W komunikacji drożej

Wprawdzie w ciągu roku  średnia składka za samochodową polisę OC wzrosła o 10 proc., a za ubezpieczenie autocasco o ponad 16 proc., to dalszy wzrost składek jest nieunikniony - prognozuje „Parkiet" (Nr z 20.09.2011 r.),  powołując sie na  dane  Komisji Nadzoru Finansowego. Zdaniem Iwony Kozery, szefowej  działu doradztwa branży usług finansowych w Ernst & Young, jest to "skutek m.in. rosnących wypłat z tytułu odszkodowań za szkody osobowe, a także ogólny wzrost szkodowości.  Rośnie świadomość społeczeństwa co do praw wynikających z tytułu zawartych ubezpieczeń. Coraz więcej osób wie, że może się domagać odszkodowania".
Marek Gołębiewski z Vienna Insurance Group uważa zaś, iż wzrost średnich składek w ubezpieczeniach OC i autocasco powinien być kontynuowany, aby towarzystwa były w stanie wypracować pozytywny wynik techniczny w ubezpieczeniach komunikacyjnych.
Według gazety,  w  pierwszym półroczu br. firmy wypłaciły 2,6 mld zł z tytułu polis OC oraz 1,9 mld zł z tytułu autocasco motoryzacyjnego, a zebrały odpowiednio 4,1 mld zł i 2,9 mld zł . Przy tym, pomimo wzrostu liczby ubezpieczeń OC,  spadła liczba polis autocasco. Jest to efekt "m.in. starzejącej się floty samochodów w Polsce i rezygnowania części osób z ubezpieczania bardziej wiekowych aut", ale może także oznaczać, że z powodu wzrostu cen polis AC,  mniej osób na nie stać – twierdzi Wojciech Rabiej, ekspert rynku ubezpieczeń. "Parkiet" podkreśla, iż "nieoficjalnie firmy przyznają, że w niektórych grupach klientów obserwują trend rezygnowania części z nich z ubezpieczenia autocasco'.

Urzędnicy skarbowi mało zainteresowani polisą OC "a rażące naruszenie prawa"

Od  17 maja 2011 r. obowiązują przepisy dotyczące odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa. Urzędnik za  decyzję niezgodną z prawem odpowiada materialnie, nawet do 12-krotności swojej pensji. Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 19.09.2011 r.), najbardziej narażeni na te sankcje są pracownicy skarbówki. Ale tylko nieliczni urzędnicy skarbowi zdecydowali się na ubezpieczenie, i to głównie indywidualne. Wprawdzie sporadycznie pracownicy deklarują, że chcą przystąpić do ubezpieczenia grupowego - pisze - dziennik, ale w żadnym urzędzie pracodawcy nie pośredniczą w zawarciu polis. Według gazety, z informacji uzyskanych w izbach skarbowych wynika, że niewielu urzędników dotychczas wykupiło polisy ubezpieczeniowe. W wielu izbach sprawa ubezpieczeń jest jeszcze w toku i wielu pracowników się zastanawia nad ofertą. Sporo jest zainteresowanych  ubezpieczeniem grupowym, lecz jeszcze nie podjęli decyzji. Na przykład w woj. podlaskim żaden z pracowników urzędów nie zdecydował się na ubezpieczenie grupowe - powiedział "DGP" Radosław Hancewicz z Izby Skarbowej w Białymstoku.
Jak podaje gazeta, większość urzędów i izb skarbowych nie prowadzi statystyk związanych z liczbą osób ubezpieczonych (w woj.: kujawsko-pomorskim, śląskim, mazowieckim, lubelskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim) .
Ani urzędy, ani izby skarbowe nie prowadzą żadnych negocjacji z firmami bądź brokerami ubezpieczeniowymi mających na celu zawarcie umów ubezpieczenia od odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa dla swoich pracowników- pisze "DGP", podkreślając iż działania takie prowadzą w imieniu pracowników głównie związki zawodowe. Negocjują one grupowe ubezpieczenia z towarzystwami ubezpieczeniowymi oferującymi takie usługi. Przy tym  "w żadnym przypadku składki nie są i nie będą odprowadzane z budżetu urzędów. Pracownicy muszą opłacić te składki z własnej kieszeni" - podaje dziennik. I tak, w  zależności od wariantu ubezpieczenia składka wynosi od 100 do 570 zł rocznie. Najtańsze ubezpieczenia, o ograniczonym zakresie odpowiedzialności, kosztują  nawet ok. 60 zł rocznie.

Sądy dostaną wystandaryzowane wytyczne co do kwot orzekanych zadośćuczynień

Podczas gdy w Niemczech ubezpieczyciele wiedza, iż wysokość  zadośćuczynienia np. za stracony ząb wynosi 250 euro, a za palec - 2,5 tys. euro, to  Polsce sądy zasądzają takie kwoty odszkodowań, jakie uznają za słuszne. Po prostu,  brak jest wytycznych i poszkodowani nie wiedzą ile mogą się domagać od zakładu ubezpieczeń - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 20.09.2011 r.). Według dziennika, "ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają (...) więc co raz więcej spraw ma swój finał na sali sądowej. Zasądzane kwoty nie są jednak usystematyzowane". Na początku 2012 r. ma się to zmienić. Do sądów okręgowych i  apelacyjnych ma zostać przesłane opracowanie zawierające m.in.180 orzeczeń sądów w tej kwestii zebranych przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości (przy współpracy Polskiej Izby Ubezpieczeń). "Wyborcza" podkreśla, iż  "najbardziej mają skorzystać poszkodowani, bo jasne wytyczne to mniej spraw w sądach".
W opinii gazety, wprawdzie sądy przyznają wyższe odszkodowania poszkodowanym,  niż te wypłacane przez ubezpieczycieli, jednak Ci sądzą, iż "standaryzacja będzie korzystna również dla nich".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT