Uproszczone ścieżki likwidacji szkód panaceum na skutki tegorocznej śnieżnej zimy

Towarzystwa ubezpieczeniowe odnotowują poważny wzrost zgłoszeń szkód w związku z tegoroczna zimą. Na przykład Compensa podała,  że w  firmie w styczniu br.  wzrost zgłoszeń osiągnął poziom  100 proc.   w porównaniu do analogicznego okresu 2009 r. Ponad dwa razy więcej zgłoszeń szkód odnotowuje od kilkunastu dni  także  Allianz  - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.02.2010 r.).  Według "DGP", ubezpieczyciele przygotowują się do szkód związanych z odwilżą, a więc  podtopień,  powodzi czy  zalań, między innymi zwiększając  obsadę call center. Towarzystwa zamierzają przy likwidacji szkód stosować również uproszczone procedury likwidacyjne przy szkodach o niższej wartości. I tak, Generali do około  4 tys. zł w, czy PZU SA do 5 tys. zł. Jak podaje  dziennik, PZU już teraz zdecydowało, że szkody do 5 tys. zł będą likwidowane w systemie uproszczonym, czyli bez udziału rzeczoznawcy.  Firma przygotowuje też ruchome biuro likwidacji szkód. W Allianz zaś likwidatorzy już dostali prawo do jednoosobowych akceptacji wyższych wypłat niż standardowo –  pisze gazeta. I ostrzega, że  nie zawsze ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie za skutki topniejącego śniegu. Na ubezpieczonym ciąży  przecież  obowiązek odśnieżania dachu.

Megabaza informacji dla ubezpieczycieli powstanie nieprędko

Nadal nie ma zgody, co do podziału kosztów budowy megabazy informacyjnej dla ubezpieczycieli, która zawierałaby nie tylko dane z  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) oraz  Ubezpieczeniowego Funduszu  Gwarancyjnego (UFG), ale także dawałaby dostęp do informacji zgromadzonych w systemie PESEL, Biurze Informacji Kredytowej, CEPiK i bazach policyjnych - donosi  „Parkiet” (Nr z 23.02.2010 r.). Według gazety, pomiędzy (UFG) a (PIU) istnieje  różnica zdań co do tego, w jakich proporcjach instytucje te mają pokryć ewentualne koszty jej powstania, a które szacuje się nawet na 200 mln zł. PIU chciałoby pokryć tylko 50 proc. kosztów. Natomiast UFG - w opinii   Elżbiety Wanat-Połeć, szefowej tej instytucji - powinno mieć taki udział w kosztach, jaki ubezpieczenia komunikacyjne mają w całym rynku. Według prezes UFG, w 2010 r. udział polis komunikacyjnych sięgnie blisko  30 proc., ponieważ  spada wartość rynku życiowego – informuje "Parkiet". Natomiast Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU powiedział dziennikowi, że  "nie istnieje projekt utworzenia megabazy. Została wynajęta firma doradcza, ale nie rozpoczęła jeszcze prac".

Niedbałym właścicielom budynków ubezpieczyciele nie wypłacą odszkodowania

Firmy ubezpieczeniowe nie wypłacą  odszkodowań z polisy niedbałym właścicielom, na przykład  za zalanie domu, jeśli było one spowodowane topniejącym śniegiem nie usuniętym   z dachu. Natomiast  w razie powodzi,  wywołanej wiosennymi roztopami, ubezpieczyciele wypłacą  odszkodowania za zniszczenia. "Płacimy tylko za skutki zdarzeń nagłych, którym nie udaje się zapobiec" –  twierdzą w "Dzienniku Gazecie Prawnej"(Nr z 22.02.2010 r.) ubezpieczyciele. Na przykład obowiązek usunięcia śniegu z dachów  wynika  z art. 61 prawa budowlanego, który mówi, że właściciel lub zarządca obiektu budowlanego jest obowiązany zapewnić, dochowując należytej staranności, bezpieczne użytkowanie obiektu w razie wystąpienia czynników zewnętrznych oddziałujących na obiekt, np. opadów śniegu. Zdaniem Grzegorza Blachowskiego, rzecznika Ergo Hestii, nieprzestrzeganie tych zasad może być uznane za rażące niedbalstwo, będące podstawą do odmowy wypłaty odszkodowania. Magdalena Olborska z PZU powiedziała gazecie, że także w PZU nie będzie  wypłaty za skutki zalegania śniegu .
W opinii Aleksandra  Daszewskiego, radcy prawnego z Biura Rzecznika Ubezpieczonych, jest   jednak wyjątek pozwalający na wypłatę właścicielowi budynku za skutki zarwania dachu przez zalegający śnieg, jeżeli "ubezpieczony z niezależnych od niego przyczyn, np. wyjazdu urlopowego czy poważnej choroby, nie mógł odśnieżyć dachu". Trzeba te fakty jednak  udokumentować. np. kopią zwolnienia czy rezerwacją wycieczki . wtedy ochrona ubezpieczeniowa powinna być uruchomiona – pisze dziennik. Według "DGP", także gwałtowne i duże opady śniegu uruchomią wypłaty z polisy - skutki pęknięcia stropu mogą być usuwane z polisy ubezpieczeniowej. Zapis o gwałtownych opadach jest bowiem  standard w warunkach umów. Podobnie  zadziałają zarówno polisy AC, jak i wszelkie ubezpieczenia NNW, leczenia szpitalnego czy ambulatoryjnego, gdy spadający śnieg, lodowe sople czy oblodzone przez nocny mróz chodniki były w przyczyną wielu uszkodzeń samochodów,  złamań rąk i nóg lub stłuczeń głowy. Większe szanse na wypłaty odszkodowań  mają także  posiadacze mieszkań, za których utrzymanie w należytym stanie odpowiada zarząd spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Jest to możliwe dzięki temu, że polisy obejmują zalanie w wyniku działania czy zaniechania osoby trzeciej" - zauważa gazeta.

Przygotowania do tzw. dematerializacji akcji PZU SA

 PZU rozpoczyna przygotowanie do tzw. dematerializacji akcji. W jej wyniku dokumenty akcji PZU zostaną zastąpione zapisami na rachunkach papierów wartościowych prowadzonych przez podmioty takie jak biura maklerskie i banki - pisze "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 23.02.2010 r.). Dematerializacja akcji jest bowiem standardową procedurą umożliwiającą efektywny obrót akcjami i mającą zastosowanie do wszystkich spółek, których akcje notowane są na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Według "GU", po dematerializacji posiadacze akcji zachowają wszystkie swoje dotychczasowe prawa związane ze swoimi akcjami, w tym możliwość sprzedaży swoich akcji lub ich zachowania. Zmieni się natomiast forma akcji i zasady obrotu akcjami (obrót ten zawsze będzie odbywał się przy udziale podmiotów prowadzących rachunki papierów wartościowych). PZU zapewni, by wszystkie akcje po dematerializacji zostały zapisane na specjalnym rachunku papierów wartościowych, który będzie prowadzony przez Dom Maklerski PKO Banku Polskiego ("PKO") lub inne biuro maklerskie zaangażowane przez PZU (tzw. rachunek sponsora emisji), tak aby  akcjonariusze mogli zlecić przeniesienie swoich akcji z tego specjalnego rachunku na wskazany przez siebie rachunek papierów wartościowych lub pozostawić swoje akcje na tym specjalnym rachunku.
Ci z akcjonariuszy PZU, którzy  posiadają  obecnie akcje w depozycie prowadzonym przez PKO, nie muszą podejmować żadnych czynności, aby ich akcje zostały zdematerializowane i dzięki temu mogły być w przyszłości przedmiotem obrotu na giełdzie. Natomiast dla tych, których akcje nie znajdują się obecnie w depozycie PKO, dokonanie dematerializacji posiadanych przez nich akcji wymaga złożenia akcji w PZU, które przekaże je do depozytu prowadzonego przez PKO.

Za uszkodzenie auta przez dziury w jezdni zapłaci ubezpieczyciel zarządu miasta czy GDDKiA

Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 22.02.2010 r.), za  uszkodzone jezdnie nie muszą płacić kierowcy. Jeśli droga jest krajowa, za szkodę zapłaci Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, a jeśli jej zarządcą jest miasto, to wniosek trzeba wysłać do zarządu dróg miejskich - radzi dziennik i wyjaśnia, że  pieniądze na naprawę wyłoży jednak ubezpieczyciel tychże instytucji. Procedura trwa około miesiąca.  A kwoty są różne – od kilkuset do kilku tys. zł. Wszystko zależy od marki samochodu, stopnia jego uszkodzenia i zachowania kierowcy. Jak podkreśla gazeta, jeśli kierowca jechał zbyt szybko, nie dostanie ani grosza. Gdy zawinił  zarządca, właściciel auta dostanie pieniądze na naprawę.  Musi jednak  zadbać, aby na miejsce zdarzenia koniecznie  wezwać policję, ponieważ  sporządzony przez nią protokół jest podstawą do uznania roszczeń pokrzywdzonego.  Policja stwierdzi, czy kierowca, poruszając się po dziurawej drodze, zachował należytą ostrożność. Aby dostać pieniądze, z policyjnym protokołem należy się udać do jednego z 16 oddziałów GDDKiA w Polsce lub ZDM. Odszkodowanie otrzyma najpóźniej w ciągu miesiąca, choć są oddziały, które wypłacają je już po dwóch tygodniach. Czekając na decyzję oddziału, zainteresowany może  spokojnie oddać auto do naprawy w wybranym warsztacie.
Jeśli natomiast  ktoś uszkodzi samochód na drodze innej niż krajowa, nie zawsze otrzyma w ciągu miesiąca odszkodowanie - twierdzi "Rzeczpospolita". Nie każdy zarządca jest bowiem ubezpieczony. Jeżeli nie jest, to pechowego kierowcę czeka sprawa sądowa.

Pojazd zastępczy nie każdemu poszkodowanemu kierowcy ?

Pojazd zastępczy należy się każdemu ubezpieczonemu,  poszkodowanemu w wypadku drogowym na czas naprawy uszkodzonego auta -  wynika z rekomendacji wydanej w grudniu ub. r. przez  Komisję Nadzoru Finansowego. Rekomendacja miała ujednolicić praktyki ubezpieczycieli. Według niej,  od momentu wystąpienia szkody aż do odebrania auta z naprawy, ubezpieczony ma prawo korzystać z pojazdu zastępczego, za co koszty zwróci mu ubezpieczyciel -  pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 23.02.2010 r.). Poszkodowany  więc  nie musi udowadniać, że brak auta skomplikował mu życie. Tymczasem  ubezpieczyciele nie chcą - twierdzi gazeta -  aby prawo do auta zastępczego przysługiwało automatycznie  każdemu, bez względu na to, jak często użytkuje auto. Osobom, które z samochodu korzystają rzadko, proponują przejazdy taksówkami. "Z kolei tym, którzy podróżują autami tylko w weekendy, proponują wynajem samochodu tylko na wolne dni. Wszystko po to, aby zaoszczędzić na wynajmie samochodów, co kosztuje 100–200 zł za dzień (...)Takie rozwiązanie oznaczałoby, że przed wynajęciem samochodu poszkodowani musieliby kontaktować się z ubezpieczycielem, aby uzyskać zgodę na wynajem".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT