Ubezpieczyciele podniosą ceny na polisy chroniące majątek od żywiołów

Po ostatnich huraganach polisy majątkowe podrożeją - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 12.08.2017 r.). Według gazety, skala zniszczeń po ostatnich  nawałnicach, szacowana przez  ubezpieczycieli na  co najmniej kilkaset mln  zł  powinna zakończyć wojnę cenową w tym segmencie rynku.
Jak przyznaje w gazecie Marcin Tarczyński  z   Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), co roku z  tytułu umów ubezpieczenia od  ognia i innych żywiołów towarzystwa wypłacają  około  1,2-1,3 mld zł odszkodowań. A ostatnie zawirowania pogodowe nie  ominęły  majątku  firm. Na przykład  Ergo Hestia  informuje, że blisko  15 proc.  przyjętych  przez nią zgłoszeń dotyczy przedsiębiorców. Według Piotra Koralewskiego, zastępcy  dyrektora ds. likwidacji szkód majątkowych Ergo Hestii, zgłoszenia od  firm  dotyczą  m.in. uszkodzeń budynków, w których prowadzona jest działalność gospodarcza, zniszczeń sprzętu elektronicznego czy  zepsucia wielu artykułów spożywczych - pisze "PB".  Z kolei  Marlena Stańczak-Libich, broker dyrektor w dziale klienta strategicznego Marsh Polska dodaje, że  szkody dotyczą także aut osób trzecich, a więc  zgłaszane są z komunikacyjnego z OC. Ponadto, w opinii Stańczak-Libich jak i Łukasza Wawrzeńczyka, prezesa  Profika Broker, najnowsze oraz już odnotowane w br. zniszczenia mogą doprowadzić do zahamowania spadku cen w polisach majątkowych.   Wawrzeńczyk podkreśla, iż   corocznie w naszym kraju występują anomalie pogodowe. W związku z tym  istniejące duże ryzyko powtórzenia się  .nawałnic czy huraganów powoduje, iż  podwyżki ubezpieczeń od tych ryzyk  są realne i będą widoczne podczas odnowień umów z przedsiębiorcami - donosi dziennik.
Zdaniem eksperta, zwyżki cen  obejmą  raczej teren całego kraju, gdyż  trudno jest wskazać szczególnie narażone na ten żywioł  obszary.  Natomiast Jakub Golko, zastępca dyrektora biura ubezpieczeń podmiotów gospodarczych Ergo Hestii przyznaje w gazecie,  że dopiero po jakimś czasie okaże się,  czy tegoroczne ataki  żywiołów są pojedynczym incydentem, czy ubezpieczyciele mają je uwzględniać jako stałe  zjawisko klimatyczne.

Szkolne polisy NNW nieobowiązkowe

W większości szkół  to wrzesień  jest  miesiącem zawierania umów  ubezpieczenia  uczniów od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW).  Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 23.08.2017 r.), wprawdzie oferowane przez  towarzystwa  tzw. polisy szkolne NNW   są zgodne z prawem, ale "niekorzystne dla ubezpieczonych dzieci". Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy  (RzF) zauważa, że  segment rynku obejmujący NNW szkolne jest "dość specyficzny". W opinii RzF,  ubezpieczenia te mają "ogromny potencjał budowania świadomości ubezpieczeniowej" - pisze dziennik -  który jest jednak niewykorzystywany ze względu na konstrukcję tych umów. Dlatego też  niezbędne są zmiany.  Jak podkreśla gazeta,  formalnie umowa ubezpieczenia NNW jest umową zawieraną pomiędzy zakładem ubezpieczeń a rodzicami uczniów, to jednak w  praktyce zazwyczaj  dyrektorzy   dokonują zarówno  wyboru firmy asekuracyjnej,   jak  i  oferty. Dzieci po prostu we wskazanym terminie przynoszą do szkoły pieniądze odpowiadające wysokości składki, lub środki są coraz częściej przelewane  przez ich rodziców na rachunek szkoły - pisze dziennik. Stało się to już  niejako rytuałem, który "uśpił"  czujność wielu osób. Tymczasem wbrew  opiniom  większości  nauczycieli i rodziców, a także dyrektorów szkół,  zawarcie ubezpieczenia NNW dla uczących się w szkole dzieci nie  jest  obowiązkowe - przypomina "DGP". I wyjaśnia, że  "aby uznać szkolne ubezpieczenie NNW za obowiązkowe, trzeba by znaleźć przepis, który by tak stanowił. Taki zaś nie istnieje".  Gazeta podkreśla, że  "jedynym obowiązkowym ubezpieczeniem NNW dzieci i młodzieży szkolnej jest ubezpieczenie NNW uczestnika wycieczki lub imprezy zagranicznej. Stanowi o tym rozporządzenie ministra edukacji narodowej i sportu z 8 listopada 2001 r. . Ponadto, Ministerstwo Edukacji Narodowej  regularnie  informuje o tym  dyrektorów szkół - pisze dziennik, powołując się na list resortu  z 15 września 2014 r. wysłany  do wszystkich placówek w Polsce, w którym MEN oświadcza,  że  „żądanie przez dyrektorów szkół i placówek od rodziców pokrycia kosztów ubezpieczenia dzieci od następstw nieszczęśliwych wypadków – bezpośrednio lub za pośrednictwem szkoły, jak również żądanie jakichkolwiek oświadczeń w związku z odmową przez nich uiszczenia dobrowolnych ubezpieczeń, jest niedopuszczalną praktyką”.  Ta dobrowolność zawarcia umowy szkolnego  NNW oznacza w praktyce, że towarzystwa  są skłonne  do negocjowania warunków, albowiem polisy NNW  "są jednymi z najbardziej opłacalnych dla ubezpieczycieli" - zauważa "DGP".
I radzi, aby  świadomy dobrowolności zawarcia umowy dyrektor szkoły pamiętał, że  "korzystniejsze może być niezawarcie żadnej umowy, niż podpisanie niekorzystnej". .
Najczęściej spotykana suma ubezpieczenia w NNW szkolnym to 10-20 tys. zł.

Ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają za stosowne...

Kancelaria odszkodowawcza Centrum Odszkodowań DRB  wywalczyła dla mężczyzny,  poszkodowanego w wypadku przy pracy odszkodowanie, obejmujące  zadośćuczynienie,  koszty dojazdu oraz koszty jego leczenia  - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 23.08.2017 r.)   Według  Marzeny Walkowskiej, przedstawicielki kancelarii  odszkodowawczej, mężczyzna ten  wprawdzie   otrzymał  wypłacone 200 tys. zł, jednak kwota  ta   nie  wystarczy na pokrycie całości poniesionych   przez  niego kosztów oraz  zadośćuczynienia. A  z  polisy zakładu pracy, w której mężczyzna pracował już  więcej  nie można wypłacić - pisze gazeta - gdyż  kwota 200 tys. zł  wyczerpuje całą  sumę gwarancyjną,  na którą ubezpieczyła się ta  firma.  Centrum Odszkodowań DRB  zwróciło się więc w  imieniu poszkodowanego   po  brakującą sumę bezpośrednio do jego pracodawcy. To standardowa procedura – kiedy polisa nie wystarcza na potrzeby szkód, odpowiedzialność ponosi firma. Tymczasem ta uznała, że wypłacona przez ubezpieczyciela  kwota jest adekwatna i nie ma  podstaw do wypłaty dalszych świadczeń  – twierdzi "GW" . Dlatego teraz przedstawiciele kancelarii DRB  zamierzają skierować sprawę do sądu i tam się domagać od pracodawcy poszkodowanego  wypłaty należnego odszkodowania. Albowiem - informuje dziennik -  jego obrażenia  są tak  rozległe (złamany kręgosłup, żebra, trzon kości kulszowej, a także uszkodzona wątroba i inne narządy wewnętrzne),  że mężczyzna  musi być stale pod opieką lekarza i rehabilitanta. "Kwota roszczenia zostanie sprecyzowana w kilku tytułach odszkodowawczych, tj. zadośćuczynienie, koszty leczenia itp., jak i ewentualnej renty" - mówi  Walkowska z DRB.
Z danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wynika - podaje „Wyborcza” -  że świadczenia przyznawane przez  ubezpieczycieli są nawet czterokrotnie niższe w porównaniu z kwotami, jakie  przyznają poszkodowanym  sądy.
"Poszkodowani nie wiedzą, ile mogą się domagać. Ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają za stosowne" - zauważa dziennik.

Koszty zastępstwa procesowego zasądzone na rzecz klientów ubezpieczyciela  podlegają VAT

Zdaniem  Wojewódzkiego  Sądu  Administracyjnego (WSA)  w Warszawie,  koszty zastępstwa procesowego zasądzone na rzecz klientów ubezpieczyciela, z którym spółka adwokacka ma umowę, są elementem jej wynagrodzenia za usługi prawne i w związku z tym podlegają VAT - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 23.08.2017 r.).WSA orzekł, iż  wszystko, co stanowi zapłatę dostawcy usług - niezależnie od sposobu kalkulacji kwoty dodatkowego wynagrodzenia - jest podstawą do opodatkowania. Wyrok jest nieprawomocny.
Problem,  który rozstrzygał   WSA   dotyczył  "kosztów zastępstwa procesowego, które sąd zasądza na rzecz ubezpieczonego, gdy rozstrzygnie sprawę pozytywnie dla niego. Koszty te musi zwrócić strona przegrywająca (dłużnik ubezpieczonego)" - wyjaśnia gazeta.
Jak informuje "DGP", sprawa dotyczyła spółki adwokatów, świadczącej  na rzecz ubezpieczyciela usługi ogólnej obsługi prawnej. Na  zlecenie  towarzystwa  występuje ona również do sądu przeciwko dłużnikom ubezpieczonych. Przy tym spółki nie łączy z ubezpieczonymi żadna umowa, działa ona wyłącznie na zlecenie ubezpieczyciela - podkreśla dziennik.
Z umowy zawartej przez spółkę z ubezpieczycielem (odrębnej od umowy ogólnej obsługi prawnej) wynika, że zasądzone koszty zastępstwa procesowego w całości przysługują spółce. Tyle,  że według tej spółki,  koszty zastępstwa procesowego  nie są wynagrodzeniem za usługi prawne i w związku z tym nie podlegają VAT - pisze „DGP". Ponadto, spółka argumentowała, że nie świadczy żadnych usług na rzecz dłużników; muszą oni tylko zwrócić zasądzone przez sąd koszty zastępstwa procesowego.
Według gazety, Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie uważa zaś, że koszty zastępstwa procesowego są związane bezpośrednio ze zleceniem otrzymanym od ubezpieczyciela, ponieważ to na jego polecenie spółka występuje do sądu przeciwko dłużnikom. A nie ma  znaczenia, że nie wykonuje ona żadnych świadczeń na rzecz dłużnika  – donosi :DGP".

SA: niewielka krzywda bliskich nie uprawnia  do zadośćuczynienia za śmierć ofiary wypadku komunikacyjnego

Zdaniem Sądu Apelacyjnego  w Warszawie (sygn. akt I ACa 2387/15),  w sytuacji, kiedy członkowie rodziny po śmierci krewnego doznają krzywdy zaledwie w niewielkim stopniu, to nie ma podstaw do tego, aby otrzymali  oni  z tego tytułu zadośćuczynienie - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z  22.08.2017 r.).  Warszawski SA rozpatrywał  apelację  ubezpieczyciela sprawcy wypadku od  wyroku Sądu Okręgowego, który  przyznał  zadośćuczynienie bliskim  kobiety zmarłej  z powodu   potrącenia przez samochód. Jak  podaje gazeta, o  zadośćuczynienia i inne roszczenia ubiegali się  m.in. matka zmarłej, jej dorosły brat  oraz  dwoje jego małoletnich dzieci. Sąd  Apelacyjny uznał,  iż  bratankowie zmarłej doznali  po  jej  śmierci krzywdy w niewielkim stopniu i oddalił powództwo w zakresie roszczenia dzieci brata zmarłej. SA  podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że  "ujemne doznania psychiczne u powodów wynikłe ze śmierci ich stryjenki, stanowiąc o bardzo niewielkim stopniu doznanej krzywdy, nie uzasadniają uwzględnienia żądania zasądzenia z tego powodu zadośćuczynienia" - pisze dziennik.
"Rz" przypomina, iż   Sąd Okręgowy zasądził  od pozwanego ubezpieczyciela   rzecz matki zmarłej  w  wypadku kobiety  zadośćuczynienie  w wysokości: 70 tys. zł,  przysądził  na rzecz brata ofiary  40 tys. zł oraz  jego dzieciom  po 15 tys. zł.

SN: dłuższe terminy przedawnienia roszczeń, jeśli wypadek miał charakter przestępczy 

Sąd Najwyższy (syg. akt: II CSK 837/16) orzekł,   iż  terminy przedawnienia roszczeń  są dłuższe,  jeśli uda się ustalić przestępczy charakter wypadku. Zdaniem SN -  donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 22.08. 2017 r.) -  to, że od zdarzenia minęło 17 lat, a część dokumentów została zniszczona, "nie jest powodem, aby sąd cywilny nie ustalił przestępczego charakteru wypadku".
Jak informuje gazeta, Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę matki, która domagała się zadośćuczynienia w związku ze śmiercią jej córki i syna w wypadku samochodowym, do którego doszło w sierpniu 2000 r. Zginął wówczas także pijany  sprawca wypadku, a jego pojazd  nie był ubezpieczony.   Ponieważ nie było polisy - pisze dziennik -  Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) wypłacił  powódce,  niezwłocznie po wypadku,  odszkodowanie za pogorszenie się jej sytuacji majątkowej. Zaś po  wprowadzeniu   w 2008 r.  do polskiego porządku prawnego  instytucji zadośćuczynienia,  w 2014 r.   kobieta  wystąpiła z tego tytułu do UFG  o dodatkowe świadczenie. Według "Rz", Fundusz odmówił jego  wypłaty, powołując się na przedawnienie. Zaś  sądy niższych instancji zarzut ten uwzględniły. Natomiast  SN zajął inne stanowisko,  uchylił oba wyroki niższych instancji oraz  nakazał powtórzenie procesu. Zdaniem  SN, "sędzia bezzasadnie nie skorzystał z powołania biegłego". Ponadto, w opinii SN - "nie można też powódce zarzucać zwlekania z pozwem, gdyż zadośćuczynienie za krzywdę związaną ze śmiercią bliskiego wprowadzono dopiero w 2008 r., a zanim złożyła pozew, domagała się polubownej zapłaty" - podkreśla "Rz".
SN doszedł do wniosku, że "jeżeli, wprawdzie w ograniczony sposób, ale jednak można ustalić na podstawie dostępnych w aktach szkodowych UFG kopii z akt śledztwa, że w sprawie mamy do czynienia z przestępstwem wobec poszkodowanych, to należy stosować dłuższe terminy przedawnienia roszczeń" - podaje gazeta.

Poszkodowani przez żywioły  nie zgadzając się  z decyzjami ubezpieczycieli mogą  zwrócić się  o pomoc do Rzecznika Finansowego

Zdaniem   Aleksandra  Daszewskiego, radcy prawnego w Biurze Rzecznika Finansowego,   poszkodowani przez wichury przy staraniu się o odszkodowania od ubezpieczycieli,  w oczekiwaniu  na przedstawiciela towarzystwa ubezpieczeń  w pierwszym rzędzie muszą zabezpieczyć swoje mienie tak, aby  nie powiększać rozmiaru szkody - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 21.08.2017 r.). Tak więc, jeśli na przykład  z domu został zerwany dach, to trzeba poszycie domu przykryć folią i  zbierać rachunki na wydatki z tym związane. "Zakład ubezpieczeń powinien uwzględnić wszystkie te wydatki w przyznanym odszkodowaniu" - radzi  A.  Daszewski  w dzienniku. Można także zgromadzić wszystkie uszkodzone sprzęty i je sfotografować oraz  zrobić protokół  uszkodzeń, aby nie uległo to zatarciu. W opinii eksperta z Biura RzF,  warto także  zebrać dokumenty, które pomogą  wykazać wartość szkody, a więc "oświadczenia świadków, wyciągi z kart kredytowych, rachunki za zakup konkretnych rzeczy, fotografie z rodzinnych uroczystości,  np. film nakręcony w dniu komunii organizowanej w domu, na którym będzie widoczny stan domu czy wyposażenie" - informuje gazeta. Ponadto,  po zabezpieczeniu i spisaniu uszkodzeń  można wypełnić druk zgłoszenia szkody  i dostarczyć go ubezpieczycielowi.  Zdaniem A.Daszewskiego , wielu  ubezpieczycieli  wprowadziło  uproszczone procedury i szybkie ścieżki likwidacyjne szkód. Zaś "niektórzy mają nawet mobilne centra likwidacyjne, które przemieszczają  się  tam,  gdzie doszło do szkód, by ich przedstawiciele szybciej mogli przyjmować zgłoszenia, wypłacać zaliczki czy nawet całe odszkodowania". Ekspert radzi,  aby  starając się  o odszkodowanie uważać na ewentualne potrącenia przez  ubezpieczyciela wypłaconych okazjonalnych zasiłków czy innej  pomocy finansowej od  państwa,  gminy czy organizacji  pomocowych, ponieważ były "przypadki w przeszłości, że ubezpieczyciele odejmowali taką  pomoc od kwoty przyznanego odszkodowania", uzasadniając je  "że tylko wtedy nie dojdzie do bezpodstawnego wzbogacenia. Sądy, przede wszystkim SN,  sprzeciwiły się takiej praktyce" - przypomina w dzienniku  A.Daszewski
Przedstawiciel Biura RzF przypomina, iż   ubezpieczyciel ma  "co do zasady” 30 dni od zgłoszenia szkody na wypłacenie odszkodowania. Jednak gdy  np. potrzebna jest dodatkowa ekspertyza, 14 dni od ustalenia, że zachodzą istotne okoliczności do wyjaśnienia. A. Daszewski ostrzega także przed   sprzeczną z przepisami tzw. zasadą proporcji, , w związku z którą ubezpieczyciele redukują odszkodowanie o  niedoubezpieczenie (np.  gdy dom był wart np. 200 tys. zł , a został ubezpieczony na 100 tys. zł.).  Wówczas "zakład powinien zapłacić pełną kwotę, jeśli wartość szkody mieści się w sumie ubezpieczenia".  Zdaniem eksperta należy także uważać na  tzw. podwójną amortyzację przy  likwidacji szkody (ubezpieczyciele stosują amortyzację w momencie ubezpieczania  budynków). "Mamy nadzieje, że SN przesądzi wkrótce, że to jest niedopuszczalne, choć według RzF przepisy nie dają im takiego prawa" - dodaje Daszewski.
Nie zgadzając się z  decyzją  ubezpieczyciela, zawsze można  zgłosić się do RzF, ale nie wcześniej niż po złożeniu reklamacji do zakładu ubezpieczeń.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT