Zanim zgłosisz szkodę, zabezpiecz swoje mienie

Poszkodowani przez zjawiska pogodowe z wykupioną  polisą,  chroniącą przed finansowymi skutkami klęsk żywiołowych, mogą teraz liczyć na odszkodowanie od ubezpieczycieli. Towarzystwa usprawniają i przyspieszają likwidację szkód, a w przypadku mniejszych szkód stosują uproszczone procedury - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 22.07.2011 r.). Wiele towarzystw wypłaca odszkodowania do kwoty 3000 czy 5000 zł bez oględzin przez rzeczoznawcę. Warunki i uproszczony sposób likwidacji szkód ustalają same towarzystwa.
Według gazety,  znaczącego wzrostu  liczby szkód nie odnotowały  Ergo Hestia czy  PZU SA (lider otrzymał  zgłoszenia  około 1800 szkód związanych z huraganami i nawałnicami, w tym kilkadziesiąt spowodowanych przez grad).  Natomiast ponad dwukrotny wzrost szkód niż w normalnych warunkach -około 2000 szkód - odnotowała  Warta.   Jakub Świniarski, Dyrektor Departamentu Likwidacji Szkód w TUiR Warta  twierdzi w dzienniku, iż  zgłaszane szkody dotyczyły przede wszystkim polis mieszkaniowych oraz obowiązkowego ubezpieczenia budynków wchodzących w skład gospodarstwa rolnego od ognia i innych zdarzeń losowych. Zwiększoną  liczbę  szkód zgłoszono także do Aviva - przepięcia spowodowane wyładowaniami atmosferycznymi, zalanie pomieszczeń znajdujących się poniżej poziomu terenu, przecieki z dachów oraz uszkodzenia dachów. 
Gazeta radzi wszystkim poszkodowanym, żeby w  pierwszej kolejności zabezpieczyli mienie,  zapobiegając  zwiększeniu rozmiaru szkody.   W razie uszkodzeń budynków (zerwane dachy, zniszczone ściany poprzez upadające drzewa, silny wiatr) należy wezwać straż pożarną.
"Szkodę trzeba udokumentować. Warto zrobić spis utraconych rzeczy oraz poczynionych szkód. Dobrze jest też sfotografować szkody, nawet aparatem komórkowym. Jeżeli w pomoc w usuwaniu skutków oddziaływania żywiołów angażuje samorząd terytorialny oraz związane z nim służby, warto jest w miarę możliwości uzyskać od tych służb stosowne zaświadczenie o przeprowadzonych akcjach ratunkowych, zabezpieczających mienie lub informacji o stwierdzonych stratach. Zaświadczenie takie ma walor dokumentu urzędowego. (...) Niezwłocznie trzeba też poinformować ubezpieczyciela o szkodzie (...) w terminie wskazanym w ogólnych warunkach ubezpieczenia. Najczęściej jest to 3-7 dni. W OWU jest też określone, czy zgłoszenie szkody powinno być dokonane w formie pisemnej, czy też telefonicznej" - wyjaśnia "Rzeczpospolita".

Polacy mało zainteresowani kupnem dodatkowych  polis zdrowotnych
 
Rynek ubezpieczeń dodatkowych ma w Polsce duży potencjał rozwojowy, jednak skłonność Polaka do ubezpieczania się dobrowolnego jest niewielka -  donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 22.07.2011 r.).Według  opracowania pt. " Jak zagospodarować rynek ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce?", przygotowanego przez Deloitte,  w Europie przy wzroście zamożności starzejącego się społeczeństwa wydatki na opiekę zdrowotną będą rosły. Przy tym  zwiększa się dostępność ludzi  do usług medycznych, zwłaszcza prywatnych  oraz  pojawiają się nowe, kosztowne technologie. "Europa różnie rozwiązuje problem pokrywania zwiększających się kosztów. Właściwie wszędzie podstawą są środki publiczne (z budżetu lub ubezpieczeń obowiązkowych jak w Polsce). (...). Część prywatnych wydatków na leczenie to polisy ubezpieczeń dodatkowych. Najwięcej jest ich we Francji i Słowenii" - podaje gazeta.
"GW" pisze, iż Polacy wydają prywatnie na leczenie ponad 30 mld zł rocznie, a prawie 18 mld to wydatki na leki - dopłaty do leków na recepty i zapłata za specyfiki kupowane w aptece od ręki. W opinii "Wyborczej", nie można liczyć, że pacjenci zrezygnują z kupna leków na rzecz polisy. Podobnie tyczy się ze środkami przeznaczonymi na leczenie stomatologiczne.  Zdaniem raportu Deloitte, lecznictwo szpitalne jest  wprawdzie według autorów opracowania "produktem ubezpieczalnym",  ale tylko około 15 proc. Polaków  gotowych jest płacić - do 100 zł , a tylko 3 proc. - do - 250 zł miesięcznie za polisę medyczną.
 Według "GW",  w Polsce na leczenie przeznacza się rocznie łącznie 1 tys. euro na głowę mieszkańca (ze środków publicznych i prywatnych),  dwa razy mniej niż wynosi średnia dla całej Unii Europejskiej.
"Skoro pieniędzy jest tak dramatycznie mało, to po co rozwijać biznes ubezpieczeń dodatkowych, na którym zarobi firma ubezpieczeniowa, ale nie pacjent i nie szpital?" - pyta gazeta.

PIU przygotowuje branżowy "program skargowy" do badania jakości świadczonych usług

Ubezpieczyciele sami będą badać jakość własnej pracy. Polska Izba Ubezpieczeń podjęła decyzję o wdrożeniu "program skargowego" - twierdzi w  "Gazecie Wyborczej"(Nr z 21.07.2011 r.) Jan Grzegorz Prądzyński,  prezes PIU . "Będziemy badać jakość pracy ubezpieczycieli. Patronat nad tym przedsięwzięciem ma Rada Dobrych Praktyk, która działa przy Izbie" - mówi szef PIU. Według Prądzyńskiego, " wszystkich skarg do rzecznika na wszystkie rodzaje ubezpieczeń jest rocznie kilkanaście tysięcy. To są procentowo małe ilości. (...) Ubezpieczyciele są instytucją zaufania publicznego: chronią życie i majątek, mam nadzieję, że niedługo zaczną na szeroką skalę chronić zdrowie. Problemem jest to, że rzecznik zwraca uwagę na ilość skarg, a nie na ich jakość. Dlatego PIU zamierza zacząć działać w obszarze jakości. Chcemy dojść do sedna problemów - jak naprawdę wygląda jakość świadczenia usług przez ubezpieczycieli. Dlatego podjęliśmy decyzję o wdrożeniu programu".
Jak podaje "GW",  PIU chce ujednolicić nazewnictwo, opracować jeden wspólny słownik i jasno określić, co to jest skarga, odwołanie i reklamacja, ponieważ każda firma ubezpieczeniowa "nieco inaczej definiuje te pojęcia". Jak mówi prezes Prądzyński, pozwoli to  przyjrzeć się branży i określić,  ile jest skarg na działalność ubezpieczycieli, i które  z nich są rzeczywiście uzasadnione.  Wtedy PIU będzie mogła  "realnie pokazać ubezpieczycieli od strony jakości wykonywanych usług" .

NSA zadecyduje w sprawie opodatkowania PIT abonamentów medycznych dla pracowników

Podatnicy oczekują na rozstrzygnięcie przez NSA sprawy dotyczącej opodatkowania PIT abonamentów medycznych dla pracowników - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 21.07.2011 r.). Zdaniem gazety, to orzeczenie NSA  będzie miało  "istotne konsekwencje dla spółek, które opłacają członkom zarządu składki z tytułu polis ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej".
DGP" wyjaśnia, iż wiąże sie to z postanowieniem WSA w Lublinie (sygn. akt I SA/Lu 372/10)  z  3 listopada 2010 r. o zawieszeniu  postępowania w sprawie opodatkowania PIT przychodów z tytułu takich składek do czasu rozstrzygnięcia sprawy abonamentów medycznych. Zdaniem dziennika, oznacza to, że WSA dostrzega analogię pomiędzy tymi dwiema kwestiami i w swoim rozstrzygnięciu prawdopodobnie będzie kierować się wskazówkami NSA.
W opinii gazety,  istotna jest  różnica w traktowaniu tych umów ubezpieczenia przez prawo podatkowe i doktrynę. W przypadku umów ubezpieczenia OC organy podatkowe konsekwentnie odmawiają podatnikom  prawa zaliczenia składki do kosztów uzyskania przychodu, gdyż "brak jest związku takich wydatków z przychodem".
Odmowa ta w połączeniu z ewentualnym obowiązkiem opodatkowania PIT  składek spowodowałoby podwójne ekonomiczne opodatkowanie tego typu świadczeń.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT