UFG skutecznie ściąga odszkodowania za wypadek od nieubezpieczonych kierowców

Dzięki centralnej bazie danych o polisach komunikacyjnych Ośrodka Informacji Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny  (UFG)  skuteczniej identyfikuje nieubezpieczonych sprawców wypadków. Z danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego  wynika, iż w  ciągu roku  o  prawie 20 proc. wzrosła liczba kierowców bez OC, którzy z własnej kieszeni muszą zwracać odszkodowania za spowodowany wypadek – podaje "Bankier.pl" (www.bankier.pl z 08.09.2011 r.). I tak, w pierwszym półroczu br. UFG  wystąpił z takim roszczeniem do 1177 posiadaczy pojazdów, z których  przeciętnie każdy musi zwrócić UFG po 9,4 tysiąca zł czyli około dwadzieścia razy więcej niż wynosi średnia składka za komunikacyjne OC w Polsce. Według "Bankier.pl", najbardziej dynamicznie rośnie liczba spraw w których odszkodowanie do zwrotu przekracza 100 tys. zł, a najwyższy regres wynosi prawie 700 tys. zł.
W pierwszym półroczu 2011 r. UFG prowadził łącznie 17,5 tys. postępowań regresowych dotyczących OC komunikacyjnego, uzyskując z tego tytułu ponad 7,3 mln zł, o 7 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym czasie koszty windykacji regresów wyniosły 1,2 mln zł.
Elżbieta Wanat – Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) ostrzega, iż od nowego roku nieubezpieczonych sprawców wypadków czekają jeszcze poważniejsze konsekwencje finansowe. Zgodnie z mającą wejść w życie  nowelą  przepisów, UFG będzie zobowiązany do dochodzenia nie tylko odszkodowania, wypłaconego ofiarom wypadku, ale również poniesionych przez siebie kosztów, związanych z tą wypłatą.
Obecnie nieubezpieczony musi liczyć się z następującymi kosztami (oprócz zwrotu odszkodowania za spowodowany wypadek): kara za brak OC komunikacyjnego (dla samochodów osobowych pełna stawka to 1980 zł) oraz mandat podczas kontroli drogowej (50 zł). 

Ubezpieczyciele zainteresowani sprzedażą polis w supermarketach

Supermarkety  sprzedają coraz więcej polis. O rozwoju tej sieci sprzedaży myślą kolejne firmy ubezpieczeniowe – podaje  "Rzeczpospolita" (Nr z 04.08.2011 r.). Według Agaty Wiśniewskiej-Zaleskiej  z Link4,  ubezpieczyciel, który jak dotąd oferował  w Tesco  ubezpieczenia samochodowe i osobowe, teraz  poszerza  swoją ofertę  produktów o polisy mieszkaniowe. Jak podaje dziennik, tym kanałem sprzedaży  zainteresowani są również  inni ubezpieczyciele, w tym Liberty Direct. Paweł Zylm, prezes  zarządu BRE Ubezpieczenia  twierdzi w gazecie, iż powodzenie takiego projektu "w dużej mierze zależy od pogodzenia interesów ubezpieczyciela, jakim jest dotarcie do jak największej liczby klientów i sklepu. Dla hipermarketu kalkulacja jest prosta: czy zarobi więcej na prowizji od sprzedanych polis czy na postawieniu w tym samym miejscu automatu np. do sprzedaży coca-coli" . Natomiast zdaniem Elżbiety Wójcik, wiceprezesa Avivy, taki sposób dystrybucji ubezpieczeń jest  znakiem czasu. Wócik uważa, iż  "supermarket będzie dobrym miejscem kontaktu z klientem, który przy okazji zakupów jest gotów też zawrzeć ubezpieczenie".

Nadal mało kupujemy ubezpieczeń ochrony prawnej

Zbyt późno albo wcale nie korzystamy  z pomocy prawnej i to nawet w sprawach o znacznym wymiarze finansowym. Jak  pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 04.08.2011 r.), powołując się na  analizy wykonane  przez towarzystwo ubezpieczeniowe D.A.S., w  pierwszym półroczu br. Polacy skorzystali z usług prawniczych ponad 8 tys. razy, czyli tyle, ile w całym 2008 r. Według gazety, do  korzystania z usług prawników zniechęcają Polaków wysokie koszty. "Z raportu przygotowanego przez Komisję Europejską wynika, że Polska jest dziś krajem o jednych z najwyższych w Europie cenach sądowych i adwokackich. Na przykład przy sprawie rozwodowej za adwokata z renomowanej kancelarii w Warszawie zapłacimy średnio 2860 euro. Na Słowacji 300. Koszty sądowe tego typu procesu u nas to dodatkowy wydatek 225 euro, podczas gdy w wielu krajach UE nie przekraczają one 100 euro" - podaje "DGP".
Receptą na wysokie koszty są właśnie ubezpieczenia ochrony prawnej, które promuje wspólnie z ubezpieczycielami, rzecznikiem ubezpieczonych oraz rzecznikiem praw obywatelskich. Szacuje się, że polisy ma około 1 proc. dorosłych Polaków. Wynika to również z tego - tłumaczy dziennik -  iż  90 proc. ankietowanych osób jest przekonanych, że nie potrzebuje i nie będzie potrzebowało pomocy prawnej. Zupełnie odwrotnie myślą Niemcy – tam ubezpieczenie ochrony prawnej wykupione ma 80 proc. obywateli.

Kobieta szybciej ubezpieczy mieszkanie niż samochód

Kobiety, w przeciwieństwie do mężczyzn, chętniej i częściej ubezpieczają mieszkanie, jak i decydują gdzie oraz  na jaką kwotę je ubezpieczyć - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 04.08.2011 r.), powołując się  na  badania Warty,  przeprowadzone  na próbie 160 tys. klientów firmy. Wynika z nich, że gdy   kobieta decyduje się na zakup polisy, to jej pierwszym wyborem jest ubezpieczenie mieszkania ( 30 proc. badanych pań), następnie  ubezpieczenia motoryzacyjne (23 proc.) i podróżne, które wykupiło w pierwszej kolejności 14 proc. kobiet. Z badań wynika ponadto, że "kobiety oczekują kompleksowej ochrony, w pytaniu dotyczącym oczekiwań w kwestii zakresu polisy, często przewijały się wypowiedzi:  oczekuję ubezpieczenia typu "wszystko w cenie".
Gazeta  podaje, że  w  przypadku mężczyzn wyraźnie w pierwszym wyborze dominują ubezpieczenia motoryzacyjne (77 proc. decyzji o zakupie w pierwszej kolejności), a  na mieszkania w pierwszej kolejności decyduje się jedynie co dziesiąty mężczyzna.
Dziennik przypomina, iż  Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł w marcu br. o niemożności stosowania rozróżnienia ze względu na płeć przy ustalaniu wysokości składek ubezpieczeniowych, a więc np. preferencyjnych  składek  przy ustalaniu wysokości opłat z tytułu np. ubezpieczeń motoryzacyjnych (wg statystyk - mniej szkodowa jazda) czy w ubezpieczeniach  życiowych ze względu na rzadsze zachorowania oraz dłuższą średnią życia.
Tymczasem eksperci ubezpieczeniowi argumentują, iż różnicowanie stawek ze względu na płeć jest jedynie wyrazem troski ubezpieczycieli o jak najlepszą ocenę ryzyka.

Majątkowa Aviva stawia na rozwój

O 33 proc. w ciągu roku wzrósł przypis  składki  zebrana przez majątkową Avivę, głownie dzięki sprzedaży polis  komunikacyjnych (wzrost o ponad 70 proc.). Na koniec czerwca 2011 r. ubezpieczyciel odnotował  163 mln zł przypisu składki wobec 122 mln zł rok temu - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.08.2011 r.).  Według prezesa Avivy Macieja Jankowskiego,  taki  szybki wzrost to nie tylko zasługa większych cen ubezpieczeń (głównie komunikacyjnych i mieszkaniowych), lecz także efekt pozyskania nowych klientów. I tak - pisze gazeta - w kanale direct sprzedaż w ciągu roku wzrosła o 45 proc., a w bancassurance – o ponad 50 proc.
W opinii "DGP",  pomimo  szybkich wzrostów majątkowa Aviva nadal jest na minusie. W pierwszym  półroczu br. ubezpieczyciel  zanotował 36 mln zł straty netto.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT