"Przywiązani do polisy": roszczenia zaczną się przedawniać w 2018-2019 r.

"Przywiązani do Polisy" wszczynają alarm -  roszczenia zaczynają się już przedawniać. Jak pisze  "Money.pl"(www.money.pl z 18.07.2017 r.),    dla wielu klientów  jest  to ostatni moment na odzyskanie pieniędzy, które stracili na  polisolokatach.  Pojawiły się  one  w latach 2006-2007,  zaś największy boom na tego typu produkty przypadł  na  lata 2008-2009.  Przy  wcześniejszej rezygnacji z   polisolokaty  wielu ludzi straciło na nawet  99 proc.  zainwestowanych pieniędzy.  Jeśli bowiem ktoś zawarł umowę na  polisolokatę i  zrezygnował z niej  np.  w pierwszym roku  jej  funkcjonowania, tracił  zainwestowane środki  z powodu  tzw. opłaty likwidacyjnej. A  jej wysokość mogła się różnić w zależności od ubezpieczyciela - tłumaczy portal. I przypomina, że problem opłat likwidacyjnych  w ciągu ostatnich miesięcy został częściowo rozwiązany, gdyż  towarzystwa  podpisały  ugody z UOKiK, na podstawie których klienci mogli odzyskać swoje pieniądze. Ugody  te wprowadzały  radykalne obniżenie opłat likwidacyjnych, co umożliwiło klientom odzyskanie większej części zainwestowanych pieniędzy. Tyle,  iż  ugody z  UOKiK -  podaje  "Money.pl" - "dotyczą jedynie tych klientów, którzy wytrwali i nadal wpłacali swoje składki.  Ci, którzy zrezygnowali wcześniej, zanim ubezpieczyciele zawarli ugody z Urzędem, swoje pieniądze stracili. Dla nich jedyną szansą jest pójście do sądu.”  Portal podkreśla, iż poszkodowani nie  mogą tego kroku odwlekać w nieskończoność. Zdaniem Piotra  Sułka ze stowarzyszenia "Przywiązani do Polisy", umowy  polisolokat  to  "tzw. umowy mieszane, więc dotyczy  ich  dziesięcioletni  okres przedawnienia. Liczy się on od momentu zakończenia umowy z ubezpieczycielem. Jeśli więc ktoś zerwał swoją  polisolokatę  w  drugiej  połowie 2007 r.,  ma ostatnią szansę na odzyskanie swoich pieniędzy". Według " Money.pl",  większość klientów, którzy stracili swoje oszczędności, bo zerwali umowę z ubezpieczycielem już w pierwszym roku jej trwania,  ma więc  niewiele czasu, gdyż ich  ewentualne roszczenia zaczną się przedawniać w  2018-2019 r.  Ważna jest więc  data wniesienia pozwu -  przed upływem 10 lat od zamknięcia  polisolokaty. 
Stowarzyszenie "Przywiązani do Polisy" szacuje, że problem z  polisolokatami ma około 3,5 mln osób. Przy tym, ugody ubezpieczycieli z UOKiK, dotyczą jedynie 1,4 mln klientów. "To oznacza, że około 2 mln Polaków nadal musi walczyć w sądzie, jeśli chcą odzyskać pieniądze" - twierdzi "Money.pl".

Z prywatnych polis zdrowotnych  korzysta już  ponad 2 mln Polaków

W I kwartale 2017 r. przypis  składki w  segmencie prywatnych ubezpieczeń  zdrowotnych osiągnął poziom  169,1 mln zł, to jest wzrósł o blisko 25 proc. w stosunku do analogicznego okresu  2016 r. - informuje  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 17.07.2017 r.). Według gazety,  pod względem dynamiki to rekord od czasu, w którym Polska Izba Ubezpieczeń  (PIU) zaczęła w 2014 r. podawać dane o takich polisach. Dziennik pisze, iż  także mocno rośnie  "liczba właścicieli ubezpieczeń dających dostęp do specjalistów oraz badań i procedur medycznych,  lub pokrywających ich koszty". Po raz pierwszy ich liczba przebiła dwa miliony przy dynamice  28-proc.  rok do roku.
Z prywatnych polis zdrowotnych  korzysta już  ponad 2 mln Polaków, ale rynek nadal  "jest w powijakach i oparty na nieskomplikowanych usługach medycznych".  W opinii "DGP",  potrzeba więcej pieniędzy i otwartości rządzących oraz specjalistów. Dlaczego? Gazeta podaje, iż polisy zdrowotne  zwykle są  umowami  rocznymi  i  w " razie choroby zakład może więc nie zgodzić się na jej odnowienie lub podwyższyć składkę. Na dodatek sumy oferowanego ubezpieczenia nie są zbyt wysokie i pozwalają na ograniczony dostęp do specjalistów i usług medycznych".  Przy tym,  większa część polis to polisy ambulatoryjne oferujące m.in. szybszy dostęp do lekarzy specjalistów i badań diagnostycznych - pisze dziennik , powołując się  na  Dorotę Fal, eksperta ubezpieczeń zdrowotnych i ochrony zdrowia w PIU. Zdaniem  Julity Czyżewskiej, prezesa PZU Zdrowie,  "w Polsce dostępność procedur ratujących życie finansowanych publicznie, np. w zakresie kardiologii inwazyjnej, należy do najwyższych w Europie, a publiczne finansowanie onkologii sukcesywnie rośnie" - donosi "DGP". Szefowa PZU Zdrowie uważa, że  "kierunkiem, który mógłby być rozwojowy, są produkty dotyczące procedur planowych".
W opinii dziennika, barierą   jest jednak  m.in.  niedookreślony  koszyk świadczeń gwarantowanych przez płatnika publicznego oraz  brak możliwości kontraktowania usług pomiędzy SPZOZ a prywatnymi ubezpieczycielami. "Najważniejsza jest jednak bariera popytowa związana z nadal zbyt niską siłą nabywczą Polaków” - twierdzi gazeta. Jak tłumaczy w "DGP" Dorota Bartkowska, dyrektor działu ubezpieczeń zdrowotnych w Compensie,  "brak możliwości finansowania leczenia szpitalnego z dwóch źródeł, publicznego i prywatnego ubezpieczenia powoduje, że produkt jest drogi, bo pokrywa pełny koszt leczenia".

NSA: usługi  wsparcia  zarządzania ryzykiem  ubezpieczeniowym oraz wsparcia  aktuariatu  z podatkiem  VAT 23 proc.

Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt. I FSK 2240/15) oddalił skargę kasacyjną spółki, domagającej się  potwierdzenia, że usługi wsparcia związane z ubezpieczeniami korzystają ze zwolnienia z VAT - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 17.07.2017 r.). Spółka  wniosła do NSA o kasację niekorzystnej dla niej  interpretacji fiskusa, iż  świadczone przezeń usługi obłożone są   23 proc. VAT-em. Skarbówka  uznała bowiem - pisze gazeta - że firma  nie ma podstaw do zwolnienia z VAT,  gdyż  świadczone przez nią usługi  nie stanowią ani usług ubezpieczeniowych,  ani pośrednictwa ubezpieczeniowego, które mogą skorzystać ze zwolnienia na podstawie  art. 43 ust. 1 pkt 37 ustawy o VAT.  Zdaniem fiskusa,  nie są to także tzw. usługi pomocnicze, które mogłyby być objęte zwolnieniem z art. 43 ust. 13 ustawy o VAT.
Wyrok  NSA jest prawomocny - podaje dziennik.
Według "Rz",  sprawa  dotyczyła  firmy,  należącej  do międzynarodowej  grupy, jednej  z największych na świecie usługodawców oferujących usługi finansowe, przede  wszystkim w sektorze ubezpieczeniowym, obejmujące m.in. wsparcie zarządzania ryzykiem ubezpieczeniowym oraz wsparcie aktuariatu.

Polisa turystyczna z klauzulą alkoholową

Niewielkie spożycie trunków  na urlopie obecnie  nie  wyklucza  wypłaty odszkodowania  - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 15.07.2017 r.). Według dziennika, najnowsze polisy turystyczne chronią w sytuacji,  kiedy do wypadku podczas wyjazdu turystycznego doszło po spożyciu alkoholu. Dotychczas towarzystwa ubezpieczeniowe nie brały na siebie odpowiedzialności za wypadki  w takich sytuacjach. Bez względu na to, czy np. pijany turysta poślizgnął się na śliskiej podłodze ( mogłoby się  to stać również wtedy, kiedy byłby on  trzeźwy). Na przykład AXA obejmuje ochroną wypadki określone  granicą stanu nietrzeźwości zgodną z kodeksem karnym, czyli 0,5 promila - podaje "Wyborcza". Jeśli więc  poziom alkoholu spożytego przez ubezpieczonego przekroczy tę granicę, ubezpieczyciel nie zapłaci ani za koszty leczenia, ani za śmierć ubezpieczonego. Jak podkreśla w "GW" Aleksandra Leszczyńska  z AXA,  towarzystwo to nie rozważa na razie rozszerzenia  zakresu ochrony ubezpieczeniowej. Natomiast inne firmy nie są aż tak rygorystyczne i biorą na siebie odpowiedzialność za wypadki  nawet  kiedy stężenie alkoholu we krwi ubezpieczonego turysty przekroczy poziom 0,5 promila. Według "Wyborczej", takie polisy turystyczne sprzedają  m.in. Generali, Allianz, Compensa czy Inter-Risk. Ubezpieczenia te "działają nawet, kiedy do wypadku by nie doszło, gdyby nie spożyty alkohol" - podaje dziennik. I tak, w   Generali  "klauzula alkoholowa została włączona do kosztów leczenia oraz NNW we wszystkich przypadkach, co oznacza, że ubezpieczenie działa również w przypadku śmierci ubezpieczonego" - informuje "GW", powołując się  na Arkadiusza Wiśniewskiego, członka zarządu Generali. Z kolei Compensa - według Andrzeja Paduszyńskiego, dyrektora departamentu ubezpieczeń indywidualnych w Compensie -  za klauzulę alkoholową pobiera dodatkowo 20 proc. ceny podstawowego ubezpieczenia (w innych towarzystwach klauzula alkoholowa jest bezpłatna). 
Kiedy klauzula alkoholowa nie działa ? Na przykład w osobowych polisach odpowiedzialności cywilnej. Firmy  ubezpieczeniowe  nie odpowiadają także e za wypadki komunikacyjne, kiedy ubezpieczony prowadził pojazd pod wpływem alkoholu .
W opinii "Wyborczej",  polisami z klauzulą alkoholową najbardziej zainteresowani są turyści podróżujący z biurami podróży. "Klauzula alkoholowa jest szczególnie popularna u klienta all inclusive".

W branży budowlanej polisy OC coraz bardziej popularne

Firmy budowlane  rzuciły się na ubezpieczenia OC  -  podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.07.2017 r.). Na przykład Warta odnotowała  kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży takich polis. Według gazety, jest to  skutek rosnących nieprzewidzianych kosztów oraz wymogów, jakie stawiają im zleceniodawcy. A  inwestorzy i główni wykonawcy coraz częściej wymagają od podwykonawców posiadania ubezpieczenia OC. Dlatego też,   wzrosła  liczba małych i średnich firm wykupujących OC  z  tytułu prowadzenia działalności - pisze dziennik, powołując się na Paulinę Swoboda z Warty. W jej opinii,  właściciele firm, mając  do czynienia z   dużą rotacją  pracowników,  najczęściej osób z małym doświadczeniem zawodowym,  chronią się w ten sposób przed roszczeniami zleceniodawców.
Rafał Tokarz z Generali zauważa zaś,  iż   wykonawcy i inwestorzy chcą w ten sposób   uniknąć m.in. ryzyka opóźnienia realizacji  inwestycji,  jeśli  podwykonawca spowoduje szkody.  Zdarzają  się  bowiem   przypadki,  że ubezpieczyciel  generalnego  wykonawcy,  po wypłaceniu odszkodowania  podwykonawcy,  występował do niego z regresem. Ubezpieczenia OC  w budownictwie  stają się normą - podkreśla "DGP"
Agata Falęcka, rzecznik prasowy Mostostalu twierdzi, iż  jest  ono "rozwiązaniem niezbędnym". Rosną też kwoty odszkodowań wypłacanych z ubezpieczeń OC firm - podkreśla gazeta.

Hotel odpowiada za własność swych  gości  na  zasadzie ryzyka

Okradziony w  hotelu  gość,  może liczyć na odszkodowanie, ale tylko wówczas,  kiedy  niezwłocznie zgłosi  ten  fakt  właścicielowi hotelu  na  piśmie - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z  21.07.2017 r.). Zdaniem mec.  Katarzyny Górnej z Affre i Wspólnicy,  "hotel odpowiada za własność swych gości na zasadzie ryzyka, ciężar dowodu jest w tym przypadku odwrócony".  Jeżeli więc właściciel hotelu chce się uwolnić od odpowiedzialności,  musi udowodnić, że  "szkoda powstała wyłącznie z winy gościa (np. pozostawił on otwarty pokój),  właściwości rzeczy lub wskutek siły wyższej" - pisze dziennik. Albowiem  zgodnie z art. 846  i  następnymi kodeksu cywilnego,  „utrzymujący hotel lub podobny zakład odpowiada za uszkodzenie  lub utratę rzeczy wniesionych”. A turysta musi wykazać, że wniesione przez niego przedmioty zostały utracone lub zniszczone. Ograniczenia te nie obowiązują, jeżeli  hotel wyraźnie przyjął cenną rzecz na przechowanie, np. została ona  złożona w hotelowym sejfie – mówi  mec.Górna.  Przy tym, odszkodowanie dla jednego gościa nie może jednak przekraczać  stukrotności   dobowej ceny pokoju,  a za jedną rzecz – jej  pięćdziesięciokrotności..  Roszczenie klienta przedawnia się najpóźniej po roku zaprzestania korzystania z hotelu - podaje dziennik.
Według "Rz", nie ma podstaw do odpowiedzialności karnej hotelarza za kradzież rzeczy jego gościa, chyba,  iż udowodni mu się pomocnictwo w  kradzieży  poprzez  zaniechanie.

Odszkodowanie z rolniczego OC  także  za  wypadek  poza  rolą

Odszkodowanie z tytułu rolniczego  ubezpieczenia OC przysługuje także za wypadek poza rolą - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 18.07.2017 r.), opisując sprawę roszczenia wobec PZU SA dzieci  kobiety, która zginęła w wypadku w lesie, a nie na terenie  własnego gospodarstwa rolnego. Według gazety,    sprawcą szkody był  mąż zmarłej  i ojciec powodów, który  pomagał żonie   w  wycince drzew.  W rezultacie  mężczyzna został  skazany prawomocnym wyrokiem za nieumyślne spowodowanie śmierci kobiety. Natomiast ich dzieci zwróciły się do ubezpieczyciela o wypłatę odszkodowania, gdyż zmarła   "była rolnikiem i posiadała obowiązkowe ubezpieczenie OC" - podaje dziennik. Powodowie powołali się na art. 50 ust. 1 ustawy z 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, według którego  „z ubezpieczenia OC rolników przysługuje odszkodowanie (...)  za wyrządzoną w związku z posiadaniem przez rolnika tego gospodarstwa szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia”.
PZU SA  uznało roszczenie  i  wypłaciło dzieciom zmarłej  po 30 tys. zł odszkodowania. Gazeta informuje, iż  ta  suma   nie zaspokoiła  jednak żądań  rodzeństwa,  które  domagało się od ubezpieczyciela  po 100 tys. zł  tytułem  zadośćuczynienia  za doznaną krzywdę. Sprawa trafiła więc  do sądu, który w I  instancji - informuje "DGP" -  częściowo przychylił się do   żądania  powodów,  zasądzając  dla każdego z nich   po  70 tys. zł zadośćuczynienia,  z uwzględnieniem  już  wypłaconych przez PZU  kwot.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT