla klientów  kupują coraz droższe polisy OC.  Ich sumy ubezpieczenia  wzrosły nawet kilkakrotnie - pisze gazeta, powołując się na dane  zamieszczone w ankietach do  rankingu, który przygotowuje  dziennik. "Zarówno firmy prywatne, jak i instytucje ogłaszające przetargi oczekują takich ubezpieczeń, a niezadowoleni klienci coraz częściej żądają wysokich odszkodowań za pomyłki" - twierdzi gazeta.
Jak przyznaje w "Rz" Adam Gmurczyk, dyrektor Działu Ubezpieczeń Financial Lines w AIG, "niektóre kancelarie kupują już polisy z limitami dochodzącymi do 100 mln zł". Na przykład działające w Polsce międzynarodowe kancelarie mają sumy ubezpieczenia sięgające kilkuset mln dolarów (Baker & McKenzie -   400 mln dol.). Zdaniem Agnieszki Rosa z PZU, na wzrost zainteresowania wyższymi sumami gwarancyjnymi w ubezpieczeniach OC kancelarii prawnych   wpływ  ma coraz większa świadomość odpowiedzialności za błąd zawodowy.  "Coraz częściej także klienci kancelarii zwracają się z roszczeniami dotyczącymi odpowiedzialności cywilnej kancelarii za błąd zawodowy. "Kontrahenci biznesowi oczekują też, że kancelaria prawna, z którą zawierają umowę na obsługę prawną, będzie miała polisę OC z odpowiednio wysoką sumą gwarancyjną" – twierdzi w gazecie  Rosa.
Natomiast  Adam Gmurczyk, dyrektor Działu Ubezpieczeń Financial Lines w AIG podkreśla, iż  "ubezpieczenie odpowiedzialności zawodowej zwiększa wiarygodność firmy wśród kontrahentów. Ponadto, wyższy limit sumy ubezpieczenia jest wynikiem większej świadomości ryzyka wśród kancelarii prawnych, jak również obserwowanego wzrostu świadomości wśród potencjalnych klientów kierujących roszczenia i coraz wyższych zasądzanych kwot za błędnie wykonane usługi". Albowiem  klienci coraz częściej idą do sądu po odszkodowanie także wtedy, gdy nie są zadowoleni z usług prawnika - podaje "Rz".

Podwyżki komunikacyjnego OC już jesienią

Komunikacyjne polisy OC mogą zdrożeć  zaraz po wakacjach - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 18.05.2015 r.), powołując się na Przemysława Dąbrowskiego  z zarządu PZU SA. Jego zdaniem,. ceny polis OC przestaną spadać po II kwartale br. "Jeżeli tak się stanie, będziemy mogli mówić o szansach na wzrost składki przypisanej brutto w tym segmencie w tym roku. Jeżeli chodzi o nas, to dostosujemy politykę cenową do tego, co się stanie na rynku "- twierdzi Dąbrowski. Jak przypomina  gazeta, w 2014 r. w tym segmencie rynku  trwała wojna cenowa. I tak, w 2014 r. strata techniczna wszystkich ubezpieczycieli w komunikacyjnym OC pogłębiła się do niemal 800 mln zł z 329,9 mln zł w roku 2013. Jest to  "efekt m.in. mniejszych wpływów ze składek z powodu konkurencji cenowej, przy wzroście wypłacanych odszkodowań i świadczeń oraz kosztów akwizycji" - pisze dziennik. Jednak Przemysław Dąbrowski z zarządu PZU przyznaje w "DGP", iż  wiele wskazuje na to, że polisy komunikacyjne przestaną tanieć.  Mają  wpłynąć   na  to  m.in. dodatkowe koszty, jakie zaczynają ponosić ubezpieczyciele w związku m.in. z wdrożeniem  wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego, mających  ograniczyć samowolę firm i zaniżanie wypłat z tytułu komunikacyjnego OC. "Do tego dochodzi coraz szerzej oferowana usługa bezpośredniej likwidacji szkód (BLS), która jest wygodna dla klientów, ale generuje dodatkowe koszty"- podaje "DGP".

PZU  z rekordowym zyskiem za I kw.2015 r.

PZU w pierwszym kwartale 2015 r. wypracował ponad 941 mln zł zysku, to jest  o 25,2 proc. więcej w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy ub.r.- donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 13.05.2015 r.).  Wzrósł także wskaźnik ROE   firmy  z  5,1 p.p. do poziomu 27,6 proc. Według dziennika, w omawianym czasie  firma  osiągnęła przypis składki  brutto na poziomie 4,7 mld zł, a więc o  7,5 proc. więcej niż przed rokiem. Przy tym,  na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2014 ubezpieczyciel planuje przeznaczyć 2,6 mld zł - pisze gazeta. Zdaniem Przemysława Dąbrowskiego, wiceprezesa  PZU, spółka  odczuwa coraz więcej pozytywnych efektów wdrożenia bezpośredniej likwidacji szkód. "Mamy coraz więcej zgłoszeń w ramach BLS, klienci bardzo sobie nasze rozwiązania chwalą" - twierdzi Dąbrowski.  PZU odnotował przy tym wysokie wzrosty z  działalności lokacyjnej (ponad 951  tys. zł w porównaniu do  I kw.  2014 r., gdy było to  542,6 tys. zł).  Dąbrowski podkreśla w "Rz", iż "wpływ na działalność Grupy PZU w pierwszym kwartale 2015 roku w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku miał przede wszystkim wzrost składki przypisanej brutto uzyskany dzięki rozwojowi działalności na rynkach zagranicznych, składce pozyskanej przez Link4 oraz rozwój ubezpieczeń grupowych ochronnych". Przy tym poprawiła się rentowność w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych, " głównie w wyniku niższej szkodowości w grupie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz ryzyk finansowych - informuje gazeta. PZU odnotował  jednak spadek  rentowności w segmencie ubezpieczeń masowych,  związany przede wszystkim  ze wzrostem szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych. "Rzeczpospolita" podkreśla, iż  "w sposób istotny na porównywalność wyników wpłynęło rozszerzenie działalności w Polsce i krajach bałtyckich w 2014 roku".

Polacy oczekują spersonalizowanej komunikacji z ubezpieczycielem

W opinii "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 14.05.2015 r.), polskie firmy ubezpieczeniowe czekają zmiany związane z obsługą klienta. Coraz więcej klientów uważa tradycyjne metody pracy ubezpieczycieli za anachronizm. Ci klienci wolą oferty online i sprawne aplikacje na urządzenia mobilne niż kontakt  z agentem sprzedającym polisy. "DGP" podkreśla, iż  w ub.r. towarzystwa poprzez  direct sprzedały  ponad 5 mln polis. Zdaniem Andrzeja Klesyka, prezesa zarządu PZU, "ubezpieczyciele mają dosyć trudne zadanie, ponieważ zwykle kontakt z klientem jest ograniczony do momentu sprzedaży (...) Musimy poszukać możliwości, aby tę relację z klientem budować stale, np. poprzez systematyczny kontakt, akcje edukacyjne, może pewnego rodzaju oferty nieinwazyjne, ponieważ w obecnych czasach klienci nie chcą być bombardowani informacjami". Gazeta pisze, powołując się na  "Światowe badanie klientów firm ubezpieczeniowych EY" z 2014 r., iż  Polacy oczekują spersonalizowanej komunikacji. "Ponad połowa chciałaby, żeby firmy ubezpieczeniowe kontaktowały się z nimi przynajmniej raz w roku – czy to z przygotowaną ofertą ubezpieczeń na życie, czy ubezpieczeń majątkowych. Wśród badanych tylko jedna trzecia Polaków nie zainicjowała żadnego kontaktu ze swoim ubezpieczycielem w ciągu poprzedzających ankietę 18 miesięcy. Jeśli doszło do kontaktu, to 77 proc. przyznaje, że była to owocna rozmowa, zakończona kupnem nowej polisy, rozszerzeniem dotychczasowej lub poprawą opinii na temat ubezpieczyciela' - zauważa dziennik..

SA: Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej jest odzwierciedleniem w formie pieniężnej rozmiaru krzywdy


Osoba przeżywająca ból po tragicznej śmierci dziecka nie może liczyć na zadośćuczynienie adekwatne do przeżywanego cierpienia, skoro sama nie chce zakończyć procesu żałoby i rezygnuje z leczenia depresji.- orzekł  Sąd Apelacyjny  w Białymstoku (sygn. akt I ACa 701/14). w wyroku z 23 stycznia 2015 r. Jak podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 13.05.2015 r.), sprawa dotyczyła zadośćuczynienia dla Barbary W., której córka " została śmiertelnie potrącona na przejściu dla pieszych przez nietrzeźwego kierowcę. Miała 22 lata, uczyła się w innej miejscowości, ale pozostawała na utrzymaniu matki i ojczyma i często ich odwiedzała". Matka po śmierci córki wpadła w depresję, rozpoczęła leczenie psychiatryczne, które jednak na własne życzenie przerwała - informuje gazeta. Ubezpieczyciel wypłacił jej w postępowaniu likwidacyjnym 30 tys. zł.  Barbara W. jednak  pozwała towarzystwo ubezpieczeniowe sprawcy wypadku o zapłatę 220 tys. zł wraz z odsetkami ustawowymi tytułem zadośćuczynienia za śmierć córki, zaś ubezpieczyciel  wniósł o oddalenie powództwa.
Dziennik podaje, iż  Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał żądanie zadośćuczynienia za całkowicie uzasadnione, to jednak tylko do kwoty 20 tys. zł, a zatem łącznie z już zapłaconą kwotą  do 50 tys. zł. A to dlatego, że Barbara W. sama zdecydowała o zaprzestaniu zażywania leków. SO orzekł, iż "trudno z aprobatą odnieść się do odrzucenia możliwości pomocy, która skutkowałaby – z dużą dozą prawdopodobieństwa – zmniejszeniem jej cierpień, a tym samym zawężeniem skutków zdarzenia, za które odpowiedzialność ponosi pozwany ubezpieczyciel". Powódka zaskarżyła ten wyrok w całości. Jednak zdaniem Sądu Apelacyjnego  w Białymstoku , sąd I instancji "uwzględnił wszystkie okoliczności rzutujące w istotny sposób na wysokość zadośćuczynienia. Respektował przy tym zasadę, że zadośćuczynienie jest odzwierciedleniem w formie pieniężnej rozmiaru krzywdy, która nie zależy od statusu materialnego pokrzywdzonego" zaś - "korygowanie przez sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być aktualne tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono  niewspółmiernie nieodpowiednie".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT