W likwidacji szkody z polisy OC podstawą wyliczeń nie mogą być uśrednione stawki

Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie orzekł, iż  poszkodowany likwidujący szkodę komunikacyjną z polisy OC ma prawo sam wybrać zakład naprawczy, dlatego więc  ubezpieczyciel nie może wypłacać odszkodowania według uśrednionej stawki rynkowej  – podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.01.2015 r.). Sąd orzekał w sprawie, którą  wytoczyła spółka prowadząca zakład naprawczy, a która nabyła od poszkodowanej wierzytelność względem ubezpieczyciela. Tymczasem towarzystwo  wypłaciło jednak zaledwie 2,6 tys. zł  z  kosztów naprawy wskazanych na fakturach na wartość ponad 4,5 tys. zł - podaje dziennik. Sąd swoim orzeczeniem nakazał wypłatę różnicy między kwotą wypłaconą a rzeczywiście poniesionymi przez powódkę kosztami, podczas gdy  ubezpieczyciel przekonywał, że roszczenie jest niezasadne. Przyznał,  że "w wycenie zaniżył wartość części zamiennych o 50 proc., ponieważ w dokumentach brakowało faktur potwierdzających wykorzystanie w naprawie części oryginalnych. Dodatkowo uznał, że stawki godzinowe pracy blacharza i lakiernika są zbyt wysokie w porównaniu do średnich rynkowych, a okres najmu pojazdu zastępczego był zbyt długi"- pisze "DGP", zaznaczając, że "z  taką argumentacją nie zgodził się sąd". Zdaniem SR, obowiązuje  zasada  wypłaty pełnego odszkodowania ( art. 361 par. 2 kodeksu cywilnego).

Zaległości regresowe UFG i ubezpieczycieli sięgają kilkuset  mln zł

Towarzystwa ubezpieczeniowe i Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) mogą latami ścigać sprawców wypadków komunikacyjnych, którzy winni są im pieniądze. Kierowca, który pod wpływem alkoholu spowodował wypadek, musi się więc  liczyć z tym, że jego ubezpieczyciel ściągnie od niego odszkodowanie - pisze "Rzeczpospolita'(Nr z 19.01.2015 r.). Gazeta szacuje na kilkaset mln  zł wartość takich regresów, z którymi  wobec sprawców wystąpiły zakłady  ubezpieczeń  UFG. Tylko  same zaległości regresowe wobec UFG wynoszą 160 mln zł - podaje dziennik. Przy tym średnia wartość regresu to 10 tys. zł, zaś  rekordowy regres sięga  1,6 mln zł.  Zdaniem Agnieszki Rosa z biura prasowego PZU SA, ubezpieczyciel ten należności od sprawców  rozkłada  na raty. I tak,   średni regres w PZU SA wynosi  4,7 tys. zł, zaś rekordowy -  3,4 mln zł.  Natomiast średni regres ze szkód zalaniowych bez polisy mieszkaniowej w PZU SA  kształtuje się na poziomie  400-700 zł ( 9 na 10  należności z tego tytułu towarzystwo  odzyskuje w 90 dni) - podaje gazeta. Według Agnieszki  Markowskiej z  TUiR Allianz Polska, ta firma występuje średnio z 9 tys. regresów rocznie. A. Markowska przyznaje w "Rz",  że największy problem ze ściągnięciem należności regresowych stanowią dla ubezpieczyciela  szkody spowodowane przez  kierowców po spożyciu alkoholu.  Kiedy sprawca wypadku  trafia do więzienia, a  jego rodzina sama wymaga pomocy socjalnej, wówczas ubezpieczyciel proponuje rozłożenie długu na raty.
Dziennik informuje,  powołując  się na Aleksandrę  Biały, rzecznika prasowego UFG, iż w UFG około  66 proc.  spraw o regres  trafia do komornika, zaś  Funduszowi udaje się odzyskać prawie 40 proc.  należności regresowych. Jak  na UE jest to  dobry wynik - twierdzi  "Rz".

Rewolucja w likwidacji szkód z komunikacyjnego OC  już w kwietniu br.


Zdaniem "Pulsu Biznesu" (Nr z 21.01.2015 r.), towarzystwa ubezpieczeniowe  są już prawie gotowe  do uruchomienia systemu bezpośredniej likwidacji szkód (BLS). Jest  to nowa usługa ubezpieczeniowa, która umożliwi klientom zgłaszanie szkód komunikacyjnych do zakładu ubezpieczeń,  który sprzedał im  obowiązkową polisę OC. System BLS  przewiduje, iż  ubezpieczyciel ten  wypłaci poszkodowanym  odszkodowanie i naprawi auto, a następnie zwróci się do ubezpieczyciela sprawcy wypadku  o zwrot wydatków (regres). Łatwiej będzie więc naprawić auto po stłuczce spowodowanej  z tzw. "cudzej winy" - twierdzi gazeta.
Według dziennika, który powołuje się na  Andrzeja Jarczyka, prezesa grupy ubezpieczeniowej Uniqa, system BLS obejmujący cały rynek ubezpieczeniowy prawdopodobnie zacznie działać już w kwietniu  br.  "PB" pisze, iż  Polska  Izba Ubezpieczeń (PIU), która zajmuje się przygotowywaniem wejścia w życie  systemu BLS planuje  zakończenie  prac z tym związanych  właśnie na  kwiecień. Jednak PIU - zastrzega dziennik - nie chce podawać oficjalnych dat uruchomienia BLS dla całego rynku. Zdaniem Marcina Tarczyńskiego  z PIU,  Izba będzie mogła podać oficjalny termin wejścia w życie BLS "po zakończeniu testów wszystkich narzędzi i dopracowaniu kształtu umowy".

Zadośćuczynienie  za   wstrząs psychiczny spowodowany śmiercią współmałżonka

 
Sąd może zasądzić na rzecz poszkodowanego w wypadku zadośćuczynienie,  jeśli   ofiara wypadku doświadczy   rozstroju zdrowia z powodu  wstrząsu psychicznego  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 15.01.2015 r.), powołując się na wyrok Sądu  Apelacyjnego  w Rzeszowie. Według gazety, sprawa dotyczyła  mężczyzny, który w wypadku samochodowym stracił żonę  zaledwie 10 dni po ich ślubie. W wyniku zdarzenia mężczyzna doznał stłuczenia głowy i mózgu  -  pisze dziennik. Wprawdzie  od  wypadku minęły już trzy lata, a  mężczyzna nadal cierpi z  powodu zaburzeń depresyjnych,  spowodowanych śmiercią swojej żony i musi poddawać się psychoterapii. 
 I tak, Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu zasądził od ubezpieczyciela na rzecz mężczyzny  na podstawie art. 446 par. 4 k.c.  kwotę 75 tys. zł  za doznaną krzywdę na skutek śmierci  żony;  38 tys. zł (tytułem zadośćuczynienia na podstawie art. 445 par. 1 k.c.) oraz  blisko 8 tys. zł odszkodowania - donosi "DGP".

Koszty nowych uregulowań dla rynku ubezpieczeniowego przyniosą wzrost cen polis


Zdaniem "Rzeczpospolitej" (Nr  z 20.01.2015 r.), w  drugim kwartale 2015 r.,  wejście  w życie wytycznych nadzoru finansowego zakończy wojnę cenową w  ubezpieczeniach  komunikacyjnych i spowoduje  wzrost cen polis  sięgający  nawet 50 proc.  Jednak to,  o  ile więcej będzie trzeba  zapłacić za polisę, okaże się  przy najbliższym odnowieniu tego ubezpieczenia. Według dziennika, który powołuje się na szacunki  ekspertów,   podwyżki polis  mogą sięgnąć nawet 50 proc.  I tak Piotr Śliwicki, prezes zarządu Ergo Hestii  twierdzi, że ceny ubezpieczeń muszą być adekwatne do zapewnianego bezpieczeństwa.  Ponadto, sopocki ubezpieczyciel już w ub.r.  sygnalizował - zauważa gazeta - iż  nie  zamierza stosować nierentownych obniżek, ponieważ  jej głównym celem jest jakość obsługi klienta.  Z kolei Andrzej Jarczyk, prezes zarządu Uniqa mówi,  że firma, którą kieruje,  nie zamierza zmieniać swojej polityki i schodzić poniżej określonego poziomu cen. Artur Borowiński, prezes Compensy, deklaruje  zaś, iż   ceny polis w komunikacji  będą  adekwatne do oferowanej ochrony. Anna Materny z Gothaer podkreśla natomiast że tylko samo  wprowadzenie  bezpośredniej likwidacji szkód (BLS)  musi spowodować  skok cen ubezpieczeń komunikacyjnych. W opinii Agnieszki Rosy  z biura prasowego PZU wzrost cen w Polsce jest nieunikniony, bo ubezpieczenia muszą zacząć pokrywać coraz większe roszczenia poszkodowanych.
Firmy ubezpieczeniowe już  kalkulują   koszty związane z  wprowadzeniem w życie nowych uregulowań - pisze gazeta. 

Spór o wysokość sum gwarancyjnych dla przewoźników  kolejowych

Urząd Transportu Kolejowego (UTK) postuluje,  aby suma gwarancyjna w ubezpieczeniu dla przewoźników kolejowych wynosiła 100 mln zł - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z  20.01.2015 r.).  UTK chce bowiem zmian sumy gwarancyjnej po tym jak przeprowadził kontrolę  po katastrofie pod Szczekocinami. Dziennik podaje, iż  rodzinom zmarłych w tej katastrofie  pracowników PKP wypłacono ok. 973 tys. zł (do tego koszty pogrzebów i odpraw pośmiertnych). Z kolei  rodziny  zmarłych pasażerów otrzymały 1,63 mln zł, a za szkody na osobie i w mieniu wypłacono 1,59 mln zł - pisze gazeta. "DGP" podkreśla, iż   wskazana przez UTK kwota 100 mln zł  została oszacowana na podstawie analizy najgorszego możliwego scenariusza katastrofy w Szczekocinach.  Tymczasem  pomysł UTK na wyższe sumy gwarancyjne w OC może być jednak  zagrożeniem dla małych i średnich przewoźników - ostrzega  dziennik.  Do  Urzędu Transportu Kolejowego trafiają już  od nich  sprzeciwy. A suma gwarancyjna w wysokości 100 mln zł  osiągana nawet stopniowo, w ciągu dwóch lat -  jak chce UTK – stanowi kwotę  wygórowaną. Ponadto - zaznacza "DGP" -  powołując się na  anonimowego  eksperta, iż  wysokości sum gwarancyjnych powinny wzrosnąć, ponieważ gdyby  np. zdarzył się wypadek z Pendolino z winy  przewoźnika,  skończyłby się to  jego bankructwem. Ekspert uważa, iż  znacznie lepszym rozwiązaniem  byłoby  więc  wprowadzenie najpierw dla sumy gwarancyjnej  pułapu 25 mln zł i przeanalizowania wpływu tej zmiany na wysokość składek. W  opinii prof. dr hab. Marcina Orlickiego z UAM, jednolita minimalna suma gwarancyjna w OC przewoźników może dać przewagę największym podmiotom na rynku, zaś jej wysoka wartość ograniczy dostępność do rynku przewozów kolejowych. Nie dziwi więc, iż  większość spółek kolejowych chce nadal samodzielnie decydować o wartości minimalnej sumy gwarancyjnej z OC - twierdzi  "Dziennik Gazeta Prawna".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT