Rząd zdecydował o całkowitej likwidacji OFE

Premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej ogłosił ostateczną likwidację otwartych funduszy emerytalnych (OFE) oraz przedstawił dwa alternatywne warianty rozwiązania problemu pozostałości po II filarze emerytalnym  - informuje  "Gazeta Wyborcza" (Nr z 16.04.2019 r.). Zgodnie z najnowszym  rządowym projektem, zaprezentowanym  dziennikarzom  przez  premiera,  każdy z 15,8 mln Polaków, który ma konto w OFE, będzie musiał wybrać,  czy jego oszczędności z funduszu emerytalnego  trafią w całości na prywatne Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) czy  do ZUS. Jak podaje dziennik,  przelanie środków z OFE do IKE będzie  jednak  przyszłego emeryta sporo kosztować. Albowiem  każdy,  kto zdecyduje się umieścić swoje oszczędności emerytalne z OFE na prywatnym koncie w IKE, będzie musiał w związku z  tym zapłacić 15 proc. tzw. opłaty przekształceniowej. Zdaniem premiera  Morawieckiego, "taka opłata jest konieczna, aby IKE nie było  nadmiernie uprzywilejowane w stosunku do ZUS"- pisze "Wyborcza". Przy tym,  premier M. Morawiecki zapewnia, że  pieniądze, które Polacy zaoszczędzili  w OFE, będą traktowane jako ich prywatne oszczędności - podkreśla gazeta. Jest jednak istotny  warunek - środki z  OFE będą mogły  być wypłacone z IKE (jednorazowo lub w ratach)  dopiero z chwilą   osiągnięcia  wieku  emerytalnego  przez posiadacza czy posiadaczki  konta.

Przekazanie pieniędzy z OFE do IKE ma nastąpić w styczniu 2020 r.

Według "GW", likwidacja OFE  zakłada też - o czym  premier nie wspomniał - że "bieżące, nasze składki emerytalne (19,52 proc.) będą trafiać w całości do ZUS". A to  oznacza, że cała emerytura państwowa będzie pochodziła z jednego źródła,  czyli  z ZUS – podkreśla  dziennik.

 

 

Ostateczna likwidacja OFE,  czyli rządowe porządki w dobrowolnym  systemie emerytalnym

 

Plan likwidacji OFE  zakłada przeniesienie 100 proc. aktywów, które pozostały w OFE na prywatne indywidualne konta emerytalne IKE  - donosi „Interia.pl" ( 15.04.2019 r.). Przy tym, nie trzeba będzie osobiście zakładać Indywidualnego Konta Emerytalnego (IKE), bo Otwarte Fundusze Emerytalne zostaną przekształcone w Otwarte Fundusze Inwestycyjne, co ma zapewnić ciągłość zarządzania pieniędzmi. Powszechne towarzystwa emerytalne (PTE)  zarządzające OFE zostaną przekształcone w towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI), a rachunek uczestnika OFE zostanie zamieniony na Indywidualne Konto Emerytalne, na którym zostaną zewidencjonowane pieniądze z OFE. W maju br.  światło dzienne ma ujrzeć projekt ustawy.

Przeniesienie do  IKE  w całości 162 mld zł z OFE jest  opcją domyślną - pisze  portal -  jednak uczestnik będzie miał wybór i będzie mógł złożyć deklarację, że chce zostać w ZUS. Jego pieniądze wówczas będą przekazane z OFE do FUS i zapisane na podstawowym koncie emerytalnym FUS w pierwszym filarze.  Przy operacji przenoszenia tych środków zostanie naliczona od nich  15-proc.  opłata przekształceniowa. W związku z tym kwota odprowadzona do  IKE będzie od razu o 15 proc. niższa. Premier Morawiecki deklaruje, iż potem nie będzie już opodatkowana  podatkiem  dochodowym, podczas gdy od emerytury z ZUS płaci się podatek według stawki PIT (z reguły 18 czy 32 proc.) - podaje "Interia.pl". Według portalu, opłata przekształceniowa ma być  pobrana w dwóch ratach -  po 7,5 proc. w 2020 r. i 2021 r., a następnie przekazana do FUS. Natomiast  w przypadku osób, które wybiorą ZUS,  pieniądze z OFE przekazane do FUS,  "byłyby przekazywane w gotówce oraz aktywach w proporcji do struktury OFE, czyli aktywa inne niż gotówka byłyby zewidencjonowane na koncie Funduszy Rezerwy Demograficznej i zarządzane przez FRD".

I, co istotne jest z punktu widzenia warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), fundusze inwestycyjne zarządzające pieniędzmi z OFE mają  mieć obniżające się przez wiele lat minimalne progi zaangażowania w polskie akcje o około 2,5 pkt pproc. rocznie. ,

"Interia.pl" informuje, iż w  OFE jest 162 mld zł; średnio ponad 10 tys. zł na osobę. Jednak według szacunków, połowa obecnych uczestników II filara ma na koncie mniej niż 5 tys.;  20 proc.-  między 5 tys., zaś oszczędności powyżej  10 tys. ma około  30 proc. osób spośród 15,8 mln odkładających w OFE.

"Nie są to więc kwoty, które w dużym stopniu wpłyną na nasze późniejsze świadczenia. Dlatego rząd liczy, że takie automatyczne przeniesienie pieniędzy z OFE na IKE zachęci więcej osób do późniejszego dobrowolnego wpłacania  na indywidualne konta, a pieniądze z OFE traktuje jako taki "kapitał początkowy"" - komentuje portal.

Według informacji "Interia.pl", likwidacja OFE nie jest ostatecznym finałem "porządków w dobrowolnym systemie, bo kolejnym ma być zbudowany system rent dożywotnich czyli takiego, w którym uczestnik miałby wybór takiego świadczenia, które będzie wypłacane do śmierci, a nie tylko przez okres 10 czy 15 lat".

 

 

Dobrowolny  wybór   w   sprawie  OFE   czyli  "osiołkowi w żłobie dano… "

 

Decyzja, gdzie przenieść pieniądze, ma należeć do obywateli. Emerytury z ZUS są opodatkowane, a  pieniądze będą wypłacane z IKE dopiero  po osiągnięciu wieku emerytalnego - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 16.04.2019 r.). Zdaniem  Piotra Kuczyńskiego, głównego analityka Domu Inwestycyjnego "Xelion", obecnie nikt nie jest w stanie przewidzieć,  czy dla oszczędności z OFE bardziej korzystna  będzie ich waloryzacja w ZUS-ie, czy lepsze będą wyniki spółek giełdowych i wyniki na giełdzie cen akcji tych spółek.  Transferowi środków z OFE  do IKE ma towarzyszyć 15-proc. opłata, zaś jeżeli członek OFE zdecyduje się oszczędności emerytalne z OFE zapisać sobie na koncie w ZUS, to tego podatku nie zapłaci - podaje dziennik.

"W związku z tym, naturalnym bodźcem dla Polaków jest to, żeby raczej nie przechodzić do tych nowych funduszy emerytalnych, tylko, żeby nie płacić podatku" - twierdzi w  gazecie P. Kuczyński.  Z  wyliczeń głównego analityka DI "Xelion" wynika natomiast, że gdyby wszystkie pieniądze z OFE poszły na Indywidualne Konta Emerytalne, to  "budżet państwa zyskałby 24 miliardy złotych - 15 proc. ze 160 miliardów złotych. A jeżeli część Polaków zostawi pieniądze w ZUS-ie, no to dostanie budżet państwa więcej niż te 24 miliardy" - informuje "DGP". Zdaniem ekonomisty,  nie jest to dobra informacja dla warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), ponieważ  może to "wymuszać wyprzedaż akcji po 1 stycznia przyszłego roku, dlatego, że ten system ma zacząć działać od 1 stycznia".

Według premiera Mateusza M. Morawieckiego, zmiany w obszarze OFE muszą być robione bardzo ostrożnie, aby nie zachwiać stabilnością rynków i stabilnością giełdy - pisze dziennik. Przypomniał, że OFE ulokowały ok. 127 mld zł w spółkach notowanych na GPW w Warszawie.  

 

 

OFE pozbywają się polskich akcji

 

Według  analityków  Trigon DM,   w marcu  2019 r.  otwarte fundusze emerytalne (OFE)  sprzedały polskie akcje  za  kwotę  około 162 mln zł. Jak  podkreśla "Bankier.pl" (z 16.04.2019 r.), był to czwarty miesiąc z rzędu negatywnego nastawienia funduszy emerytalnych do polskich akcji. Sprzedawały je  trzy największe fundusze - najwięcej sprzedał NN OFE  za kwotę 112 mln zł. Zdaniem ekspertów  Trigona,  jednak  łączny popyt pozostałych OFE był za mały, żeby dorównać podaży. Ponadto,  OFE netto wyprzedawały akcje także w trzech poprzednich miesiącach. Z raportów Trigona wynika, iż "łącznie w okresie grudzień-marzec przewaga podaży nad popytem  wyniosła 1,36 mld zł" - podaje portal.

I tak, na koniec marca 2019 r.  na kontach OFE zgromadzone było 160,8 mld zł, a wartość średniej ważonej  jednostki funduszy emerytalnych spadła o 0,3 proc.

"Bankier.pl" informuje, iż  w omawianym czasie najlepszy wynik zarządzania osiągnął Pocztylion OFE (0,0 proc.), a najgorszy PZU OFE (-0,7 proc.). Natomiast od początku roku najlepszym OFE okazał się  Bankowy OFE (+4,9 proc.), a najgorszym Axa OFE (+2,6 proc.). Funduszom emerytalnym sprzyjała także  sytuacja na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych  (GPW),  gdzie główne indeksy pierwszy kwartał zamknęły ponad kreską.

Portal zauważa, że pomimo wyprzedaży,  alokacja OFE w polskie akcje wzrosła o  0,1pp m/m do 78,6 proc. "Wskaźnik ten miał szczególne znaczenie" - komentuje "Bankier.pl" – gdyż  wisiał w powietrzu  projekt zabrania przez państwo 25 proc. aktywów OFE oraz  pod znakiem zapytania stała kwestia rozwiązania problemu zaangażowania się ich w polskie akcje na poziomie powyżej 75 proc. Ale, co istotne, "nastawienie OFE do akcji zagranicznych również było negatywne (...) i w marcu  fundusze dokonały sprzedaży tych akcji za ok. 115 mln zł", w tym  "podaż ze strony Avivy OFE (98 mln PLN)  zadecydowała o  obrazie  całego  rynku" .

 

 

Polacy świadomi co ich czeka na emeryturze

 

Polacy mają świadomość, że ich  że emerytury będą  niskie, a "problemu nie rozwiążą też wchodzące niebawem pracownicze plany kapitałowe" – pisze "Rzeczpospolita" (Nr z 17.04.2019 r.), powołując się na wyniki opublikowanego  właśnie raportu  ING  Banku Śląskiego. Wnioski z opracowania, przygotowanego na podstawie badań klientów banku z Polski i kilkunastu innych krajów  o ich sytuacji po przejściu na emeryturę, nie są dla Polaków  pozytywne.  Polacy uważają, że ich standard życia po przejściu na emeryturę się pogorszy.  "Nie wierzymy w system emerytalny. 58 proc.  z  nas  uważa, że więcej do niego wpłaci, niż wypłaci" – podaje dziennik za raportem  ING Banku Śląskiego. Gazeta twierdzi, że  chociaż Polacy mają trzy strategie na poprawę standardu życia na emeryturze, to jednak żadna z nich nie jest wystarczająca. Około 58 proc.  z nas planuje wprawdzie dodatkowo oszczędzać na starość, ale te "dobrowolne oszczędności stricte emerytalne (IKE, IKZE, PPE) to nie więcej niż 2 proc. przymusowych oszczędności w ZUS i OFE". Karol Pogorzelski, ekonomista ING Banku Śląskiego przyznaje  w "Rz", iż bankowe oszczędności starszych Polaków są niewielkie.

"Połowa klientów ING w momencie przechodzenia na emeryturę posiada nie więcej niż 13 tys. zł oszczędności, a 80 proc. nie więcej niż 60 tys. zł. (...) Mając około 65 lat mogę się spodziewać, że będę żył jeszcze około 15–20 lat, a więc nie jest to dużo. Żeby nasze oszczędności były na emeryturze znaczące, muszą wynosić kilkaset tysięcy złotych. Polacy takich oszczędności nie mają" – mówi  Pogorzelski. Tymczasem po 70. roku życia wydatki zaczynają przewyższać dochody emerytów - zauważa  gazeta. Rafał Benecki, główny ekonomista w ING Banku Śląskim podkreśla, że im bardziej rośnie majętność społeczeństw, tym nieproporcjonalnie mocniej zwiększa się ich  skłonność do oszczędzania. Zaś w Polsce udział płac w stosunku do PKB jest bardzo mały, stąd ich niskie oszczędności - komentuje dziennik. W związku z tym – wynika z badania ING – blisko połowa Polaków liczy na kontynuowanie pracy  po przejściu na emeryturę, najczęściej w tym samym zawodzie. Tyle, że 90 proc. osób już w ciągu dwóch lat od przejścia na emeryturę kończy pracę, najczęściej z powodu pogorszenia stanu zdrowia. Dla około 39 proc. Polaków sposobem na lepszą starość ma być sprzedaż bądź wynajem nieruchomości. "Po latach okazuje się jednak, że decydujemy się oddać nieruchomość w spadku, licząc, że potomstwo obejmie nas opieką" - pisze "Rz".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT