Jaka długoterminowa przyszłość systemu emerytalnego?

W opinii "Pulsu Biznesu" (Nr z 25.04.2019 r.), głównym celem zapowiedzianych głośnych zmian w OFE czy uszczelnieniach podatkowych było znalezienie finansowania dla socjalnego pakietu tzw. „piątki” obietnic.  Przy okazji  Ministerstwo Finansów (MF) wykorzystało okazję, aby proponowanym pakietem zmian w systemie podatkowym i składkowym tymczasowo zmniejszyć także dziurę w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), z którego finansowane są emerytury Polaków. Dziura ta stale się powiększa, a  przelewy z budżetu państwa do FUS rosną — pisze gazeta. Według "PB", w dobrym dla gospodarki 2018 r. budżet przelał na emerytury już ponad 35 mld zł, a w 2026 r. na ten cel trzeba będzie przeznaczać prawie dwa razy więcej. Jednocześnie z danych GUS wynika, iż  stopa zastąpienia ( relacja między otrzymywaną emeryturą a ostatnim wynagrodzeniem), konsekwentnie spada. Tylko od września 2016 r. spadła ona o prawie 5 pkt proc. - informuje dziennik.  ZUS szacuje, iż do 2060 r. wskaźnik ten ma spaść do nawet 32 proc.- alarmuje "PB". Rząd z  "jednej strony proponuje zakończenie programu OFE, co pozwoli zwiększyć wpływy do FUS o ponad 3 mld zł rocznie, które dotychczas trafiały na rynek kapitałowy", a z drugiej  strony MF proponuje likwidację limitu 30-krotności podstawy oskładkowania – informuje gazeta.

Zdaniem Roberta Lisickiego  z Konfederacji Lewiatan, te propozycje  będą miały  negatywny wpływ  na sprawiedliwość systemu emerytalnego. Jak przyznaje ekspert Lewiatana,  zniesienie limitu składek na ZUS spowoduje powstanie „kominów emerytalnych”, co jest  sprzeczne  z zasadą solidarności społecznej i szkodliwe z punktu widzenia długofalowej stabilizacji wydatków z FUS. R. Lisicki ostrzega  więc przed   dalszym  rozwarstwieniem obowiązków składkowych i przeniesieniem "ciężarów utrzymania systemu ubezpieczeń społecznych na osoby posiadające status pracowników” - podaje "PB". Twierdzi, że  choć w najbliższych kilku latach w optymistycznym wariancie budżet FUS może wzbogacić się o dodatkowe 5 mld zł, to  w dłuższym horyzoncie stabilność systemu emerytalnego  może zostać jeszcze bardziej zaburzona przez wydatki na emerytury dla najbogatszych. "Tym samym powstaje pytanie o przyszłość systemu emerytalnego" - zauważa przedstawiciel Lewitana.

Z kolei  Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole twierdzi, iż "obecny system należy obronić, nawet jeśli będzie to oznaczać podwyżkę podatków dla kolejnego pokolenia".  W jego opinii -  pisze gazeta - "obecny system zdefiniowanej składki jest dobry, motywuje do pracy i odkładania na starość. (...) Aby sfinansować ten system w przyszłości, przy obecnej demografii będzie trzeba obciążyć jego kosztami młodsze pokolenie, podnosząc podatki o 1-2 proc."

 

 

Grupa PZU zapowiada ostrą walkę na  rynku  PPK

 

Grupa PZU  deklaruje  ostrą walkę o rynek  Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), przyznając, że chce docelowo mieć w nim 30- procentowy udział.  PZU w związku z tym, zapowiada, ze nie będzie w pierwszym roku pobierać opłat za zarządzanie funduszami w ramach PPK - podaje "Rzeczpospolita" (Nr z 25.04.2019 r.), powołując się  na informacje PZU. Natomiast w następnych latach opłaty te mają być niższe od dopuszczalnych ustawowo, nawet o połowę (zgodnie z ustawą mogą one wynosić 0,5 proc. plus 0,1 proc. za wyniki przewyższające stopę referencyjną), a w  niektórych funduszach  nawet o ponad połowę od maksymalnego poziomu, jaki dopuszcza ustawa -  pisze gazeta. To oczywiście będzie uzależnione od rodzaju funduszu - dodaje.

Ponadto,   Grupa PZU chce ograniczyć   do minimum wysiłek  pracodawców  "w zakresie logistyki, działań administracyjnych i innych procesów związanych z wdrażaniem PPK, a także z ich późniejszym prowadzeniem" - informuje dziennik. Marcin Żółtek, szef Projektu Emerytura odpowiedzialny w PZU za PPK , podkreśla w "Rz", iż Grupa PZU  zdaje sobie sprawę z obowiązków, które czekają pracodawców. "Dlatego zaoferujemy im kompleksową pomoc. Oddamy do ich dyspozycji naszych najlepszych fachowców" - zapowiada M. Żółtek i  deklaruje pracodawcom m.in. pomoc  w  komunikacji z klientami,  czy w sporządzaniu materiałów informacyjnych.

Dodatkowym elementem, który ma przekonać pracodawców ma być także siła kapitałowa ubezpieczyciela.  Jak informuje dziennik, za zarządzanie PPK i ich prowadzenie będzie odpowiadać TFI PZU,  zarządzające  aktywami o wartości ponad 20 mld zł. Przy tym, TFI PZU  jest jednocześnie największym na rynku towarzystwem pod względem liczby prowadzonych Pracowniczych Programów Emerytalnych.

 

 

W 2020 r.  także  tzw.  mieszana waloryzacja rent i emerytur?

 

W  opublikowanej przez Ministerstwo Finansów  „Aktualizacji Planu Konwergencji” (APK), znalazły się dane, dzięki którym można przewidzieć wskaźnik waloryzacji emerytur i rent -informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 23.04.2019 r.).  Analitycy MF przewidują, że inflacja w całym 2019 r. wyniesie średnio 1,8 proc., a prognoza inflacji w gospodarstwach domowych emerytów i rencistów mówi o 2,1 proc. Z kolei w APK można przeczytać, że "realny wzrost wynagrodzeń przyspieszy w 2019 r. do 5,7 proc. r./r., by w horyzoncie prognozy stopniowo się obniżać". Dziennik szacuje, na podstawie informacji APK ( prognoz wzrostu realnej płacy oraz wzrostu cen usług i towarów najczęściej  kupowanych przez emerytów),   iż  przyszłoroczna waloryzacja emerytur wyniesie 3,24 proc. Według gazety, ta wielkość zostanie zapisana w przyszłorocznym budżecie i na tej podstawie planowane będą wydatki na świadczenia z ZUS.

A to  oznacza, że "minimalna emerytura, która dziś wynosi 1100 zł, wzrosłaby o 35 zł, a przeciętna emerytura w wysokości ok. 2200 zł zostałaby podwyższona o 71 zł. Ponadto, zdaniem "DGP", "jest mało prawdopodobne, aby politycy nie zdecydowali się na powtórkę z tego roku, kiedy (...) rząd zaproponował waloryzację mieszaną z minimalną kwotą podwyżki 70 zł. Powtórka tego wariantu jest więc bardzo realna - podaje dziennik, podkreślając,  iż  "budżet na 2020 r. będzie przyjmowany przed końcem września, w samym środku kampanii wyborczej, a emeryci to dla PiS jedna z najważniejszych grup elektoratu". Przy tym, rekordowo wysokie wpływy ze składek na ZUS w styczniu i lutym br. pokrywały  wydatki ZUS  niemal w 80 proc.   Według  gazety, ostateczny wskaźnik wzrostu emerytur i rent będzie znany w lutym 2020 r., gdy GUS poda dane o inflacji i wzroście płac w 2019 r.

W opinii Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Crédit Agricole, możliwe jest, że w przyszłym roku realny wzrost płac będzie niższy niż założony w APK - podaje "DGP".  Borowski uważa, iż "nie będzie eksplozji płac w budżetówce, a w sektorze prywatnym wejście w życie PPK i zniesienie 30-krotności spowodują, że realnie nie urosną one aż o tyle, ile prognozuje APK.

 

 

Przed brexitem warto uzyskać od brytyjskich  instytucji  potwierdzenie okresów opłacania składki ubezpieczeniowej

 

Twardy brexit zmniejszy emerytury Polakom pracującym  na Wyspach Brytyjskich. Jak tłumaczy "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.04.2019 r.),  oznacza to, ze po bezumownym wyjściu z  Wielkiej Brytanii z  UE, czas  pracy w Zjednoczonym Królestwie nie będzie się  wliczał do stażu emerytalnego w Polsce. Milion zatrudnionych tam naszych rodaków otrzyma więc niższe świadczenia - pisze gazeta. Według dziennika, skutki bezumownego brexitu ma złagodzić ustawa z 15 marca 2019 r.  "o uregulowaniu niektórych spraw w związku z wystąpieniem Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z Unii Europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej", która    wejdzie  w życie z dniem wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE. Zgodnie z art. 25 ustawy, "osoby ubiegające się w Polsce o świadczenia emerytalne czy renty z ZUS i KRUS lub emerytury pomostowe oraz kapitałowe będą miały wliczony czas pracy na wyspach tylko do dnia jej wejścia w życie" - podaje "DGP".   Jednak  w świetle ustawy,  "jeżeli okres ubezpieczenia jest krótszy niż 12 miesięcy i na podstawie tego okresu nie przysługują świadczenia, polski organ rentowy nie przyznaje tych świadczeń" - podkreśla gazeta. Dziennik komentuje,  iż jest to zła wiadomość dla osób, które planują ubiegać się o emerytury w Polsce, ponieważ na ich wysokość wpływa każdy miesiąc opłacania składek. W opinii  "DGP", na razie "stosunki polsko-brytyjskie w tym zakresie regulują przepisy rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 i 987/2009, które zakładają, że okresy ubezpieczenia w co najmniej dwóch państwach członkowskich można sumować". Warto także  już teraz wystąpić do brytyjskiej instytucji ubezpieczeniowej z prośbą o  potwierdzenie tamtejszych okresów ubezpieczenia. Potwierdzenie to  jest bowiem w wielu przypadkach niezbędne do ustalenia prawa do polskiego świadczenia oraz określenia jego prawidłowej wysokości - radzi gazeta.

 

 

Po likwidacji OFE będzie można posiadać równolegle dwa IKE, dotychczas posiadane oraz nowe

 

Według Jerzego Kwiecińskiego, ministra rozwoju i inwestycji, po wejściu w życie ustawy o likwidacji i przekształceniu OFE będzie  można   posiadać  równolegle dwa indywidualne konta emerytalne (IKE) - dotychczasowe oraz nowe, powstałe po przekształceniu otwartych funduszy emerytalnych (OFE) - podaje "Bankier" (z 25.04.2019 r.) za  PAP Biznes. Minister Kwieciński oświadczył, iż "każdy będzie mógł posiadać dwa IKE lub podjąć decyzję o połączeniu. Należy jednak pamiętać, iż suma wpłat na oba IKE nie będzie mogła przekroczyć ustawowego limitu, tj. kwoty odpowiadającej trzykrotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok" - donosi portal. Minister dodał, iż przepisy ustawy o IKE i IKZE, "co do zasady, będą miały zastosowanie do IKE powstałych na skutek przekształcenia OFE".  Przy tym, do  ustawy "zostanie również dodany nowy rozdział dedykowany IKE przekształconym z OFE".  Projektowane przepisy zakładają bowiem  możliwość dopłat do IKE powstałego z przekształcenia z OFE. Zdaniem min. Kwiecińskiego, środki te "będzie można wycofać na ogólnych zasadach" - informuje "Bankier.pl".  Jednak środków z przekształconych OFE będzie dotyczył zakaz wypłaty przed osiągnięciem wieku emerytalnego. "Wynika to przede wszystkim z faktu, że środki z OFE pochodzą ze składki emerytalnej" - podkreślił Kwieciński.            Jest więc "konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i stabilności tych środków, tj. uniknięcia sytuacji, w której zbyt duża ilość osób chciałaby je wypłacić, co spowodowałoby konieczność szybkiej sprzedaży aktywów i tym samym spadek ich wartości" - dodał.

Zasady te nie będą dotyczyły dodatkowych wpłat na IKE - wyjaśnił minister rozwoju i inwestycji.

Z kolei, otwarte fundusze emerytalne zostaną przekształcone w specjalistyczne fundusze inwestycyjne otwarte, tzw. SFIO - powiedział Kwieciński. Będą one inwestować  zgodnie z zasadami dotyczącymi funduszy inwestycyjnych otwartych (FIO);  określone zostaną szczegółowo limity procentowe wartości lokat w akcjach spółek notowanych na rynku regulowanym na terytorium Polski w okresie przejściowym. Jednocześnie projekt określi kategorie lokat oraz limity inwestycyjne "w przypadku aktywów subfunduszu przedemerytalnego" - dodał J. Kwieciński. Natomiast limity zaangażowania w akcje będą obniżane.

Co istotne, zadeklarowanie przeniesienia środków do ZUS będzie możliwe jedynie przed przekształceniem OFE w IKE - podkreślił  min. Kwieciński

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT