Boom na "wcześniejsze" emerytury się skończy ?

Według ZUS,  w Polsce bardzo szybko rośnie atrakcyjność wypłat pełniących funkcję wcześniejszej emerytury. Podobnie  rośnie liczba  Polaków niezainteresowanych dłuższą pracą - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 23.01.2017 r.).Według gazety, dla osób w wieku przedemerytalnym obecnie  dostępne są cztery świadczenia mogące pełnić funkcję wcześniejszej emerytury.  Trzy z nich zostały wprowadzone w wyniku likwidacji wcześniejszych emerytur  lub  wydłużenia wieku emerytalnego: emerytury częściowe, pomostowe i nauczycielskie świadczenia  kompensacyjne (kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby osób, które je pobierają). Z kolei czwarty rodzaj "wcześniejszej emerytury" to  świadczenia przedemerytalne,  wprowadzone w 2004 r., z których korzysta  najwięcej osób. "DGP" podaje, iż w ub.r.  największym hitem okazały się emerytury częściowe, które zaistniały "na wniosek prezydenta Bronisława Komorowskiego jako działanie osłonowe przy wydłużaniu wieku emerytalnego". Dziś mogą z niego korzystać tylko mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat, dla kobiet był przewidziany wiek 62 lata. Z kolei  w ciągu roku  liczba osób   pobierających emerytury  pomostowe  zwiększyła się o ponad 4 tys. Ponadto, od   listopada 2016 r. nastąpił o blisko 50 proc. wzrost  liczby pedagogów korzystających z nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych. Jednak wzrost  ilości  wypłacanych  świadczeń przedemerytalnych  był  w 2016 r. symboliczny i  wyniósł niespełna procent. W opinii dziennika to  nie dziwi,  z  uwagi na wysokość tych  wypłat. "W 2016 r. sięgała ona nieco ponad tysiąc zł, podczas gdy pozostałe formy zastępujące wcześniejsze emerytury dawały średnio dwa razy wyższy dochód.  Świadczenie nauczycielskie wyniosło przeciętnie 2,1 tys. zł. Minimalnie niższa była przeciętna emerytura częściowa, a pomostowa dawała 2,4 tys. zł" - informuje "DGP". W opinii dziennika, znaczny wzrost liczby takich zamienników wcześniejszej emerytury to efekt niezgody części Polaków na  wydłużenie wieku emerytalnego. Ponadto, część osób szuka pewnego materialnego zabezpieczenia, zanim otrzyma emeryturę., ponieważ  Ci,  którzy  stracą zatrudnienie w wieku przedemerytalnym, mają kłopoty ze znalezieniem nowego zajęcia.  Przy tym osoby, które świadczenia wzięły wcześniej, z powodu podniesionej granicy wieku pobierają je dłużej.  Zdaniem ekonomisty  Macieja Bukowskiego dochodzi tu  jeszcze efekt demograficzny, gdyż  prawa do wypłat   zyskują  "wyżowe roczniki z lat 50."  Wiesława Taranowska z OPZZ  zauważa, iż  na  wcześniejsze świadczenia mogą  zdecydować się osoby obawiające  zwolnień z pracy  np.  z  powodu   planowanych  i  wdrażanych  zmian  w sektorze publicznym, np. reformy edukacji.
Gazeta prognozuje, iż   ponowne obniżenie wieku emerytalnego, które zacznie obowiązywać  od października  2017 r.  prawdopodobnie  zatrzyma  wzrost  wykorzystywania  różnego  rodzaju świadczeń  przedemerytalnych. Do  takiego układu mogą zachęcać również pracodawcy, którym połączenie "praca plus emerytura" również może się opłacać.

Podwyżka składek na ZUS dla przedsiębiorców

Od 10 lutego br. przedsiębiorcy zapłacą większą składkę na  ZUS  -  donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 26.01.2017 r.). Proporcjonalnie największa  (o ok. 8 proc.)  będzie podwyżka dla osób prowadzących działalność na preferencyjnych warunkach - mówi Łukasz Kozłowski, ekspert pracodawców RP, członek  Rady Nadzorczej   ZUS.  Według Kozłowskiego, dla osób rozpoczynających działalność ta kwota wyniesie ok. 478 zł - informuje dziennik. Także  osoby opłacające składkę w pełnym wymiarze  odczują podwyżkę. "Wcześniej płacili ok. 1120 zł, teraz to będzie ok. 1170 zł. Zbliżamy się do bariery 1200 zł" - informuje ekspert i  podkreśla, że  składka na  ZUS stanowi duże obciążenie dla tych, którzy prowadzą działalność na małą skalę - podaje gazeta. Przy tym kwota składki  - w opinii Kozłowskiego - " nie jest w żaden sposób powiązana z kwotą dochodu, którą przedsiębiorca faktycznie uzyskuje". Ł. Kozłowski uważa, iż  racjonalność systemu jest ograniczona. Dlaczego ? Ponieważ "składka preferencyjna zależna jest od płacy minimalnej, zaś  składka normalna od średniej płacy w gospodarce" - pisze "Rz". To "mocno utrudnia start, ponieważ składka nie jest powiązana z realnym wynikiem prowadzonego biznesu. Jest kosztem stałym, który blokuje na starcie "– podkreśla ekspert. Jego zdaniem,  przy obecnych relacjach demograficznych i przy utrzymaniu obecnego poziomu składki nie jest możliwe zapewnienie emerytur w wysokości, która byłaby satysfakcjonująca. " Polegając wyłącznie na podstawowej składce emerytalnej, osoby urodzone już w latach 1970-80, muszą się liczyć z tym, że ich emerytura będzie wynosić ok. 30 proc. ostatniej pensji" -  twierdzi  Kozłowski. I przyznaje, że   ZUS  jest zaangażowany w prace nad opracowaniami  rozwiązań systemowych. " Natomiast inicjatywa leży po stronie rządu i wszelkie rozwiązania będą projektem rządowym".

Polski emeryt inwestuje za granicą

W portfelach otwartych   funduszy  emerytalnych   (OFE) znajdują się  obecnie akcje ponad 300 różnych spółek notowanych za granicą - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 23.01.2017 r.).  Wśród  nich przeważają przedsiębiorstwa z  Niemiec, Austrii, Czech czy  Węgier. Według  Wojciecha Kiermasza z Analizy  Online, "ponad 2 mld zł ulokowanych jest w spółkach z siedzibami u naszego zachodniego sąsiada. (...) przede wszystkim znane marki z sektora motoryzacyjnego: Daimler, BMW, Volkswagen".  Wycena pakietów akcji każdej z nich w portfelach OFE przekraczała 100 mln zł - informuje dziennik. Ponadto, prawie 1,5 mld zł na koniec 2016 r. w  portfelach OFE były warte walory spółek austriackich, w tym  Erste Group Bank (akcje w posiadaniu 11 OFE warte ponad 864 mln zł).  A to "czyni  Erste najpopularniejszą spółką zagraniczną w portfelach OFE" – twierdzi  Kiermasz. Ekspert podkreśla, iż akcje  banków są atrakcyjne dla zarządzających. W portfelach OFE znajdują się  więc walory Bank of America, Deutsche Bank, Commerzbank, Raiffeisen Bank International czy Komercni Banka. Zarządzający dwóch OFE ulokowali łącznie ponad 100 mln zł również w akcjach holdingu legendarnego inwestora Warrena Buffetta – Berkshire Hathaway.  W portfelach OFE pojawiają się też inne północnoamerykańskie spółki, m.in. BlackBerry, Walt Disney czy  Chevron.
"Rz" szacuje, iż  spośród wszystkich OFE największy udział akcji zagranicznych w portfelu na koniec 2016 r. miał Aegon. "Razem z zagranicznymi spółkami notowanymi na GPW było to 18 proc., a biorąc pod uwagę jedynie te notowane za granicą – 13,7 proc. Poza tym ponad 10-proc. udział utrzymywał tylko OFE PZU Złota Jesień".
W opinii specjalistów rynku kapitałowego, kupno akcji wielkich i bardzo płynnych spółek  z różnych części świata częściowo uniezależnia przyszłych emerytów od koniunktury na GPW. W  ich opinii - pisze gazeta -   inwestowanie części pieniędzy emerytów poza Polską jest  dobrym krokiem. Albowiem w ten sposób zarządzający OFE dywersyfikują ryzyko, co ma znaczenie  po przeniesieniu 150 mld zł w obligacjach do  ZUS.

Polak z  krótszym   stażem  emerytalnym, ale z wypracowaną większą ilością  godzin  niż przeciętny Europejczyk

Polacy, pracując stosunkowo krótko,  jeśli chodzi o lata, pracują bardzo dużo w wymiarze godzinowym. Na emeryturę przechodzimy prawie 6 lat wcześniej niż Niemcy - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.01.2017 r.). I tak, zatrudniony w  Niemczech,  pracując 5,6 roku dłużej, wyrabia o ponad 9 tys. godzin  mniej od Polaka. Natomiast  w  godzinach pracują od nas więcej tylko Szwedzi (prawie 41 lat stażu, emerytura w  wieku lat 70) oraz Brytyjczycy. Z  kolei w Holandii standardem jest czterodniowy tydzień pracy, a  Szwedzi planują wprowadzenie sześciogodzinnego dnia roboczego, by zmniejszyć dzienne obciążenie pracą  - pisze gazeta. Według "DGP", Czech pracuje o 2,5 roku dłużej, aby wypracować taką samą liczbę godzin co Polak. Z kolei  przechodzący na emeryturę Węgier ma 30,8 roku pracy za sobą (pracował 1883 godzin rocznie -  łącznie  58 tys. godzin, o prawie 3 tys. mniej niż  Polak ). "To zestawienie pokazuje, że dłuższa praca w krajach, na które nasi ekonomiści lubią się powoływać, zwykle oznacza o wiele mniejsze obciążenie godzinowe w wymiarze rocznym. (...)  pracownik nie jest w stanie wytrwać w pełnej aktywności zawodowej do 67. czy 70. roku życia" - twierdzi dziennik. I podkreśla, iż problemem  w Polsce jest brak  pracy  dla ludzi w wieku 55+, a zwłaszcza dla kobiet.   Według  "DGP", który powołuje się na  Konrada Turka, jednego  z autorów raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Polski rynek pracy – wyzwania i kierunki działań”,  kobieta po skończeniu 55. roku życia, jeśli zostanie zwolniona, "już żadnej pracy nie znajdzie. Chyba że na czarno, chyba że prostą (może sprzątać, nawet jeśli skończyła trzy fakultety)". Ponadto, w opinii K. Turka, firmy nie chcą zatrudniać osób w wieku okołoemerytalnym. Polityki zarządzania wiekiem (age management) nie prowadzi 3/4 rodzimych firm  W naszym kraju brakuje rąk do pracy, ale młodych. Prof. Jerzy Hausner, zwolennik późniejszego wieku emerytalnego twierdzi, iż  „ci, którzy nie weszli do struktur zarządczych, są skazani na zredukowanie”.  Hausner przekonuje, że biznes musi zmienić nastawienie do osób starszych. "Dlatego lepiej byłoby najpierw odpowiedzieć na fundamentalne pytanie, kto zatrudni ludzi w wieku 50+, a dopiero potem gardłować za podniesieniem wieku emerytalnego" - zauważa "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT