Ubezpieczyciele z siedzibą w Polsce mają trudniej?

Ubezpieczyciele w Polsce są równi i „równiejsi”? Towarzystwa prowadzące działalność w formie oddziału lub na podstawie swobody świadczenia usług (tzw. zakłady notyfikowane) mają łatwiej, niż te, które mają siedzibę w Polsce – uważają  szefowie spółek  ubezpieczeniowych. Nie muszą odprowadzać środków  na urząd nadzoru czy Polską Izbę Ubezpieczeń. A to pozwala im oferować niższe ceny polis niż konkurentom – twierdzi w "Parkiecie" (Nr z 31.10.2009 r.), prezes jednego z towarzystw życiowych. Jak podaje dziennik, na PIU ubezpieczyciele muszą oddawać 0,026 proc. składki przypisanej brutto, a na nadzór 0,07 proc. , co znaczy, że notyfikowany zakład, który zbiera 300 mln zł składki brutto rocznie, ma koszty o blisko 300 tys. zł mniejsze niż spółka zarejestrowana w kraju. Ponadto, zakłady notyfikowane i oddziały nie muszą raportować co kwartał do Komisji Nadzoru Finansowego. Raportują do swoich spółek matek, a te do nadzorów w krajach, w których mają siedzibę, ale to jest o wiele mniej uciążliwe. Zdaniem Witolda Janusza, szefa polskiego oddziału Lloyd’s of London,  opłaty do pewnego stopnia przekładają się na przewagę zakładów notyfikowanych. Ale ważniejsze są np. jakość usług i oferta produktowa. Z kolei w opinii Adama H. Pustelnika, byłego szefa  Genworth Financial, a obecnie prezesa towarzystw Signal Iduna Polska i Signal Iduna Życie,  jest olbrzymia różnica w podejściu do firm między nadzorami angielskim i polskim:  "regulator na Wyspach Brytyjskich traktuje ubezpieczycieli jak partnerów, z którymi chce wspólnie wypracować korzystne dla rynku rozwiązania, tymczasem nasz nadzór częściej ogranicza się do roli surowego kontrolera".
Jak podkreśla "Parkiet", w  związku z rosnącą rolą oddziałów i zakładów notyfikowanych za kilka lat niewiele firm może raportować do KNF i trudno będzie oszacować polski rynek ubezpieczeń; raport KNF za 2007 r. nie uwzględniał już około 2,2 proc. rynku., gdy przychody oddziałów i zakładów notyfikowanych rosną o 40–50 proc. rocznie. W 2008 r. mogły więc wynieść około 1,5 mld zł, a w tym mogą przekroczyć 2 mld zł.
obecnie w naszym kraju  funkcjonują dwa oddziały towarzystw życiowych i 13 majątkowych. W połowie października br. ważną notyfikację miało 519 zakładów.

PIU przeciwne "podatkowi Religi bis"

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) opowiedziała się przeciwko finansowaniu leczenia ofiar wypadków drogowych z pieniędzy pochodzących ze składek obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Reakcję samorządu ubezpieczycieli wywołała wypowiedź minister zdrowia  Ewy Kopacz -  donosi   "Gazeta Ubezpieczeniowa" (www.gu.com.pl z 29.10.2009 r.) -  że „leczenie ofiar wypadków drogowych powinno być opłacane bezpośrednio z polis ubezpieczeniowych sprawców wypadków, a nie poprzez jakieś zryczałtowane opłaty.” PIU odebrała  to  jako zapowiedź ponownego wprowadzenia nowego „podatku Religi”, tyle, że pod inną nazwą - pisze "GU". PIU w oficjalnej opinii przypomniała, iż poprzednie kierownictwo resortu zdrowia zgłaszało podobny postulat przed wprowadzeniem podatku Religi, jednak wycofało się z niego,  obawiając się niekonstytucyjności proponowanego rozwiązania. Zdaniem PIU, każdy w Polsce  płacący co miesiąc składkę na publiczne ubezpieczenie zdrowotne "ma prawo do powszechnego dostępu do publicznej służby zdrowia.” A opinie resortu zdrowia " to nic innego, jak próba wprowadzenia kolejnego parapodatku, poprzez zmuszanie do płacenia dwa razy za to samo.”
Polska Izba Ubezpieczeń przypomniała również, że już od dawna dysponuje gotowym rozwiązaniem problemu finansowania służby zdrowia w Polsce, który dotyczy nie tylko poszkodowanych w wypadkach, ale wszystkich korzystających z usług służby zdrowia w naszym kraju – donosi "GU".

Dywidenda z PZU SA wyniesie 12,75  mld zł

Dzięki ugodzie pomiędzy MSP a Eureko o PZU SA, zyskają także pozostali udziałowcy spółki i jej pracownicy.  Prawo do wypłaty 147,65 zł przypadających na jedną akcję ubezpieczyciela  będą miały osoby wpisane do księgi akcyjnej firmy 19 listopada br. Zaległa dywidenda wynosi  aż 12,75 mld zł - szacuje "Polska"(Nr z 30.10.2009 r.). I tak, największą część wypłat z zysku spółki, bo aż 6,9 mld zł, przypadnie holenderskiemu inwestorowi, do Skarbu Państwa trafi 3,5 mld zł. Natomiast  spośród mniejszościowych akcjonariuszy ubezpieczyciela  największą dywidendę odbierze J.P. Morgan (doradzał Eureko przy rozwiązaniu sporu ze Skarbem Państwa), który  otrzyma łącznie ponad 460 mln zł. Z kolei fundusze z Bermudów, Luksemburga i Malezji liczą na prawie 90 mln zł. Według dziennika, dywidendę dostanie też znany bokser Dariusz Michalczewski, który poprzez Tiger Investment i Fundację "Równe Szanse" ma 0,02 proc. kapitału - przypadnie mu około 2,3 mln zł, a na Wojciecha Wajdę ( kontroluje giełdową spółkę informatyczną Wasko) przypadnie ponad 14 mln zł.  Z kolei na 700 tys. zł może liczyć Wydawnictwo Kurii Metropolitarnej "Gość Niedzielny", które od lat posiada 5,5 tys. akcji spółki. Wypłatę z zysku PZU SA dostaną  także BRE Bank i Bank Gospodarstwa Krajowego. Dywidendę z akcji  otrzymają  też pracownicy ubezpieczyciela, także byli oraz spadkobiercy (w przypadku niektórych osób dywidenda może sięgnąć nawet 150 tys. zł).
Środki muszą  być wypłacone już 26 listopada br.
Jak podaje "Polska", dzisiaj wartość największego polskiego ubezpieczyciela wyceniana jest przez banki inwestycyjne J.P. Morgan i Nomura na 38 mld zł (440 zł za akcję). Po wypłacie dywidendy wartość PZU spadnie do 25,25  mld zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT