„Warto walczyć o swoje”. Kolejna osoba wygrywa z ubezpieczycielem dzięki wsparciu Rzecznika Finansowego

Dwie rozprawy sądowe, korzystny wyrok i 11 tysięcy złotych z powrotem „w portfelu” klienta. Pani Aldona* wygrała proces z towarzystwem ubezpieczeniowym o bezprawnie zatrzymane pieniądze ze zlikwidowanej „polisolokaty”. W osiągnięciu sukcesu w sporze
z ubezpieczycielem pomogło jej wsparcie Rzecznika Finansowego, który przedstawił kobiecie skuteczną argumentację prawną. Co więcej, najnowsza uchwała Sądu Najwyższego pomoże w dochodzeniu roszczeń i potwierdza oceny prawne Rzecznika wyrażane w poglądach.
 

Rok 2017. To wtedy pani Aldona zdecydowała się na rozwiązanie „polisolokaty” zawartej
za pośrednictwem banku z jednym z towarzystw ubezpieczeniowych. Ku jej zaskoczeniu, ubezpieczyciel zatrzymał 40% środków tytułem tzw. opłaty likwidacyjnej. Klientka w tej sytuacji zwróciła się z prośbą o interwencję do Rzecznika Finansowego. Ponieważ opracowane argumenty i oficjalne pisma nie przekonały ubezpieczyciela do dobrowolnego zwrotu środków, eksperci Biura Rzecznika Finansowego zarekomendowali pani Aldonie skorzystanie z drogi sądowej.

Rolą Rzecznika Finansowego jest wspieranie klientów w sporach z instytucjami finansowymi.
W gąszczu zawiłych postanowień zawieranych umów łatwo się zagubić. Klienci nie zawsze mają pewność czy racja jest po ich stronie. Naszym zadaniem jest ochrona tych osób, dlatego drobiazgowo wyjaśniamy, czy dana umowa narusza ich interesy prawne. W przypadku pani Aldony sprawa była dla nas jasna – postanowienia w tej konkretnej umowie, jak i jej podobnych, dotyczące likwidacji lokaty miały charakter abuzywny. W sądach tego typu sprawy wygrywane są przez klientów z 96% skutecznością. Mając tę wiedzę eksperci Biura Rzecznika Finansowego doradzili pani Aldonie wystosowanie pozwu, zaoferowaliśmy także wydanie istotnego poglądu w tej sprawie
– mówi dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Pani Aldona skorzystała z porady i z pomocą swojego pełnomocnika pozwała ubezpieczyciela.
Do kluczowej rozprawy doszło w listopadzie 2019 roku. Sąd I instancji zasądził zwrot zatrzymanej opłaty likwidacyjnej. Co ważne, w uzasadnieniu wyroku sąd przedstawił tożsamą ocenę prawną
do tej, którą przygotował wcześniej Rzecznik Finansowy, a w aktach sprawy znalazły się dokumenty z postępowania interwencyjnego Rzecznika. Wykładnia przepisów prawa (oceniająca postanowienia umowy jako abuzywne) w skutku także była zbieżna ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego. Ubezpieczycielowi nie pomogło odwołanie – sąd II instancji oddalił apelację w całości,
a pani Aldona w czerwcu 2020 r. otrzymała zwrot pieniędzy w wysokości 11 tysięcy złotych, o czym poinformowała w mailu do Rzecznika Finansowego. Jak zaznaczyła, ma nadzieję, że informacja
o jej sukcesie dotrze do jak największego grona osób. Dlatego zdecydowała się przedstawić swoją historię.

Zależy mi, aby osoby, które mają podobny problem, nie bały się walczyć o swoje. Zapada coraz więcej podobnych wyroków, a ja jestem tego przykładem. Trochę to trwało, ale udało się – napisała pani Aldona w mailu do Rzecznika Finansowego.

Jak podkreślają eksperci Biura Rzecznika Finansowego, ta historia pokazuje, że sprawy
z „polisolokat” nie zamierają – ubezpieczeni nadal dochodzą swoich roszczeń przy wsparciu Rzecznika na etapie zarówno przedsądowym, jak i w sądzie. Opisywany przypadek pokazuje, że warto walczyć o swoje. To kolejny sygnał dla ubezpieczycieli, aby dobrowolnie spełniali swoje świadczenia i nie powoływali się na postanowienia niedozwolone w tych umowach. Co ważne dla klientów, pomocny w dochodzeniu roszczeń jest długi okres przedawnienia. Dla umów rozwiązanych przed dniem 9 lipca 2018 r. wynosi on 10 lat, a po tej dacie – 6 lat.

Skuteczność istotnych poglądów Rzecznika Finansowego jest bardzo wysoka, co daje duże poczucie pewności osobom, które zwracają się do nas z prośbą o pomoc. W naszej pracy zwracamy uwagę na wszystkie przejawy nadużyć instytucji finansowych w stosunku do ich klientów. Pomagamy, dążąc jednocześnie do eliminowania nieuczciwych praktyk. Sytuacje, w których podejmujemy interwencje, wydajemy istotny pogląd czy doradzamy o wejściu na drogę sądową, mają za zadanie sprawić, by ubezpieczyciele, którzy stosują abuzywne postanowienia, eliminowali je ze swoich umów. Warto dodać, że coraz częściej sądy w Polsce w sprawach, w których Rzecznik przedstawia istotny pogląd, nie ograniczają się do uznania postanowień co do opłat likwidacyjnych za bezskuteczne, lecz stwierdzają  nieważność  całej umowy ubezpieczenia na życie z UFK. Pozwala to klientom na zwrot wszystkich wpłaconych środków – podkreśla radca prawny, Paweł Wawszczak, Dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

W omawianym przypadku towarzystwo ubezpieczeniowe straciło na swoim nieuzasadnionym uporze niemałą sumę. Ubezpieczyciel został wyrokiem sądu zobligowany także do zapłacenia odsetek za 4 lata i poniesienia kosztów sądowych, które łącznie wyniosły prawie 5 350 złotych
i aż 60% roszczenia głównego. Oznacza to, że w konsekwencji zapłacił o połowę większą kwotę od tej, o którą pani Aldona ubiegała się przed procesem.

Najnowszy wyrok Sąd Najwyższego w podobnej sprawie

W dniu 17 lipca 2020 roku, Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 75/19 podjął uchwałę w sprawie ubezpieczonej, która po 3 latach postanowiła rozwiązać umowę ubezpieczenia na życie. Zgodnie z zapisami umowy, klientka otrzymała 75 proc. środków zgromadzonych na rachunku, jednak zażądała wypłaty całości, a sprawa trafiła do sądu. Sąd I instancji uwzględnił powództwo i nakazał ubezpieczycielowi wypłatę. Uznał, że zastosowana została klauzula abuzywna. Sąd II instancji miał wątpliwości i skierował się do SN. Sąd Najwyższy uznał, że świadczenie wypłacane przez ubezpieczyciela w przypadku przedterminowego rozwiązania umowy ubezpieczenia na życie z  ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie jest świadczeniem głównym w rozumieniu art. 385 1 § 1 zd. 2 k.c. W sprawie tej Rzecznik Finansowy z urzędu przedstawił SN istotny pogląd dla sprawy. Uchwała SN jest zgodna z oceną prawną przedstawianą przez Rzecznika w tym poglądzie.

Z instytucji istotnego poglądu korzystam nie tylko w sprawach indywidualnych przed sądami powszechnymi, ale również z urzędu w sprawach mających istotne znaczenie dla interesów klientów rynku finansowego i zawisłych przed Sądem Najwyższym, np. w rozpatrywanych przez SN zapytań prawnych. Uchwała wydana w tym trybie wprawdzwie bezwzględnie wiąże sąd odwoławczy, który zwrócił się zapytaniem, niemniej jednak uchwały wydane przez SN w tym trybie mają o wiele szerszy skutek, ponieważ interpretacja przepisów prawa, przedstawiona przez SN jest zazwyczaj przyjmowania przez inne sądy powszechne w analogicznych sprawach. Jest przy tym nobilitujące, że po raz kolejny SN potwierdził sposób rozumienia przepisów przedstawiany w postępowaniach interwencyjnych i istotnych poglądach w sprawach dotyczących umów na życie powiązanych z UFK – podkreśla dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Kolejna uchwała SN ułatwi dochodzenie roszczeń klientom takim jak Pani Aldona

Ryzyko dokonania przez sąd oceny postanowienia dotyczącego „opłat likwidacyjnych” jako postanowienia określającego główne świadczenia stron umowy, tj. np. dotyczącego ceny, wynagrodzenia, spada praktycznie do zera w przypadku kwestionowanych przez nas umów. Podobna umowa była przedmiotem rozstrzygnięcia SN. Ma to doniosłe znaczenie prawne, ponieważ zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego postanowienie, które dotyczy świadczenia głównego, jeżeli jest sformułowane w sposób jednoznaczny, nie może być uzane za niedozwolone z konsumentami (abuzywne). Negatywne, ekonomiczne skutki takiego postanowienia, zakwalifikowanego jako świadczenie główne stron, zaliczane są wówczas w tzw. ryzyko kontraktowe konsumenta. Również w przypadku Pani Aldony ubezpieczyciel powoływał się, że postanowienie dotyczące „opłaty likwidacyjnej” nie jest abuzywne, ponieważ jest jasne i dotyczy to postanowienia regulującego główne świadczenie stron. Jak prawomocny wyrok sądu w sprawie Pani Aldony i powyższa uchwała SN pokazują tego rodzaju argumentacja była niewłaściwa. Gdyby tak było, to doszlibyśmy do bardzo trudnego cywilistycznie wniosku, że klient umówił się z ubezpieczycielem na zatrzymanie części jego środków na wypadek przedterminowego rozwiązania umowy i to za zapłatą przez niego składki oraz bez żadnego dodatkowego wzajemnego świadczenia– kontynuuje Paweł Wawszczak.

*Imię zmienione na prośbę bohaterki artykułu.

Pytanie do SN skierowane przez Sąd II instancji w sprawie III CZP 75/19: Czy świadczenie wypłacane przez ubezpieczyciela konsumentowi – ubezpieczającemu na podstawie umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym w związku z rozwiązaniem umowy przez ubezpieczającego przed upływem terminu, na który umowa została zawarta (tj. przed upływem okresu ubezpieczenia), które w umowie nosi miano świadczenia wykupu i które stanowi określony w umowie procent środków zgromadzonych przez ubezpieczającego na prowadzonym dla niego rachunku, jest świadczeniem głównym umowy w rozumieniu art. 385 (1) § 1 zdanie drugie k.c.?”

Ubezpieczenia turystyczne – webinarium Rzecznika Finansowego

Epidemia spowodowała, że wyjeżdżając na wakacje częściej myślimy o tym, jak ubezpieczyć się na wypadek choroby czy konieczności odwołania podróży. Dlatego Rzecznik Finansowy zachęca do udziału w bezpłatnym webinarium „Bezpieczne wakacje – ubezpieczenia turystyczne w pigułce”. Już w najbliższy czwartek, 23 lipca o godzinie 19.00, ekspert BRF podpowie, o czym warto pamiętać wybierając taką polisę.

W ostatnim czasie, jedną z ważniejszych kwestii przy wyborze ubezpieczenia turystycznego jest obejmowanie przez ubezpieczycieli ryzyk związanych z epidemią COVID-19. Chodzi w szczególności o gwarancję organizacji i pokrycia kosztów leczenia w razie zarażenia się wirusem. Odrębnym problemem jest odpowiedzialność ubezpieczyciela w przypadku konieczności odwołania lub skrócenia wypoczynku z powodu epidemii. Temat ten był w ostatnim czasie omawiany przez Rzecznika Finansowego, by uczulić potencjalnych klientów na konieczność dokładnej weryfikacji umów pod tym kątem. (https://rf.gov.pl/2020/06/09/wakacje-za-granica-w-dobie-koronawirusa/).

Ochrona na wypadek koronawirusa, to obecnie niewątpliwie istotny element tego typu umów. Jednak nie można zapominać o innych istotnych kwestiach, które trzeba wziąć pod uwagę przed wyjazdem. Dlatego poprosiłem moich ekspertów, żeby przygotowali webinarium kompleksowo obejmujące tą problematykę. Chodzi o to, żeby podróżujący wiedzieli na co zwrócić uwagę, dobierając ubezpieczenie do swoich potrzeb – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Ubezpieczenie turystyczne, a EKUZ

Ekspert Rzecznika Finansowego, mec. Aleksander Daszewski, będzie w trakcie webinarium uczulał na konieczność zawarcia przez osoby starsze i przewlekle chore polisy obejmującej przypadki zaostrzenia się takiej choroby.

Warunki umowy precyzują, że chodzi tu o chorobę zdiagnozowaną przed rozpoczęciem ochrony lub jeśli z jej powodu rozpoczęto postępowanie diagnostyczno-lecznicze w określonym czasie. Najczęściej chodzi o choroby układu krążenia, czyli różnego rodzaju problemy kardiologiczne, z ciśnieniem, itp. Osoby zdrowe i młode, muszą pamiętać, że zabierając ze sobą np. dziadków na egzotyczne wakacje, muszą dla nich zadbać o ubezpieczenie o szerszym zakresie niż dla siebie. Coraz częściej to ryzyko jest objęte zakresem ubezpieczenia, ale wciąż nie jest to standardem. Trzeba więc dokładnie sprawdzać umowę pod tym kątem – mówi mec. Aleksander Daszewski, zastępca dyrektora Wydziału Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

To o tyle ważne, że jeśli umowa nie będzie obejmowała takiego ryzyka, to zakład ubezpieczeń nie będzie też zobowiązany do pokrywania kosztów transportu medycznego do Polski, jeśli będzie on konieczny wskutek zaostrzenia się choroby przewlekłej. Podobnie będzie z organizacją i pokryciem kosztów transportu zwłok.

Warto podkreślić, że Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, która zapewnia nam pokrycie kosztów leczenia w placówkach publicznych w krajach UE i państwach zrzeszonych w EFTA, nie obejmuje pokrywania tego typu kosztów związanych z transportem – przypomina Aleksander Daszewski.

Webinarium Rzecznika Finansowego

Więcej informacji o tym na co zwracać szczególną uwagę przy wyborze polisy turystycznej można będzie uzyskać w trakcie wspomnianego bezpłatnego webinarium. Odbędzie się ono już w najbliższy czwartek, 23 lipca o godzinie 19.00.

Aby wziąć udział w webinarium należy się wcześniej zarejestrować klikając w link: 

https://rzecznikfinansowy.clickmeeting.com/bezpieczne-wakacje-ubezpieczenia-turystyczne-w-pigulce-/register

Osoby, które zarejestrują się na spotkanie, otrzymają automatyczną wiadomość e-mail (z platformy webinaryjnej Clickmeeting) z linkiem, w który należy kliknąć, aby dołączyć do webinarium. Jeśli wiadomość nie przyjdzie od razu, należy chwilę poczekać lub sprawdzić pozostałe foldery (spam/ oferty).

Rzecznik Finansowy wystąpił do UOKiK w sprawie warunków lokat

Rzecznik Finansowy zawiadomił Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
o podejrzeniu stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów przez jeden z banków. Jego zastrzeżenia wzbudziła niejasna konstrukcja warunków umowy lokaty. Konsumenci nie byli w stanie stwierdzić na jakiej zasadzie, w jakim terminie oraz na jakiej podstawie bank dokonuje zwrotu środków zgromadzonych na lokacie w przypadku
jej zerwania.

W ostatnim półroczu Rzecznik Finansowy otrzymał skargi klientów dotyczące „Lokaty Facto” oferowanej przez Banca FarmaFactoring Banking Group S.P.A. Spółka Akcyjna Oddział w Polsceproduktu. Klienci w skargach do Rzecznika Finansowego podkreślali, że zastosowany przez bank wydłużony termin zwrotu środków (nawet 35 dni) jest bardzo dotkliwy, szczególnie w czasie pandemii COVID-19. Eksperci Biura Rzecznika Finansowego po analizie stwierdzili, że postanowienia regulaminu stosowanego przez bank, a odnoszące się do terminu zwrotu środków są wewnętrznie sprzeczne. Tan sam paragraf regulaminu odnosi się, zarówno do terminu zwrotu środków z rachunku lokaty terminowej „Lokaty Facto”, jak i innych prowadzonych przez bank rachunków bankowych na rzecz klienta.

Nie wiadomo, dlaczego bank faktycznie zwraca środki dopiero po upływie 35 dni od dnia zerwania lokaty. W regulaminie bank wprowadził równorzędne rozwiązania, które pozwalają mu zwrócić środki zarówno niezwłocznie po wypowiedzeniu czy zerwaniu umowy, jak i w terminie późniejszym. Bank nie określił jasnych i czytelnych zasad regulujących kwestię zwrotu środków po zerwaniu „Lokaty Facto”.

Konto z ograniczonymi możliwościami

W przypadku wspomnianego produktu oferowanego przez Banca FarmaFactoring w praktyce klient zawiera w pierwszej kolejności umowę prowadzenia rachunku bankowego, na który przekazuje środki pieniężne. Następnie może otworzyć rachunek lokaty terminowej „Lokaty Facto” lub nawet kilka takich lokat. Co ważne, rachunek bankowy i otwarte przez klienta lokaty mają ograniczoną funkcjonalność – nie jest możliwe np. swobodne dysponowanie zgromadzonymi na nich środkami. Środki mogą być przekazywane kolejno pomiędzy rachunkiem klienta prowadzonym w innym banku, rachunkiem prowadzonym przez Banca FarmaFactoring Banking Group S.P.A. Spółka Akcyjna Oddział w Polsce oraz rachunkiem „Lokaty Facto”. Nie jest możliwe przekazanie środków „z” lub „na” lokatę z pominięciem rachunku prowadzonego przez wspomniany bank.

Uwagę zwraca fakt, że z klientem zawierana jest tylko jedna umowa ramowa, która dotyczy potencjalnie wszystkich produktów, jakie bank może zaoferować konsumentowi. Dodatkowo bank zdecydował, że do wszystkich umów zawartych z klientem będzie właściwy jeden regulamin – niezależnie, czy to jest umowa rachunku bankowego czy samej „Lokaty Facto”. Większość ważnych dla konsumentów kwestii, jak przywołany wcześniej termin zwrotu środków, jest uregulowana
w regulaminie, którego treść nie może być negocjowana podczas zawarcia umowy. Regulamin, zgodnie z jego postanowieniami, przy zaistnieniu określonych warunków, może być jednostronnie zmieniony przez bank.

Niejasne zasady

Biuro Rzecznika Finansowego przeprowadziło szczegółową analizę zawartych przez klientów umów oraz treści ustalonego przez bank regulaminu. W efekcie eksperci stwierdzili, że postanowienia odnoszące się do kwestii terminu zwrotu środków są sformułowane w sposób niejasny, stanowiąc naruszenie dobrych obyczajów. Z tego względu Rzecznik Finansowy podjął decyzję o złożeniu zawiadomienia do Prezesa UOKiK dotyczącego stosowania przez bank praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów.

– Podsumowując, przy tym produkcie finansowym nasi eksperci mieli dużo pytań, na które
nie znaleźli odpowiedzi. Umowy zawarte z klientami ani regulamin nie odnoszą się na przykład
do pojęcia „zerwanie lokaty”. Nie wskazują wprost, jaki jest okres wypowiedzenia umowy. Konsument nie jest w stanie stwierdzić na jakiej zasadzie, w jakim terminie oraz na jakiej podstawie bank dokonuje zwrotu środków zgromadzonych na „Lokacie Facto” w przypadku jej zerwania. Uważam, że bank nie dochował należytej staranności przy formułowaniu postanowień umowy
i regulaminu, właściwej dla profesjonalisty prowadzącego działalność bankową. Bank większość najważniejszych kwestii ujął w regulaminie, który może jednostronnie modyfikować, co stanowi jaskrawy przykład wykorzystania przewagi kontraktowej w relacjach z konsumentem. Dodatkowo, postanowienia regulaminu sformułował w taki sposób, który uniemożliwia jednoznaczne określenie praw i obowiązków stron. Taka praktyka banku może powodować dezinformację u konsumenta.  Wydaje się, że bank nadużył zaufania kontraktowego wobec słabszej strony zawartej umowy, jakim jest konsument. Właśnie dlatego uważamy, że UOKiK powinien bliżej przyjrzeć się tej sprawie
– mówi dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy wystąpił do sądu w imieniu klientów Millennium Banku i Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie Europa

Do Biura Rzecznika Finansowego wpłynęły wnioski o interwencję wobec banku Millennium i TU Europa. Dotyczyły one umowy grupowego ubezpieczenia na życie będącego zabezpieczeniem spłaty pożyczki. Na podstawie wniosków, eksperci Biura Rzecznika Finansowego stwierdzili, że obie firmy stosowały nieuczciwe praktyki przy konstruowaniu, oferowaniu i wykonywaniu umowy. Mając na uwadze ochronę praw konsumentów i dążenie do eliminowania nieuczciwych praktyk rynkowych, po przeprowadzeniu prawnej analizy umowy, Rzecznik Finansowy skierował sprawę do sądu.

Pozew przeciwko Millennium Bank i Towarzystwu Ubezpieczeń na Życie Europa opiera się
na zarzucie stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych, który polegał przede wszystkim
na dezinformacji konsumentów co do rzeczywistego charakteru ubezpieczenia, zawieranego przy podpisywaniu umowy pożyczki.

Umowa ubezpieczeniowa nie chroniła klientów

Ubezpieczenie na Życie oferowane przez Bank Millennium i Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa zawierało niekorzystne dla konsumentów postanowienia. W wyniku przeprowadzonej przez Biuro Rzecznika Finansowego analizy stwierdzono, że wątpliwości budzą m.in. postanowienia umowy dotyczące wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, które jedynie pozornie zabezpieczały klienta lub jego rodzinę na wypadek ciężkiej choroby lub śmierci. Na etapie przystąpienia do umowy w ogóle nie przeprowadzano również oceny ryzyka ubezpieczeniowego – np. przy pomocy ankiety medycznej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób starszych, które z uwagi na stan zdrowia i wyłączenia odpowiedzialności nie mogłyby z takiej ochrony skorzystać.

Zdecydowałem o wystąpieniu z pozwem wobec tych podmiotów, gdyż mamy poważne zastrzeżenia co do samej konstrukcji umowy, informowania o jej cechach na etapie sprzedaży oraz realizacji świadczeń. Konsumenci zgłaszający się do nas z wnioskiem o interwencję byli rozczarowani, że ubezpieczenie nie zapewniło im oczekiwanej ochrony. To przykre, bo często chodzi o osoby starsze, które w dobrzej wierze opłacały składki, żeby w razie śmierci nie zostawić rodzinie długów i zapewnić im dodatkowe świadczenie. Niestety, w niektórych przypadkach to ubezpieczenie okazywało się puste, to znaczy, że już w momencie zawierania umowy wiadomo było, że np. w razie śmierci ubezpieczyciel nie wypłaci świadczenia – mówi dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

W ogólnych warunkach ubezpieczenia zastosowano postanowienia wyłączające odpowiedzialność za zdarzenia, które powstały po przystąpieniu do ubezpieczenia, ale z przyczyn istniejących przed przystąpieniem do umowy. Mowa tu o wyłączeniu przypadków, w których ubezpieczony klient umiera na skutek choroby, na którą cierpiał przed zawarciem umowy ubezpieczenia (np. nadciśnienie skutkujące zawałem serca). Zastrzeżenia budzi fakt, że na etapie zawierania umowy nikt klientów nie pytał o stan zdrowia, a ta kwestia była badana dopiero po zgłoszeniu roszczenia przez uprawnionego tj. spadkobierców, a w przypadku poważnego zachorowania przez ubezpieczonego po zgłoszeniu roszczenia.

Zdaniem ekspertów Rzecznika Finansowego, jeśli kwestia ta nie była rozpatrywana przez ubezpieczyciela przy zawieraniu umowy, to analogicznie powinna być pomijana w momencie wypłaty świadczenia.

Naszym zdaniem w obrocie z konsumentami nie można aprobować prób konstruowania i oferowania umów ubezpieczenia na życie, pozwalających na odmowę wypłaty świadczenia w sytuacji, w której do niego uprawniony, a najczęściej jego rodzina – dopiero po zajściu zdarzenia losowego i zgłoszeniu roszczenia dowiaduje się, że ubezpieczony w ogóle nie spełniał wymagań do świadczenia i to od chwili przystąpienia do ubezpieczenia, choć przez cały okres ubezpieczenia opłacał składkę.  – mówi Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Jeśli sąd przychyli się do pozwu Rzecznika Finansowego, to klienci kupujący takie ubezpieczenia w przyszłości, nie będą ponosili kosztów takiej ochrony. Z kolei osoby, które w przeszłości otrzymały odmowę wypłaty świadczenia w oparciu o kwestionowaną klauzulę, prawdopodobnie będą mogły ponownie dochodzić swoich praw, o ile sprawa nie uległa przedawnieniu.

Świadczenie, na którym zyskał Bank

Rzecznik Finansowy kwestionuje też samą konstrukcję umowy ubezpieczenia na życie, która nie chroniła konsumenta w sposób przez niego oczekiwany, wynikający z zapewnień przed zawarciem umowy. Umowa grupowego ubezpieczenia, mimo finansowania składki ubezpieczeniowej przez konsumenta, zabezpieczała głównie interesy ubezpieczyciela i banku, który był beneficjentem umowy, a interes osobowy ubezpieczonego miał marginalne znaczenie. Analizując postanowienia umowne można stwierdzić, że świadczenie mogło być niższe niż wysokość płaconej składki, o ile z uwagi na zakres ochrony i wyłączenia odpowiedzialności zostało wypłacone.

W postępowaniu sądowym wykażemy, że umowa była nieuczciwa. Bank zabezpieczał swój interes majątkowy, czyniąc się zarazem beneficjentem umowy. Równocześnie obciążał osoby ubezpieczone kosztem finansowania tego zabezpieczenia przez zapłatę składki ubezpieczeniowej. Umowa była tak skonstruowana, że jeśli w ogóle doszło do wypłaty świadczenia, to tylko poprzez zaspokojenie wierzytelności banku. Ubezpieczeni lub jego spadkobiercy nie mogli liczyć na wyższe świadczenie, chociaż to było celem przystąpienia do umowy naszych klientów. Znamy przypadki, w których zapewnienia oferujących umowę, że świadczenie będzie wyższe niż kwota spłat rat pożyczki, decydowały o przystąpieniu do ubezpieczenia. W rezultacie funkcji ochronnej życia osoby ubezpieczonej nadano charakter czysto iluzoryczny. Suma ubezpieczenia nie uwzględniała czynników osobowych, lecz finansowy i dotyczący osoby trzeciej, tj. banku. Ubezpieczyciel zabezpieczył natomiast swój interes ekonomiczny poprzez maksymalne zawężenie odpowiedzialności. W pozwie wykazujemy i poddajemy pod ocenę sądu, że w rzeczywistości oferowana umowa nie była umową ubezpieczenia na życie, lecz ubezpieczeniem majątkowym. – wyjaśnia Paweł Wawszczak.

Pozew został sformułowany na podstawie wniosków o postępowanie interwencyjne. Rzecznik wnioskuje, aby skorzystać z nowych rozwiązań i przeprowadzić dowód z przesłuchania świadków na piśmie w sprawie dotyczącej obu podmiotów.

Skorzystaliśmy z takiej możliwości oczywiście za zgodą zainteresowanych. W ten sposób mogą rozwiązać swój spór, ale też przyczynić się do wyrugowania krzywdzących praktyk w odniesieniu do ogółu klientów. Forma pisemna zeznań jest o tyle dogodna, że nie ma potrzeby stawiania się na rozprawie, co jest szczególnie ważne w czasie pandemii – wyjaśnia Mariusz Golecki.

Interwencje Rzecznika Finansowego w podobnych sprawach

Ten pozew to początek działań mających na celu zapewnienie realnej ochrony klientom i dostosowanie praktyk rynkowych w segmencie bancassurance do stanu zgodnego z prawem. Trwają kolejne analizy prawne konstrukcji produktów i sposobu ich oferowania, w szczególności pod kątem realności i adekwatności ochrony ubezpieczeniowej. W przypadku podejrzenia stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych, konsekwentnie będą wytyczane powództwa. To dobry moment na dobrowolne zaniechanie stosowania takich rozwiązań i usunięcie negatywnych skutków dla klientów – apeluje Mariusz Golecki.

W tym przypadku, mimo wielokrotnych interwencji Rzecznika Finansowego, podmioty nie zmieniły swojej praktyki. Stąd Rzecznik Finansowy jako podmiot powołany do ochrony interesów klientów podmiotów rynku finansowego, uznał za konieczne wytoczenie powództwa na rzecz konsumentów.

Rzecznik Finansowy może występować z pozwem korzystając z uprawnienia zawartego w art. 12 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Ustawa ta pozwala Rzecznikowi Finansowemu na występowanie z roszczeniami o zaprzestanie stosowania nieuczciwej praktyki, o złożenie oświadczenia o określonej treści lub o zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny. Do tej pory skorzystał z tego uprawnienia w sprawie dotyczącej „frankowiczów” wobec Raiffeisen Bank oraz w sprawie aneksów wprowadzających tzw. wakacje kredytowe w Santander Bank.

Rodzice najważniejszym źródłem edukacji finansowej nastolatków – wyniki badania PISA

Rzecznik Finansowy przenalizował wyniki opublikowanego w tym roku badania PISA na temat edukacji finansowej nastolatków, przeprowadzonego pod auspicjami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Z badania wynika, że na tle innych krajów młodzi Polacy radzą sobie całkiem nieźle, zajmując czwarte miejsce, a nastolatki wiedzę o finansach czerpią najczęściej od rodziców. Mimo dobrej pozycji w badaniu, Polacy w wieku 18 – 24 lat na koniec poprzedniego roku mieli ponad 1 mld złotych zaległości. Dlatego tak istotne jest prowadzenie akcji edukacyjnych dla rodziców, m.in. o tym jak rozmawiać z dziećmi o finansach. To ważne, gdyż w Polsce zadłużenie młodych ludzi stale rośnie.

Analiza Rzecznika Finansowego – badanie PISA 2018

Infografika – wynik polskich nastolatków w badaniu kompetencji finansowych PISA

Infografika – Skąd nastolatki czerpią wiedzę o finansach?

Infografika – Jakie produkty finansowe posiadają uczniowie?

Infografika – Strategie zarządzania pieniędzmi przez 15 latków.

Nastolatkowie niedługo wkroczą w dorosłość i staną się konsumentami korzystającymi również z usług rynku finansowego i ważne, by potrafili podejmować rozsądne i świadome decyzje w zakresie ekonomii i finansów. Istotne jest więc dotarcie do młodzieży z właściwą edukacją finansową – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy – Szczególnie teraz, gdy kryzys wywołany pandemią wpłynął na finanse i oszczędności tak wielu osób – dodaje.

Z raportu PISA płynie szereg ciekawych wniosków, które mogą pomóc w dalszej edukacji nastolatków w zakresie finansów. Jednym z nich są źródła informacji, z których młodzież czerpie wiedzę. Według danych opublikowanych w raporcie, większość młodych ludzi uczy się zarządzania finansami od rodziców (94 proc. wszystkich badanych uczniów, w tym Polacy). Przy czym zauważono, że uczniowie z zamożniejszych rodzin częściej od rówieśników prowadzą dyskusje na tematy finansowe z rodzicami.

Interesujące jest, że uczniowie dosyć rzadko czerpią wiedzę na temat finansów od nauczycieli, których jako źródło wiedzy zadeklarowało jedynie 34 proc. młodych Polaków (w porównaniu do 50 proc. średniego wyniku z krajów OECD). Wyżej od pedagogów znajdują się natomiast znajomi (58 proc. Polska, 51 proc. OECD), telewizja lub radio (odpowiednio 55 proc., 50 proc.). Z badania wynika, że ważnym źródłem informacji jest Internet, który w rankingu plasuje się pomiędzy rodzicami a znajomymi. Ok. 79 proc. polskich uczniów deklaruje, że pozyskuje umiejętności finansowe w sieci. Niżej od nauczycieli, w rankingu dotyczącym Polski, znajdują się jedynie czasopisma (26 proc., OECD: 25 proc.).

– Wniosek? Warto edukować nie tylko młodzież, ale i jej rodziców, skoro to rodzice są w tak znaczącym stopniu źródłem wiedzy o finansach – mówi dr hab. Tomasz Bekrycht, kierujący Zespołem Edukacji i Statystyki w biurze Rzecznika Finansowego. – Ma to szczególne znaczenie dla rodzin mniej zamożnych. Umiejętności finansowe są bowiem istotne nie tylko dla tych, którzy inwestują duże sumy. Wręcz przeciwnie, to osoby, które dysponują stosunkowo małym budżetem muszą bardziej ostrożnie nim zarządzać. Dlatego chcemy wdrażać programy edukacyjne, które podpowiedzą rodzicom jak i kiedy rozmawiać z dziećmi o finansach. Będziemy wspierać rodziców by wyrabiali w dzieciach określone nawyki związane z zarządzaniem swoim budżetem czy korzystaniem z usług finansowych – dodaje.

Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej, wszyscy młodzi Polacy mieli łącznie w końcu ubiegłego roku ponad 1 miliard złotych zaległości (przeterminowanych zobowiązań). Tomasz Bekrycht zwraca uwagę, że w Polsce notujemy też wyraźny wzrost zadłużenia wśród osób w wieku 18-24 lata i problemy z jego terminowym regulowaniem. W ciągu trzech ostatnich lat zaległości w tej grupie wiekowej wzrosły o połowę. Średnie przeterminowane zobowiązanie wzrosło z 4,9 do 7,1 tys. złotych. Rekordzista to 24 latek z Lubelszczyzny, który ma niemal 3,5 mln złotych długu!

Badanie PISA zawiera także ciekawe dane dotyczące strategii zarządzania pieniędzmi przez nastolatków. Ponad 75 proc. z nich porównuje ceny w różnych sklepach oraz ceny ze sklepu stacjonarnego z cenami w sklepie internetowym. Inną stosunkowo popularną taktyką jest powstrzymywanie się od zakupu do momentu aż produkt stanieje. Ta metoda stosowana jest przez 55 proc. polskich nastolatków. Środki finansowe młodzi Polacy czerpią głownie z kieszonkowego (58%) oraz dorywczych prac wakacyjnych. Młodzi Polacy częściej niż ich koledzy z krajów OECD zarabiają pieniądze w czasie wakacji lub po szkole (46% w porównaniu do średniej OECD – 39%).

Program badawczy PISA (Programme for International Student Assessment, Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów) prowadzony jest od 2012 roku. Najnowsze wyniki badania PISA objęły trzynaście państw członkowskich OECD oraz siedem krajów partnerskich, w tym Polskę. W programie badawczym sprawdzającym umiejętności finansowe wzięło udział ponad 117 tys. piętnastolatków z wybranych krajów, w tym ponad 4,2 tys. Polaków. Kompetencje finansowe uczniów były badane za pomocą testu komputerowego, który składał się z 43 zadań. Badane zagadnienia dotyczyły kwestii takich jak: zarządzanie finansami, ryzyko finansowe, analiza i korzystanie z informacji finansowych oraz środowiska rodzinnego i szkolnego w kontekście finansów. Każde z zadań testowych miało określoną trudność, a wynik testu uzyskany przez ucznia odpowiadał poziomowi jego umiejętności finansowych.

Szczegóły: Kompetencje finansowe polskich uczniów na podstawie badania PISA 2018 – opracowanie Rzecznika Finansowego

Coraz więcej skarg dotyczących nieautoryzowanych transakcji

Do Biura Rzecznika Finansowego wpływa coraz więcej wniosków o interwencję dotyczących nieautoryzowanych transakcji. Jeśli banki nie zmienią swojego podejścia do rozpatrywania reklamacji w tym zakresie, do końca roku liczba wniosków o interwencję może wzrosnąć do 1000 – wynika z prognozy. Aby zbadać narastający problem, Rzecznik Finansowy wystąpi do banków o podanie informacji dotyczących skali tego problemu i wyjaśnienia dotyczące procedur działania w takich sytuacjach.

Schemat: Jak postępować po stwierdzeniu nieautoryzowanej transakcji?

Analiza Rzecznika Finansowego dotycząca nieautoryzowanych transakcji

Pandemia Covid-19 spowodowała uaktywnienie się oszustów internetowych. Wszyscy widzimy, że w ostatnich tygodniach banki ostrzegają przed kolejnymi nowymi próbami wyłudzeń środków z kont bankowych czy kart. Problem w tym, że równocześnie część z nich ignoruje zasady dotyczące działań w przypadku zgłoszenia przez klienta faktu nieautoryzowanej transakcji. W efekcie nieustannie rośnie liczba skarg do nas – mówi dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Od początku działalności Rzecznika Finansowego liczba wniosków o interwencję w tego typu sprawach z roku na rok znacznie wzrasta. Prośby o interwencję dotyczą kradzieży środków z rachunku bankowego dostępnego przez internet czy obciążenia konta karty kredytowej lub debetowej bez wiedzy klienta. W 2019 r. liczba wniosków wyniosła 541, wobec 246 w 2018 r., co oznacza ponad dwukrotny wzrost. Dane za pierwszy kwartał tego roku wskazują na utrzymanie się tego trendu. W tym czasie trafiły do Rzecznika Finansowego wpłynęły 193 wnioski, wobec 101 w analogicznym okresie roku poprzedniego.

W drugiej połowie roku takich wniosków może być jeszcze więcej. Jeśli kolejne banki nie zaczną zmieniać swojego podejścia do rozpatrywania reklamacji w tym zakresie, możemy spodziewać się, że na koniec roku będziemy mieli około 1000 takich skarg – mówi Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Część banków nie stosuje się do unijnych i polskich przepisów, które określają termin zwrotu środków wynikających z nieautoryzowanej transakcji w oparciu o tzw. zasadę D+1. Zgodnie z nią pieniądze powinny wrócić na konto klienta nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji lub po dniu otrzymania zgłoszenia od klienta. Jedynym wyjątkiem od zasady zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji w tym terminie jest uzasadnione i należycie udokumentowane podejrzenie próby oszustwa ze strony klienta. Równocześnie bank ma obowiązek na piśmie poinformować o takim podejrzeniu organy ścigania. W praktyce oznacza to, że bank zobligowany jest najpierw niezwłocznie oddać klientowi pieniądze, a następnie – jeżeli ma podstawy, by sądzić, że klient powinien w całości lub części odpowiadać za nieautoryzowaną transakcję – dochodzić tej kwoty od klienta na przykład przed sądem. (szczegóły w schemacie: Jak postępować po stwierdzeniu nieautoryzowanej transakcji? oraz Analizie Rzecznika Finansowego dotyczącej nieautoryzowanych transakcji)

Wdrożenie rozwiązań, które zapewniają szybki zwrot utraconych środków zgodnie z zasadą D+1, zabezpiecza klientów również przed ryzykiem pozostawania przez dłuższy czas bez środków do życia. Przestrzeganie tej zasady przez banki jest obecnie bardzo ważne. W efekcie pandemii COVID -19 wiele osób straciło zatrudnienie. Dla tej grupy osób, szybki zwrot środków skradzionych z konta jest szczególnie istotny, ponieważ zapewni im środki do życia – mówi Mariusz Golecki.

Dlatego Rzecznik Finansowy podjął decyzję o wystąpieniu do banków. Oczekuje dostarczenia informacji statystycznych dotyczących skali tego problemu. Zwróci się także do banków o wyjaśnienie procedur działania w takich sytuacjach.

Będziemy analizowali udzielone odpowiedzi. Na tej podstawie podejmiemy decyzje co do dalszych działań, które pomogą zmniejszyć liczbę osób niezadowolonych z działań banków w przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcjizapowiada Mariusz Golecki.

Poniższa infografika pokazuje ile wniosków o interwencję Rzecznika Finansowego dotyczących nieautoryzowanych transakcji płatniczych trafiało rocznie w latach 2016-2019 oraz ile z nich dotyczyło transakcji kartą debetową/kredytową. W 2016 r. takich wniosków było łącznie 83, z czego 56 dotyczyło rachunków bankowych, a 27 kart. W 2017 r. było 145 wniosków: 83 dotyczyły rachunków bankowych, a 62 kart. w 2018 r. z 246 wniosków 157 dotyczyło rachunków bankowych, a 89 kart. w 2019 r. do Rzecznika trafiło 541 wniosków, z czego 388 dotyczyło rachunków bankowych, a 153 kart.

Rzecznik Finansowy: ponad 1,2 mln zł w postępowaniach polubownych

Mimo pandemii koronawirusa postępowania polubowne przy Rzeczniku Finansowym są prowadzone bez przerwy. Dzięki temu w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2020 r. udało się doprowadzić do porozumień o wartości przekraczającej 1,2 mln zł.

Cieszę się, że w tym trudnym czasie nieprzerwanie pomagamy klientom i podmiotom rynku finansowego w polubownym rozwiązaniu ich sporów. Warto też odnotować, że w ogólnej liczbie spraw, w jakich udało się polubownie zakończyć spór, wzrasta liczba tych z udziałem podmiotów rynku bankowo – kapitałowego – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Do końca maja, Wydział Pozasądowego Rozwiązywania Sporów pomógł w osiągnięciu 32 takich porozumień dotyczących sektora bankowo-kapitałowego, podczas gdy w całym 2019 r było ich 30.

Mamy nadzieję, że to dobra prognoza na czas, w którym społeczna solidarność i odpowiedzialność nabiera szczególnego znaczenia. Liczę, że banki zaczną chętniej korzystać z tego sposobu rozwiązywania sporów ze swoimi klientami – mówi Paweł Zagaj, zastępca Rzecznika Finansowego nadzorujący polubowne rozwiązywanie sporów.

Przypomina, że istotą ugody jest poczynienie przez obie strony pewnych ustępstw i uzgodnienie satysfakcjonujących warunków porozumienia. W jej wypracowaniu pomaga sposób prowadzenia tych postępowań przy Rzeczniku Finansowym. Łączy on najlepsze cechy tradycyjnych postępowań mediacyjnych i koncyliacyjnych. Prowadzący postępowanie może najpierw spróbować doprowadzić do zbliżenia stanowisk stron sporu, wykorzystując techniki mediacyjne. Jeśli to nie przyniesie efektu może przedstawić stronom swoją propozycję rozwiązania sporu, jak w typowej koncyliacji.

Prowadzący postępowania w kontaktach ze stronami wykorzystują środki komunikacji elektronicznej. Do osobistych spotkań dochodzi tylko w wyjątkowych sytuacjach. Dzięki temu postępowania mogą być z sukcesem prowadzone również w okresie pandemii – podkreśla Anna Gadomska, zastępca dyrektora Wydziału Pozasądowego Rozwiązywania Sporów.

Warto zwrócić uwagę, że nawet jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia, to na zakończenie postępowania, strony otrzymują opinię. To kompleksowe opracowanie, zawierające ocenę prawną stanu faktycznego oparte o dokumenty przedstawione przez strony w postępowaniu. Opinia uwzględnia też ocenę ryzyk związanych ze skierowaniem sprawy do sądu. Pozwala to podjąć racjonalną decyzję o kontynuacji sporu na tej drodze. Łącznie od stycznia do maja 2020 r. w sprawach, w których nie doszło do polubownego zakończenia sporu, strony otrzymały 959 takich opinii dotyczących sporów ubezpieczeniowych oraz bankowo-kapitałowych.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom naszych postępowań polubownych, zarówno po stronie podmiotów rynku finansowego, jak i ich klientów za otwartą, pełną zaangażowania i konstruktywną postawę. Wierzymy, że formuła pozasądowego rozwiązywania sporów pozwala najpełniej realizować interesy wszystkich stron sporu i cieszymy się, że możemy ich w tym wspierać – mówi Paweł Zagaj.

Infografika pokazuje zawarte ugody i wydane opinie w ramach postępowania polubownego przy Rzeczniku Finansowym w okresie od stycznia do maja 2020 r. W sporach dotyczących ubezpieczeń zanotowano 131 ugód i wydano 522 opinie. W sporach dotyczących usług bankowych, pożyczek czy inwestycji osiągnięto 32 ugody i wydano 437 opinii. Ugoda oznacza, że obie strony poszły na ustępstwa i uzgodniły satysfakcjonujące warunki porozumienia. Jego zawarcie jest potwierdzone protokołem opisującym przebieg postępowania. Opinia to bezstronna ocena prawna stanu faktycznego oparta o dokumenty przedstawione w postępowaniu. Zawiera ocenę ryzyk związanych ze skierowaniem sprawy do sądu. Więcej informacji o postępowaniu polubownym można znaleźć na stronie www.rf.gov.pl/polubowne.

Epidemia koronawirusa a ubezpieczenia turystyczne. Najczęstsze zgłoszenia konsumentów do Rzecznika Finansowego

Koronawirus wywołujący chorobę COVID-19 doprowadził do wprowadzenia w wielu krajach obostrzeń gospodarczych i prawnych, skutkujących m.in. czasowym zamknięciem wybranych granic i ruchu lotniczego. To z kolei spowodowało „zamrożenie” ruchu turystycznego. Osoby, które miały wykupione wczasy lub wycieczki w tym okresie, zaczęły z nich rezygnować (w trakcie lub jeszcze przed wyjazdem), domagając się od ubezpieczycieli zwrotu kosztów lub zaliczek na opłaty czy ubezpieczenie. Rzecznik Finansowy wyjaśnia, dlaczego wiele towarzystw ubezpieczeniowych odmawia klientom wypłaty świadczeń i podpowiada, co mogą zrobić w takiej sytuacji.

Ubezpieczenia turystyczne są instrumentem finansowym, który chroni konsumenta w sytuacji wystąpienia nieoczekiwanych zdarzeń i związanych z nimi dodatkowych wydatków, które objęte są wykupionym ubezpieczeniem. Wśród nich wymienić można konieczność leczenia za granicą w czasie urlopu, koszty związane z transportem medycznym, przeprowadzenia akcji ratowniczej lub poszukiwawczej czy wydatki związane z dodatkowym zakwaterowaniem, dojazdem i wyżywieniem osoby towarzyszącej poszkodowanemu. W wielu przypadkach ubezpieczenie turystyczne zapewnia także wypłatę świadczenia na wypadek, gdyby do wyjazdu z jakiegoś powodu nie doszło lub został on skrócony.

Z uwagi na epidemię COVID-19, ruch turystyczny praktycznie zamarł, a w związku z tym – wiele osób zaraz po ogłoszeniu epidemii odwołało lub skróciło swoje wyjazdy domagając się m.in. zwrotu kosztów wyjazdu czy zaliczek na poczet planowanego wyjazdu. W wielu przypadkach ubezpieczyciele uwzględniali roszczenia klientów częściowo lub odmawiali wypłaty świadczeń bazując na umowach ubezpieczeniowych zawartych przed wystąpieniem epidemii, które w wielu przypadkach zawierały określony katalog wyłączeń, uwzględniający m.in. epidemię. Rzecznik Finansowy, do którego wpłynęło wiele zapytań w tej kwestii, scharakteryzował trzy kluczowe problemy wyjeżdżających.

Pierwszą, podstawową sytuacją jest wyłączenie odpowiedzialności w towarzystwach ubezpieczeniowych z uwagi na epidemię. Oznacza to w praktyce, że z ubezpieczyciela zdjęty jest obowiązek pokrywania kosztów związanych z leczeniem, skutkami zakażenia oraz wypłacania świadczeń z tego tytułu – tłumaczy dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

W ramach działalności poradniczej eksperci Biura Rzecznika Finansowego podpowiadali konsumentom po pierwsze weryfikację, czy umowa ubezpieczenia przewidywała ochronę w związku z zagrożeniem epidemiologicznym. Jeżeli nie była ona przewidziana, a tak było w większości przypadków polis zakupionych jeszcze na początku tego roku, konsumenci mogli rozważyć wystąpienie do ubezpieczyciela, aby rozpatrzył roszczenie w wyjątkowy sposób, z uwagi na zaistniałą sytuację i kryzys epidemiologiczny.

– Doświadczenie pokazuje, że w niektórych przypadkach ubezpieczyciele, kierując się zasadami współżycia społecznego – pomimo, iż zdarzenie jest poza ochroną ubezpieczeniową – przyznają jednak świadczenie w drodze tzw. kulancji ubezpieczeniowej, czyli wyjątkowo – z uwagi na okoliczności sprawy i trudny stan w jakim się znaleźliśmy. Musimy jednak pamiętać, że nie jest to obowiązek firmy ubezpieczeniowej, dlatego zrozumienie sprawy powinno być obustronne – dodaje Rzecznik Finansowy.

Warto zaznaczyć, że w sytuacji zagrożenia epidemią, niektórzy ubezpieczyciele zaczęli wręcz dodawać stan epidemii lub pandemii jako sytuację objętą ochroną ubezpieczeniową. Kluczową kwestią jest zatem uważna analiza Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, jakie planujemy zakupić.

Zwrot kosztów po rezygnacji z imprezy turystycznej

Kolejną kwestią poruszaną przez konsumentów jest problem z ubezpieczeniem rezygnacji z imprezy turystycznej. Ubezpieczenia w tym zakresie standardowo dotyczą przypadków losowych, w których ubezpieczony rezygnuje z wyjazdu, takich jak: choroba ubezpieczonego lub współubezpieczonego, śmierć bliskiego członka rodziny, utrata pracy, nieszczęśliwy wypadek czy utrata dokumentów uprawniających do wyjazdu. W odniesieniu do koronawirusa, problem zdiagnozowany przez Rzecznika Finansowego dotyczy głównie sytuacji, w której klient musiał zrezygnować z wyjazdu ze względu na objawy choroby i zaleconej przez lekarza w związku z tym kwarantanny. Problem tkwi w tym, że większość ubezpieczycieli uznaje te warunki wyłącznie w sytuacji hospitalizacji, a w przypadku COVID-19 większość zdiagnozowanych pacjentów nie wymagała pobytu w szpitalu, a jedynie odbycia kwarantanny w odosobnieniu, nawet we własnym domu. W takich przypadkach Rzecznik Finansowy sugerował osobom ubezpieczonym, aby złożyły reklamację ze wskazaniem objawów oraz powołaniem się na panującą obecnie sytuację w szpitalach, które w uzasadnionych przypadkach odmawiały hospitalizacji i kierowały zakażonych na kwarantannę domową.

Zwrot składki za niewykorzystane ubezpieczenie turystyczne

 – Trzecią identyfikowaną przez nas sytuacją w ramach działalności poradniczej jest kwestia zwrotu składki za zawarte, a niewykorzystane ubezpieczenie turystyczne. Pojawiają się bowiem sytuacje, gdy ubezpieczyciele odmawiają zwrotu składki za niewykorzystane ubezpieczenie na skutek obostrzeń związanych z pandemią – zaznacza dr hab. Mariusz Golecki. – W takich sytuacjach, jako podstawę do odzyskania składki przywołujemy art. 806 § 1 kodeksu cywilnego zgodnie z którym umowa ubezpieczenia jest nieważna, jeżeli zajście przewidzianego w umowie wypadku nie jest możliwe. Wskazujemy, iż na tej podstawie można próbować dochodzić zwrotu całości składki z tytułu ubezpieczenia kosztów rezygnacji.

Problemy związane z ubezpieczycielami turystycznymi, jakie przyniósł koronawirus, wpłynęły na późniejszą konstrukcję umów ubezpieczeniowych. Ubezpieczyciele zaczęli dostosowywać ich zakres oraz warunku umów do panującej sytuacji. Z opinią Rzecznika Finansowego na temat warunków ubezpieczenia turystycznego, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę planując wyjazd w czasie nadal obecnego zagrożenia epidemicznego, można się zapoznać w tym miejscu.

Wakacje za granicą w dobie koronawirusa

Kraje Europy stopniowo znoszą ograniczenia wprowadzone z powodu pandemii COVID-19
i starają się przywrócić działalność branży turystycznej. Choć tegoroczne wakacje dla większości będą inne niż dotychczas i zamiast zagranicznych wojaży wiele osób zdecyduje się na urlop w Polsce, to z pewnością niektórzy zdecydują się na spędzenie urlopu poza krajem. Rzecznik Finansowy podpowiada, na co zwrócić wagę wybierając ubezpieczenie turystyczne, by zabezpieczyć się na wypadek zakażenia koronawirusem za granicą.

Znajdująca się w odwrocie (według wielu ekspertów – okresowym) pandemia koronawirusa, to z uwagi na nadchodzący okres urlopowy czas niepewności dla tych, którzy planowali zagraniczne wyjazdy. Ryzyko zakażenia, konieczność hospitalizacji w obcym kraju czy kłopoty z powrotem do Polski to potencjalne zagrożenia, z którymi mogą zmagać się osoby planujące wakacje za granicą.

Epidemia, pandemia, stan epidemii w ubezpieczeniach

Towarzystwa ubezpieczeniowe mogą zawierać w swoich umowach wyłączenia ze względu na czas epidemii, pandemii, stanu epidemii lub epidemii i pandemii jednocześnie. I tak przyjmuje się, że:

  • epidemia to występowanie większej liczby przypadków zachorowań na określoną jednostkę chorobową w konkretnym czasie i w konkretnym miejscu,
  • stan epidemii ogłaszają lokalne władze, a w przypadku międzynarodowego zagrożenia – Światowa Organizacja Zdrowia,
  • pandemia to epidemia choroby zakaźnej występująca na dużym obszarze, na różnych kontynentach. 

Należy podkreślić, iż pandemia lub epidemia może być wyłączona z ochrony ubezpieczeniowej i, analizując wzorce umowne poszczególnych ubezpieczycieli, w wielu przypadkach faktycznie tak jest. W praktyce oznacza to, że zakład ubezpieczeń wyłącza swoją odpowiedzialność w przypadku wystąpienia pandemii lub epidemii. Z drugiej strony, część towarzystw ubezpieczeniowych decyduje się na odwrotny ruch, czyli na objęcie ochroną zdarzeń wynikających z wprowadzenia stanu epidemii lub pandemii. Dlatego warto dokładnie analizować Ogólne Warunki Ubezpieczenia w umowach i szukać tych ubezpieczeń, które takich wyłączeń z ochrony ubezpieczeniowej nie posiadają, a w razie wątpliwości skorzystać z pomocy ekspertów Rzecznika Finansowego.

Wybierając ubezpieczenie powinniśmy zwrócić uwagę na definicje stosowane przez poszczególnych ubezpieczycieli operujących na polskim rynku. Niektórzy ubezpieczyciele nie wprowadzają rozróżnienia na epidemię i pandemię w zapisach umów i obejmują je ochroną. Zarówno w przypadku stanu pandemii jak i epidemii będziemy chronieni polisą, jeżeli ogłoszenie pandemii lub epidemii – również koronawirusa – nastąpiło po zakupie ubezpieczenia. Inni ubezpieczyciele wyłączają ochronę w okresie pandemii, a świadczą ochronę w związku z epidemią, których precyzyjne definicje zawierają wzorce umowne. Niektóre zakłady ubezpieczeń oferują ochronę, ale pod pewnymi warunkami, na przykład ogłoszenia epidemii już po zakupie przez nas ubezpieczenia – podpowiada dr hab. Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy. Zwracamy uwagę, że część towarzystw zupełnie inaczej traktuje już samą epidemię i wyłącza odpowiedzialność w przypadku występowania epidemii w kraju, do którego się wybieramy. Oznacza to, że jeżeli wybierzemy się w miejsce, gdzie jest ogłoszona epidemia koronawirusa, ubezpieczyciel nie pokryje za nas kosztów leczenia tych związanych z zakażeniem wirusem. Jeżeli natomiast doznamy jakiejś kontuzji możemy liczyć na ochronę ubezpieczeniową – dodaje Rzecznik Finansowy.

Ogólne warunki ubezpieczenia a koronawirus

Co do zasady, niezależnie od zagrożenia koronawirusem, im szerszy zakres ubezpieczenia turystycznego, tym lepiej dla konsumenta. Wybierając ubezpieczenie zaleca się uważne przeczytanie ogólnych warunków ubezpieczenia, które określają zakres ochrony oraz wyłączenia. Szczególnie w dobie pandemii i wysokiego ryzyka zarażenia się koronawirusem, im szerszy zakres ochrony tym lepiej pod warunkiem, że ubezpieczenie obejmuje ryzyka zachorowania na Covid – 19, co nie jest standardem. W pakiecie ubezpieczeń turystycznych najważniejsze są pomocowe usługi assistance, takie jak organizacja i pokrycie kosztów poszukiwania i ratownictwa, odpowiedni transport medyczny oraz pomoc w bezpiecznym powrocie do domu.

– Jeżeli już zdecydujemy się na spędzenie urlopu zagranicą, analizując ogólne warunki ubezpieczenia warto zwrócić uwagę na limit odpowiedzialności ubezpieczyciela, na jaki je zawieramy. Leczenie na miejscu może wiązać się z wysokimi kosztami, podobnie jak transport medyczny czy powrót do kraju. W przypadku COVID-19, bardzo ważne jest odpowiednie zabezpieczenie pokrycia kosztów leczenia wraz z usługami assistance. W przypadku zbyt niskiej sumy ubezpieczenia, różnice w kosztach turysta będzie musiał pokryć z własnej kieszeni. Przed wyborem sumy ubezpieczenia należy przeanalizować, jakie są koszty leczenia w danym kraju – czasem kwota na poziomie kilkudziesięciu tysięcy euro będzie wystarczająca, czasem potrzeba będzie kilkunastokrotnie większych zabezpieczeń. Ważne jest też to, by sprawdzić dokładny zakres wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela oraz dostosować polisę do charakteru wyjazdu – czy jest to standardowy wyjazd turystyczny, czy podróżujący zamierza uprawiać sporty ekstremalne. Takie plany wymagają rozszerzenia działania polisy – komentuje Andrzej Kiciński, zastępca Rzecznika Finansowego.

W sytuacji zagrożenia zdrowia i życia, pakietowe turystyczne ubezpieczenie powinno obejmować dodatkowo organizację akcji ratunkowej, transport z miejsca zdarzenia do placówki medycznej, transport do kraju w warunkach zalecanych przez lekarza, pomoc w organizacji wizyty lekarskiej bądź doraźnej pomocy medycznej w przypadku zachorowania lub wypadku.

Ubezpieczenie turystyczne można kupić u agenta lub na przykład przez internet. Na stronie, na której możemy wybrać ubezpieczenie powinny znaleźć się informacje dotyczące ochrony na wypadek zarażenia koronawirusem. Podobne informacje uzyskamy także bezpośrednio u agenta ubezpieczeniowego. Dzięki konsultacjom i rzetelnej analizie będziemy w stanie dokonać najlepszego wyboru polisy turystycznej.

Rzecznik Finansowy interweniuje w sprawie informowania BIK o skorzystaniu z wakacji kredytowych

Rzecznik Finansowy wystąpił do Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich  o wyjaśnienia i informacje dotyczące odnotowywania faktu skorzystania z wakacji kredytowych w rejestrze BIK. Jego zdaniem banki nie powinny raportować tej informacji do BIK. Chodzi o uniknięcie sytuacji w której w przyszłości osoby, które skorzystały z odroczenia kredytu dostaną gorsze warunki kredytu, niż pozostali klienci.

Niepokoją mnie informacje, że skorzystanie przez klientów z „wakacji kredytowych” ma być odnotowywane w BIK. Co prawda Biuro wydało komunikat, że nie będzie to miało negatywnego wpływu na historię kredytową w BIK. Banki deklarują, że nie będą brały tego pod uwagę przy ocenianiu zdolności kredytowej klientów w przyszłości. Po co więc w ogóle większość banków raportuje taki fakt? – mówi Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Podkreśla, że chce uniknąć sytuacji, w której za rok czy dwa, zaczną docierać do Rzecznika Finansowego sygnały, że jednak osoby, które skorzystały z odroczenia kredytu, dostają gorsze warunki kredytu, niż pozostali klienci.

Dlatego wystąpiłem do prezesa BIK z pismem zawierającym szczegółowe pytania dotyczące tej kwestii. Poprosiłem też Związek Banków Polskich o dodatkowe informacje w tym zakresie ZBP. Czekamy na odpowiedzi, przenalizujemy je i będziemy podejmować odpowiednie działania – zapowiada Mariusz Golecki.

To kolejny problem sygnalizowany Rzecznikowi Finansowemu przez klientów w ramach akcji „Finanse w czasie koronarwirusa – zgłoś problem Rzecznikowi Finansowemu”. Przypomnijmy, że w niektórych aneksach znalazły się postanowienia dotyczące tzw. potwierdzenia salda przez klienta. Istniały obawy, że na tej podstawie w przyszłości banki mogłyby próbować utrudniać dochodzenie roszczeń np. posiadaczom kredytów „frankowych”. Działania w tej sprawie podjął zarówno Rzecznik Finansowy jak i prezes UOKiK, do którego Rzecznik wystąpił z wnioskiem o wszczęcie postępowań (więcej w informacji prasowej).

Jeden z banków już zadeklarował, że to postanowienie zostało usunięte z aneksów. Drugi publicznie ogłosił, że umieszczenie tego punktu w umowie ma jedynie cel „informacyjny”. Wydaje się więc, że udało się zapobiec sytuacji w której w przyszłości, klienci mogliby spotkać się z problemem wynikającym z umów podpisanych w tym trudnym czasie – mówi Mariusz Golecki.

Z informacji trafiających do Rzecznika Finansowego w ramach specjalnej infolinii i adresu e-mail wynika, że część klientów, którzy szybko wypełnili wniosek skuszeni hasłem „wakacji kredytowych”, dziś jest rozczarowanych zaoferowanymi warunkami i ich finansowymi skutkami.

Wynika to, z braku przejrzystości i jednolitości oferty bankowej. Każdy bank ma swój pomysł na konstrukcję oferty. W jednym można odroczyć tylko część kapitałową raty, bez możliwości przedłużenia okresu spłaty. W innym można odroczyć część kapitałową i odsetkową, z wydłużeniem okresu spłaty. Przy czym z sygnałów które dostajemy wynika, że w większości wypadków klienci nie są informowani o ekonomicznych skutkach skorzystania z różnych dostępnych wariantów. Uważam, że banki powinny w momencie przedstawiania oferty jasno wskazać ile więcej zapłaci klient w ostatecznym rozliczeniu i o ile wzrośnie jego miesięczna rata. To dwa istotne parametry, które klienci w części przypadków poznają dopiero po podpisaniu aneksu – mówi Mariusz Golecki.

Z informacji które spływają od klientów wynika też, że w zdecydowanej większości przypadków odroczenie spłaty kredytu nie wiąże się z możliwością odroczenia płatności składek za ubezpieczenie powiązane z kredytem. Tymczasem zgodnie z rekomendacjami Polskiej Izby Ubezpieczeń klienci powinni mieć możliwość w takiej sytuacji skorzystania z zawieszenia składek za ubezpieczenie na życie. Izba rekomendowała, żeby działo się to na wniosek klienta, a warunki miałby być ustalane z ubezpieczycielem za pośrednictwem banku. – Klientom mogę więc poradzić, że warto więc zapytać o taką możliwość przy okazji składania wniosku o wakacje kredytowe. My również będziemy za pewien czas badali, jak ten punkt jest realizowany w praktyce – zapowiada Mariusz Golecki.

Jego zdaniem wobec tych problemów, warto spojrzeć jak kwestia „wakacji kredytowych” została rozwiązana w innych krajach europejskich. Na przykład Austriacy już w połowie marca wprowadzili regulację umożliwiającą odroczenie płatności wynikających z kredytu. Mowa tu o odroczeniu spłaty kapitału, odsetek i innych płatności wynikających z umowy o kredyt należnych w okresie od 1 kwietnia do 30 czerwca 2020 r. Regulacja dotyczy m.in. kredytów mieszkaniowych, konsumenckich, samochodowych. Z odroczenia może skorzystać każdy kto utracił przychody na skutek COVID.

Są też inne modele i możliwości, które obecnie analizujemy wspólnie z zagranicznymi ekspertami. Na tej podstawie będziemy mogli przygotować nasze propozycje dotyczące ewentualnej regulacji w tym obszarze – deklaruje Mariusz Golecki.

29 kwietnia 2020 r