Jak się kształtuje orzecznictwo sądów powszechnych w tragicznych wypadkach, chodzi mi o maksymalne wysokości przyznawanych przez sądy zadośćuczynień i jakie czynniki biorą pod uwagę składy orzekające miarkując wyższe kwoty zadośćuczynień ?

Analizując ostatnio obserwowaną praktykę sądową (linię orzecznictwa) przy tragicznych w skutkach wypadkach, w których orzekany był trwały uszczerbek na zdrowiu na poziomie 90% i więcej, obserwowana jest znaczna tendencja zwyżkowa, czego przykładami mogą być orzeczenia sądów jak przykładowo Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który w wyroku z 20 stycznia 2005r. (sygn. akt I ACa 1178/04) przyznał łącznie poszkodowanemu zadośćuczynienie od zakładu ubezpieczeń w kwocie 160 000 zł, Sądu Okręgowego w Warszawie, który w orzeczeniu z dnia 21 marca 2001r. (sygn. akt I C 1048/97) przyznał łącznie poszkodowanemu zadośćuczynienie na poziomie 180 000 zł, Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który w wyroku z dnia 9 sierpnia 2003r. (sygn. akt I ACa 588/02) orzekł zadośćuczynienie na poziomie 250 000 zł, Sądu Okręgowego w Płocku, który w wyroku z dnia 31 marca 2003r. (sygn. akt IC 885/01) przyznał zadośćuczynienie w kwocie 300 000 zł. W ostatnich latach tj. 2006 - 2010, przy znacznych uszczerbkach tendencja ta na stałe osadziła się w orzecznictwie, gdzie standardowo zapadają orzeczenia na poziomie 200 000 - 300 000 zł, a coraz częściej zdarzają się rozstrzygnięcia ponad te kwoty tj. 350 000 - 500 000 zł. Warto w tym miejscu wskazać na spektakularne procesy odszkodowawcze z ostatnich paru lat, szeroko relacjonowane w ogólnopolskich mediach, gdzie kwoty zadośćuczynień w niektórych sporach przekraczały najśmielsze oczekiwania. W pierwszym, spośród szeroko komentowanych w mediach orzeczeniu, wobec poszkodowanego ucznia chorego na astmę (100% trwałego uszczerbku na zdrowiu) na skutek zbyt późno podjętej przez nauczycielkę wychowania fizycznego akcji reanimacyjnej (40 minut w stanie śmierci klinicznej powodujących skutki nieodwracalne rozległe uszkodzenie mózgu, porażenie wszystkich kończyn) Sąd Najwyższy orzekł zadośćuczynienie wraz ze skapitalizowaną rentą na poziomie 172 000 zł (sygn. akt II CKN 364/02). Jeszcze tragiczniejszy w skutkach wypadek, który miał miejsce w okolicach Kamiennej Góry polegający na oparzeniu łukiem elektrycznym (prądem o wysokim napięciu i natężeniu) dotknął dwóch maturzystów powodując u nich utratę kończyn, oparzenia niemal całego ciała, liczne blizny, szereg innych dolegliwości (ponad 100% składanego trwałego uszczerbku w obu przypadkach) skutkuje roszczeniami odszkodowawczymi zbliżającymi się w jednym przypadku do kwoty 2 000 000 zł. Ubezpieczyciel, który udzielał ochrony ubezpieczeniowej zakładowi energetycznemu - sprawcy szkody, z uwagi na stosunkowo niskie limity gwarancyjne - maksymalne poziomy, do których odpowiadał (500 000 zł sumy gwarancyjnej) zapłacił pod koniec lat  90 - tych poszkodowanym w drodze uznania 200 000 zł i 250 000 zł tytułem zadośćuczynień. Wskazywany powyżej proces toczy się o nadwyżkę ponad te kwoty. Kolejnym szeroko komentowanym w mediach procesem, było postępowanie toczące się m.in. o zadośćuczynienie dla małoletniej dziewczynki, która doznała rozstroju zdrowia (częściowy paraliż, zachwianie funkcjonowania centralnego ośrodka nerwowego i zaburzenie rozwoju z długotrwałym procesem rehabilitacyjnym)  wskutek niekontrolowanego wybuchu samochodowej poduszki powietrznej (air bag) w czasie postoju pojazdu. Podczas procesu przedstawiciel zobowiązanego do naprawienia szkody zaproponował,   przyjętą następnie przez rodziców poszkodowanej ugodę, na poziomie 300 000 zł. Kolejny proces, gdzie wysokość zadośćuczynienia zasądzona od Skarbu Państwa osiągnęła wyjątkowo wysoki poziom, był następstwem nieostrożnego obchodzenia się z bronią przez żołnierzy pełniących wartę w jednej z wojskowych jednostek. Na skutek postrzału, u jednego z wartowników przy 100 % trwałym uszczerbku nastąpiła całkowita utrata jednego oka oraz rozległe uszkodzenie mózgu skutkujące całkowitym paraliżem z jednoczesnym zachowaniem pełnej świadomości i jasności umysłu poszkodowanego. W tym naszkicowanym pokrótce stanie faktycznym Sąd Apelacyjny w Lublinie w orzeczeniu z dnia 12 października 2004r. przyznał poszkodowanemu zadośćuczynienie od Skarbu Państwa w wyjątkowo wysokiej kwocie 850 000 zł. W uzasadnieniu do wskazywanego orzeczenia sąd stwierdził, iż  „wysokość (zadośćuczynienia przyp. autora) uzasadnia trwałe wyeliminowanie z życia rodzinnego i zawodowego, czego poszkodowany jest absolutnie świadomy". Innym nagłośnionym medialnie procesem, gdzie wysokość świadczeń zbliżyła się niemal do kwoty 1 000 000 zł, był wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu zasądzający zadośćuczynienie wraz z innymi świadczeniami od Skarbu Państwa w na poziomie 900 000 zł. Odpowiedzialność Skarbu Państwa za funkcjonariuszy orzeczona została na skutek popełnionych błędów podczas akcji policyjnej, gdzie sądząc że są oni niebezpiecznymi przestępcami, zastrzelono jednego i postrzelono drugiego z dwójki młodych ludzi, którzy nie zatrzymali się do kontroli drogowej. Wskazywane orzeczenie tyczyło młodego człowieka, który pozostał przy życiu stając się jednocześnie 100% inwalidą. Sąd uzasadniając rozstrzygnięcie stwierdził, iż  „ten człowiek jest stuprocentowym inwalidą, nigdy nie zrealizuje swoich bogatych marzeń w sferze prywatnej i zawodowej, będzie zdany zawsze na kogoś." Ponadto sąd wskazał, iż cyt. „Wysokość tego odszkodowania biorąc pod uwagę polskie warunki ekonomiczne nie jest zdaniem sądu nadmierna." Poprzednie, starsze orzecznictwo pomimo otoczenia ustrojowego w niektórych przypadkach również wykazywało tendencję zwyżkową. Przykładem może być tutaj orzeczenie SN z dnia 22 sierpnia 1977r. (sygn. akt II CR 266/77), zawierające wytyczne odnośnie podwyższonej o 50% od standardowej wysokości zadośćuczynienia, w którym sąd stwierdził, że skoro piętnastomiesięczne dziecko na skutek wypadku tramwajowego stało się 100% inwalidą na całe życie, to słusznym jest, by zadośćuczynienie, które zgodnie z art. 445 § 1 k.c. ma być odpowiednie w stosunku do szkody, było również wyjątkowo wysokie. Przeważnie w wypadku zupełnego i trwałego inwalidztwa osób dorosłych sumy zadośćuczynienia nie przekraczają 100 000 zł - w tym przypadku sumę tę należało określić znacznie wyżej i przyjąć, że odpowiednią sumą zadośćuczynienia będzie kwota 150 000 zł lub wyrok SN z dnia  9 marca 1973r. (sygn. akt I CR 55/73) gdzie sąd wskazał, iż tytułem zadośćuczynienia przyznawane są sumy 50 000 zł i wyższe wtedy, kiedy trwałe skutki uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia są tego rodzaju, że wyłączają poszkodowanego z normalnego życia zwłaszcza ze względu na niemożność lub daleko idące trudności w opuszczaniu mieszkania. Podobne wytyczne, sugerujące podwyższoną kwotę zadośćuczynienia można odnaleźć w innych orzeczeniach sądowych, jak choćby wyroku SN z dnia 3 maja 1972r. (sygn. akt I CR 106/72), który stwierdził, że zasądzenie zadośćuczynienia w kwocie przekraczającej 50 000 zł może mieć miejsce jedynie w wypadkach wyjątkowych, to jest wtedy, gdy chodzi o krzywdę o szczególnie znacznym ciężarze gatunkowym, np. całkowita ślepota, paraliż, utrata obu kończyn, orzeczeniu SN z dnia 12 grudnia 1967r. (sygn. akt I PR 389/67), gdzie w przypadku gdy powód doznał ciężkich obrażeń ciała, a w następstwie wypadku (w chwili zdarzenia miał 35 lat) utracił całkowitą zdolność do wykonywania jakiejkolwiek pracy, uznać należy za stosowne  przyznanie zadośćuczynienia w wysokości 60 000 zł, czy też wyroku SN z dnia 3 grudnia 1970r. (sygn. akt I PR 427/70) gdzie sąd podkreślił, że niezależnie od cierpień doznanych przez powoda, fakt spowodowania u 17 letniego chłopca inwalidztwa II grupy, a więc całkowitego wyłączenia go z grona ludzi pracy, uzasadnia, iż odpowiednią sumą zadośćuczynienia za krzywdę powoda powinna być kwota 40 000 zł. Oczywiście analizując ostatnią przywołaną grupę orzeczeń należy pamiętać o latach, w którym zostały one wydane, a tym samym nie przypisywać znaczenia wskazywanym w nich kwotom. Prezentowane orzeczenia mają bowiem na celu ukazać stany faktyczne, które uzasadniają wyższy od przeciętnego wymiar zadośćuczynienia. Analizując omawianą powyżej linię orzecznictwa obserwowaną z biegiem lat, można dojść do kilku wniosków. Na plan pierwszy wysuwa się ciągła tendencja zwyżkowa (czasami nieoczekiwanie wysoka) orzekanych zadośćuczynień, którą kreują zarówno składy orzekające jak i wyspecjalizowane kancelarie prawne, kancelarie i doradcy odszkodowawczy i firmy windykacyjne. Bez wątpienia olbrzymie znaczenie mają tutaj także media zarówno ogólnopolskie jak i regionalne, informujące o tych najwyższych kwotach świadczeń (m.in. zadośćuczynień) orzekanych w spektakularnych procesach odszkodowawczych. Wydaje się również, że wzrosty te powodowane są stopniowym i stałym wzrostem poziomu życia polskiego społeczeństwa oraz obserwacjami czynionymi nie tylko w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, ale także w krajach kontynentalnych starej Europy. W mojej ocenie orzecznictwo w tego typu sprawach czeka w nieodległej przyszłości  proces stabilizacji, umiarkowanych przewidywalnych zwyżek, co oznacza, że wraz ze wzrostem przeciętnej stopy życiowej społeczeństwa i trwającej obecnie transformacji polskiego społeczeństwa w kierunku zamożniejszego społeczeństwa europejskiego - postęp w wysokości orzekanych zadośćuczynień po fali znacznych zwyżek zostanie wyhamowany i będzie wzrastał proporcjonalnie do rozwoju polskiej gospodarki i idącym za tym wzrostem standardu życia Polaków. Ostatnio także niektórzy eksperci ubezpieczeniowi sugerują potrzebę wypracowania swoistych ryczałtowych kwot zadośćuczynień, przy czym póki co pomysły te nie są osadzone w legislacyjnych realiach. Pomysł ten jest godny rozważenia i dyskusji, jednakże w mojej ocenie decydującym czynnikiem tego typu rozwiązań winien być uzasadniony interes osób poszkodowanych, a nie chęć redukcji świadczeń obserwowana w praktyce niektórych ubezpieczycieli poprzez stosowanie różnych sztywnych tabel i katalogów. Z punktu widzenia poszkodowanych deliktem (czynem niedozwolonym), bo to dla nich, a nie branży ubezpieczeniowej jest adresowane to świadczenie, zasadnym byłoby z jednej strony wprowadzenie pewnych minimów, które gwarantowałyby adekwatny do rozmiarów krzywdy poziom finansowy świadczenia - a z drugiej strony, pozostawienie sądowi swobody orzekania, co pozwoliłoby na ustalenie zadośćuczynienia odzwierciedlającego elementy powstałej krzywdy w indywidualnym, konkretnym przypadku. Oczywiście rozwiązania takie, w mojej ocenie, powinny być uzupełnione równolegle szeregiem prokonsumenckich regulacji, jak np. działaniem niezależnych od zainteresowanych komisji lekarskich nadzorowanych przez Państwo z udziałem wybitnych specjalistów odpowiadających rodzajowi uszczerbku, schorzenia, kontrolą sądową zawieranych ugód, a być może ze względu na najważniejszy charakter chronionych dóbr (życie i zdrowie ludzkie) przymusem adwokackim oraz wykorzystaniem mechanizmów antyinflacyjnych. Patrząc jednak z drugiej strony na praktykę sądową i likwidacyjną i notowane znaczące różnice w orzekanych przez sądy i przyznawanych przez ubezpieczycieli kwotach zadośćuczynień oraz w części przypadków - za sprawą zdecydowanie zbyt wysokich, graniczących z wyzyskiem, prowizji - nieuzasadnione bogacenie się kancelarii i doradców odszkodowawczych kosztem poszkodowanych,  idea taka wydaje się godna zainteresowania i stanowi płaszczyznę do podjęcia szerszej i głęboko merytorycznej dyskusji na ten temat głównie z udziałem przedstawicieli regulatora.

Odpowiedź na pytanie przygotował r.pr w BRU Aleksander Daszewski

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT