Większość Polaków nie wie, co może dostać w ramach pakietu usług assistance

Polacy mieli pod koniec 2010 r. 10,5 mln polis dających dostęp do różnego rodzaju pomocy - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.05.2011 r.). I chociaż do niedawna korzystali z nich sporadycznie, to  teraz już 28 proc. użytkowników deklaruje, że ubezpieczenie assistance pomogło im rozwiązać zaistniały problem, gdy w 2009 r. zaledwie  14 proc. badanych korzystało z usług assistance- wynika z corocznego  badania jednego z głównych dostawców usług asystenckich na polskim rynku – firmy Europ Assistance Polska. Pokazują one pisze "DGP" -  iż klienci oceniają je coraz bardziej pozytywnie. Przy tym, aż 86 proc. ankietowanych zdeklarowało, iż polisa przydała im się przy okazji awarii auta; 12 proc. skorzystało w ramach assistance z pomocy medycznej, a 10 proc. z usług hydraulika czy  ślusarza.
Zdaniem Joanny Nadzikiewicz, dyrektor działu handlowego w Europ Assistance Polska, Polacy przykładają coraz większą uwagę do kształtu pakietów assistance i oferowanych w ramach tych pakietów usług. "Klienci oczekują, że w ramach produktu bankowego czy ubezpieczenia będą mieli dostęp do zindywidualizowanych usług, które zagwarantują im wygodę w życiu codziennym. Wówczas są gotowi nawet dodatkowo za nie zapłacić"  – twierdzi w gazecie Joanna Nadzikiewicz.
Na rynku pojawia się coraz więcej niestandardowych, "szytych na miarę" pakietów assistance,  adresowanych  do konkretnych środowisk czy grup społecznych, np. pakiety dla młodych matek, seniorów czy singli. Popularne w ostatnim czasie pakiety dla kobiet oferują  pomoc np. przy zmianie opony, holowania pojazdu czy pomoc specjalisty w przypadku uszkodzenia sprzętu RTV i AGD, jak też i  poprzez pomoc w pełnieniu roli matki (opieka pediatry, możliwości zorganizowania korepetycji dla dziecka, dostęp do infolinii o szkołach rodzenia, przedszkolach czy zasadach pielęgnacji noworodka), a skończywszy na usługach concierge, które umożliwiają pomoc np. w organizacji zakupów ze znanym stylistą- wylicza dziennik. Rynek oferuje także pakiety dla osób starszych, obejmujące  np. assistance medyczny (zapewnia pomoc w razie wypadku bądź nagłego zachorowania, m.in. darmowa wizyta lekarza lub pielęgniarki czy dostawa leków do domu). W ramach assistance domowego seniorzy będą mogli także skorzystać m.in. z usług specjalistów (np. ślusarza czy elektryka) oraz  mieć możliwość skorzystania z pomocy sprzątaczki.

JP Morgan & Chase sprzedał   akcje PZU SA

Od 16 lutego br., od kiedy  skończyła się blokada sprzedaży akcji Grupy PZU SA przez JP Morgan & Chase, amerykański bank sprzedał na rynku większość pakietu akcji ubezpieczyciela - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 06.05.2011 r.), powołując się  na "dwa niezależne źródła rynkowe".   Dziennik podkreśla, iż przedstawiciele JP Morgan nie potwierdzili tej informacji, ponieważ "nie byli dostępni,  by udzielić komentarza".  Także rzecznik prasowy  PZU SA także odmówił skomentowania tych informacji - pisze "Wyborcza".

"GW" przypomina, iż Holendrzy w listopadzie 2010 r.  sprzedali 12,9 procent akcji PZU po 365 złotych za sztukę. Sprzedaż ta "była konsekwencją ugody podpisanej ze skarbem państwa w 2009 roku, na mocy której Eureko zdecydowało się sprzedać swój 33-procentowy pakiet akcji PZU". Zgodnie z porozumieniem  MSP i Eureko, PZU SA zadebiutowało  w maju 2010 r.  na parkiecie warszawskiej giełdy  papierów wartościowych . Walory ubezpieczyciela   sprzedawano  w  ofercie publicznej po 312,5 zł za akcję. Obecnie  skarb państwa kontroluje 45,2 proc.  akcji PZU. Jednak zgodnie z umową z listopada 2010 r., zobowiązanie skarbu państwa do niesprzedawania akcji PZU wygasa 18 maja br.
JP Morgan po ofercie publicznej PZU kontrolował pakiet 3,6 miliona akcji ubezpieczyciela, co odpowiada 4,2 procent udziałów w kapitale PZU. Jak podaje gazeta, powołując się na  anonimowego informatora  z rynku, "JP sprzedał przez rynek co najmniej dwa miliony akcji PZU". .

Polacy lubią kupować polisy tradycyjnie, bezpośrednio od ubezpieczyciela

Chociaż   Polacy są tradycjonalistami, jeśli chodzi o kupno ubezpieczeń (co czwarty kupuje polisę bezpośrednio od ubezpieczyciela), wyniki Link 4 czy Liberty Direct pokazują, że nabraliśmy  przekonania do zakupu polis komunikacyjnych za pośrednictwem internetu - donosi "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 06.05.2011 r.).  Obecnie w sieci można kupić również polisy na życie czy pakiet zdrowotny. Przez internet ubezpieczymy także dom czy mieszkanie. Według "GU", jesienią 2010 r. polisę na życie do kredytu mieszkaniowego wprowadziło Invigo, pierwszy w Polsce internetowy pośrednik hipoteczny. W połowie ub.r. specjalny market ubezpieczeniowy online uruchomił Deutsche Bank PBC. Zaletą polis kupowanych za pośrednictwem marketu ubezpieczeniowego Deutsche Bank jest - twierdzi w "GU" Piotr Stefaniuk, nadzorujący  rozwój marketu ubezpieczeniowego online  w Deutsche Bank PBC - wykorzystanie kwalifikowanego podpisu elektronicznego. Klient dzięki temu otrzymuje polisę e-mailem oraz  sms-a z potwierdzeniem zakupu, w którym zawarty jest nr polisy i  informacja, co zrobić w przypadku wystąpienia szkody. Zdaniem Stefaniuka, "tylko internet pozwala na dokonanie zakupu ubezpieczenia np. na wakacje nawet w dniu wyjazdu. Nie zajmie to dłużej niż 5 minut".  Z kolei Maciej Chyziak z Invigo, internetowego pośrednika hipotecznego  - pisze "Ubezpieczeniowa" -  uważa, iż sukces sprzedaży ubezpieczeń online leży w połączeniu ich z komplementarnymi produktami. "Z założenia naszym głównym produktem są kredyty hipoteczne. Aby jednak świadczyć jak najwygodniejszą usługę dla naszych klientów sukcesywnie wzbogacamy ofertę produktami ubezpieczeniowymi, które są niezbędne do zabezpieczenia kredytu lub uzyskania go na preferencyjnych warunkach (...) Polisy dostępne elektronicznie są naturalną drogą rozwoju kanałów sprzedaży ubezpieczeń, chociażby ze względu na niematerialny charakter samej usługi"– twierdzi Chyziak w "Ubezpieczeniowej".
Jak wynika z badań przeprowadzonych na  zlecenie Deutsche Bank PBC przez Instytut Homo Homini, Polacy w swoim banku najchętniej kupiliby ubezpieczenie na życie (prawie 40 proc. wskazań pozytywnych) i pakiet zdrowotny (niemal 23 proc.). Ubezpieczenia komunikacyjne czy polisy dotyczące nieruchomości uzyskały zaś zdecydowanie niższe wskazania (odpowiednio ok. 10 i 5 proc.). Badanie dla Deutsche Bank PBC wykazało, że  skłonność do ubezpieczania rośnie wraz z poziomem wykształcenia. Polacy zaś  nieufnie podchodzą do produktów ochronnych - w  2009 r.  tylko co 4. Polak miał jakąkolwiek polisę. Ponadto, w 2011 r. nadal  30 proc. respondentów nie było zainteresowanych  kupnem ubezpieczenia.

Będą walczyć w sądzie o 1 mln zł zadośćuczynienia

HDI Asekuracja TU  nie zgodziło się na wypłatę 1 mln zł odszkodowania 4-osobowej rodzinie z tytułu zadośćuczynienia za śmierć 19-letniego syna i brata Andrzeja Z. - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 07.05.2011 r.). Sprawę ma  rozstrzygnąć Sąd Okręgowy  w Rzeszowie, do którego w imieniu  w imieniu powodów  .wystąpiła  pod koniec lutego br. rzeszowska kancelaria adwokacka Jachim, Lipski, Slisz. W argumentacji kancelaria powołała się na wysokość kwot, które dostają bliscy ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku.
"Wszyscy obywatele w obliczu doznanej krzywdy moralnej i cierpienia fizycznego są równi wobec prawa i jako tacy powinni być jednakowo traktowani". Tymczasem ubezpieczyciel zaproponował rodzinie jedynie wypłatę zadośćuczynienia za doznane krzywdy psychiczne - pisze gazeta.  Adwokaci nie zdradzają, ile HDI wypłaciło, choć określają kwotę jako "nie satysfakcjonującą" . Jak podaje "GW",  "średnio ubezpieczyciele w podobnych sprawach wypłacają od 10 do 30 tys. zł. HDI nie zgodziło się ponadto na wypłatę rodzinie jakiegokolwiek odszkodowania za "znaczące pogorszenie sytuacji życiowej". "Przeciwko ubezpieczycielowi skierowaliśmy do sądu pozew cywilny" - powiedział gazecie mec. Arkadiusz Slisz, zdradzając iż domagają sie dla swoich klientów 1  mln zł złotych odszkodowania, na którą to sumę "HDI nie zgodziło się, bo jego zdaniem ta kwota jest zawyżona".
Jak podkreśla "GW", kancelaria twierdzi, że po śmierci Andrzeja jego rodzina straciła dodatkowe źródła dochodu - "Rodzina poniosła duże wyrzeczenia, a pomoc synowi w drodze do wykształcenia była swego rodzaju inwestycją w przyszłość. Rodzicie mieli powody oczekiwać i oczekiwali w przyszłości pomocy materialnej dla siebie i młodszych dzieci". 

Ubezpieczyciele sprzeciwiają sie niektórym zapisom nowelizacji prawa atomowego

Według proponowanych zmian  nowelizacji prawa atomowego,  ubezpieczyciel, podpisując umowę z firmą eksploatującą urządzenia jądrowe, przejmowałby odpowiedzialność na kwotę ponad 1,3 mld zł. Towarzystwa  jednak sprzeciwiają się przeciwko niektórym  zapisom, zwłaszcza  związanym  z koniecznością  przejęcia odpowiedzialności  za elektrownię atomową, podkreślając, iż  będą one  zbyt dużym obciążeniem finansowym  dla branży. Zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) - podaje "Parkiet"(Nr z 06.05.2011 r.) - polski rynek nie jest przygotowany na przyjęcie tak wysokiego zobowiązania, gdzie zakres ochrony przewiduje odpowiedzialność nie tylko za szkody materialne i osobowe, ale także za te,  wyrządzone w środowisku naturalnym. W opinii Piotra Wójcika, dyrektora departamentu ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej w AXA Polska,  "żaden ubezpieczyciel ani reasekurator w pojedynkę nie jest w stanie wziąć na swoje barki podobnego zobowiązania. Na takie sumy jest w całej Europie dosłownie kilka umów, dotyczą np. producentów największych samolotów pasażerskich". Andrzej Maciążek, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń w piśmie do Sejmu tłumaczy zaś,  " że ubezpieczyciele, którzy zdecydowaliby się na zawarcie takiej umowy przy obecnej propozycji zapisów prawnych, całe ryzyko za ewentualne szkody związane z eksploatacją urządzeń jądrowych musiałyby pozostawić na udziale własnym. Stanowiłoby to ogromne zagrożenie dla ich płynności finansowej". A  w każdej umowie reasekuracyjnej jest zapis o wyłączeniu z zakresu odpowiedzialności ryzyka atomowego - pisze gazeta.
PIU argumentuje, że konieczne jest wiec stworzenie w Polsce odrębnego funduszu ubezpieczeniowego, tzw. pool dla odszkodowań jądrowych, objętego gwarancjami budżetu. Odrębna ustawa,  określałaby finansowanie, wysokość gwarancji, ale też obowiązek ubezpieczania się w nim przez firmy. Według "Parkietu", wątpliwości PIU budzi też zapis dotyczący określonych w projekcie ustawy szkód jądrowych, wyrządzonych w okresie trwania ochrony ubezpieczeniowej. Chodzi o odpowiedzialność  czasie. "Mówimy o dziesiątkach lat. Gdyby elektrownia w Czarnobylu była ubezpieczona w chwili awarii, odszkodowania byłyby wypłacane jeszcze dziś, ćwierć wieku po wybuchu" – twierdzi Piotr Wójcik z Axa.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT