Zakaz cesji wierzytelności w projekcie ustawy regulującej rynek odszkodowawczy

Zakaz cesji wierzytelności z czynów niedozwolonych może utrudnić bezgotówkową likwidację szkód - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.11.2018 r.). Chodzi o  ostatnią "wrzutkę"  senatorów do przygotowywanego przez izbę wyższą parlamentu RP projektu  ustawy - art.9 - „o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wynikających z czynu niedozwolonego”. Według gazety,  potrzebę  takiego przepisu sygnalizowali przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości,  i Naczelnej Rady Adwokackiej. Wprowadzony do projektu art.9  stanowi więc, iż nie można przenieść wierzytelności z tytułu czynów niedozwolonych na doradcę lub osobę trzecią. Zdaniem projektodawców,  chodzi o „uniemożliwienie obejścia przepisów ustawy poprzez zbycie wierzytelności np. na rzecz przedsiębiorcy, który w relacjach z doradcą nie jest objęty reżimem ustawy” - podaje dziennik. I podkreśla, powołując się na ekspertów,  że  proponowany art. 9 (dotyczący osoby trzeciej), "może być interpretowany jako przepis ingerujący w cały system prawa cywilnego. A to by oznaczało zakaz dokonywania cesji wierzytelności wynikających z czynów niedozwolonych w ogóle. Nie tylko na kancelarie odszkodowawcze czy powiązane z nimi tzw. słupy, ale też np. banki, warsztaty samochodowe, firmy zajmujące się najmem zastępczym etc."
Zdaniem „DGP", może to utrudnić bezgotówkową likwidację szkód (BLS). Według tej metody, albo właściciel uszkodzonego auta upoważnia warsztat samochodowy do otrzymania odszkodowania bezpośrednio od ubezpieczyciela, albo dokonuje on cesji swojej wierzytelności, cedując wszelkie prawa z tego tytułu na warsztat naprawczy. I tak, jeśli ubezpieczyciel nie wyrazi zgody np. na zakres naprawy lub określoną przez warsztat kwotę wynagrodzenia, poszkodowany najpierw będzie musiał dokonać naprawy, zapłacić za nią, a następnie sam dochodzić roszczeń od ubezpieczyciela. Podobnie sytuacja będzie wyglądać w przypadku pokrywania kosztów najmu pojazdu zastępczego -  przyznaje w dzienniku szczeciński adwokat Patryk Zbroja.
Gazeta przypomina, iż senacki projekt   uregulowania rynku kancelarii  odszkodowawczych, określa m.in.  maksymalne wynagrodzenie dla  odszkodowawcy na nie więcej niż 20 proc. kwoty uzyskanego odszkodowania. Ponadto,   nakazuje  towarzystwom ubezpieczeń wypłatę świadczenia bezpośrednio osobie poszkodowanej w wypadku, a  nie reprezentującej go kancelarii odszkodowawczej.

Regulacja działalności  firm odszkodowawczych elementem "cywilizowania" polskiego rynku ubezpieczeniowego

Polski rząd zabrał się regulowanie rynku kancelarii  odszkodowawczych, gdyż ta  branża jest aktualnie nienadzorowana i nieregulowana - twierdzi w "Rzeczpospolitej" (Nr z 14.11.2018 r.) Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), gość programu Pawła Rożyńskiego "RZECZoBIZNESIE". Zdaniem szefa PIU, "patologie narastały przez lata. Doszły do poziomu, że trzeba to uregulować"- pisze  dziennik. Prądzyński tłumaczy, iż ta regulacja ma zapobiec patologiom na tym rynku takim, jak to, "że firmy odszkodowawcze otrzymują pieniądze na swoje konto, czasami je przetrzymują, a czasami właściciele firm znikają z pieniędzmi poszkodowanych. Pieniądze mają trafiać na konto poszkodowanego – to jest główny punkt regulacji". Prezes PIU podkreśla w gazecie, iż ważną dla ustawodawcy sprawa jest  kwestia jest "nie pobierania wynagrodzenia uwarunkowanego od powodzenia sprawy w części odszkodowania dotyczącego rehabilitacji. Zdarzało się, gdzie firmy nalegały na rodzinę, żeby poszkodowanego nie rehabilitować, tylko, żeby była wypłacona jak największa kwota pieniędzy, z czego miały prowizję. A to przecież przywracanie do pełnosprawności jest głównym celem odszkodowania".
W opinii G. Prądzyńskiego, cały proces legislacyjny w Sejmie RP, razem z konsultacjami społecznymi powinien zakończyć się z początkiem 2019 r. - podaje dziennik.
Szef izby gospodarczej ubezpieczycieli ma nadzieję - zauważa "Rz" - iż uregulowanie rynku odszkodowawczego w naszym kraju stanie się kolejnym elementem   "cywilizowania sytuacji" na rynku ubezpieczeniowym, ponieważ Polska,  według Prądzyńskiego, jest jednym z niewielu krajów europejskich, gdzie tematy zadośćuczynień i odszkodowań nie są do końca uporządkowane. "Większość krajów zdecydowała się stworzyć tabelę, albo algorytmy, które pozwalają klarownie powiedzieć poszkodowanemu ile mu się należy. Dotyczy to również odszkodowań „uszczerbkowych”, gdzie ustalone jest w jakim stopniu inwalidztwo powoduje zatrzymanie jego kariery zawodowej - mówi prezes PIU. Jego zdaniem, obecnie sytuacja rynkowa w polskich ubezpieczeniach jest stabilna; nie ma wyraźnego zagrożenia dla  rynku.
"Wszystkie firmy ubezpieczeniowe są w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Przyszły rok też powinien być stabilny" - prognozuje w dzienniku  szef PIU.

Allianz Polska upraszcza język i  podejście do komunikacji z klientami

W 2017 r. Allianz  Polska rozpoczął projekt Outbound Correspondence, którego celem  była zmiana sposobu komunikacji z klientem – uproszczenie języka ubezpieczeniowego i nadanie korespondencji nowego, przyjaznego i funkcjonalnego wyglądu - informuje "PRnews.pl"(www.prnews.pl z 13.112018r.). W  ramach  Outbound Correspondence przeanalizowano pisma, które firma wysyła do klientów. I  tak,  było "25 tys. przepisanych słów, 1900 godzin analiz dokumentów i szablonów, 500 godzin warsztatów, 120 godzin projektowania". Jak przyznaje w portalu, Katarzyna Tereszkiewicz, kierownik projektów marketingowych, odpowiedzialna za projektowanie doświadczeń użytkowników w Allianz Polska, w pierwszym etapie "skupiliśmy się na ubezpieczeniach komunikacyjnych. Zwracaliśmy uwagę nie tylko na język, jakim posługujemy się w tych dokumentach, ale także na formę korespondencji i doświadczenie klienta. Zależało nam na tym, aby klient od razu po zobaczeniu listu, wiedział w jakiej sprawie się z nim kontaktujemy i co powinien zrobić, aby rozwiązać sprawę. Nazwaliśmy to zasadą „Patrzę i wiem". Zdaniem językoznawcy dr Tomasza Piekota, odpowiedzialnego za stronę językową projektu, "korespondencja z klientami powinna być możliwie jak najprostsza i jednocześnie przystępna wizualnie. (...) Firmy powinny pamiętać, że żyjemy w czasach niedoczasu. Klienci w biegu najpierw przeglądają pisma, by dowiedzieć się, o co chodzi. Dlatego trzeba pisać bezpośrednio – bez literackiego zadęcia i urzędowej bezosobowości. Trzeba jasno formułować myśli i porządkować informacje wizualnie". Przystępniejsze są te dokumenty, które są podzielone na bloki tematyczne, zawierają elementy myślenia wizualnego (np. schematy).
Według "Prnews.pl",  w ramach projektu Allianz Polska  zaprosił  do współpracy swoich klientów, którzy podczas  warsztatów dzielili się  swoimi opiniami dotyczącymi szablonów pism. Ich  uwagi ubezpieczyciel uwzględnił  w nowych wersjach dokumentów - pisze portal. Tak więc, od maja br. klienci Allianz  w sprawach ubezpieczeń komunikacyjnych, otrzymują już nowe listy i polisy. Kolejnym etapem projektu Outobound Correspondence ma być zmiana pism dla ubezpieczeń życiowych.
Albowiem  w komunikacji z klientem liczy się prostota; klient chce rozumieć, co czyta, i w jakiej sprawie firma się z nim komunikuje - podkreśla "PRnews.pl".

Cyfryzacja  polskiego rynku ubezpieczeń jest nieuchronna

Polski sektor ubezpieczeniowy jest na dobrej drodze do cyfryzacji. Przyszłością branży są telematyka, sztuczna inteligencja i internet rzeczy - donosi "Interia.pl"(www.interia.pl z 14.11.2018r.). W opinii portalu, który powołuje się  na raport "Cyfryzacja sektora ubezpieczeń w Polsce", przygotowany  przez Accenture dla Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), dzięki nowym technologiom  możliwe będzie "tworzenie innowacyjnych, spersonalizowanych produktów, dokładniejsza ocena ryzyka, a także szybsza wypłata odszkodowań". Ponadto,  z   raportu Accenture  wynika, że  chociaż   większość towarzystw ubezpieczeń  zdaje sobie sprawę ze znaczenia procesu cyfryzacji, to firmy jednak mają różne podejścia do innowacji i wdrażania nowych technologii.  Polscy ubezpieczyciele wprawdzie  intensywnie testują nowe rozwiązania, jednak nie wszystkie decydują się wdrożyć, chociażby z powodu trudności w dostępie do zewnętrznych zbiorów danych czy  braku wystarczającej liczby pracowników o odpowiednich kompetencjach cyfrowych. Jak tłumaczy Łukasz Marczyk, dyrektor praktyki ubezpieczeniowej Accenture w Polsce, ubezpieczyciele w Polsce inwestują głównie w dwa obszary związane z cyfryzacją - w poprawę doświadczeń klienta (celem jest zwiększenie przychodów firmy) oraz w  koncentrowanie się na optymalizacji kosztów poprzez cyfryzację wewnętrznych operacji. I tak, wdrażanie innowacji i technologii w sektorze ubezpieczeniowym przejawia się w nowych produktach, jak np. cyberpolisy, zabezpieczające przed skutkami ataków hakerskich. Nowe technologie, na przykład telematyka,  pozwalają  także na obniżenie szkodowości i lepszą ocenę ryzyka oraz wycenę składki - podkreśla "Interia.pl".  Technologie telematyczne umożliwiają ocenę stylu jazdy kierowcy oraz stanu pojazdu i skalkulowanie na podstawie tych danych wysokości składki. We  Włoszech już 17 proc. polis komunikacyjnych opartych jest o  telematykę, a takie rozwiązania wdrażają również ubezpieczyciele działający na polskim rynku. Zdaniem  Anity Staszczak z Accenture, szczególne znaczenie będzie miała sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, chociażby w procesie likwidacji szkody. "Są to rozwiązania, które pozwalają na przykład na automatyczną segmentację szkód, rozpoznawanie tekstu, w tym pisma odręcznego, wycenę szkody na podstawie zdjęć czy wsparcie wirtualnego asystenta, który może towarzyszyć klientowi w całym procesie i znacznie go uprościć". A ze względu na wzrost znaczenia danych i analityki (na przykład przy szacowaniu ryzyka), coraz większe zastosowanie znajdzie, oprócz telematyki, także internet rzeczy.
Łukasz Marczyk podkreśla w portalu, iż  "dla zwiększenia innowacyjności całego sektora ubezpieczeniowego konieczne jest usunięcie kilku barier. Należą do nich: trudności w stosowaniu rozwiązań chmurowych, brak dostępności pracowników o odpowiednich kompetencjach w technologiach cyfrowych czy niewystarczająca dostępność publicznych, zewnętrznych zbiorów danych".

Kiedy ubezpieczyciel może odmówić  odpowiedzialności  odszkodowawczej za  wypadek na schodach ruchomych

Transportowy Dozór Techniczny (TDT), nadzorujący schody ruchome w metrze, na dworcach kolejowych czy lotniskach, w kategoryczny sposób sprzeciwia się jakiemukolwiek poruszaniu się po nich pasażerów. Albowiem chodzenie po ruchomych schodach może być kosztowne - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.11.2018 r.).  Szczegółowe badania  przyczyny wypadku, do którego doszło na stacji metra Centrum na początku października br., kiedy to w wyniku nagłego przyspieszenia schodów poszkodowanych zostało kilku pasażerów,  wykazały, że jedną z przyczyn awarii, oprócz zużycia materiałów, było też „bieganie po schodach powodujące dodatkowe drgania i obciążenia dynamiczne” - wyjaśnia dziennik powołując się na Antoniego Mielniczuka, rzecznika TDT. Okazuje się, że stawanie pasażerów po prawej stronie powoduje nierównomierne obciążenie schodów i ich szybsze zużywanie. Dlatego TDT planuje wprowadzenie dodatkowych oznaczeń w postaci linii wyznaczających miejsce do stania pośrodku schodów, ponieważ  wiele  zdarzeń, do jakich dochodzi, "jest następstwem wdrożonej przez metro kampanii zezwalającej pasażerom na chodzenie po schodach ruchomych"- podaje gazeta. Tymczasem - przypomina TDT -  zasady właściwego wykorzystania ze schodów ruchomych zostały określone w instrukcjach eksploatacji opracowanych przez ich wytwórców.
Zdaniem "DGP", opinia TDT może mieć ogromne znaczenie dla osób, które uległy wypadkowi na schodach ruchomych, idąc lub biegnąc po stopniach, i to nie tylko w metrze czy na dworcu, ale także  w galeriach handlowych. Jak tłumaczy w gazecie Alina Przeklasa, prawniczka specjalizująca się w prawie ubezpieczeniowym, "jeżeli na ruchomych schodach, które są całkowicie sprawne techniczne, ktoś biega, wchodzi czy schodzi, a więc korzysta z nich niezgodnie z przeznaczeniem, to wówczas w przypadku doznania ewentualnych obrażeń ciała musi się liczyć z odmową przyjęcia przez ubezpieczyciela odpowiedzialności za wypadek (…) Jedynym winnym w tej sytuacji będzie sam poszkodowany.(...) Z tym że to ubezpieczyciel będzie musiał wykazać, że uszkodzenia ciała poszkodowanego wynikają głównie z faktu niewłaściwego korzystania, a nie z awarii" – twierdzi w dzienniku  Marcin Jaworski, rzecznik prasowy Rzecznika Finansowego. Jego zdaniem, rzadko kiedy  użytkownicy  schodów ruchomych zdają sobie sprawę, że instrukcja obsługi może zabraniać poruszania się po nich. "Dlatego o niewłaściwym zachowaniu poszkodowanego możemy mówić dopiero w sytuacji, gdy miałby on świadomość, że jego zachowanie nie jest właściwe. I musi on być o tym jasno poinformowany i ostrzeżony" - podkreśla ekspert. "Oznaczałoby to konieczność wprowadzenia widocznych, jasnych i zrozumiałych komunikatów i oznaczeń na schodach ruchomych zakazujących chodzenia w trakcie ruchu" – mówi M. Jaworski.

Młodzi kierowcy z dużych miast płacą  najwięcej za komunikacyjne OC

Według zestawienia przygotowanego przez multiagencję Superpolisa Ubezpieczenia, najtańsze komunikacyjne polisy OC oferują Uniqa i Link4, a następnie PZU, Allianz i Proama. Z kolei najdroższe polisy OC oferuje obecnie Aviva i Gothaer - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 15.11.2018 r.). Z  zestawienia Superpolisy Ubezpieczenia wynika także, ze mieszkańcy największych miast płacą za komunikacyjne OC najwięcej,  chociażby  ze względu na  szkodowość. W aglomeracjach ruch jest duży, a o stłuczki w takiej sytuacji nietrudno - pisze dziennik. Ponadto, rankingi cen ubezpieczeń pokazują, że lokalizacja ma olbrzymi wpływ na składki, a różnice cenowe pomiędzy miastami wojewódzkimi  mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent. I tak, najwięcej za komunikacyjne ubezpieczenie OC   zapłacimy we Wrocławiu i Gdańsku, zaś  najmniej w Lublinie i Białymstoku.  Jak podkreśla w gazecie  Jakub Nowiński, członek zarządu w multiagencji Superpolisa Ubezpieczenia, wprawdzie  każde towarzystwo stosuje własną politykę cenową, ale u większości ubezpieczycieli na wysokość składki wpływa  szereg  czynników takich jak historia ubezpieczenia, profil kierowcy czy lokalizacja, zaś informacje typu  kolor samochodu, mają już znaczenie drugorzędne.  Ponadto, ubezpieczyciele poprzez  bazę danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego  mają dostęp do historii jazdy kierowcy, który zgłosił się do nich po OC. Weryfikują więc  liczbę lat, w których dana osoba miała wykupioną polisę OC i kiedy jeździła nie powodując szkód - zauważa ekspert.  Zdaniem J. Nowińskiego z Superpolisy Ubezpieczenia, "każdy ubezpieczyciel bez wyjątku uważa tę informację za kluczową. Firmy z otwartymi ramionami przyjmują osoby, które jeżdżą spokojnie i nie powodują wypadków czy stłuczek". Natomiast jeśli towarzystwo  dowie się, że kierowca powoduje szkody, z pewnością zaproponuje mu stosunkowo wysoką, nieraz zaporową cenę" - dodaje Nowiński. Wystarczy więc jedna drobna stłuczka na koncie,  żeby OC znacząco podrożało - podaje "Rz". Przy tym,  statystyki są bezlitosne dla młodych kierowców , gdyż to oni stanowią największe zagrożenie na drogach i w  efekcie płacą najwięcej  za ubezpieczenie OC. Dlatego tez często  rejestrują swoje auta wspólnie z rodzicami jako  współwłaścicielami,  którzy mają  zniżki cenowe wypracowane przez lata bezszkodowej jazdy. Wiele firm umożliwia skorzystanie z tego rodzaju ulgowej taryfy- pisze gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT