Będzie składka do ZUS z umów o dzieło ?

Zwiększa się grupa osób w rządzie Beaty Szydło, popierających pomysł  wprowadzenia "oskładkowania na ZUS" umów o dzieło - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 06.03.2017 r.). Jak przypomina gazeta,  wcześniej opowiedziała się za tym rozwiązaniem minister rodziny Elżbieta Rafalska, mówiąc  w  wywiadzie dla "DGP",  że "niepokoją  ją  sygnały dotyczące  prób obchodzenia  godzinnej 13-złotowej minimalnej stawki od umów-zleceń",  m.in poprzez zawierania z pracownikami umów o dzieło. Przy umowie o dzieło nie płaci się żadnych składek, a ze względu na  specyfikę umowy (nieokreślony czas pracy) nie można zastosować minimalnej stawki godzinowej - wyjaśnia. gazeta.  Według Rafalskiej - pisze dziennik - "skala stosowania umów o dzieło jest nie do zaakceptowania. I jeśli to zjawisko nie ustąpi,  ozusowanie  jest  wariantem realnym", zaś  "przegląd emerytalny przyjęty przez rząd w 2016 r. zakłada  taką  możliwość". Z kolei w opinii ministra Henryka Kowalczyka, szefa Stałego Komitetu Rady Ministrów,  "argumenty za  ozusowaniem  umów o dzieło są bardzo poważne. To ruch, który zmniejszy deficyt w ZUS i podwyższy składkę emerytalną osób, które w ten sposób się rozliczają". Minister Kowalczyk stwierdził w rozmowie z "DGP",  iż możliwe, że ostatecznie dojdzie do kompromisu. "W przeglądzie emerytalnym pojawiała się propozycja, by tego typu umowy obłożyć jedynie składką emerytalną i rentową. Inne mogą być kłopotliwe. Byłby np. kłopot z ustaleniem wysokości zasiłku chorobowego, gdyby osoba pracująca tylko w takich formach poszła na L4" - powiedział  H. Kowalczyk.
Jak zauważa gazeta, w rządzie jest też poważna opozycja wobec pomysłu ozusowania dzieła.  Pomysł oprotestowali wicepremierzy Jarosław Gowin i Piotr Gliński.  "Gowin reprezentuje środowisko naukowe, a Gliński – twórców kultury. W obu tych branżach umowy o dzieło są bardzo częste".

Obniżenie wieku emerytalnego   to niższa  podaż pracy

Już pod koniec roku  nie tylko przedsiębiorstwa, ale także urzędy publiczne  mogą mieć problemy z dostępnością pracowników - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 06.03.2017 r.). Dlaczego? Ponieważ  w  październiku 2017 r. wejdzie w życie ustawa obniżająca powszechny wiek emerytalny, przywracająca   60 lat  dla kobiet  i  65 lat mężczyzn. W   efekcie tych zmian w  IV kwartale br. można więc spodziewać się kumulacji nowych klientów  w  ZUS  - pisze  dziennik. I wyjaśnia, że   uprawnienia do świadczenia emerytalnego  uzyskają  nie tylko kobiety, które skończą wówczas  60 lat, ale także wszystkie panie w wieku między 60 a 61 lat i 8 miesięcy, czyli takie, które według obecnych zasad z przejściem na emeryturę musiałyby poczekać nawet do IV 2019 r.. Natomiast w przypadku mężczyzn chodzi o osoby w wieku między 65 lat a 66 lat i 8 miesięcy - pisze "Rz".

ZUS  przygotowuje się do zwiększonego napływu wniosków o emeryturę po 1 października  2017 r.
 
Jak  donosi "Interia.pl" (www.interia.pl z 09.03.2017 r.), powołując się na wywiad  dla  PAP  udzielony  przez prof. Gertrudę Uścińską,  prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych,   ZUS   w 2017 r.  może otrzymać nawet  550 tys. wniosków o emeryturę,  z czego ponad 300 tys. ma trafić  do Zakładu  po obniżeniu wieku emerytalnego.  Prof. Uścińska zamierza  jednak przekonywać przyszłych emerytów,  aby odłożyli decyzję o skorzystaniu ze swojego prawa i przeszli na emeryturę później, „jeżeli jest praca i zdrowie pozwala im na kontynuowanie zatrudnienia”. W historii ZUS jest to „pierwsza taka sytuacja, żeby obsłużyć taką liczbę wniosków w jednym roku" - powiedziała szefowa ZUS. Według prof. Uścińskiej, przygotowania ZUS  do tego wyzwania już trwają. I tak, w ostatnim kwartale 2017 r.  mają  wydłużyć  się  godziny pracy placówek ZUS  oraz ma  zwiększyć się obsada sal obsługi klienta - podaje portal.  Pierwsze wnioski będzie można  złożyć już we wrześniu - 30 dni przed zmianą wieku emerytalnego.  Ponadto,  w  zakładzie trwa już analiza i - jeżeli to konieczne - porządkowanie kont osób, które nabędą prawo emerytalne w związku z nowelizacją ustawy.  "Obecnie przygotowujemy wytyczne i interpretacje nowych przepisów dla naszych oddziałów w całym kraju. Wkrótce rozpoczynamy szkolenia pracowników".
Prezes Uścińska przypomina w "Interia.pl", że ZUS  standardowo w ostatnich latach wydawał  około  200 tys. decyzji o przyznaniu emerytury. W br. miało to być około 220 tys.- 240 tys. decyzji. ZUS  szacuje, iż  "jednak w związku z wejściem w życie ustawy obniżającej wiek emerytalny (...) dodatkowo o emeryturę może wystąpić ok. 331 tys. osób".  Te dodatkowe 330 tys. wniosków może trafić tylko od 1 października 2017 r. do końca grudnia 2017 r.
"Musimy być przygotowani, że dokumenty złożą wszyscy uprawnieni. Zgodnie z obecną tendencją w Polsce, ok. 83 proc. osób, które  uzyskują  prawa   emerytalne  składa  od  razu  wniosek  o świadczenie, natomiast ok. 11 proc. z nich składa wniosek w ciągu roku od nabycia uprawnień. Jedynie ok. 6 proc. osób decyduje się odłożyć tę decyzję na dłużej niż rok" - twierdzi  w wywiadzie prof. Uścińska. I podkreśla, że od  czerwca  br.  w salach obsługi klientów funkcjonować będą doradcy emerytalni. Ich zadaniem będzie pomoc w podjęciu decyzji, kiedy przejść na emeryturę. "Wyjaśnią, podpowiedzą, przedstawią stan naszego konta emerytalnego w ZUS i obliczenia, co nam da  finansowo dłuższa aktywność zawodowa.
W systemach informatycznych  ZUS są już   wyodrębnieni   wszyscy  klienci, którzy między 1 października a 31 grudnia br. będą mogli przejść na emeryturę.

Polacy dobrze oceniają pomysł prywatyzacji pieniędzy zgromadzonych w  OFE 

Zmiany w systemie emerytalnym, zapowiedziane przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego, wchodzą w etap konkretnych rozwiązań  - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 09.03.2017 r.). Według gazety,  Ministerstwo Rozwoju pracuje już  nad szczegółami zmian w kapitałowej części systemu emerytalnego, czyli w  Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE), które mają zachęcać Polaków do długoterminowego oszczędzania. Niedługo projekty ustaw mają trafić  na ścieżkę legislacyjną - pisze dziennik.  Równocześnie trwają prace nad projektem ustawy o powstaniu i funkcjonowaniu pracowniczych planów kapitałowych (PPK).  Działania te mają na celu umożliwienie Polakom jak najszersze uczestniczenie w programach długoterminowego oszczędzania  (celem jest  objęcie wszystkich pracowników uczestnictwem w PPK, przy zachowaniu prawa do rezygnacji z programu przez pewien czas). Jak  powiedział „Rz" Marcin Zieleniecki, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, "kierunek zmian został zarysowany w „Przeglądzie emerytalnym" oraz Programie Budowy Kapitału, na szczegóły trzeba jeszcze poczekać".
 Z badań przeprowadzonych przez CBOS na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), na które powołuje się „Rzeczpospolita" wynika  zaś, że   ponad dwie trzecie Polaków dobrze ocenia pomysł prywatyzacji pieniędzy zgromadzonych w  OFE,  a  ponad połowa popiera dopłacanie przez pracodawców do tego, co pracownicy będą odkładać na emeryturę. Z kolei przeniesienie wszystkich  pieniędzy z OFE do  ZUS jest   opcją  dobrą   dla tylko co ósmego z przyszłych emerytów.  Dwie trzecie oszczędzających na emeryturę  woli je przelać do prywatnych funduszy inwestycyjnych.
Gazeta podkreśla, iż  z  chwilą przeniesienia  aktywów z rachunków OFE na konta w III filarze zatrzymany zostanie mechanizm „suwaka" (czyli stopniowego przenoszenia pieniędzy do ZUS), ponieważ aktywa zgromadzone na tych kontach zyskają status środków prywatnych.
Zdaniem  Roberta Garnczarka,  prezesa Axa PTE,  "największą korzyścią systemową może się okazać utworzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych, które trafnie odpowiadają na rosnące potrzeby emerytalne Polaków w kontekście pogarszającej się sytuacji demograficznej i zmarginalizowania roli OFE. Dodatkowym czynnikiem może być zasadniczy bardzo pozytywny impuls dla giełdy i całego rynku kapitałowego".
Dziennik przypomina, iż  celem reformy  jest   przekazanie 75 proc. oszczędności zgromadzonych w OFE na prywatne trzeciofilarowe konta emerytalne Polaków,  tak,.  aby "mieli pewność, że pieniądze te zostaną w przyszłości przeznaczone na ich emerytury". Równocześnie nastąpi przekształcenie powszechnych towarzystw emerytalnych  w  towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Pozostałe 25 proc. zgromadzonych pieniędzy zostanie zapisane na indywidualnych kontach przyszłych emerytów w ZUS  i  trafi na Fundusz Rezerwy Demograficznej (FRD).

Za   kilka   lat  w Polsce lat średnia  renta będzie wyższa niż średnia emerytura ?

Zdaniem  "Gazety Wyborczej"(Nr z 02.03.2017 r.),  po obniżeniu wieku emerytalnego dojdzie do paradoksu niespotykanego w całej Europie. Polski rencista będzie dostawał więcej pieniędzy niż emeryt. W opinii  Bohdana Wyżnikiewicza  z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, "wielu  osobom nie będzie się opłacało dłużej pracować, ludzie będą kombinować i masowo uciekać na rentę". Albowiem   od 2009 r. emerytura zależy od wysokości odłożonych  składek,  podczas kiedy "wcześniej składki nie miały wielkiego znaczenia, a do emerytur dopłacał budżet państwa" - pisze dziennik.  Podobnie miało być z rentami, gdyż  przy ich wyliczaniu także  miały decydować zgromadzone składki. Tyle,  że z reformy rent, w przeciwieństwie do reformy emerytur, nic nie wyszło, ponieważ pod koniec 2008 r. ustawę  zawetował  prezydent Lech Kaczyński - informuje "Wyborcza". Gazeta podkreśla, iż  brak tej reformy będzie skutkować  tym, że  renty będą wyższe od emerytur. I w  przypadku niektórych Polaków ma stać  się tak już za kilka lat, ponieważ z  każdym kolejnym rokiem wygasają  "dobrodziejstwa starego systemu emerytalnego". Teraz Polakom do emerytury doliczany jest kapitał   wypłacany  z budżetu państwa za lata pracy przed 1999 r., kiedy nie było jeszcze kont emerytalnych  i  nie wiadomo było, ile każdemu rodakowi przekazać oszczędności emerytalnych - podaje "GW". Dziennik  ostrzega, że  jeśli jednak ktoś "przed 1999 r. nie pracował albo pracował krótko, np. dziesięć lat, nie dostanie żadnej premii albo dostanie ją bardzo niewielką". Przyczyni się do tego także obniżenie wieku emerytalnego. "Jeśli więc ktoś w obniżonym wieku odejdzie z pracy (...) i dodatkowo będzie miał niewielki kapitał początkowy, dostanie niższe świadczenie niż rencista" - mówi  w  dzienniku  Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. W jego opinii,  "na  początku emerytów biedniejszych od rencistów będzie niewielu, jednak z każdym kolejnym rokiem będzie ich przybywać, aż dojdzie do sytuacji, że średnia wypłacana renta w Polsce będzie wyższa o kilkaset złotych od średniej emerytury".
Zdaniem  Jeremiego  Mordasewicza, członka rady nadzorczej ZUS i przedstawiciela Konfederacji Lewiatan,   jeśli "nie zreformujemy rent i emerytura będzie stanowiła np. 40 proc. pensji, a renta – 50 proc., to ludzie będą próbować masowo odchodzić na renty i liczba rencistów znów się zwiększy" - podaje "Wyborcza".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT