Zmiany w prawie nie sprzyjają stabilizacji cen polis komunikacyjnych OC

Według "Pulsu Biznesu"(Nr z 29.12.2017 r.),  zapowiadana stabilizacja cen  obowiązkowych polis komunikacyjnych OC prawdopodobnie nie nadejdzie. Przyczynić się do tego mają   planowane zmiany w prawie - pisze dziennik. Gazeta podkreśla, że z opublikowanych niedawno przez Polską  Izbę Ubezpieczeń (PIU)  wyników  finansowych  branży asekuracyjnej, "komunikacyjna gałąź ubezpieczeniowego biznesu wciąż nie jest stabilna" A  chociaż  ubezpieczyciele poprawili wynik techniczny z OC o 1,2 mld zł,   nadal połowa firm notuje stratę na OC,  pomimo ostatnich podwyżek cen polis.  I tylko "niektóre rentowne zakłady ledwo wyszły na plus (nie ma szczegółowych danych, które pokazałyby wyniki poszczególnych towarzystw ubezpieczeniowych)" - podaje dziennik.  Zdaniem Jana Grzegorza Prądzyńskiego, prezesa zarządu PIU, dalsza polityka cenowa  w komunikacji  zależna jest m.in. od wartości przyszłych wypłat dla poszkodowanych. Z kolei w opinii Marcina Tarczyńskiego, analityka PIU,  niestety, nowe regulacje mogą przyczynić się do kolejnych podwyżek cen polis komunikacyjnych OC,  jeżeli w skutek   ich  przestrzegania wzrosną  koszty  odszkodowań. Natomiast  Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego podchodzi krytycznie  do pomysłu  standaryzacji zadośćuczynień w wariancie zaproponowanym przez ubezpieczycieli - pisze gazeta. Ekspert z Biura RzF podkreśla, że   projekt ten został  opracowany  na podstawie kwot wypłaconych przez ubezpieczycieli i danych zebranych w ramach Forum Zadośćuczynień. Tyle, że  podane w nich wartości są o około  30 proc.  niższe niż  wypracowane przez Forum na podstawie wyroków sądowych - zauważa M Jaworski. W jego opinii,  ubezpieczyciele dokonali tutaj "sprytnego zabiegu",  łącząc swoje dane z wynikami prac Forum, aby obniżyć wysokość zadośćuczynień i nie pokazać, ile mniej wypłacają osobom, które nie zdecydują się na drogę sądową. A  różnice w wypłatach są szokujące – pisze dziennik. . Zdarzyło się, iż  ubezpieczyciel przyznał 5 tys. zł zadośćuczynienia, podczas  gdy  sąd zasądził 106 tys. zł. A część osób dopiero dzięki wygranej w sądzie z ubezpieczycielem dostaje jakiekolwiek środki.

Rośnie wpływ rynku ubezpieczeniowego na gospodarkę Polski 

W 2017 r. towarzystwa ubezpieczeniowe po latach defensywy stanęły do walki o poprawę wizerunku  branży. Służyć temu ma  raport „Jak ubezpieczenia zmieniają Polskę i Polaków ",  przygotowany przez firmę doradczą Deloitte na zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń  (PIU) oraz ofensywa PIU w mediach społecznościowych w końcówce 2017 r.  - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 03.01.2018 r.). Dzięki temu Polacy mogą dowiedzieć się,  jak  ubezpieczenia wpływają na gospodarkę,  przedsiębiorstwa i Polaków. "Wpływ ten prawdopodobnie będzie rósł" - pisze dziennik.  Zdaniem gazety, najbliższe miesiące pokażą, na ile próba ta okaże się skuteczna. Albowiem do niedawna ubezpieczyciele nie chwalili  się osiągnięciami, a najczęściej  tłumaczyli rodakom, dlaczego muszą coraz więcej płacić za komunikacyjne polisy OC. Obecnie branża asekuracyjna podkreśla, iż  wypracowuje "prawie 2 proc. PKB kraju, jest trzecim co do wielkości inwestorem instytucjonalnym w Polsce i tworzy 225 tys. miejsc pracy" - podaje "Rz". W opinii Henry-ego  de Courtois, wiceprezesa Axa Ubezpieczenia,  wynikająca z większego zaufania Polaków " większa penetracja ubezpieczeniowa, przyczyni się do stabilności imponującego wzrostu gospodarczego Polski".  Wzrost znaczenia towarzystw widać przede wszystkim w prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych, z których korzysta 2,1 mln Polaków, a liczba ubezpieczonych rośnie rok do roku o ponad 20 proc. – podkreśla gazeta. Zdaniem  Małgorzaty Jackiewicz, dyrektora sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych w Saltus Ubezpieczenia, na  dalszy rozwój sektora wpływ będzie miał m.in. rozwój insurtechów i rozwiązań mobilnych.

Od  stycznia 2018 r. wyższe  kary za brak komunikacyjnego OC

Od 1  stycznia  2018 r. właścicieli samochodów bez ważnej polisy OC czekają wyższe sankcje za brak tego ubezpieczenia - ostrzega "Rzeczpospolita"(Nr z 03.01.2018 r.). Jak pisze dziennik, posiadacz  auta osobowego w 2018 r.  za brak  polisy OC musi się liczyć z karą finansową  w wysokości 4200 zł. Gazeta tłumaczy, iż   wysokość  kar ustalana jest w relacji do minimalnego wynagrodzenia za pracę w Polsce. I tak,  maksymalna kara dla auta osobowego stanowi  dwukrotność tego wynagrodzenia w danym roku, a  dla ciężarówek - trzykrotność. Przy tym, jeśli  polisy brakuje  tylko przez kilka dni, to  sankcja jest niższa (do 3 dni - 20 proc., a do 14 dni – 50 proc. pełnej stawki) - informuje "Rz".  Ponadto, nieubezpieczeni kierowcy oprócz sankcji finansowych na rzecz UFG, muszą liczyć się z ewentualnym regresem, jeśli dojdzie do wypadku oraz szkody z udziałem ich auta. Będą bowiem musieli  zwracać odszkodowania, które Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) wypłacił poszkodowanym w wypadku - zauważa dziennik. A są to kwoty potężne. Według UFG, blisko 400 osób ma do zwrotu kwoty przekraczające średnio po ponad 200 tys. zł, w tym osiem osób obciążonych jest regresami przekraczającymi 1,5 mln zł. Przy tym, system wykrywania właścicieli pojazdów bez OC jest coraz bardziej szczelny. Do końca listopada 2017 r. UFG wystawił o ponad 25 proc. więcej wezwań o zapłacenie kary za brak tej polisy (tj. ponad 76,1 tysiąca wezwań), niż w analogicznym okresie poprzedniego roku - podaje gazeta.  UFG wykrywa automatycznie zdecydowaną większość przypadków braku tej polisy tylko na podstawie informacji w ogólnopolskiej bazie polis komunikacyjnych,  bez udziału właściciela pojazdu - informuje "Rz".
Według Joanny Pasturczak, dyrektor Biura Windykacji Opłat w Funduszu, już  blisko .68 proc. wykrywanych przypadków braku ubezpieczenia odbywa się  nie poprzez kontrolę policji czy innych organów zewnętrznych, lecz poprzez ustalenia własne Funduszu.  UFG  szacuje, iż obecnie  po polskich drogach  może jeździć  około 80 - 90 tysięcy nieubezpieczonych pojazdów, co stanowi 0,4 – 0,5 proc.  wszystkich pojazdów biorących udział w ruchu - pisze dziennik.

Auto zastępcze możesz wynająć w dowolnej firmie, jeśli ubezpieczyciel nie przedstawi Ci wcześniej innej oferty

Klient ma prawo skorzystać z  pojazdu zastępczego dowolnej firmy, nawet jeśli jest droższa, kiedy  ubezpieczyciel  niezwłocznie po zgłoszeniu szkody   nie przedstawił mu oferty konkretnego auta - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.01.2018 r.), powołując się na orzeczenie Sądu Okręgowego  w Łodzi z 31 października 2017 r.(sygn. akt XIII Ga 917/17. ). Łódzki SO rozpatrywał sprawę mężczyzny, który po wypadku swojego auta  zgłosił szkodę w zakładzie ubezpieczeń oraz  zawarł umowę z firmą wynajmującą pojazdy, której płacił za wynajęte auto 150 zł za dobę. Tymczasem  ubezpieczyciel  już po wynajęciu pojazdu przez poszkodowanego zasugerował   mu   skorzystanie z oferty innego podmiotu, który auta udostępniał taniej,  po 85 zł za dobę - informuje gazeta. Ten jednak nie dostosował się do tego zalecenia towarzystwa. Stąd powstała  wątpliwość - podaje dziennik -  czy ubezpieczyciel musi zwrócić mężczyźnie pełną kwotę za wynajem zastępczego samochodu, czy oddać jedynie pieniądze odpowiadające wartości, którą  firma  przyjmowała za maksymalną. Według "DGP", Sąd Okręgowy w Łodzi nie miał wątpliwości, iż  ubezpieczyciel musi zwrócić poszkodowanemu całą kwotę, którą ten zapłacił za wynajem.  SO stwierdził, iż „zakład ubezpieczeń powinien przedstawić poszkodowanemu swoje warunki najmu samochodu zastępczego niezwłocznie po zgłoszeniu szkody, pod rygorem utraty możliwości późniejszych ingerencji w samodzielnie ukształtowane przez poszkodowanego z podmiotami trzecimi stosunki obligacyjne, których przedmiotem jest najem samochodu zastępczego”.  W opinii SO, zatem  "nie można wymagać od klientów, by zmieniali pojazd zastępczy po otrzymaniu spóźnionej informacji".
Wyrok łódzkiego sądu jest prawomocny. Nie wiąże  on wprawdzie ubezpieczycieli w analogicznych sprawach, "ale powołanie się na niego w sądzie może być mocnym argumentem" - podkreśla gazeta.
Zdaniem Pawła Wawszczaka, głównego specjalisty w Biurze Rzecznika Finansowego, odszkodowanie za wydatki poniesione przez poszkodowanego na najem pojazdu zastępczego z tytułu polisy OC "może ulec pomniejszeniu jedynie w dwóch przypadkach (...) gdy ubezpieczyciel udowodni, że poszkodowany skorzystał z usługi najmu po rażąco wygórowanej cenie (...).   udowodnienie przez ubezpieczyciela, że poszkodowany bez uzasadnienia odrzucił ofertę pomocy, która została złożona przed wynajęciem samochodu zastępczego po wyższej cenie. (...) Oraz że ta oferta (...)  zapewniała poszkodowanemu rzeczywistą możliwość korzystania z pojazdu zastępczego przez czas potrzebny do naprawy uszkodzonego pojazdu lub zakupu nowego”.

Będzie coraz więcej telematyki na  polskich  drogach 

Telematyka podbija ubezpieczenia. Monitorowanie stylu jazdy kierowców w zamian za korzystną składkę wkrótce stanie się standardem - prognozuje "Rzeczpospolita"(Nr z 29.12.2017 r.). Zamontowane w samochodzie klienta urządzenie pozwala  śledzić jego styl jazdy czy główne obszary poruszania się, a na podstawie tych danych ubezpieczyciel szacuje ryzyko i kalkuluje składkę - podaje gazeta. Ostrożni i bezwypadkowi kierowcy dzięki temu  mogą liczyć na duże rabaty. Jest  także  możliwość kupna ubezpieczenia OC i AC na konkretną trasę - pisze dziennik.  "Rz" podkreśla, że chociaż  telematyczne rozwiązania sprawdzają  się  już w wielu państwach, to  w  Polsce zniżki za bezpieczny styl jazdy   na razie  dostępne są  tylko dla klientów dwóch ubezpieczycieli:  Link4 (z NaviExpertem) oraz  YU! i Ergo Hestia (z  Yanosikiem). Jednak  wkrótce ma się to zmienić - pisze gazeta.   Według dziennika,  w  połowie 2018 r.  swoje rozwiązanie telematyczne dla klientów indywidualnych i flotowych  planuje wprowadzić  również PZU SA, zaś już 9 stycznia br. ubezpieczyciel  zamierza je  bliżej zaprezentować  podczas przedstawienia nowej strategii  towarzystwa. 
Rozwiązanie telematyczne dla ubezpieczycieli opracowała również Bacca - informuje "Rz". Zdaniem Cezarego Świerszcza,  prezesa firmy,  wykorzystanie telematyki może przynieść spore  oszczędności. Na przykład  zmniejszenie częstości szkód w OC o 1 promil będzie oznaczało wypłaty niższe o około  100 mln zł w ciągu półrocza - szacuje prezes Świerszcz.
Gazeta podkreśla, iż lider polskich ubezpieczeń - PZU SA - jest  towarzystwem,  które wyznacza  trendy na polskim  rynku asekuracyjnym. Zatem  można się  spodziewać, że  wdrożenie przez PZU SA telematyki spowoduje, że rozwiązania telematyczne  staną  się także w naszym kraju  powszechnie dostępne.

Nowe   narzędzia  do  zarządzania  ryzykiem  w  ubezpieczeniach  kredytu  kupieckiego

Ubezpieczenie kredytu kupieckiego to jedno z rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo finansowe firm - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 02.01.2018 r.). Przedsiębiorca   może to zrobić albo wskazując konkretnych klientów, których należności obejmie ochroną, albo ubezpieczając ryczałtowo część transakcji. Dziennik wyjaśnia, że  ubezpieczyciel dysponujący swoją wywiadownią gospodarczą sprawdza daną firmę pod kątem wiarygodności finansowej i ocenia, czy współpraca z nią jest ryzykowna, czy też zapewni ochronę ubezpieczeniową do jakiejś konkretnej kwoty. Według gazety, towarzystwa  nie dla wszystkich odbiorców  przeprowadzają analizę wiarygodności kredytowej. Nie robią tego dla tzw.  klientów  nienazwanych. Tymczasem - przyznaje w gazecie Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych i Politycznych Marsh Polska -  " dwóch z trzech największych ubezpieczycieli na rynku polskim zasygnalizowało, że wzrost szkodowości na ich portfelu związany jest głównie ze szkodami związanymi z klientami nienazwanymi". I tak,  sukcesywne zwiększanie poziomu klienta nienazwanego osiągnęło wysoki poziom  w drugiej połowie 2016 r.  i w 2017 r., kiedy to ubezpieczyciele dążyli do ograniczenia redukcji stawek kosztem zwiększania m.in. limitów klienta nienazwanego . Przyczyniła się do tego także  "relatywnie dobra sytuacja makroekonomiczna, przekładająca się nie tylko na niewielką liczbę upadłości oraz szkód w poprzednich latach, ale również na akceptowalny poziom przeterminowań. Wiele firm znacząco ograniczyło lub też uprościło  kontrolę kredytową, co spowodowało nie tylko nawiązanie współpracy z wieloma firmami o podwyższonym ryzyku niewypłacalności, ale również przełożyło się na złagodzenie procedur związanych z wewnętrzną windykacją" - podkreśla "Rz".
Ja mówi w "Rz" Maciej Harczuk, członek zarządu Euler Hermes, "dążymy do tego, aby tzw. transakcje z klientem nienazwanym miały zmniejszone ryzyko.(...) Dysponując własną wywiadownią gospodarczą zdecydowaliśmy się wprowadzić dodatkowe narzędzie, które ograniczy ryzyko klientów w tym segmencie transakcji."  Narzędziem tym  jest credit check, czyli opinia ubezpieczyciela, "dostępna online, która jest syntetycznym wskaźnikiem mówiącym, czy klient podlega ochronie czy też nie" - wyjaśnia dziennik. Dzięki temu udaje się wyselekcjonować firmy z grupy podwyższonego ryzyka czy też dłużników, którzy notorycznie spóźniają się z płatnościami.
Według gazety,  ubezpieczający będą też przez towarzystwa nakłaniani do przechodzenia z klienta nienazwanego na tzw. limit automatyczny,  "bazujący na uproszczonej weryfikacji danych, które już są w posiadaniu zakładu ubezpieczeń, jest mniej sformalizowany niż limit kredytowy nadawany przez firmę asekuracyjną w przypadku klienta nazwanego".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT