Ubezpieczyciel powinien wyrównać straty wartości pojazdu po wypadku

Nawet świetnie naprawione auto po stłuczce traci na wartości w stosunku do samochodu bezwypadkowego. Zaś utrata w opisie słowa "bezwypadkowy" może kosztować nawet kilka tysięcy zł ( pojazd  traci na wartości od kilku do nawet kilkudziesięciu procent). Od ubezpieczyciela oprócz sfinansowania naprawy samochodu możemy domagać się także wyrównania strat wynikających z wyceny pojazdu -  radzi „Dziennik”(Nr z 22.01.2008 r.). Wprawdzie w ustawie o ubezpieczeniach nie ma konkretnych zapisów o refundacji wszystkich strat będących wynikiem wypadku – pisze gazeta -  ale według kodeksu cywilnego naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby nie szkody mu wyrządzone. Zdaniem Marka Molaka, sekretarza  Komisji Ubezpieczeń Społecznych z Polskiej Izby Ubezpieczeń oznacza to, że jeśli uczestnik wypadku uzna, że auto w jego wyniku straciło na wartości, ma prawo domagać się rekompensaty i wystąpić ze specjalnym wnioskiem do ubezpieczyciela. Jednak  firmy ubezpieczeniowe rzadko informują, że istnieje taka "teoretyczna” możliwość – podkreśla  dziennik. Przedstawiciele ubezpieczycieli potwierdzili gazecie,  że wypłacają  tego typu odszkodowania, jednak nie chcieli powiedzieć, ile takich wniosków spłynęło i ile ich rozpatrzono pozytywnie. Według ekspertów motoryzacyjnych,  są to jednak śladowe ilości. Zdaniem Krystyny Krawczyk, dyrektor  Biura Rzecznika Ubezpieczonych  „trzeba walczyć o swoje prawa i jeśli trzeba, pójść do sądu”.

Ryzykuje i holowany, i holujący auto

Holowanie samochodów jest ryzykowne, bo w razie stłuczki ubezpieczyciel może próbować odmówić wypłaty odszkodowania z autocasco pojazdu holowanego – ostrzega  „Gazeta Prawna” (Nr z  2101.2008 r.). Według gazety,  holujący ryzykuje, bo jeśli pojazd holowany wyrządzi szkodę, będzie ona pokrywana z jego OC. Z  art. 31 kodeks drogowy wynika, że nie wolno  holować  auta za pomocą giętkiej linki holowniczej, jeżeli w pojeździe działanie układu hamulcowego uzależnione jest od pracy silnika, a silnik jest unieruchomiony. Oznacza to dla większości samochodów – podkreśla dziennik. -  że holując auto, ryzykuje i holowany, i holujący.   Ten pierwszy, jeśli np. nie zahamuje na światłach i wjedzie w tył holującego, raczej nie będzie mógł liczyć na pokrycie kosztów naprawy, ponieważ ubezpieczyciel stwierdzi  że jazda autem, którym manewrowanie jest utrudnione, było rażącym niedbalstwem. Poszkodowany holujący będzie w lepszej sytuacji, bo będzie mógł liczyć na wypłatę z polisy OC holującego. Ponadto, zgodnie z ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych (art. 37), jeśli pojazd holowany wyrządzi jakąś szkodę zarówno w czasie, kiedy był połączony holem, jak i w przypadku, gdyby się z niego zerwał, to szkody wyrządzone przez niego będą pokrywane z polisy holującego. A to grozi utratą części posiadanych zniżek  czy naliczeniem zwyżek w kolejnym okresie ubezpieczenia.
 
AIG Polska TU przekształcone w oddział AIG Europa

Spółka majątkowa AIG będzie działała w Polsce w formie oddziału AIG Europa z siedzibą we Francji -  donosi „Parkiet” (Nr z 22.01.2008 r.). Od tej pory za inwestycje zysków oddziałów AIG będzie odpowiedzialny Paryż. Według gazety, obecnie trwa przenoszenie portfela AIG Polska Towarzystwo Ubezpieczeń do oddziału . W trakcie przekształcania jest obecnie także spółka bułgarska. AIG działa w formie oddziałów już w Czechach, na Węgrzech, Słowacji i w Polsce
„Parkiet” pisze, że przekształcenie spółki majątkowej  AIG w  Polsce w  oddział AIG Europa z siedzibą we Francji przyniesie zmniejszenie  kosztów działalności, niższe nakłady administracyjne, i przede wszystkim da  możliwość stworzenia wspólnej polityki inwestycyjnej.
AIG Polska TU po trzech kwartałach 2007 r.  zebrało ponad 20 mln zł składki.  W ramach Grupy AIG  w Polsce działa m.in. Amplico Life, AIG Powszechne Towarzystwo Emerytalne  oraz AIG Bank.

Ergo Hestia likwiduje szkody  szybciej i więcej
 
Klienci Grupy Ergo Hestia w 2007 roku zgłosili blisko  190 tys. szkód, zarówno z zakresu ubezpieczeń indywidualnych, jak i korporacyjnych. Jest to o blisko 25 tys.  szkód więcej niż w 2006 r..Natomiast liczba spraw finalizowanych przez jednego likwidatora wzrosła do około  120 szkód miesięcznie, ponieważ czas likwidacji szkody w wielu przypadkach znacznie się skrócił – pisze  „Gazeta Ubezpieczeniowa” ( www.gu.com.pl ) z  21.01.2008 r.
Według Wiesława Puławskiego, dyrektora Biura Likwidacji Szkód Ergo Hestii  niektóre szkody majątkowe likwidowane są bez oględzin, przez telefon. W ich przypadku cała procedura zamyka się w ciągu kilku dni. W 2007 r. Ergo Hestia poszerzyła katalog szkód likwidowanych w tej formie o szkody: osobowe, transportowe i OC.
System likwidacji szkód Ergo Hestii został nagrodzony w 2006 roku Godłem Promocyjnym "Teraz Polska". System ten opiera się na zintegrowanym współdziałaniu całodobowej infolinii, ogólnopolskiej sieci mobilnych ekspertów oraz specjalistów w sopockim Biurze Likwidacji Szkód.

Borowcy za granicą z polisą NNW

Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu będą za granicą ubezpieczeni od następstw nieszczęśliwych wypadków. Do Sejmu właśnie trafił rządowy projekt zmian w ustawie o Biurze Ochrony Rządu, przygotowany gdy wyszło na jaw, że funkcjonariusze BOR stacjonujący za granicą nie są ubezpieczani od następstw nieszczęśliwych wypadków – informuje „Rzeczpospolita”(Nr z 22.01.2008 r.). Według projektu, szef BOR ma zyskać uprawnienia do zawarcia umów ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków na rzecz funkcjonariuszy wykonujących obowiązki służbowe poza granicami kraju, w państwach, których terytorium w całości lub nawet tylko w części zostało uznane za sferę działań wojennych. Natomiast minister spraw wewnętrznych i administracji w drodze rozporządzenia będzie mógł określić inne przypadki, w których szef BOR zawrze umowy ubezpieczenia na rzecz funkcjonariuszy. Dziennik podkreśla, że w razie śmierci funkcjonariusza na służbie,  dzieci, które miał na utrzymaniu i które spełniają warunki do uzyskania renty rodzinnej, dostaną pomoc finansową na naukę. I to zarówno uczniowie szkół ponadgimnazjalnych jak i studenci wyższych uczelni do końca nauki, ale nie dłużej niż do 25. roku życia. O konkretnej kwocie przeznaczonej na kształcenie zdecyduje szef MSWiA. Wprowadzenie zmian w życie według autorów noweli ma kosztować ok. 100 tys. zł.

Jaka byłaby wartość dodatkowych składek na zdrowie ?

W zgłoszonym przez PO projekcie  ustawy o dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych  brakuje wyliczeń, ilu Polaków i jakie mogliby płacić dodatkowe składki na zdrowie – podaje  „Rzeczpospolita”(Nr z 21.01.2008 r.). Według gazety,  projekt nie zawiera również wyliczeń w jaki sposób pomogłoby to systemowi ochrony zdrowia, podczas gdy koszty mogą sięgnąć nawet ok. 1 mld zł.
Tymczasem z   badania „Diagnoza społeczna 2007”, na które powołuje  się dziennik, wynika, że zaledwie  niespełna 15 proc.  osób płacących obowiązkowe składki do NFZ mogłoby przeznaczyć na dobrowolne ubezpieczenia do 100 zł. Według szacunków, na które powołują się politycy,  dzięki dobrowolnym ubezpieczeniom w wysokości ok. 400 – 500 zł rocznie, jakie za siebie i za swoje rodziny zapłaci około 1,5 – 2 mln osób, system zostanie zasilony kwotą od pół do mld zł w skali roku. Dziennik pisze, że zyski dla ochrony zdrowia będą zaś wyższe od 0,8 do 1,7 mld zł rocznie. Będzie to efektem między innymi pozostawienia w systemie pochodzących  ze składek publicznych pieniędzy  na usługi medyczne, za które zapłacą firmy ubezpieczeniowe w ramach ubezpieczenia dobrowolnego.
Polacy obecnie wydają od 15 do 20 mld  zł z własnej kieszeni na leczenie.  Najwięcej pieniędzy przeznaczanych jest na leki (ok. 11 – 12 mld zł), sporo kosztują też prywatne wizyty lekarskie (ok. 4 – 5 mld zł). Już 45 proc. rodzin wydaje dodatkowe pieniądze, oprócz obowiązkowego ubezpieczenia – jeśli musi się leczyć. Co dwudziesta rodzina korzysta z abonamentów wykupionych przez pracodawcę. Według gazety, w przypadku wprowadzenia w Polsce rozwiązań podobnych do obowiązujących w Czechach i na Słowacji (czyli niskie dopłaty do niektórych świadczeń), w ochronie zdrowia mogłoby pojawić się około 1 mld zł. Taka kwota przypadłaby szpitalom i przychodniom, gdyby statystyczny Polak płacił 5 zł za wizytę u specjalisty i 10 zł za pierwsze dni pobytu w szpitalu. Zdaniem części ekonomistów w pierwszej kolejności trzeba uporządkować system ochrony zdrowia, a dopiero potem zastanawiać się nad różnymi formami dobrowolnego współfinansowania.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT