Z polisą na stoku alpejskim bezpieczniej

Stosunkowo niedrogi sprzęt narciarski oraz  tanie przeloty powodują, że na kilkudniowy zagraniczny wyjazd na narty stać coraz więcej Polaków. Już za kilkaset złotych można śmigać po alpejskich  stokach. Jednak  w razie wypadku  podczas  szusowania na nartach,  wydatki  związane z pomocą medyczną,   które musi wówczas ponieść narciarz,   mogą być ogromne - ostrzega "Rzeczpospolita"(Nr z 12.12.2013 r.). Jeśli mamy jednak odpowiednią polisę, koszty medyczne i transportowe niefortunnego uczestnika narciarskiego szlaku pokryje  towarzystwo ubezpieczeniowe - pisze dziennik. I tak, leczenie urazu, do którego doszło na przykład w Alpach, może kosztować około 600–1000 euro. Akcja  ratownicza  z użyciem helikoptera w Austrii kosztuje około 3 tys. euro. Natomiast   za  transport karetką do Polski płaci się od 6 do 12 tys. zł - wylicza "Rz".

PZU SA chce 50 proc. akcji Croatia Osiguranje

Rząd Chorwacji  otrzymał  dwie  wiążące  oferty zakupu  akcji - od polskiego PZU i od chorwackiego koncernu Adris Grupa d.d.  - prywatyzowanej właśnie  wiodącej firmy ubezpieczeniowej Croatia Osiguranje (CO) - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 17.12.2013 r.). Według dziennika, który powołuje się na  Slavko Linića,   chorwackiego  ministra  finansów, " rząd będzie głosował nad tymi propozycjami w przyszłym tygodniu". Jak podaje gazeta, w " niewiążącej ofercie"  Adris Grupa zaproponowała  za  43 proc. udziałów w CO 104,5 mln  euro,  czyli 790,27 euro za akcję, z planem dokapitalizowania CO sumą 130 milionów euro. Natomiast oferta  PZU SA to 142 mln  euro za 50 proc. CO (900,90 euro za akcję) plus dokapitalizowanie wysokości 50 mln euro.
Według "Rzeczpospolitej", rząd chorwacki jest obecnie właścicielem 80,2 proc. Croatia Osiguranje i chce zmniejszyć swój udział w firmie do 25-30 proc.

Spadki składki i cen polis

Tylko dwa  towarzystwa ubezpieczeń majątkowych – Talanx i Ergo Hestia –  z raportujących  wyniki do Komisji Nadzoru Finansowego  odnotowały  po trzech kwartałach 2013 r.  dodatnią dynamikę przypisu  składki, w porównaniu z wynikami sprzed roku - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 17.12.2013 r.). W opinii gazety, w ubezpieczeniach na życie  również nie jest lepiej. W omawianym czasie br. " na plusie były jedynie Amplico i ING". Dziennik szacuje, iż   zebrana do końca września  br. przez cały rynek składka  była niższa o 7,7 proc. w stosunku do sytuacji sprzed roku. W efekcie "towarzystwa na potęgę tną ceny polis. Wszystko po to, aby uniknąć spadku sprzedaży" - podkreśla "DGP". Firmy nasiliły promocje. "Praktycznie nie ma towarzystwa, które nie włączyłoby się do agresywnej walki o klienta" – twierdzi w gazecie  właściciel jednej z multiagencji ubezpieczeniowych z  Wielkopolski. A wojna  "dotyczy praktycznie każdego segmentu rynku" - pisze gazeta. Andrzej Jarczyk, prezes TU Uniqa mówi, iż  "w ubezpieczeniach majątkowych i korporacyjnych ceny spadają gwałtownie i następuje oderwanie poziomu wysokości składek od ryzyka, które ubezpieczyciele biorą na siebie". Największe spadki cen widać w ubezpieczeniach komunikacyjnych. Jak podkreśla w "DGP" Andrzej Jarczyk , jest to "efekt spowolnienia gospodarczego, a co za tym idzie słabej sprzedaży nowych aut. Inny powód jest taki, że biznes AC był rentowny w 2012 r., a to powoduje, że w tym roku ubezpieczyciele są skłonni oferować klientom wyższe rabaty".  Z  kolei zdaniem  Michała Gomowskiego, wiceprezesa Compensy, "ubezpieczyciele rezygnują też z limitów odpowiedzialności, do których zakład wypłacał odszkodowanie, aby tylko skusić klienta".
Niektórzy już przyznają, że nie uda im się odnowić portfela we wszystkich segmentach, a zwłaszcza w komunikacji -  zauważa  dziennik.
 
Nowe polisa z PZU SA dla alpinistów

Polski Związek Alpinizmu (PZA) we współpracy z PZU wprowadza nowe ubezpieczenie "Bezpieczny powrót" skierowane do alpinistów oraz wszystkich pasjonatów gór i sportów górskich - podaje "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 13.12.2013 r.).  Ubezpieczenie działa  na całym świecie do wysokości 6 tys. m n.p.m. Produkt opracowano wprawdzie na potrzeby członków klubów zrzeszonych w  PZA, ale mogą z niego skorzystać także osoby niezrzeszone, uprawiające  wspinaczkę skalną, wspinaczkę wysokogórską, alpinizm jaskiniowy, narciarze trasowi i wysokogórscy, osoby uprawiające zjazdy ekstremalne, freestyle, freeride, skoki i ewolucje, narciarze i snowboardziści jeżdżący również poza oznakowanymi trasami, turyści górscy oraz  osoby uprawiające trekking - informuje portal. "Bezpieczny powrót"  ma  wysokie sumy ubezpieczenia i brak limitu kosztów transportu do Polski, na przykład  100 tys. zł dla akcji ratunkowej (w tym akcji z użyciem helikoptera);  250 tys. zł dla kosztów leczenia z limitem dla kosztów ambulatoryjnych 2000 EUR, (nie ma konieczności używania dodatkowo Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego),
500 tys. zł dla OC  za szkody na osobie (np. gdy ubezpieczony na trasie wpadnie na innego zawodnika);  100 tys. zł  dla OC za szkody w mieniu (np. uszkodzenie roweru innego zawodnika, uszkodzenie sprzętu drugiego uczestnika wyprawy); 20  tys. zł dla pomocy prawnej oraz  2 tys. zł dla ubezpieczenia bagażu.
Ochrona ubezpieczeniowa działa od momentu rozpoczęcia podróży, a więc  działa także na terytorium Polski - pisze "Bankier.pl".  Poza wersją indywidualną istnieje możliwość zakupienia ubezpieczenia dla rodziny (do 5 osób).

Roszczenia odszkodowawcze  jak weksel

Ubezpieczyciele toczą  sądowe wojny z  pośrednikami - firmami, które  odkupują roszczenia komunikacyjne od kierowców, a potem ubiegają  się o wyższe odszkodowania - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  16.12.2013 r.). Marcin Gaszka, właściciel takiej firmy uważa, że biznes funkcjonuje,  ponieważ towarzystwa ubezpieczeń  zaniżają wartość szkód z OC komunikacyjnego . Zdaniem Augustyna Kasika  z firmy ABM,   odszkodowania są zaniżane średnio o 60 proc. -  pisze gazeta. W jego opinii, zaniżanie odszkodowań jest skutkiem drastycznego obniżania składek ubezpieczeniowych, które są ustalane na poziomie 30 proc.  wartości, która gwarantowałaby wypłatę realnych odszkodowań.
Z kolei były rzeczoznawca  jednego z ubezpieczycieli, obecnie prowadzący firmę skupującą roszczenia, zaznacza w "DGP", że towarzystwa  mogą sobie pozwolić na zaniżanie odszkodowań, ponieważ  ustawodawca nie sprecyzował, jak ma wyglądać wycena szkód. Klientom proponują kwotę według swojego uznania, z  klauzulą  pod kosztorysem, informującą o możliwości odwołania się lub wstąpienia na drogę sądową. Dziennik twierdzi, iż  tylko  10-15 proc. poszkodowanych  się odwołuje, a połowa z nich idzie ze sprawą do sądu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT