Do IKE może trafić około 80 proc. środków z OFE

Rząd opublikował projekt ustawy o likwidacji otwartych funduszy emerytalnych (OFE) wraz z oceną skutków regulacji - donosi "Gazeta Wyborcza" (Nr z 28.05.2019 r.). Większość zmian jest zgodna z wcześniejszymi zapowiedziami. Przy tym, "opcją domyślną dla blisko 16 mln członków OFE będzie zamiana ich jednostek w funduszach z OFE na specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte (SFIO) w Indywidualnych Kontach Emerytalnych" - pisze dziennik. I tak, rząd zakłada, według szacunków Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju,   że 80 proc. osób po likwidacji OFE wybierze IKE, a nie ZUS. Wówczas  blisko 130 mld zł trafi do IKE, z czego 15 proc. opłaty przekształceniowej -  około 19,5 mld zł -  do budżetu państwa - podaje gazeta. Według "Wyborczej", IKE będą prowadzone przez dotychczasowe powszechne towarzystwa emerytalne (PTE,) które zostaną przekształcone w towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). Od pieniędzy tych zostanie pobrana 15 proc. opłata przekształceniowa. Czyli "pieniędzmi będą zarządzać te same podmioty i te same osoby, tyle że środki będą prywatne i nie trafią z czasem do ZUS w ramach suwaka. No i będą pomniejszone o 15 proc." - podkreśla "GW". Co istotne, po likwidacji OFE nie będzie już tzw. suwaka, nie będzie więc obowiązywała zasada, zgodnie z którą na 10 lat przed osiągnięciem przez ubezpieczonego wieku emerytalnego, co miesiąc na subkonto w ZUS przekazywana jest określona wartość środków zgromadzonych na rachunku członka OFE - podaje gazeta. Z kolei alternatywą będzie przekazanie środków do ZUS. Wprawdzie  ten wariant nie przewiduje  opłaty przekształceniowej, ale pieniądze przekazane do ZUS nie będą dziedziczone. Przy tym, "regulacje dotyczące dziedziczenia odnosić się będą nie tylko do oszczędności w OFE, ale także przyszłych składek do ZUS" - informuje  "Wyborcza. Dr Tomasz Lasocki  z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego tak  komentuje przedstawiony Polakom wybór: "jeśli zostanę w ZUS, to cała nowa składka będzie przekazywana na konto indywidualne w ZUS, a nie na subkonto, czyli pieniądze te nie będą dziedziczone, co będzie swoistą karą. Jeśli jednak pozostanę w IKE, to dodatkowym bonusem będzie dziedziczenie części nowej składki". Ustawodawca planuje okienko transferowe między 1 listopada 2019 a 10 stycznia 2020 r. - pisze dziennik.

W projekcie ustawy znalazł się też zapis, że środkami Funduszy Rezerwy Demograficznej (FRD) będzie zajmowało się TFI Polskiego Funduszu Rozwoju (TFI PFR).  Obecnie FRD dysponuje 40 mld zł, a dojdą jeszcze środki po likwidacji OFE. Gazeta podkreśla, ze  do tej pory koszty zarządzania FRD  były znikome i nie obciążały w najmniejszym stopniu FRD. Natomiast teraz będzie prowadzona opłata do aktywów, która  wyniesie 0,05 proc. rocznie. Zdaniem Marcina Wojewódki z Instytutu Emerytalnego, wprawdzie "to nieduży procent, ale jeśli przyjąć, że stosowana będzie najwyższa stawka i to od aktywów FRD liczonych w miliardach złotych, to wychodzi opłata za zarządzanie liczona już w dziesiątkach milionów złotych, a nie w milionach zł".

 

 

Ulokowanie pieniędzy  z  OFE  w  ZUS  zagrozi  giełdzie i budżetowi

 

Przedstawiony przez premiera Mateusza Morawieckiego plan rozwiązania problemu OFE przewiduje, iż pieniądze zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych (OFE) zostaną przeniesione na prywatne indywidualne konta emerytalne (IKE) członków OFE,  lub na ich konta w ZUS - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 25.05.2019 r.).

Jak podaje dziennik, premier spodziewał się, iż  "większość członków OFE wybierze IKE, bo przekazane tam pieniądze będą dziedziczone, w przeciwieństwie do tych, które trafią na konta w ZUS". Tymczasem o pieniądze z OFE  postanowił zawalczyć  ZUS- pisze gazeta. Organ rentowy już "zapowiedział kampanię informacyjną i specjalny kalkulator, dzięki któremu członkowie OFE będą mogli policzyć, o ile wzrosną ich przyszłe emerytury, jeśli nie przekażą swoich oszczędności na IKE, lecz państwowemu ubezpieczycielowi". A jak przyznała w rozmowie z "Rz"  prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS, "naszym celem jest wyłącznie edukacja, dostarczenie rzetelnych, zindywidualizowanych szacunków wysokości świadczeń w zależności od wyboru".  Albowiem - zdaniem szefowej ZUS -  "każdy ubezpieczony, który będzie podejmował decyzję, czy przenieść środki z OFE do IKE czy na konto w ZUS, powinien mieć pełną świadomość konsekwencji". Prezes ZUS podkreśliła, iż " żadna lokata czy inwestycja nie daje aż tak wysokiej stopy zwrotu jak ta, która znajdzie odzwierciedlenie w naszej emeryturze". Według prof. Uścińskiej,  w ub.  r.  roku waloryzacja emerytur z ZUS sięgnęła 8,68 proc., a w tym roku będzie to 9,20 proc.

Wiesław Rozłucki, współzałożyciel i pierwszy prezes GPW  w rozmowie z gazetą potwierdził, iż stopa waloryzacji emerytur w ZUS "jest rzeczywiście atrakcyjna", ale to jest  jednak tylko zapis księgowy. W jego opinii,  nie ma jednak gwarancji, iż "jeśli za 20 czy 25 lat finanse państwa będą w trudnej sytuacji, te zapisy nie zostaną jedynie zapisami. (...) Może jednak zapaść decyzja polityczna, że te wysokie powinny być ograniczone do pewnego limitu".

Z kolei przekazanie pieniędzy na IKE skutkuje   utratą 15-proc. środków w ramach tzw. opłaty przekształceniowej, która trafi do budżetu (późniejsze wypłaty z OFE mają już nie być opodatkowane). Natomiast  przy przekazaniu środków z OFE do ZUS, będzie obowiązywać 18 proc. podatku dochodowego przy wypłacie emerytur z ZUS.  

Zdaniem Wiesława Rozłuckiego, gdyby  do ZUS trafiła znaczna część pieniędzy z OFE, to  w kłopocie byłby  budżet państwa.  Były   szef giełdy stwierdził,  iż "ZUS powstrzymałby się ze sprzedażą akcji przejętych od OFE" - podaje "Rz".  Ponadto, gdyby do ZUS trafiło  więcej niż 12 proc. aktywów OFE, stanowiłoby  to zagrożenie dla giełdy. Dlaczego?  Ponieważ wówczas Fundusz Rezerwy Demograficznej (FRD) musiałby pozbyć się części  posiadanych akcji spółek z GPW - stwierdził   Maciej Marcinowski, analityk Trigon DM - albowiem limit akcji w portfelu Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD), który zarządzałby akcjami przejętymi z OFE przez ZUS, wynosi  30 proc.   Według M.  Marcinowskiego, na koniec 2018 r. "część akcyjna w FRD wynosiła 3,3 mld zł, co stanowiło 8 proc. portfela wartego 42 mld zł. Udział polskich akcji w OFE wynosi niemal 79 proc., więc ewentualne zdecydowanie się części członków OFE na przeniesienie aktywów do FRD istotnie podniesie jego zaangażowanie w polskie akcje" - informuje dziennik. Zaś według szacunków Trygona,  każdy punkt procentowy będzie wiązał się z koniecznością podaży polskich akcji przez FRD wartych niemal 800 mln zł.

 

 

Wskaźnik waloryzacji rent i emerytur w 2020 r. na poziomie 3,24 proc.?

 

Według Elżbiety Rafalskiej, szefowej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społeczne (MRPiPS), wskaźnik waloryzacji przyszłorocznych rent i emerytur, który wynika z inflacji i wzrostu wynagrodzenia, wyniesie 3,24 proc. – podaje "Bankier.pl" (z 29.05.2019 r.) za PAP. Min. Rafalska oświadczyła na konferencji prasowej, iż  jest zwolennikiem wprowadzania mechanizmu waloryzacji kwotowo-procentowej. Szefowa  MRPiPS powiedziała dziennikarzom, iż jednak  o tym, jaki  zostanie przyjęty mechanizm waloryzacji, zadecyduje nowy rząd - informuje portal. W opinii E. Rafalskiej,  tegoroczna waloryzacja,  "do której dołożono dodatkowe pieniądze, poprzez mechanizm kwotowego zwiększania świadczeń o niższych wysokościach jest efektywnym rozwiązaniem".

Resort szacuje - podkreśla „Bankier.pl" - że w przyszłym roku  przeciętna renta z FUS z tytułu niezdolności do pracy wzrośnie o ok. 49,54 zł (z 1732,21 zł do 1781,75 zł), a przeciętna renta rodzinna z FUS wzrośnie o około 57,14 zł – z kwoty  1997,85 zł do 2054,99 zł.

Od 1 marca 2019 r. świadczenia emerytalno-rentowe wzrosły o wskaźnik waloryzacji 102,86 proc. Z kolei całkowity koszt waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych i innych świadczeń z systemu powszechnego, rolniczego i mundurowego szacowany jest na ok. 7,9 mld zł.

 

 

SN: Emeryt z prawem do emerytury na podstawie polsko-amerykańskiej umowy z 2008 r., otrzyma z ZUS   świadczenie "bardziej korzystne"

 

Sąd Najwyższy (sygn. akt III UZP 9/18) w składzie siedmiu sędziów uznał, że wysokość emerytury ustalonej zgodnie z art. 9 pkt 4 w zw. z pkt 3 umowy o zabezpieczeniu społecznym między Polską a USA  z 2 kwietnia 2008 r. (Dz. U. z 2009 r. Nr 46, poz. 374),  jest korzystniejsza, kiedy jej kwota jest wyższa od emerytury pełnej, ustalonej wyłącznie na podstawie przepisów prawa polskiego - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 27.05.2019 r.).

SN  rozpatrywał  sprawę Jacka. S., dotyczącą  ustalenia jego prawa do zagranicznego świadczenia emerytalnego, które wynikało z   polsko-amerykańskiej umowy o zabezpieczeniu społecznym. - informuje dziennik.  Mężczyzna przebywał przez wiele lat w USA, gdzie nabył uprawnienia emerytalne. Wcześniej jednak uzyskał emeryturę polską, obliczoną na podstawie zatrudnienia w kraju. Według gazety,  ZUS ustalił Jackowi S. emeryturę proporcjonalną, obliczoną na podstawie zatrudnienia w Polsce i w USA (co wynikało z art. 9 pkt 4 umowy o zabezpieczeniu społecznym między Rzeczpospolitą Polską a Stanami Zjednoczonymi z 2 kwietnia 2008 r.).  Jednak równocześnie polski organ emerytalno-rentowy  zawiesił tak wyliczoną emeryturę, kontynuując wypłatę świadczenia obliczonego na podstawie wyłącznie polskich okresów ubezpieczenia. W rezultacie emeryt  zażądał od ZUS  wypłaty tzw. emerytury proporcjonalnej. A ZUS odmówił - pisze "DGP" - tłumacząc, że takie świadczenie byłoby dla Jacka S.   mniej korzystne, niż wypłata pełnej  polskiej emerytury. Albowiem  "przepis art. 9 pkt 3 umowy przewiduje, że świadczenie proporcjonalne przysługuje tylko wtedy, gdy jego wysokość jest korzystniejsza niż świadczenia ustalonego na podstawie polskich przepisów" - podaje dziennik.

 

 

Działacze związkowi walczą o utrzymanie  pomostówek

 

Związkowcy chcą zatrzymać wygaszanie emerytur  pomostowych - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 30.05.2019 r.). Według gazety, działacze związkowi   domagają się od strony rządowej pilnego rozpoczęcia prac nad emeryturami stażowymi. Dziennik informuje, powołując się na  Bogdana Kubiaka, zastępcę przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”,  że prowadzone są rozmowy ze stroną rządową w sprawie  zmian w systemie emerytalnym. Zwłaszcza ważną  sprawą, wymagającą pilnego rozwiązania jest  - zdaniem działaczy związkowych - umożliwienie przejścia na świadczenie osobom mającym 35 lub 40 lat ubezpieczenia. Związkowcy ostrzegają, iż w innym razie będą zdarzać  się  "przypadki, że osoby, które przepracowały 45 lat, nie będą mogły przejść na emeryturę" - podaje gazeta.  Ponadto, działacze z  Solidarności chcą także, żeby rząd zgodził się na zniesienie wygaszania emerytur pomostowych, gdyż widzą "konieczność zmiany definicji będących podstawą do przyznawania emerytur pomostowych" - przyznaje w „DGP"  Bogdan Kubiak.

Obecnie prawo do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej mają wyłącznie osoby, które pracę w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze rozpoczęły przed 1 stycznia 1999 r. Art. 184 ustawy emerytalnej stanowi bowiem, że osobom urodzonym po dniu 31.12.1948r, które w dniu wejścia w życie ustawy emerytalnej tj. w dniu 1.01.1999 r. posiadały wymagany na prawo do emerytury staż pracy wynoszący dla mężczyzn 25 lat, w tym co najmniej 15-letni okres pracy w szczególnych warunkach, wykonywanej stale i w pełnym wymiarze czasu pracy, przysługuje prawo do emerytury po osiągnięciu obniżonego wieku emerytalnego. Strona rządowa stoi jednak na stanowisku, że przepisy art. 184 ustawy emerytalnej mają charakter wygasający - podkreśla dziennik. I dlatego  - w opinii przedstawicieli rządu - brak jest merytorycznych podstaw do inicjowania zmian w obowiązujących uregulowaniach.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT