Większość ubezpieczycieli nadal wymaga zaświadczeń o bezszkodowym przebiegu dotychczasowego ubezpieczenia

Według "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 10.03.2010 r.), tylko Generali i Warta nie wymagają od swoich klientów zaświadczeń  o bezszkodowym przebiegu dotychczasowego ubezpieczenia i dają im  prawo do zniżek. Klient takie zaświadczenie można dostać u poprzedniego ubezpieczyciela. I tak, po zawarciu umowy Generali  komunikuje się z innymi towarzystwami, aby potwierdzić informacje od klientów, natomiast  Warta informacje uzyskane od klienta weryfikuje w bazach danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dzięki programowi pilotażowemu - twierdzi gazeta. W opinii "DGP", możliwe jest, że podobne ułatwienia wprowadzą inne firmy, albowiem obok Warty w programie pilotażowym, dającym dostęp do baz danych UFG, biorą udział także Compensa, Ergo Hestia i Link4. Na razie jednak te towarzystwa także często żądają zaświadczeń, podobnie jak ubezpieczyciele, którzy  sprzedają polisy przez telefon czy sieć, np. Aviva, Liberty Direct czy Link4 (zastrzegają, że po zawarciu umowy mogą zażądać albo ostatniej polisy z informacją o zniżkach, albo zaświadczenia). Z kolei  PZU przyjmuje od klientów albo zaświadczenia, albo oświadczenia – w zależności od polityki oddziału (na przykład. oświadczenie jest honorowane, gdy klient przedstawi ostatnią polisę z konkurencyjnej firmy, na której będą zaznaczone zniżki).

Kiedy nie trzeba korzystać z własnej polisy AC ?

Jeśli z powodu dziurawej drogi klient uszkodzi samochód, nie musi korzystać ze swojego autocasco. Może żądać odszkodowania od zarządcy drogi bądź towarzystwa, które wystawiło mu polisę OC- pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 11.03.2010 r.).  Do obowiązków zarządca drogi należy bowiem  utrzymywanie jezdni i chodników w należytym stanie. Musi on też koordynować roboty w pasie drogowym, przeprowadzać okresowe kontrole dróg i mostów, wykonywać roboty interwencyjne, konserwacyjne, porządkowe i zabezpieczające. Według dziennika, zarządca odpowiada także wtedy, gdy uszkodzenia na drogach powstały na skutek opadów śniegu, wichury, powodzi czy ulewy, a nie zostały odpowiednio szybko zlikwidowane albo oznaczone. Dlatego - pisze gazeta -  trzeba liczyć się z tym," że towarzystwo ubezpieczeniowe, które sprzedało zarządcy drogi polisę OC, będzie próbowało wykazać, że to my odpowiadamy za uszkodzenie auta.(...)  Trzeba wykazać, że do szkody doszło na tej właśnie drodze, że jest ona wynikiem np. fatalnego stanu nawierzchni oraz że istnieje związek przyczynowy między szkodą a działaniem bądź zaniechaniem ze strony zarządcy drogi". W opinii "Rzeczpospolitej", zawsze można  naprawić szkodę z własnego ubezpieczenia autocasco. Ale wtedy możliwa jest utrata zniżki za bezszkodową jazdę, chyba że naszemu ubezpieczycielowi uda się wyegzekwować zwrot pieniędzy od towarzystwa, które sprzedało polisę OC zarządcy drogi."
Poszkodowany, oprócz   rekompensaty za uszkodzenie samochodu może też wystąpić o zadośćuczynienie i zwrot kosztów leczenia czy rehabilitacji.

Coraz większa składka z direct
 
Sprzedaż ubezpieczeń za pośrednictwem internetu i telefonu rośnie. Ubezpieczyciele, którzy w 2009 r.  najlepiej radzili  sobie ze sprzedażą polis w systemie direct zebrali około 620 mln zł - podaje  "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 11.03.2010 r.), czyli  o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Gazeta szacuje obecnie cały rynek sprzedaży polis przez telefon i internet na około 700 mln zł. Tymczasem  zdaniem  Ryszarda Bocionga, dyrektora generalnego Axa Direct,  już  w 2012 r. kanał direct może stanowić 10 proc.  rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, podczas gdy jego obecny udział Bociong  liczy   na blisko 5,5-6  proc.
Według "DGP", w 2009 r.  największy wzrost przypisu  składki odnotowały Aviva Direct (o 70 proc do 86,5 mln zł) oraz  Axa Direct (o 67 proc. do 135 mln zł). Natomiast Liberty Direct zwiększyło przypis o 41 proc. do 87,4 mln zł, a BRE Ubezpieczenia - o 38 proc. do 69 mln zł. W opinii dziennika, w 2009 r. niższy przypis niż w 2008 r. mógł natomiast  odnotować Link4, który  po III kwartałach notował spadek przypisu. "DGP" podaje, powołując  się na  Pawła Dangela, prezesa grupy Allianz w Polsce, że  direct jest najszybciej rosnącym kanałem dystrybucji w firmie - w Allianz Direct w  ub.r. wzrost wyniósł 42 proc.

Liberty Direct z wysoką dynamiką przypisu składki w 2009 r.

Liberty Direct w 2009 roku  odnotował przypis składki brutto na poziomie 87,4 mln zł i jest to 40 proc. proc. wzrost w porównaniu do roku 2008. Z tego, aż 26,9 mln zł składki ubezpieczyciel zebrał w IV kwartale ub.r. - informuje "Gazeta Ubezpieczeniowa" (www.gu.com.pl z 10.03.2010 r.).Według "GU",  firma osiąga coraz wyższą sprawność operacyjną w zakresie likwidacji szkód –  decyzję o wypłacie odszkodowania z AC w przypadku 90 proc.  szkód obecnie podejmuje w ciągu 5 dni. Jak twierdzi Michał Kwieciński, dyrektor generalny Liberty Direct,  "szybkie tempo rozwoju przy utrzymaniu kosztów na rozsądnym poziomie pozwoliło pozyskać do chwili obecnej 140 tys. klientów, z czego połowa zdecydowała się na skorzystanie z naszych usług przy wykorzystaniu internetu". 

Polacy wolą tradycyjnych ubezpieczycieli niż towarzystwa direct

Jakie są najważniejsze powody, dla których Polacy chętniej korzystają  z droższych tradycyjnych ubezpieczeń komunikacyjnych niż z tańszych polis, zawieranych przez telefon lub internet ?
Z badań Instytutu Homo Homini przeprowadzonych na zlecenie branżowego portalu AlertFinansowy.pl. wynika, że Polacy w swoich wyborach kierują się głownie  przywiązaniem do marki, gwarancją kontaktu z przedstawicielem ubezpieczyciela  i wiarą w szybszą wypłatę odszkodowania - wylicza "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 11.03.2010 r.). W opinii dziennika," największym wrogiem internetowo-telefonicznych ubezpieczycieli okazało się to, co miało być ich największym atutem" czyli  możliwość ubezpieczenia samochodu bez wychodzenia z domu. I tak, aż 60 proc. właścicieli samochodów woli ubezpieczać swoje auto w firmie, która prowadzi biura i zatrudnia agentów. Zdaniem Artura Skoneczko z portalu AlertFinansowy.pl., w opinii  Polaków ubezpieczyciel przez internet nie jest całkiem wiarygodny, nie wszyscy firmom direct jeszcze ufają. Większość nie wierzy, że w razie stłuczki czy wypadku  pomyślnie załatwi swoją sprawę u ubezpieczyciela direct . Albowiem atutem tradycyjnych firm są też "opiekujący" się klientami agenci. I nie ma tu znaczenia, że ubezpieczenie direct jest zwykle sporo tańsze. Gazeta pisze, że podobnie jak Polacy  postępują Hiszpanie. W Niemczech polisy direct  w ogóle się nie przyjęły, natomiast "prawdziwy boom" ubezpieczyciele direct odnotowują  tylko w Wielkiej Brytanii. "DGP" podkreśla, że nadzieją dla firm direct są młodzi kierowcy,  bardziej skłonni do akceptowania nowości rynkowych i technologicznych.

Większe rządowe dopłaty do ubezpieczeń rolnych

Według Marka Sawickiego, ministra rolnictwa, w  2010 r. ponad dwa razy więcej środków niż w ub.r. przeznaczono na rządowe dopłaty do składek ubezpieczenia upraw rolnych i zwierząt gospodarskich - pisze  "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 10.03.2010 r.). W tym roku na dopłaty do ubezpieczeń przeznaczono 300 mln zł, wobec 131 mln zł w 2009 r. i 150 mln zł w 2008 r. W 2007 r. wydano na ten cel 31,5 mln zł, a rok wcześniej jedynie 10 mln zł - podaje "GU". Marek Sawicki powiedział podczas konferencji prasowej w Katowicach, ze resort jest w trakcie uzgadniania z firmami ubezpieczeniowymi zmian w systemie ubezpieczania. "Proponujemy znaczące obniżenie składek, a zwiększenie poziomu reasekuracji dla firm w przypadku, gdyby wystąpiły klęski żywiołowe" - powiedział minister. Zdaniem szefa resortu rolnictwa,  w sprawie tej propozycji musi jeszcze wypowiedzieć się resort finansów. Sawicki  stwierdził, że nowe rozwiązania powinny sprawić, iż rolnicy będą na znacznie większą niż dotąd skalę ubezpieczać uprawy i zwierzęta. "Być może ta niższa składka - zachęta do ubezpieczeń - sprawi, że powszechność korzystania z nich wśród rolników będzie większa".
 
Prospekt emisyjny PZU SA w KNF- coraz bliżej IPO ubezpieczyciela

PZU SA złożył prospekt emisyjny w Komisji Nadzoru Finansowego - donosi "Parkiet"(Nr z 10.03.2010 r.). Andrzej Klesyk, prezes zarządu  PZU SA  powiedział, ze firma dokłada "wszelkich niezbędnych starań, aby spółka była przygotowana do przeprowadzenia oferty publicznej wtedy, kiedy będzie to możliwe. Ze względu na to, że PZU SA nie zamierza podnosić kapitału, ostateczna decyzja co do terminu zależeć będzie oczywiście od decyzji akcjonariuszy, sprzedających i warunków rynkowych."  Oferta publiczna ma być przeprowadzona w maju br.
Jak przypomina gazeta,   IPO PZU ma składać się przynajmniej z 14,9 proc. walorów sprzedawanych przez spółkę specjalnego przeznaczenie (10 proc. akcji PZU wniesionych przez holenderskie Eureko i 4,9 proc. akcji SP). Zgodnie zaś z zawartą w ub.r. ugodą  ma być stopniowe wyjście Holendrów z PZU  co doprowadzi do zmniejszenia ich udziału  do poniżej 13 proc. akcji. Na rynek ma  trafić 17,2 mln sztuk akcji towarzystwa. Minimalna wartość oferty przekracza 5 mld zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT