Ubezpieczenie niezgodne z zasadami współżycia społecznego ?

"Gazeta Wyborcza"(Nr z  09.11.2017 r.) opisuje  sprawę  klienta, który wziął w Getin Banku  kredyt  o wartości około  4 mln zł, do którego bank jeszcze "dorzucił"  polisę inwestycyjną  Pareto oraz  ubezpieczenie od wad prawnych finansowanej nieruchomości.  Bank zażądał też dodatkowego zabezpieczenia – hipoteki na drugiej nieruchomości kredytobiorcy.  Jej wartość to 1,7 mln zł  – informuje gazeta. Natomiast  ubezpieczenie, które dołożono klientowi, to grupowa polisa „ochrony prawnej tytułu prawnego do nieruchomości" i dotyczy sytuacji, w której z powodu "jakichś błędów w dokumentacji lub innych problemów proceduralnych",  kredytobiorca nie jest w stanie wyegzekwować wpisu w księdze wieczystej. W takiej sytuacji,  zagrożony jest też prawomocny wpis hipoteki na rzecz banku, która  "obok dochodów kredytobiorcy – jest docelowym zabezpieczeniem kredytu" - wyjaśnia  dziennik. I tak, w  ramach ochrony ubezpieczeniowej, towarzystwo  zobowiązuje się ponieść "koszty prawników, koszty sądowe, koszty opinii prawnych, koszty ugody sądowej i pozasądowej, koszty administracyjne",  aby  ułatwić kredytobiorcy doprowadzenie do zamieszczenia stosownych wpisów w księdze wieczystej. Według gazety,  zarówno suma ubezpieczenia, jak i składka ubezpieczeniowa zostały wyliczone nie tylko na podstawie wartości nieruchomości, która miała być finansowana, ale też nieruchomości, która była już własnością klienta i wobec której  nie było  ryzyka problematycznego wpisu banku do hipoteki (kredytobiorca był wpisany jako właściciel w księdze wieczystej). Razem   ubezpieczenie ochrony od wad prawnych kosztowało kredytobiorcę 205 tys. zł.  Jak donosi "GW", klientowi nie przekazano żadnego dokumentu,  potwierdzającego  objęcie jakiegokolwiek majątku ochroną oraz "jaka to miałaby być ochrona". Wiadomo zaś, ile  klient zapłacił, tyle, że  on "nie wie ani za co zapłacił, ani czy pieniądze rzeczywiście poszły na cel, na który zostały zadeklarowane". Przy tym, zarówno "bank jako ubezpieczający, jak i ubezpieczyciel odmówili udostępnienia (...) warunków łączącej ich umowy ubezpieczenia, nie przedstawili dokumentacji potwierdzającej objęcie ochroną, nie przedstawili kopii deklaracji przystąpienia do ubezpieczenia, nie wyjaśnili, skąd bierze się taka, a nie inna wysokość" - twierdzi w "Wyborczej"  mec. Jacek Szymański z poznańskiej kancelarii Szymański Wyjątek,  reprezentujący  kredytobiorcę. Dlatego też - zauważa prawnik -  nie wiadomo dotychczas,  „czy ubezpieczyciel w ogóle objął ubezpieczeniem drugą nieruchomość stanowiącą dodatkowe zabezpieczenie kredytu i niewymagającą żadnej ochrony, czy też wartość tej nieruchomości uwzględnił tylko przy wyliczaniu składki i sumy ubezpieczenia. Nie wiemy również, ile łącznie wyniosła składka".  Wprawdzie  po  negocjacjach bank  przysłał  wyciąg z umowy ubezpieczenia,  ale załączników już nie.  "GW"  zastanawia  się  więc, ile jest warta umowa ubezpieczenia bez załączników,  stanowiących jej integralną część? Tym bardziej, że klient nie wyklucza wcześniejszej spłaty kredytu. A to wiązałoby się z wystąpieniem o zwrot części składki ubezpieczeniowej. Klient nie wyklucza też  "zakwestionowania tego ubezpieczenia jako niezgodnego z zasadami współżycia społecznego" - pisze "Wyborcza".

Prezydent RP podpisał nowelizację ustawy  o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz  ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej

Andrzej Duda, prezydent RP,  podpisał nowelizację ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.11.2017 r.). Nowa regulacja, która wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2018 r.,  służy przede wszystkim  implementacji do polskiego prawa unijnego rozporządzenia, nakładającego "obowiązek tworzenia przez instytucje rynku finansowego dokumentów zawierających kluczowe informacje o produktach oraz przekazywania ich klientom przed zawarciem umowy" - pisze dziennik.  I tak,  zgodnie z założeniami rozporządzenia, dokument zawierający kluczowe informacje o produkcie powinien być sformułowany "w sposób dokładny, rzetelny, jasny i nie wprowadzać konsumenta w błąd" .  Z kolei nowela ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym wskazuje Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) jako organ odpowiedzialny za nadzór, przestrzeganie i egzekwowanie rozporządzenia unijnego w sprawie ubezpieczycieli oraz nakładanie kar administracyjnych  za  nieprzestrzeganie  przepisów rozporządzenia - podaje "DGP". Według gazety,  w praktyce oznacza to,  że zakłady ubezpieczeń, brokerzy ubezpieczeniowi, agenci ubezpieczeniowi, fundusze inwestycyjne oraz banki - oferujące detaliczne produkty zbiorowego inwestowania i ubezpieczeniowe produkty inwestycyjne - będą musieli stosować przepisy rozporządzenia unijnego, a jeśli tego nie uczynią, zostaną obciążeni karami administracyjnymi nałożonymi przez KNF.  Na przykład wobec ubezpieczycieli  - informuje dziennik - "nakładane kary będą ustalane od przypisu składki brutto” i będą one wynosiły 3 proc., natomiast w odniesieniu do innych jednostek organizacyjnych oraz osób prawnych – będą „naliczane w wysokości 3 proc. przychodów netto ze sprzedaży towarów i usług oraz operacji finansowych".
Kwotowo określona wysokość kary dla osób prawnych lub jednostek organizacyjnych wynosi ponad 21,5 mln zł, natomiast w przypadku osoby fizycznej nieco ponad 3 mln zł.

Sąd: ubezpieczyciel  musi ponieść pełne koszty wynajęcia pojazdu zastępczego,  nawet za 130 dni najmu

Jeśli poszkodowany w kolizji samochodowej nie ma pieniędzy na  naprawę auta, a postępowanie likwidacyjne przedłuża się  z  przyczyn leżących po stronie ubezpieczyciela, to ten ostatni musi ponieść pełne koszty wynajęcia pojazdu zastępczego -  uznał Sąd Rejonowy w Zduńskiej Woli, a Sąd Okręgowy w Sieradzu potwierdził prawidłowość jego stanowiska w wyroku z 27 września 2017 r. (sygn. akt I Ca 340/17). Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych  (PBUK) - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 06.11.2017 r.) -  musi  więc zwrócić  osobie poszkodowanej koszty najmu pojazdu zastępczego za 130 dni jego użytkowania.
SR orzekał w sprawie  skutków likwidacji kolizji auta Barbary F. oraz  samochodu z zagraniczną rejestracją i zagraniczną polisą OC - pisze dziennik. Kobieta zgłosiła szkodę do polskiego przedstawiciela ubezpieczyciela sprawcy wypadku  i wynajęła samochód zastępczy w firmie P.  Zakład ubezpieczeń  uznał, że szkoda jest całkowita i  wypłacił  Barbarze F. odszkodowanie. Wówczas zwróciła ona wynajmowane auto firmie P oraz zdecydowała się  naprawić uszkodzony  samochód.  Zaś roszczenia z tytułu kosztów najmu pojazdu zastępczego  scedowała na rzecz wspólników firmy P, którzy  pozwali  Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) w Warszawie (PBUK) o zwrot kosztów najmu - podaje  gazeta. I tak, sąd  I instancji uznał, że roszczenie jest uzasadnione, gdyż  zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność także w zakresie kosztów najmu pojazdu zastępczego za okres od wystąpienia zdarzenia do czasu przyznania odszkodowania. Zdaniem sądu,   chociaż pozwane PBUK nie uczestniczyło w postępowaniu likwidacyjnym, to zgodnie z przepisami za szkodę, która wynikała z ubezpieczenia zielonej karty odpowiada tak, jakby to czynił ubezpieczyciel. Poszkodowana powinna  więc otrzymać zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego. Jednak PBUK złożyło apelację od wyroku, "argumentując, że zasądzona kwota nie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowo-skutkowym z samą kolizją (...) wskazywało też, że nie odpowiada za szkodę jak korespondent, czyli podmiot prowadzący likwidację szkody, a zatem nie ponosi odpowiedzialności za zwłokę w spełnieniu świadczenia (...).okres najmu pojazdu zastępczego przez 130 dni stanowi nadużycie prawa z jej strony" – pisze "Rz". Sąd Okręgowy nie zgodził się z prawie wszystkimi zarzutami  PBUK i "zmodyfikował wyrok I instancji na korzyść pozwanego tylko w części dotyczącej odsetków od przyznanej kwoty odszkodowania".
Wyrok jest prawomocny.

Kłopotliwe ubezpieczenia flot  w leasingu

Leasingodawcy ograniczają firmom możliwości zakupu polis dla floty na własną rękę - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 07.11.2017 r.). Według dziennika,  niektóre firmy leasingowe  "we współpracy z ubezpieczycielami znalazły sposoby na to, żeby zatrzymać polisy komunikacyjne małych podmiotów w swoim portfelu".  Przedsiębiorcy na tym tracą. Albowiem Ci,  którzy chcą samodzielnie zawrzeć umowę ubezpieczenia   dla swojej floty w leasingu, coraz częściej dostają propozycje znacznie droższe, niż gdyby skorzystali z oferty leasingodawcy. Tzw.  "zwyżka za leasing, może sięgać nawet  40 proc. wartości polisy" - pisze gazeta, powołując się na  Jakuba Muchę, prezesa Infinity Brokerzy Ubezpieczeniowi. Ponadto, w przypadku wyboru własnego ubezpieczenia,  powszechnie stosowane  są  także opłaty administracyjne,  sięgające nawet  200 -300 zł za każdą polisę oraz jej odnowienie - mówi  w  "PB" Monika Koszykowska, broker specjalista ze STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi. Z kolei zdaniem  Adama Gługiewicza z  Agencji Ubezpieczeniowej Katarzyna Gługiewicz,  "niektóre firmy leasingowe w ogóle nie godzą się na tzw. obce ubezpieczenie (...) zdarzają się także przypadki, kiedy przedsiębiorca u agenta czy brokera ubezpieczeniowego dostaje stawkę znacznie niższą niż w leasingu, a wtedy leasingodawca zmniejsza ją do tego samego poziomu" - podaje dziennik. Według Adama Gługiewicza, umowy leasingowe zwykle są zawierane na około 5 lat i stawka ubezpieczenia  w  kolejnych latach staje się już znacznie mniej atrakcyjna; wręcz  niekonkurencyjna.  Natomiast  Łukasz Wawrzeńczyk, prezes firmy Profika Broker podkreśla w  gazecie, że obecnie  po interwencji KNF nie można już obniżać stawek, żeby przyciągnąć na nowo firmy do leasingu. "Mało szkodowi klienci leasingujący swoje floty samodzielnie są w stanie dostać bardzo dobre stawki ubezpieczenia, więc zaczęli odchodzić z portfeli leasingowych. To nie podoba się leasingodawcom, którzy tracą przychody" .  Zakłady ubezpieczeń także nie chcą rezygnować z partnerów przynoszących im rocznie nawet kilka mld zł przypisu składki.
"Sprzedawcy polis w leasingu pobierają sowite prowizje, sięgające 20-24 proc., podczas gdy standard w innych kanałach to 12 proc." - informuje "PB". Dziennik zauważa, iż w  leasingu opłaca się ubezpieczać tylko najbardziej szkodowym klientom, którzy nie mają innego wyjścia. Według Łukasza Wawrzeńczyka, pakiety leasingowe historycznie są bardziej szkodowe, gdyż  wciąż nie działa tutaj indywidualna ocena ryzyka, a  stawki są uśredniane. Ponadto, "dodatkowym minusem ubezpieczenia w leasingu jest fakt, że(...) umowa zostaje zawierana między ubezpieczycielem a leasingodawcą.(...) firma nie ma dostępu do ważnych zapisów umowy generalnej, która determinuje zakres ochrony ubezpieczeniowej"- podaje gazeta.

Wojna  cenowa  w segmencie ubezpieczeń od skutków żywiołów

W  ubezpieczeniach domów i mieszkań,  pomimo  szkód spowodowanych ostatnio przez huragany i nawałnice,  rozpętała się wojna cenowa - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 07.11.2017 r.).  Według gazety,  towarzystwa ubezpieczeń od kilku lat  stosują politykę bardzo niskich cen w segmencie ubezpieczeń od skutków żywiołów - zniżki dla nowych klientów ubezpieczających nieruchomości sięgają 50 proc. I chociaż  większość ubezpieczycieli odnotowuje systematyczne pogarszanie się tzw. wyników technicznych w tym obszarze,  to  i tak asekuratorzy nadal zarabiają na tych polisach – pisze dziennik.  "Rz" tłumaczy,  iż   teoretycznie ceny ubezpieczeń i domów powinny rosnąć. Na przykład  "tegoroczne szkody na skutek wichur i podtopień w Polsce w ujęciu brutto będą kosztować ubezpieczycieli ponad 400 mln zł" - twierdzi dziennik. W opinii "Rz", Tym niemniej, nic nie zapowiada, aby wojna cenowa w  ubezpieczeniach nieruchomości  dobiegła końca.  Jakub Nowiński, członek  zarządu  Superpolisy  zauważa  zaś,   iż  ubezpieczyciele  zaczną ostro konkurować ze sobą o klientów nie zakresem ochrony, ale wysokością składki. Z kolei   Łukasz  Zoń, prezes  Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) podkreśla, iż  wynikające  z    ostatnich podwyżek cen w segmencie  ubezpieczeń komunikacyjnych,  polepszenie kondycji  finansowej ubezpieczycieli   spowodowało natężenie  ich  działań w  celu  pozyskiwania  klientów również w obszarze innych ubezpieczeń majątkowych. Ponadto, według  badań  InterRisku,  około  63 proc. ankietowanych osób uważa,  że w ciągu ostatniego roku wzrosło ryzyko związane z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. W opinii Anny Olejarczyk, dyrektor departamentu taryfowych ubezpieczeń majątkowych InterRisku,  może to skłaniać część  osób do rozważenia ubezpieczenia swojej nieruchomości.
Jak podkreśla "Rz", w  oficjalnych wypowiedziach ubezpieczyciele przyznają, że składki w ubezpieczeniach majątkowych mogą nieznacznie wzrosnąć. I tak, Zbigniew Jęksa, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży korporacyjnej w Axa  twierdzi,  że wzrost stawek nie powinien być duży ze względu na konkurencyjność rynku  i  "jeszcze nie tak dotkliwe" straty w majątku. W jego ocenie, w 2018 r. zwyżki cen polis  mogą oscylować na poziomie  15-20 proc.

Ceny komunikacyjnych polis OC będą nadal rosły 

Chociaż  ubezpieczyciele  zarabiają już  na obowiązkowych polisach komunikacyjnych OC,  składki za OC  nie przestaną rosnąć, gdyż  rosną także  wypłaty odszkodowań -  informuje "Puls Biznesu"(Nr z 06.11.2017 r.).  Dziennik przypomina, iż   pierwsze półrocze br. przyniosło  towarzystwom  długo wyczekiwany zysk ze sprzedaży komunikacyjnych  polis  OC.  Według danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF),   wynik techniczny z OC  wyniósł ok. 100 mln zł. Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea  uważa, iż  "wypracowanie zysku na OC odbyło się kosztem bardzo dużego wzrostu składki zebranej od kierowców, średnio o 41 proc." - podaje gazeta. Nadal niepokoi   jednak wzrost odszkodowań wypłaconych z OC dla kierowców i dlatego "poprawa sytuacji finansowej ubezpieczycieli nie oznacza końca podwyżek" - podkreśla "PB". Jak tłumaczy w gazecie prezes  Kuczyński,  w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2017 r.   ubezpieczyciele w ramach obowiązkowych polis dla kierowców zlikwidowali szkody o rekordowej wartości prawie 4 mld zł. Towarzystwa w  porównaniu z analogicznym okresem  ub.r. wypłaciły o 620 mln zł więcej odszkodowań. Zdaniem P. Kuczyńskiego, "jeżeli wzrostowa tendencja się utrzyma, ubezpieczyciele będą zmuszeni do kolejnych podwyżek składki OC" - pisze dziennik. Z kolei Andrzej Prajsnar, analityk Ubei  przewiduje, że do końca 2017 r. podwyżki nie powinny przekroczyć 20 proc. Według zaś Arkadiusza Wiśniewskiego, członka  zarządu Generali, "szacujemy, że tzw. inflacja szkodowa (...) wyniesie w tym, a także w przyszłym roku około 6-10 proc. i takiego wzrostu cen tych ubezpieczeń należy się spodziewać."  Ponadto,  ubezpieczyciel oczekuje, iż  rynek będzie bardziej różnicował ceny. Dlatego też  "najlepsi kierowcy mogą się spodziewać mniejszych podwyżek składek, a bardziej narażeni na ryzyko wystąpienia szkody - większych - podaje "PB". 
W październiku 2017 r.  średnia składka za komunikacyjną polisę  OC była  wyższa o 15 proc.  niż w styczniu br.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT