"Katalog Zdarzeń Drogowych" usprawni likwidację szkód komunikacyjnych

Niewykluczone, że już niedługo likwidacja szkód komunikacyjnych będzie przebiegała sprawniej. W udoskonaleniu tego procesu ma pomóc nowe narzędzie – opracowany przez Polską Izbę Ubezpieczeń i Polski Związek Motorowy „Katalog Zdarzeń Drogowych” - donosi "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 15.04.2010 r.). "GU" wyjaśnia, że „Katalog Zdarzeń Drogowych” to   zbiór 190 najczęstszych sytuacji, w których dochodzi do kolizji drogowych, ze szczegółowym opisem każdego przykładu.  Dzięki niemu znacznemu skróceniu ma ulec  czas oczekiwania na wypłatę odszkodowania. Dodatkową korzyścią ma być tez "łatwiejsze i szybsze prowadzenie rozliczeń pomiędzy ubezpieczycielami, ponieważ zbiór określa zarówno odpowiedzialność kierowcy za spowodowanie kolizji, jak również stopień przyczynienia się do zdarzenia różnych uczestników kolizji, jeżeli wina leży nie tylko po jednej stronie".
W opinii Katarzyny Lewandowskiej, przewodniczącej  Komisji Ubezpieczeń Komunikacyjnych PIU, dzięki „Katalogowi” określenie przez ubezpieczyciela odpowiedzialności w takich sytuacjach będzie trwało znacznie krócej. „Katalog” będzie miał zastosowanie przede wszystkim w przypadkach, których okoliczności nie zostały odpowiednio udokumentowane, np. na miejsce zdarzenia nie została wezwana policja lub nie ma żadnych świadków zdarzenia. Natomiast zbiór ten  nie obejmie wszystkich możliwych zdarzeń, z jakimi kierowca może spotkać się na drodze, "jednak opisane w nim sytuacje należą do najczęściej spotykanych". Izba zapewnia, że katalog będzie w miarę oczekiwań klientów oraz potrzeb zakładów ubezpieczeń na bieżąco aktualizowany i poszerzany. Stworzenie „Katalogu Zdarzeń Drogowych” oznacza również możliwość uproszczenia przy wzajemnym rozliczaniu się zakładów w ramach opracowanego przez PIU kilka miesięcy temu porozumienia regresowego. To także zakończenie bardzo ważnego etapu w drodze do budowy w Polsce systemu bezpośredniej likwidacji szkód – systemu, w którym poszkodowany w kolizji drogowej ma prawo zgłosić szkodę nie tylko u ubezpieczyciela OC sprawcy, ale także u tego, z którym sam zawarł umowę OC. Rozliczenie tej szkody następuje pomiędzy ubezpieczycielem sprawcy a ubezpieczycielem poszkodowanego (bez udziału klienta). Systemy takie funkcjonują m.in. w Belgii, Francji i we Włoszech.

Pasażerowie prezydenckiego samolotu do Katynia bez polis

Loty najważniejszych osób w państwie nie są ubezpieczane, tak jak zwykłe loty cywilne. Jest tak zarówno w Polsce, jak i w innych państwach - pisze "Dziennik Gazeta Prawda"(Nr z 14.04.2010 r.), powołując sie na ekspertów. Według MON, zazwyczaj to dysponent maszyny, w tym wypadku Kancelaria Prezydenta, odpowiada za ubezpieczenie lotu. Tymczasem według Janusza Sejmeja,  rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej,  dysponentem samolotu była Kancelaria Prezydenta, a zwyczajowo to właśnie dysponent ubezpiecza ludzi, którzy lecą w takim samolocie. Dodał, że decyzja w tej sprawie należy więc odpowiednio do Kancelarii Prezydenta, premiera, marszałka Sejmu lub Senatu. Sejmej powiedział PAP - podkreśla gazeta - że gdy ostatnio  pracownicy MON lecieli do Afganistanu, każdego z nich resort ubezpieczył na życie na kwotę ok. 250 tys. zł.  Sejmej zaznaczył, że nie wie na pewno, czy uczestnicy lotu do Smoleńska zostali w ten sposób ubezpieczeni. Z kolei pracownik Biura Finansowego Kancelarii powiedział, że "nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie" - donosi "DGP". Według dziennika, znaczy to, "że nie ma ubezpieczyciela, który pokryłby szkody poniesione przez rodziny ofiar katastrofy".
Andrzej Maj, radca prawny  w kancelarii prawnej D. Dobkowski uważa, że można uznać, iż przynajmniej część osób, które leciały do Katynia była w tym czasie w pracy - pełniła obowiązki reprezentacyjne stanowiące część ich obowiązków służbowych. "Ich rodziny mogą zatem dochodzić od pracodawców ofiar odszkodowań z tytułu wypadku przy pracy" - twierdzi Maj w gazecie.
Podobnie Bartłomiej Sobieraj,   radca prawny w kancelarii Chałas i Wspólnicy sądzi, że lot do Katynia "można uznać za podróż służbową takich osób jak prezydent, posłowie, pracownicy kancelarii prezydenta, funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, piloci czy stewardessy", a ich  rodziny mogą wystąpić do ZUS o odszkodowania.

PZU SA: oferowana pula akcji może być zwiększona

Prospekt emisyjny PZU SA  przewiduje na razie sześć mln akcji spółki dla indywidualnych inwestorów. Według "Gazety Wyborczej"(Nr z 16.04.2010 r.), oferowana pula papierów ubezpieczyciela może jeszcze zostać zwiększona. Ponadto, oferta dla instytucji wzbudza duże zainteresowanie za granicą. Będzie to jedno z największych wydarzeń w historii warszawskiej giełdy - twierdzi dziennik. Prezes PZU Andrzej Klesyk powiedział "Wyborczej", że spółka zaplanowała aż 555 spotkań z inwestorami na trzech kontynentach. Banki inwestycyjne zamówiły 3500 angielskojęzycznych dokumentów ofertowych, a przygotowano ich 1800. Spółka musiała zrobić szybki dodruk - dodaje gazeta.
Zapisy ruszą 20 kwietnia br.  Skarb państwa i Eureko mogą sprzedać razem do 29,9 proc. akcji wartych minimum 7,5 mld zł. Indywidualne zapisy zakończą się 28 kwietnia o godz. 16. Debiut na GPW przewidziano około 14 maja br.
Indywidualny  inwestor będzie mógł zapisać się minimalnie na trzy akcje, a maksymalnie na 30. Próba złożenia większej liczby zapisów przez tę samą osobę zablokuje system informatyczny. 
Przy założeniu, że   inwestor zapisze się na 30 akcji, a cena będzie zbliżona do minimum 292 zł z ugody MSP-Eureko, może na ten cel wyłożyć z grubsza 9-10 tys. zł. Złożenie zapisu na 30 akcji nie gwarantuje jednak wcale, że chętny je dostanie w całości.  Jeśli wszyscy złożą tyle zapisów, że akcji z puli dla indywidualnych nabywców będzie za mało, to zostanie ustalony tzw. maksymalny przydział na jedno zamówienie.
„GW” ostrzega, że  dużą część akcji z puli indywidualnej mogą teoretycznie wykupić agenci, akwizytorzy i pracownicy PZU, którzy nie otrzymali darmowych akcji pracowniczych. Ta grupa liczy 28 273 osób. "Każda może zapisać się na maksimum 50 akcji. Dodatkowo w tym samym okienku może zapisać się na pakiet do 30 akcji jak każdy inny. Pakietu pracowniczego nie można sprzedać przez trzy lata, a pakiet indywidualny można sprzedać już na pierwszej sesji. Gdyby każda osoba z PZU zapisała się na maksymalnie 80 akcji, to w sumie zabrałoby blisko 38 proc. z 6 mln sztuk".

W akcje PZU SA zainwestuje pół miliona Polaków?

Jest ogromna szansa, by przyciągnąć na warszawski parkiet nawet pół miliona Polaków. Przedstawiciele rządu liczą nawet na 200-250 tys. kupujących. Bardzo prawdopodobne, że chętnych będzie jednak nawet dwa razy więcej - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 15.04.2010 r.). Dlaczego? W opinii gazety, powodów jest  co najmniej kilka. Po pierwsze, PZU to równie znana marka wśród Polaków co PKO BP, a obie spółki mają po kilka milionów klientów, działają w tej samej branży — finansowej i mają tego samego głównego akcjonariusza (skarb państwa). "Po drugie i najważniejsze —dla drobnych inwestorów przygotowano specjalną transzę bez redukcji. Bez kolejek. Według niektórych maklerów pierwszy raz w historii GPW kupujących ma obowiązywać gwarantowany limit zlecenia" - podkreśla dziennik. . Inwestor będzie mógł się ponoć zapisać na tysiące akcji. Zlecenie będzie można składać nie tylko w placówkach biur maklerskich, ale również przez rachunek internetowy. To znacząco skróciłoby ewentualne kolejki - pisze "PB".

TUW Bezpieczny Dom chce poszerzyć grono udziałowców o banki

TUW Bezpieczny Dom prowadzi rozmowy na forum Związku Banków Polskich. Ubezpieczyciel  planuje  poszerzyć grono udziałowców o banki z pierwszej dziesiątki, oferujące kredyty hipoteczne klientom detalicznym - informuje "Parkiet"(Nr 14.04.2010 r.), powołując się na informacje od Jacka Bieleckiego.
Wiceprezes dodaje, że ubezpieczenie przedpłat klientów deweloperów pozwalałoby im lepiej zabezpieczyć pieniądze pożyczone nabywcy mieszkania. Jednak w opinii  Przemysława Barbricha, rzecznika ZBP,   do podjęcia decyzji jest  jeszcze daleko.
Według  wiceprezesa  TUW Bezpieczny Dom, Jacka Bieleckiego,  przychody ze składek mogą wynosić kilkanaście bądź kilkadziesiąt mln zł rocznie. Przypis składki brutto w 2009 r. wyniósł 35 tys. zł, wobec 922 tys. zł w roku 2008. Spadek ten  był spowodowany  - twierdzi Bielecki w gazecie - zastosowaniem innych niż dotychczas zasad rachunkowości. Jak zauważa "Parkiet",  przypis maleje jednak od 2006 r. z powodu kryzysu na rynku nieruchomości.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT