Ubezpieczeniowcy muszą na zaufanie klientów zapracować

Branża ubezpieczeniowa  ma za sobą kolejny trudny rok w ubezpieczeniach majątkowych, a w 2016 r. musi sprostać nowym regulacjom w zakresie wypłacalności i szacowania ryzyka - stwierdzili uczestnicy debaty, zorganizowanej przez Polską Agencję Prasową: "2016 rok przełomowy w ubezpieczeniach majątkowych – prognozy i wyzwania".  Zdaniem ekspertów - pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 24.02.2016 r.) -  ostatni rok przyniósł duże, a korzystne dla klientów,   zmiany na rynku ubezpieczeniowym. W opinii  Andrzeja  Maciążka, wiceprezesa  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), nowe  przepisy  wzmocniły zdecydowanie pozycję klienta na rynku,  m.in. wprowadzając dla firm  obowiązek  "pełniejszego informowania klientów o szczegółach oferty, dopasowanie oferty do ich potrzeb"  czy  "uczestnictwo w postępowaniu polubownym rozwiązywania sporu zainicjowanym przez klienta" - podaje dziennik. Prezes Maciążek podkreślił  także  znaczenie wprowadzenia od kwietnia 2015 r. w ubezpieczeniach komunikacyjnych tzw. Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS), umożliwiającej  naprawę auta lub uzyskanie odszkodowania u swojego ubezpieczyciela OC, a nie jak dotąd u ubezpieczyciela sprawcy. W systemie BLS  uczestniczy już 70 proc. rynku ubezpieczeniowego - dodaje gazeta.
"Zmiana ta przyniosła standaryzację postępowania ubezpieczeniowego, dzięki której nastąpiła silna zmiana na rynku" podkreślił A. Maciążek. Opinię wiceprezesa PIU podzielili  pozostali uczestnicy debaty  - informuje "Rz".  Przedstawiciele branży podkreślali też, że klienci stają się bardziej wymagający. Zdaniem Jarosława Szwajgiera, wiceprezesa  Compensy,  "klient był i będzie w centrum uwagi ubezpieczyciela, ale podejście się zmienia. Nie uczymy już klientów, czego potrzebują (...) Musimy się zacząć uczyć razem z nimi i reagować na ich potrzeby". Jarosław Szwajgier podkreślił, że  branża ubezpieczeniowa bazuje na zaufaniu i ubezpieczyciele  muszą na to zaufanie klientów zapracować.

Na służbowym zagranicznym wyjeździe ważna dobra polisa


Jak zauważa "Puls Biznesu"(Nr z  23.02.2016 r.),   za wypadek albo chorobę pracownika w delegacji  służbowej zgodnie z Kodeksem Pracy odpowiada pracodawca.   Kosztów powstałych w wyniku zdarzenia  na wyjeździe służbowym pomoże  zaś uniknąć ubezpieczyciel, jednak wykluczając  sytuację - pisze gazeta - gdy na przykład wypadek przydarzył się podczas prywatnej aktywności tegoż pracownika, m.in.  podczas  jazdy na nartach.  Odszkodowanie od pracodawcy należy się bowiem  pracownikowi  tylko, gdy znajduje się on w pracy - tłumaczy w dzienniku Marcin Szymczak, dyrektor Biura Ubezpieczeń na życie w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.
"PB" pisze,  powołując się na  Magdalenę Oszczak, menedżera ds. produktu i oceny ryzyka sprzedażowego w Axa, iż   niestety, przedsiębiorcy najczęściej  kupują dla swoich pracowników najtańsze, standardowe ubezpieczenia, a  po  polisy o  szerszym  zakresie  ryzyka  wracają  wtedy, kiedy przytrafi się  im  szkoda. Zdaniem Magdaleny Oszczak, jeśli pracodawca  wie,  kto w danym roku będzie wyjeżdżał, powinien  wówczas kupić takiemu pracownikowi    ubezpieczenie roczne, imienne, które kosztuje przeciętnie kilkadziesiąt euro. Natomiast jeśli przedsiębiorca nie zaplanował wcześniej  służbowych  wyjazdów pracowników za granicę, wówczas powinien   kupić  tzw. ubezpieczenie otwarte z określoną liczbą "osobodni" - radzi dziennik. I podkreśla, że polisa musi być dostosowana do  specyfiki przedsiębiorstwa (nie można więc  kupić jej  przez internet). W opinii "PB", najważniejsze jest ubezpieczenie kosztów leczenia i transportu, organizacja pomocy oraz NNW.  Warto przy tym  dokładnie sprawdzać wyłączenia.  Beata Kalitowska,  dyrektor zarządzająca polskim oddziałem ERV podpowiada, iż  na wyjazdy służbowe do Europy warto ubezpieczać pracownika  na co najmniej 20 tys. euro, a poza jej granice nawet na  60-80 tys. euro.

Najlepsze UFK dziesięciolecia:   fundusze zrównoważone i obligacyjne 

Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 18.02.2016 r.), która  opublikowała zestawienie stóp zwrotu ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych (UFK), w  ciągu ostatnich dziesięciu lat  najwięcej zarobiły fundusze, które w ogóle nie mają akcji w portfelach bądź mają ich stosunkowo niewiele. W czołówce rankingów dominują bowiem bezpieczne fundusze zrównoważone i obligacyjne - pisze dziennik. Okazuje się, że chociaż  "w  teorii w długim terminie najbardziej opłacalne powinny być akcje spółek notowanych na giełdzie",  to z opublikowanego przez gazetę  zestawienia stóp zwrotu UFK  wcale to nie wynika. Według gazety, "w ciągu dekady najwięcej zarobiły fundusze zrównoważone i obligacyjne, nieposiadające lub posiadające mało akcji, co jest wynikiem złej sytuacji na giełdach”.  I tak, w  2015 r. wartość WIG spadła o 9 proc., a WIG20 prawie o 20 proc. Od  maja 2015 r. do grudnia 2015 r. włącznie  polska giełda była na minusie, co odbiło się na  wynikach UFK. W zestawieniu "Rz", najlepszymi UFK pod względem stopy zwrotu za okres od 31 stycznia 2006 r. do 31 stycznia 2016 r. okazały się   Compensa Dolarowy (82,78 proc.),  Compensa Obligacji A  (75,54 proc.) oraz  na trzeciej pozycji  BPH Obligacji 2,  oferowane przez Skandia i  Wartę.  Gazeta pisze, powołując się na Wolfganga Stockmeyera, członka zarządu Compensy Życie, iż ostatnio oferta produktów z UFK bardzo się zmieniła w związku z wymogami nowej ustawy, a także w związku z działalnością Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Są one bardziej elastyczne  i często zawierają dużą część ochronną. Albowiem  "jedną z istotniejszych zmian jest wymuszenie na towarzystwach nowego podejścia do klienta podczas zawierania umowy ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym" - zauważa dziennik, podkreślając,  iż  podstawą  sprzedaży  UFK jest  przejrzysta informacja.

Jak skutecznie wypowiedzieć dołączoną do kredytu polisę inwestycyjną ?

Do produktów finansowych,  np. do długoterminowych kredytów hipotecznych często dorzucane są  obowiązkowe "dodatki" w postaci np. polisy inwestycyjnej, ROR-u albo karty kredytowej, z których nie można zrezygnować przez co najmniej kilka lat  -  pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr  z 18.02.2016 r.). Dziennik  ostrzega, że rezygnacja  z "kosztownych dodatków" nie zawsze jest  jednak czystą  formalnością, ponieważ instytucje finansowe szkolą  pracowników  głównie ze sprzedawania klientom usług, nie zaś z przyjmowania od nich rezygnacji z  oferowanego produktu.
"Wyborcza" opisuje przypadek czytelniczki, od  której bank nie chce przyjąć oświadczenia o rezygnacji z polisy po upływie obowiązkowych pięciu lat jej utrzymywania. Bank nie chciał przyjąć jej wniosku o rezygnacji z ubezpieczenia przez internet, a potem "urządził" jej wędrówkę po  oddziałach. Kobieta  wysłała więc  pismo z wypowiedzeniem umowy ubezpieczenia  pocztą, po czym,  kiedy  zapytała o losy tego pisma, to  otrzymała "odpowiedź, że go... nie zarejestrowali" - pisze "GW". Następnie  poradzono jej,  aby złożyła  wypowiedzenie   ponownie w dowolnym  oddziale banku.  W opinii gazety, skuteczność doręczenia rezygnacji z umowy ubezpieczenia będzie  poprzez  " wysłanie pisma z rezygnacją listem poleconym za potwierdzeniem odbioru (żeby w naszych rękach pozostała tzw. zwrotka, że ktoś przesyłkę odebrał w danym dniu)".

SN:  ZUS  żądał za wysokiej składki zdrowotnej od pracowników otrzymujących  w miesiącu  zarówno pensję,  jak i zasiłek chorobowy

Pracownicy dostający w miesiącu zarówno pensję, jak i zasiłek chorobowy, a także ich płatnicy, wygrali w Sądzie Najwyższym. Jak   podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.02.2016 r.), uchwała SN (sygn. akt III UZP 18/15) dotyczy tych zatrudnionych, którzy znaczną część miesiąca chorują albo są urlopie macierzyńskim, a i ich wynagrodzenie za przepracowaną część miesiąca jest stosunkowo niskie  na tyle, że składka na ubezpieczenie zdrowotne przekracza kwotę zaliczki na PIT (SN orzekał w sprawie firmy, która toczyła spór z ZUS o to, "że powinna obniżać składkę zdrowotną do wysokości zaliczki obliczonej tylko od wynagrodzenia). ZUS zaś  twierdzi - pisze  dziennik - że składkę należy obniżać do wysokości zaliczki obliczonej zarówno od wynagrodzenia, jak i od zasiłku.  "Dlatego firmom, które tego nie robiły, kazał dopłacać składkę zdrowotną. Argumentował, że skoro pracodawca oblicza i wpłaca do urzędu skarbowego jedną, łączną zaliczkę od wszystkich przychodów pracownika, to dlaczego miałby obniżać składkę zdrowotną tylko do kwoty zaliczki obliczonej od samego wynagrodzenia?" - informuje "DGP". Według gazety,  fiskus miał  w tej sprawie  inny pogląd.  Dyrektor Izby Skarbowej w Poznaniu  (interpretacja  z 14 października 2014 r.; nr ILPB2/415-793/14-2/WS) stwierdził bowiem,  że "składkę na ubezpieczenie zdrowotne obliczoną od wynagrodzenia za pracę należy obniżyć do wysokości zaliczki na PIT ustalonej  tylko od tego wynagrodzenia". Oba świadczenia są opodatkowane, natomiast zasadnicza różnica polega na tym, że od pensji są również odprowadzane składki do ZUS  na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, a od zasiłku składek nie ma. Według "DGP", spółka  wygrała w sądach obu instancji. Natomiast  2 lutego 2016 r.  Sąd Najwyższy orzekł, iż „składka na ubezpieczenie zdrowotne podlega obniżeniu do wysokości zaliczki na podatek tej części,  którą oblicza się od przychodu stanowiącego podstawę wymiaru składki". Natomiast  zaliczkę należy odnosić tylko do tych przychodów, które stanowią podstawę wymiaru składki zdrowotnej.

Polisa mieszkaniowa musi być "skrojona" na miarę

Zanim kupimy polisę  ubezpieczeniową  mieszkania,  powinniśmy  przede wszystkim "określić nasze zapotrzebowanie, a także zastanowić się nad ewentualnymi zdarzeniami, które mogą nas spotkać" - radzi w "Rzeczpospolitej"(Nr z 22.02.2016 r.) Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus.  Dokładne określenie potrzeb pozwoli bowiem dobrać ofertę polisy, która sprosta naszym oczekiwaniom. Przy tym warto pamiętać, że "zakres ubezpieczenia nie obejmuje jedynie kataklizmów, takich jak trąba powietrzna, ale także znacznie bardziej prozaiczne zdarzenia". Potrzeba  przy tym doprecyzować, jakie dokładnie zdarzenia losowe wchodzą w skład polisy, aby potem uniknąć przykrych niespodzianek - zauważa gazeta. I dodaje, że  podstawowe pakiety zazwyczaj nie gwarantują ochrony w przypadku  powodzi  czy zalania mieszkania, a "to właśnie zalanie przez pralkę, zmywarkę czy pękniętą rurę jest jednym z najczęściej występujących zdarzeń" - pisze "Rz". Warto, aby zakres ochrony zawierał też ochronę w przypadku kradzieży czy ubezpieczenie OC. Trzeba też pamiętać,  aby  nie zaniżać  wartości  ubezpieczanego lokalu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT