Zahamowanie wzrostu cen polis komunikacyjnych wymaga zmian systemowych

Zdaniem Polskiej  Izby  Ubezpieczeń (PIU), aby powstrzymać wzrost cen komunikacyjnych  polis OC,  bez pomocy rządu i zmian systemowych się  nie obejdzie - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 08.11.2016 r.). Gazeta podkreśla, iż  przede wszystkim konieczne jest   uporządkowanie obszaru wypłat za szkody osobowe. W  opinii Jana Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa PIU,  brak przewidywalności w tym obszarze, to ryzyko systemowe, które ponosi cała branża. Ubezpieczyciele po prostu chcą wiedzieć, według jakich stawek mają  szacować odszkodowania, a ceny ubezpieczeń muszą być adekwatne do wysokości wypłacanych odszkodowań - informuje dziennik. I tak - podaje "PB" - stworzeniem  tabeli stawek mogłoby zająć się  Forum Zadośćuczynień, powołane przy Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), w skład którego wchodzą przedstawiciele rządu, towarzystw ubezpieczeń, kancelarii odszkodowawczych, Rzecznika Finansowego (RzF) oraz firm medycznych. Jednak jak twierdzi w dzienniku Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych (PID i PO), taka  tabela  określająca wysokość świadczeń, wprawdzie ustabilizuje działalność ubezpieczycieli, nie zatrzyma jednak wzrostu cen polis  OC i AC. Zdaniem  B.Krupy,  wyższe stawki są  bowiem efektem wieloletniego utrzymywania przez ubezpieczycieli niskich cen ubezpieczeń komunikacyjnych. 
Z kolei J.G. Prądzyński, szef PIU, podkreśla, że  w zahamowaniu wzrostu cen  pomóc może lepszy dostęp towarzystw  do informacji o kierowcach i pojazdach - informuje "PB". Ponadto - twierdzi J.G.Prądzyński -   ciekawym pomysłem  jest  udostępnienie  ubezpieczycielom informacji o mandatach i punktach karnych.

Kierowcy  kombinują,  aby nie płacić drogiego OC i AC

Kierowcy, aby  obniżyć koszty  mocno drożejących ostatnio  polis  OC i AC, chwytają się różnych metod, a "agenci im w tym wtórują" - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.11.2016 r.). I tak właściciele aut, aby mniej zapłacić za ubezpieczenie kombinują ze zmianą .kodu pocztowego,  miejsca zamieszkania lub zameldowania, przeznaczenia samochodu, pojemności silnika, zmniejszenia liczby czy  zupełnego pominięcia szkód, dzielenia ubezpieczenia z mało szkodowym członkiem rodziny  lub wręcz przepisywania na niego auta. Oszukują nawet  przy wskazywaniu miejsca przechowywania samochodu nocą - pisze gazeta. I podkreśla, że   ta tendencja narasta. Według  Bartłomieja Chmielowca z Biura Rzecznika Finansowego (RzF),  to niepokojące zjawisko przybiera ostatnio na sile i może znaleźć odzwierciedlenie za kilka miesięcy we wnioskach o interwencję do RzF - podkreśla "DGP". Według  Jacka Kliszcza ze Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) sytuacja jest wręcz patologiczna. "Od podwyżek ucieka każdy, kto może (...) także właściciele flot (...) autobusów, których właściciele deklarują, że służą do przejazdów prywatnych, a nie zarobkowych. W jednym z takich przypadków stawka OC na każdy pojazd wyniosła 1,8 tys. zł zamiast 10 tys. zł." W opinii ekspertów, o ile "w przypadku OC ubezpieczyciel, mimo nieprawdziwych danych, nie może odmówić wypłaty świadczenia z polisy sprawcy, to może żądać dopłaty składki. W przypadku AC konsekwencją również może być dopłata, ale w skrajnych sytuacjach nawet odmowa wypłaty odszkodowania" - twierdzi dziennik. I chociaż to agent wypełnia wszystkie pola w systemie, to klient podpisuje wniosek o ubezpieczenie, potwierdzając prawdziwość podanych danych. I tak, w razie sporu klient musiałby wykazać, że to agent celowo albo wskutek błędu wprowadził złe dane. Wówczas  ubezpieczyciel  odpowiedzialny  za działania agenta, nie mógłby wyciągnąć wobec niego konsekwencji. Gazeta pisze, iż  trudno  wskazać, "kto w całym łańcuchu sprzedaży polis jest najsłabszym ogniwem dopuszczającym sprzedaż ubezpieczeń opartych po części na nieprawdziwych danych". W opinii towarzystw, to nie tylko klienci , ale i część agentów. Zakłady i  pośrednicy tłumaczą, że  wielu informacji w ogóle nie są w stanie sprawdzić. Natomiast  ubezpieczyciele zaczęli już sprawdzać pracę agentów.  - zauważa "DGP".

Cena  twojego komunikacyjnego OC może   zależeć od postów na "fejsie"

Uważaj, jakie informacje o sobie  udostępniasz w  portalach  społecznościowych - ostrzega "Interia.pl"(www.interia.pl z 03.11.2016 r.). Tzw. media społecznościowe to broń obosieczna i cena twojego OC może   zależeć od postów na "fejsie" - pisze portal.
Według "Interia.pl", brytyjska firma ubezpieczeniowa Admiral, działająca na lokalnym rynku od 1993 r., wpadła na pomysł wykorzystania serwisów społecznościowych do stworzenia internetowego systemu zbierającego dane o kierowcach. Na podstawie zamieszczanych tam  informacji  system miał automatycznie dokonywać  oceny osobowości kierowcy oraz  obliczać stopień ryzyka , stwarzanego przez niego za kierownicą. Pozyskane w ten sposób dane miały wpływ  na wysokość składki ubezpieczeniowej -  twierdzi portal.
System opracowany został z myślą o świeżo upieczonych kierowcach spędzających dużo czasu w wirtualnej rzeczywistości. I tak,  aplikacja  o nazwie "firstcarquote"  miała pozyskiwać informacje o użytkownikach za pośrednictwem facebooka, a  analiza zamieszczanych przez nich postów wpływać  na ocenę ryzyka spowodowania wypadku. "Interia.pl" wyjaśnia, iż  ostatecznie projekt  pokrzyżowali przedstawiciele portalu społecznościowego, którzy uznali takie działanie za niezgodne z regulaminem. Ubezpieczyciel musiał więc zrewidować plany. Proponowana obecnie ostateczna forma usługi umożliwia użytkownikowi "dobrowolne zintegrowanie swojego konta firstcarquote z facebookiem", a ubezpieczyciel zapewnia, iż  "nie ma dostępu do prywatnych  kont użytkowników i nie analizuje ich aktywności w "social media" pod kątem wysokości stawek ubezpieczenia". Portal informuje, iż  obecnie "firstcarquote" jest wirtualną wyszukiwarką  pojazdów.  Dzięki niej  młodzi kierowcy   mogą dowiedzieć się, w które marki i modele pojazdów powinni zainwestować, by płacić jak najniższe składki ubezpieczenia.

Podróż z pijanym kierowcą  w razie kolizji na drodze skutkuje zmniejszeniem odszkodowania

Jazda z pijanym kierowcą nie popłaca - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 08.11.2016 r.). Według dziennika, decydując się na podróż  z pijanym kierowcą, w razie wypadku auta  ryzykuje się  utratę nawet 70 proc. ewentualnego  zadośćuczynienia. Na  ubezpieczycielu spoczywa zaś obowiązek wykazania, że zachowanie ofiary przyczyniło się do jej  uszczerbku na zdrowiu. Gazeta opisuje  przypadek mężczyzny, który jechał jako pasażer z nietrzeźwym kolegą. Przydarzył im się wypadek na drodze, w rezultacie  którego ów pasażer  ma złamany kręgosłup. Towarzystwo ubezpieczeń  wypłaciło mu bardzo niskie odszkodowanie - informuje "DGP". Poszkodowany oddał sprawę do sądu. I tak,  sąd I instancji uznał słuszność decyzji ubezpieczyciela. Jak wyjaśnia dziennik, pasażer może ubiegać się o zadośćuczynienie i odszkodowanie od ubezpieczyciela nietrzeźwego kierowcy. Z kolei firmie ubezpieczeniowej  będzie przysługiwać roszczenie regresowe wobec sprawcy wypadku. Natomiast  w sytuacji, gdy pasażer przyczynił się w jakikolwiek sposób do powstania szkody, to przysługujące mu świadczenie może ulec zmniejszeniu, nawet o 70 proc.- wyjaśnia "Dziennik Gazeta Prawna".

AXA  Życie stawia na grupowe  ubezpieczenia pracownicze

AXA  Życie stawia na segment  pracowniczych ubezpieczeń grupowych i  chce uzyskać w tym sektorze  rynku ubezpieczeniowego pozycję wicelidera, po  PZU, który   ma 80 proc. udziałów (w 2015 r. zebrał  6,7 mld zł składki)   i około. 6 mln klientów.  Z kolei  AXA  Życie - informuje "Puls Biznesu" (Nr z 07.11.2016 r.) -  ma 220 tys. klientów w polisach grupowych i zamierza tę liczbę szybko podwoić. Towarzystwo z polis pracowniczych  zbiera 130 mln zł składki - podaje dziennik. Janusz Arczewski, wiceprezes AXA  powiedział  gazecie, iż AXA Życie zamierza być drugim dostawcą polis grupowych na polskim rynku i aby  to osiągnąć, zamierza  wykorzystać do  sprzedaży grupówek  ,silny kanał multiagencyjny  pozyskanego wcześniej Liberty  Ubezpieczenia,, za którego  pośrednictwem  chce dotrzeć do grup otwartych i mikroprzedsiębiorstw.
Według gazety,  AXA   Życie  postawiła na rozwój polis grupowych przed trzema laty i w tym czasie odnotowała  w tym  segmencie rynku wzrost przypisu o około 50 proc. Ubezpieczyciel zdecydował się na sprzedaż ubezpieczeń pracowniczych głównie małych  i średnich  firm, a znaczną część umów zawierają pracownicy towarzystwa, a nie pośrednicy - podkreśla "PB".

System CEPiK 2.0. z kolejnym opóźnieniem startu  -  ma ruszyć dopiero 4 czerwca 2018 r.

Rząd przyjął ostatnio  projekt noweli ustawy o kierujących pojazdami oraz niektórych innych ustaw  - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 09.11.2016 r.), powołując się na  Centrum Informacyjne Rządu (CIR). Według projektowanej regulacji,  system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK 2.0) zostanie uruchomiony 4 czerwca 2018 r., podczas gdy wcześniej zakładano, że będzie to 1 stycznia 2017 r.
System CEPiK to system informatyczny, służący przede wszystkim kierowcom i poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Projekt przygotowany przez o Ministerstwo Cyfryzacji - pisze gazeta - nie będzie uruchomiony w poprzednio zakładanym terminie 1 stycznia 2017 r."
Według komunikatu CIR, przyczyną opóźnienia  jest  "niedostosowanie zewnętrznych systemów teleinformatycznych do zasilania Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) i Centralnej Ewidencję Kierowców (CEK) – w szczególności na poziomie starostw, co ma szczególne znaczenie dla rejestracji pojazdów i wydawania uprawnień do kierowania nimi".
Projekt  noweli zakłada również, że podstawą - do czasu uruchomienia CEPiK 2.0 - na podstawie, której starosta będzie wydawał decyzję o skierowaniu kierowcy prowadzącego pojazd pod wpływem alkoholu (lub innego środka odurzającego) na kurs reedukacyjny będzie odpis wyroku sądowego. Jak wyjaśnia "DGP", według  obowiązujących przepisów starosta powinien wysłać kierowcę na kurs reedukacyjny na podstawie informacji uzyskanych z Centralnej Ewidencji Kierowców. Jednak CEK nie gromadzi takich danych - przypomina gazeta -  i   zacznie je zbierać dopiero po wejściu w życie przepisów wprowadzających CEPiK 2.0.
Natomiast w  projekcie przyjęto, że "podmiot odpowiedzialny za prowadzenie elektronicznego katalogu marek i typów pojazdów homologowanych oraz dopuszczonych do ruchu w Polsce, opracuje katalog danych dotyczących pojazdów. Starostowie będą musieli z niego korzystać przy przekazywaniu danych do CEP. Dzięki temu przekazywane dane będą poprawne, co potem ułatwi ich migrację do CEPiK 2.0." - podkreśla dziennik. Ponadto, według nowej regulacji,  podstawą do wszczęcia postępowania o zatrzymaniu prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym, będzie wyłącznie fakt złamania tego przepisu – bez względu na to, czy dojdzie do rzeczywistego zatrzymania prawa jazdy przez policję w trakcie kontroli.
Nowelizacja ma wejść w życie 1 stycznia 2017 r.

Coraz więcej wykrywanych wyłudzeń ubezpieczeniowych?

Ubezpieczyciele  z każdym rokiem wykazują coraz większą skuteczność w wykrywaniu przestępstw ubezpieczeniowych, stale pracując nad udoskonaleniem metod i narzędzi służących śledzeniu oraz zwalczaniu przestępczości ubezpieczeniowej. Albowiem konsekwencją   tego rodzaju oszustw jest  m.in. wzrost stawek OC i AC. Według  szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU),  w 2015 r.  polscy ubezpieczyciele  odnotowali 13  tys. 129  prób wyłudzeń odszkodowań z zakresu ubezpieczeń majątkowych  (wzrost o 43 proc. w stosunku do 2014 r.) - informuje "Prnews.pl"(www.prnews.pl  z  07.11.2016 r.).  Liczba zidentyfikowanych czynów z obszaru ubezpieczeń majątkowych w stosunku do 2014 r. wzrosła o 43 proc.. Według portalu,  najwięcej wyłudzeń odnotowuje się w  ubezpieczeniach  komunikacyjnych. W  2015 r. łączna wartość wyłudzeń z tej grupy ubezpieczeń wyniosła ponad 140 mln zł. Jedną z popularnych metod na wyłudzenie odszkodowania jest zgłoszenie ubezpieczycielowi kolizji komunikacyjnej, która w rzeczywistości nigdy się nie zdarzyła. Według Michała Niezgody  z InterRisk TU S.A. Vienna Insurance Group,  większość tego rodzaju zdarzeń udaje się  wykryć już na wczesnym etapie. "Mamy wypracowaną i na bieżąco udoskonalaną ścieżkę postępowania w zakresie szczegółowej weryfikacji zgłaszanego roszczenia.(...) Podstawą sprawnej identyfikacji próby oszustw jest też wieloetapowa analiza rzeczoznawcza, która pozwala na sprawdzenie wiarygodności zadeklarowanych przez kierowcę informacji o okolicznościach i przebiegu zdarzenia ubezpieczeniowego" - mówi Niezgoda.  Innym sposobem na wyłudzenie świadczenia jest  tzw. jazda na stłuczkę - pisze "Prnews.pl". Przy tego typu sytuacjach kierowca ma już zazwyczaj uszkodzony pojazd, jednak nie chcąc naprawiać auta z własnej kieszeni, szuka drugiego winnego. Winą obarczany jest wówczas inny kierowca, a właściciel uszkodzonego pojazdu likwiduje szkodę z OC sprawcy - podaje portal. Kolejną popularną metodą jest upozorowana kradzież pojazdu, opcja  szczególnie kusząca dla właścicieli droższych aut. Zdarza się również, że kierowcy próbują zawyżyć wartość roszczenia, zwiększając rozmiar szkody, np. uszkadzają błotnik, wybijają szybę czy urywają lusterka.
Jak podkreśla ekspert z  InterRisk TU S.A. Vienna Insurance Group, to właśnie brak korelacji uszkodzeń jest,  obok przedstawienia sfałszowanych dokumentów, jednym z najłatwiej wykrywalnych oszustw.  "Mamy ogromne doświadczenie w ich identyfikacji. Dysponujemy specjalnie w tym celu powołanym zespołem dochodzeniowym, który dla osiągania jeszcze lepszej skuteczności obecnie reorganizujemy i powiększamy o nowych specjalistów. Korzystamy z rozbudowanych systemów IT, a przy namierzaniu oszustów współpracujemy też z podmiotami zewnętrznymi: Policją, Prokuraturą, CBA i innymi" – twierdzi M. Niezgoda.

Sejm przyjął ustawę: nieubezpieczeni z dostępem do podstawowej opieki zdrowotnej.

Przyjęta przez Sejm RP nowela ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej,   zakłada  bezpłatne świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej dla każdego, również dla nieubezpieczonych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 05.11.2016 r.).Nowelizacja wprowadza także zmiany mające zagwarantować każdej osobie, która skorzysta ze świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej,  że "nie poniesie ona kosztów z tym związanych, nawet w przypadku, gdy wystąpią trudności z potwierdzeniem jej prawa do świadczeń opieki zdrowotnej" - pisze dziennik.
I tak, zgodnie z nowymi przepisami,  NFZ nie będzie dochodził kosztów udzielonych świadczeń, ale  nie będzie to jednak  dotyczyło kosztów, jakie NFZ ponosi na refundację przepisanych przez lekarza leków, dostępnych  w aptece.
"Gwarancja taka pozytywnie wpłynie na dostępność do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej i wyeliminuje sytuacje, w których pacjent nie korzystał ze świadczeń z obawy przed poniesieniem kosztów" - podaje gazeta.
Według "DGP", nowe przepisy  dają możliwość odstąpienia od obowiązku  uiszczania przez pacjenta kosztów świadczeń oraz  windykacji przez NFZ należności z tego tytułu, w sytuacji, gdy  "jedyną przyczyną braku prawa do świadczeń był brak zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego. W takim przypadku odstąpienie od windykacji nastąpi, gdy  pacjent, we wskazanych w ustawie terminach, zostanie zgłoszony do ubezpieczenia.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT