Budowa efektywnego systemu emerytalnego wymaga trwałości przyjętych rozwiązań

Los otwartych funduszy emerytalnych świadczy o tym, że system emerytalny w formie pracowniczych programów kapitałowych powinien być budowany pod nadzorem instytucji państwa, ale na wyraźnym gruncie prywatnej własności uczestników – twierdzi w "Rzeczpospolitej"(Nr z 24.05.2018 r.) Adrian Prusik, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Wojewódka i Wspólnicy. Jego zdaniem, zbudowanie prawdziwego kapitałowego systemu emerytalnego jest to zadaniem długoterminowym,  wymagającym  trwałości przyjętych rozwiązań. Tymczasem "lekcja płynąca z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) pokazuje, że powinien on być skonstruowany w sposób zabezpieczający jego trwałość także w czasach gospodarczego kryzysu lub dekoniunktury" - pisze w gazecie  mec. Prusik. Dlatego też podstawowym zadaniem jest  odbudowanie społecznego zaufania  - podkreśla ekspert - a tego nie da się zrobić bez zbudowania konsensusu wszystkich zainteresowanych wobec proponowanych reform.
Albowiem z  danych OECD wynika, iż  Polska jest jednym z najszybciej starzejących się krajów w Europie - podaje "Rz". Tak więc   upowszechnienie III filara emerytalnego  jest  obecnie jedyną realną szansą  na odbudowę kapitałowej części systemu emerytalnego oraz  wypełnienie próżni po wydrenowanych OFE. Niestety,  od 2013 r., w sytuacji wycofania się z II filara emerytalnego  i rozpoczęcia dekompozycji OFE,  przyszłość systemu emerytalnego  w  Polsce  nie napawa optymizmem - donosi  dziennik. `   

W  czerwcu  nie   składaj  wniosku  o  emeryturę,  gdyż  stracisz

Tysiące Polaków, którzy do ZUS  składają  w czerwcu rok w rok wniosek o przyznanie świadczenia  emerytalnego,  tracą na tym  nawet kilkaset zł  i  to  nie ze swojej winy - ostrzega "Gazeta Wyborcza" (Nr z 19.05. 2018 r.). W tym roku sytuacja się powtórzy, ponieważ  po dziś dzień w tej kwestii  nie zmieniły się przepisy  prawa.  Osobom, które  odejdą  na emeryturę w czerwcu,  ZUS przyzna więc nawet o 10 proc.  niższe świadczenie  niż tym,  którzy zrobią  to w dowolnym, innym niż czerwiec,   miesiącu roku - pisze dziennik. Otóż cały problem leży   w  waloryzacji składek - twierdzi gazeta - "za sprawą ustawy emerytalnej, która zakłada, że każdy z nas, kto przejdzie na świadczenie od stycznia do maja albo od lipca do grudnia ma waloryzowane konto ze składkami emerytalnymi rocznie i kwartalnie. Dzięki temu zyskuje podwójnie". Tymczasem osoba, która  odchodzi z pracy w czerwcu,  ma tylko waloryzację roczną, bez kwartalnej.
"GW" przypomina, iż  każdy Polak co miesiąc odkłada na świadczenie emerytalne  19,52 proc.  swojej pensji. Środki te są odnotowywane  na jego  indywidualnym koncie  emerytalnym. Aby jednak odkładane przez lata na emeryturę pieniądze  nie traciły na wartości, są one  waloryzowane. Dlatego też, im jest ich  większa waloryzacja, tym wyższa  późniejsza  emerytura – podkreśla gazeta.

Fundusz Pracy zapleczem finansowym dla budżetu ?
 
Głośnym  pomysłem rządu dotyczącym wsparcia niepełnosprawnych jest  przekazanie na ten cel części składki  z Funduszu Pracy ( 0,15 pkt proc.). Ma to zapewnić wpływy rzędu 650 mln zł rocznie  - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 21.05.2018 r.). Fundusz ten ma także finansować jednorazowe opłaty powitalne (250 zł na ubezpieczonego) w programie pracowniczych planów kapitałowych  (PPK) – szacuje się to w sumie na  około 2 mld zł. W ten sposób fundusz, który powstał, aby wspierać walkę z bezrobociem i aktywizować ludzi do pracy, staje  się także rezerwą dla budżetu - pisze dziennik. "DGP" przypomina,  iż  Fundusz Pracy  tworzą odprowadzane przez pracodawców składki (2,45 proc. podstawy, od której oblicza się również składki na ZUS). Głównym celem funduszu jest finansowanie walki z bezrobociem, gromadzenie pieniędzy na zasiłki dla bezrobotnych, prace interwencyjne, roboty publiczne, szkolenie i przekwalifikowanie bezrobotnych oraz rozwój pośrednictwa zawodowego.
Pomysł rządu nie podoba się  opozycji.  Zdaniem  posłanki PO, Izabeli Mrzygłockiej, "może wykorzystując dobrą sytuację na rynku pracy i w Funduszu Pracy,  rząd zająłby się ubezpieczeniem od  bezrobocia" – podaje gazeta. Z kolei w opinii dr Agnieszki Dudzińskiej  z Instytutu Studiów Politycznych PAN,  Fundusz Pracy "to nie jest ubezpieczenie od niepełnosprawności, bo to oznaczałoby konieczność utworzenia państwowego funduszu celowego".  A. Dudzińska uważa, iż wsparcie niepełnosprawnych wymaga dużo dalej idących zmian. "Gdyby rząd chciał uporządkować sytuację, powinien pieniądze Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, które płyną do NFZ na wyroby medyczne, przeznaczyć na stworzenie funduszu aktywizacji zawodowej. Powinien powstać też fundusz integracji społecznej.  Do NFZ należałoby wówczas finansowanie rehabilitacji i wyrobów medycznych"- informuje "DGP". Zdaniem ekspertki,  rząd zapewne  nie wykona takiego ruchu do końca kadencji, bo nie będzie politycznej zgody na wprowadzenie nowej powszechnej składki. Natomiast  Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP twierdzi, że pomysł  rządu to  "kontynuacja rabunkowej polityki wobec Funduszu Pracy, która polega na dokładaniu mu kolejnych zadań poza tymi, dla których został stworzony".
Dyskusje o ubezpieczeniu od ryzyka niesamodzielności trwają od wielu lat - przypomina dziennik.

Rząd  rozważa   zmianę zasad  waloryzacji  świadczeń  emerytalno-rentowych

Rząd zapowiedział zmiany w waloryzacji emerytur i rent.  Jedna z propozycji zmian zakłada wprowadzenie waloryzacji procentowo-kwotowej, natomiast  druga - donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 19.05.2018 r.) -  waloryzację wszystkich emerytur o wskaźnik inflacji, a tych najniższych, dodatkowo o realny wzrost płac.
Dziennik przypomina, iż obecnie emerytury i renty co roku rosną o ustalony procent, na który składa się  wskaźnik inflacji plus 20 proc. realnego wzrostu płac ( w 2018 r. wszystkie świadczenia wzrosły o 2,98 proc.). Wzrost świadczenia zależy więc  od jego wysokości. Tak więc  najbiedniejsi otrzymują podwyżkę groszową, za to najbogatsi dostają całkiem sporą kwotę. Takie zasady powodują, że z każdym rokiem różnica między najbiedniejszymi a najbogatszymi się powiększa – zauważa "Wyborcza".  Tymczasem  premier Mateusz Morawiecki zapowiedział zmianę zasad waloryzacji, tak,  aby  dla tych osób, które mają niższe emerytury, waloryzacja była wyższa w złotówkach  niż liczona procentowo. I tak, według jednej z  propozycji  zamiast waloryzacji procentowej ma być  waloryzacja procentowo-kwotowa (rząd ma z góry ustalać, że osoby najbiedniejsze  dostaną stałą kwotę podwyżki). Dzięki temu nie będzie waloryzacji o kilkanaście zł dla tych emerytów czy rencistów, którzy dostają świadczenie minimalne. Natomiast dla  świadczeniobiorców o wyższych emeryturach czy rentach  waloryzacja ma pozostać na obecnych zasadach. Jak przypomina "GW",  "podobne zasady waloryzacji procentowo-kwotowej obowiązywały w 2015 r. (...). Wtedy wynosiła ona 0,68 proc., ale wszyscy mający niewielkie świadczenie dostali podwyżkę w wysokości 36 zł brutto". Natomiast drugim  rozważanym przez rząd wariantem  waloryzacji  jest  pomysł, aby waloryzować wszystkie emerytury i renty o inflację, zaś świadczenia najbiedniejszych – o inflację i o realny wzrost płac.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT