Zimowe komunikacyjne assistance

Kiedy warto pamiętać o assistance komunikacyjnym ? Kiedy utkniemy  w zaspie śnieżnej,  czy będzie nam trudno uruchomić auto wsparcie firmy assistance, zajmującej się organizacją takiej pomocy, może okazać się bardzo przydatne - radzi "Rzeczpospolita"(Nr z 12.12.2011 r.). Ubezpieczenie assistance może zapewniać pomoc zarówno w Polsce, jak i za granicą.  Assistance kupujemy najczęściej wraz z pakietem AC i OC (często dodawane jest za darmo do AC lub OC), ale wtedy jest to na ogół wariant podstawowy, obejmujący pomoc przy organizacji naprawy samochodu na miejscu czy po odholowaniu do najbliższego warsztatu. Według dziennika, za wariant rozszerzony trzeba zapłacić co najmniej kilkadziesiąt zł, ale za pomoc także w razie takich zdarzań, jak rozładowanie akumulatora czy zgubienie kluczyków, zaś  zakres świadczeń może objąć takie usługi, jak samochód zastępczy czy transport kierowcy i pasażerów. W  sytuacjach określonych w umowie ( np. wypadek czy awaria), kontaktujemy się telefonicznie z centrum dyspozycyjnym towarzystwa, a pracownik dyżurny organizuje pomoc. Telefonicznie możemy  też dostać informację o najbliższych warsztatach, stacjach benzynowych, warunkach pogodowych czy sytuacji na przejściach granicznych - informuje dziennik. Według gazety, z  centrum dyspozycyjnym można się kontaktować przez całą dobę (przy kontakcie trzeba pamiętać o podaniu podstawowych informacji, umożliwiających udzielenie pomocy). Pomoc nie jest nieograniczona. Wysokość świadczenia nie może przekroczyć ustalonej przez ubezpieczyciela sumy, a kwoty przypadające na poszczególne świadczenia, np. koszt holowania auta, są  limitowane i nie mogą  przekroczyć sumy wskazanej w warunkach umowy.
Najczęstsze zgłoszenia do firm assistance  zimą dotyczą utknięcia samochodu w zaspie oraz rozładowanych akumulatorów i drobnych awarii elektryki czy elektroniki pojazdu. Na pomoc należy zawsze czekać przy aucie.

Niemiecki Talanx  z japońskim  Meiji Yasuda przejmą kontrolę nad Grupą Europa

Talanx stanie się głównym udziałowcem Grupy Europa. Znaczące pakiety akcji firmy  będą miały także Meiji Yasuda oraz Getin Holding - donosi "Parkiet" (Nr z 14.12.2011 r.). "Europa zachowa przy tym dotychczasowy charakter działalności, koncentrując się głównie na bancassurance" - pisze  dziennik,  powołując się  na komunikat wrocławskiej grupy ubezpieczeniowej. Spółka podała, że Getin Holding zobowiązał się kontynuować sprzedaż produktów Grupy Europa, także po zakończeniu transakcji.
Według gazety, niemiecka grupa ubezpieczeniowa Talanx i jej japoński partner Meiji Yasuda ogłosiły wezwanie na 100 procent akcji firmy TU Europa SA po 193 złote za akcję. W wezwaniu pośredniczy  dom maklerski UniCredit CAIB. 
Getin Holding, większościowy akcjonariusz Europy zgodził się sprzedać Talanxowi 50 procent plus jedną akcję firmy po tej samej cenie za akcję co w wezwaniu, czyli za łącznie 912 mln zł. Zapisy na wezwanie ruszą 27 stycznia 2012 r. i zakończą się 5 kwietnia br. - informuje "Parkiet".  . Przewidywany dzień transakcji to 11 kwietnia, natomiast jej rozliczenie ma nastąpić 16 kwietnia br. Transakcja musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Komisje Nadzoru Finansowego. Zgodnie z oświadczeniem Leszka Czarneckiego  na  konferencji prasowej, Getin ma zatrzymać  16,5 proc. akcji TU Europa "na przynajmniej 10 lat".

W Warcie trwa due diligence


W I kwartale 2012 r. belgijski KBC zdecyduje, komu sprzeda TUiR Warta SA,  a najpóźniej do końca 2011 r.  będą znani dwaj potencjalni nabywcy ubezpieczyciela – informuje  „Parkiet" (Nr z 14.12.2011 r.). Jak podaje gazeta, "przy transakcji pracują znane kancelarie i doradcy, m.in. Dewey & LeBoeuf, Goldman Sachs i Merrill Lynch, a proces due diligence, czyli badania kondycji finansowej i prawnej spółki, trwa już od kilku tygodni".
W opinii dziennika,  największą szansę na kupno Warty od Belgów mają  Vienna Insurance Group oraz  Zurich. Na krótkiej liście chętnych na Wartę znajdują się jeszcze  Allianz (planuje wejście także  w biznes medyczny) oraz  Generali i Talanx.
Za Wartę KBC ma dostać około 700 mln euro. Jednak,  że biznes Warty jest wyrażany w złotych, "możliwe, że w nich też będzie ustalona ostateczna kwota transakcji." - pisze gazeta.
Zdaniem Łukasza Dajnowicza  z  Komisji Nadzoru Finansowego, nowy właściciel będzie musiał wystąpić do nadzoru o zgodę na transakcję.  który ma trzy miesiące na wyrażenie ewentualnego sprzeciwu. " Nabywca musi też złożyć wiele zobowiązań, z których później rozlicza go Komisja, dotyczą one m.in. rozwoju finansowego spółki".

UFG: Polacy obowiązek komunikacyjnego OC traktują jako podatek


Jazdę bez polisy OC  negatywnie ocenia tylko 15 proc. Polaków, choć 90 proc. osób zdaje sobie sprawę, że jest to nielegalne - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 12.12.2011 r.), powołując się na wyniki z badań przeprowadzonych przez GfK Polonia na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jak powiedziała  gazecie Elżbieta Wanat-Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, "wyniki badań są szokujące. Polacy wciąż traktują polisę OC jak podatek". I tak, zaledwie 47 proc. polskich kierowców zna wszystkie finansowe konsekwencje jazdy bez OC, zaś większość osób "obawia się jedynie mandatu od policji". Nie  wiedzą,  że grozi im również 2 tys. zł kary od UFG (od nowego roku 3 tys. zł) oraz konieczność zwrotu odszkodowania za wypadek spowodowany pojazdem bez OC. "O obowiązku tym wie 67 proc. posiadających auto. Finansowe konsekwencje takiego wypadku obciążają nie tylko właściciela pojazdu, ale również kierowcę-sprawcę który zgodził się prowadzić nieubezpieczone auto, motocykl czy ciągnik" - twierdzi dziennik.
 Według  szacunków UFG, po polskich drogach porusza się około 200 tys. nieubezpieczonych pojazdów, a rocznie ich kierowcy powodują około 5,5 tys. wypadków (łącznie z niezidentyfikowanymi sprawcami), co kosztuje innych właścicieli samochodów około 50 mln zł.
Z badania UFG wynika, że jeżdżenie nieubezpieczonym pojazdem najczęściej akceptują ludzie młodzi w wieku 20-29 lat. I o ile przeciętnie 14 proc. Polaków negatywnie ocenia jazdę nieubezpieczonym pojazdem, to we wspomnianej grupie wiekowej nie akceptuje jej już tylko 8 proc. badanych. Tymczasem to  osoby w wieku 20–29 lat powodują najwięcej wypadków - podkreśla gazeta.

UOKiK ukarał  Polski Związek Motorowy  Towarzystwo Ubezpieczeń

Urząd Ochrony Konkurencji i konsumentów ukarał  Polski Związek Motorowy  Towarzystwo Ubezpieczeń (PZM TU) i nałożył na to towarzystwo 4 kary pieniężne o łącznej wartości 1.777.013 zł.  UOKiK uznał, że ubezpieczyciel  w Ogólnych Warunkach Ubezpieczeń autocasco stosował praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów - pisze "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 14.12.2011 r.). Urząd zakwestionował zapis OWU ubezpieczyciela, odmawiający poszkodowanemu zwrotu składki za niewykorzystany okres ubezpieczenia, jeśli nastąpiło rozwiązanie umowy na skutek wypłaty odszkodowania równej sumie ubezpieczenia lub wartości pojazdu. Według "GU",  UOKiK stwierdził, iż powyższe postawienie ogólnych warunków ubezpieczenia AC jest sprzeczne z art. 813 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. kc. (Dz.U. Nr 16, poz. 93 ze zm.), w zakresie w jakim wyłącza obowiązek zwrotu składki za okres niewykorzystanej ochrony ubezpieczeniowej, jeśli przyczyna rozwiązania umowy było wypłacenie przez ubezpieczyciela odszkodowania w wysokości równej wartości pojazdu.
 Instytucja zakwestionowała również zapis "dający PZM możliwość potrącenia z wypłacanego odszkodowania niezapłaconej, wymagalnej składki lub rat składki, w przypadku jej wymagalności (lub rat) przed datą wypłaty odszkodowania jako  sprzeczny z art. 808 § 2 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. kc.  (Dz.U. Nr 16, poz. 93 ze zm.), w zakresie w jakim ubezpieczyciel ma możliwość potrącenia składki z odszkodowania wypłacanego ubezpieczonemu niebędącemu jednocześnie ubezpieczającym.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT