Coraz więcej świadczeń poniżej gwarantowanego poziomu

W ostatnich pięciu latach liczba seniorów z minimalnymi świadczeniami z ZUS spadła o 44 tys. - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.07.2016 r.) .Według gazety,  coraz więcej osób otrzymuje wypłaty poniżej gwarantowanego teoretycznie poziomu 880 zł.  Od   2011 r. liczba świadczeń niższych od  minimalnych wzrosła z 23 tys. do ponad 76 tys. (wzrost ponad  200 proc.).  Do grona emerytów dołączają  już osoby, które objął nowy, wprowadzony pod koniec lat 90. system emerytalny - pisze dziennik.. "W nim zaś rośnie grupa tych, którzy ani nie odłożyli odpowiedniej sumy, ani nie mają odpowiedniego stażu pracy, by uzyskać minimalne świadczenie (dziś to ok. 880 zł miesięcznie) - .zauważa  DGP". Jest to  efekt wprowadzonej w 1999 r. zasady, że z każdej wpłaconej składki musi być po osiągnięciu wieku emerytalnego wyliczone świadczenie. I to bez względu na staż pracy. Dziennik podaje, powołując się na    Aleksandrę Wiktorow, Rzecznika Finansowego  i  byłą prezes ZUS, iż "dzieje się tak, nawet jeśli ktoś wpłacił jedną czy dwie składki. Stąd biorą się emerytury po 24 grosze". Między 2012 a 2014 r. liczba świadczeń poniżej minimalnego rosła o 12–13 tys. rocznie, zaś w ub.r.  przyrost przekroczył już 15 tys.
W opinii gazety,  "rosnąca liczba emerytur jeszcze niższych niż te minimalne jest kolejnym argumentem  za  nieobniżaniem wieku przejścia w stan spoczynku". "DGP" prognozuje, iż w br.  "zapewne osób pobierających świadczenia mniejsze od minimalnego będzie już więcej niż tych, którzy dostają emeryturę minimalną (bez dodatków)”.
 Problem biednej starości dotyczy przede wszystkim kobiet, które  stanowią przeważającą większość emerytów, którym ZUS wypłaca emerytury niższe od minimalnej. Najczęściej  pracujące przez lata na umowy o dzieło, od których nie jest odprowadzana składka,   nie były w stanie wypracować odpowiedniego stażu pracy -  podkreśla "DGP". Zdaniem   Aleksandry Wiktorow, Rzecznik Finansowego i byłej prezes ZUS,  "ZUS powinien przeprowadzić dokładne rozeznanie, kim są te osoby i z jakich powodów ich świadczenia są tak niskie. Jeśli ktoś pracował miesiąc, rok czy nawet pięć lat, to pojawia się pytanie, czy dopłacać mu do minimalnej emerytury. Chyba nie". W opinii RF,  "badanie, czy pracodawcy płacą składki od wszystkich umów, powinno być priorytetem Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Za omijanie prawa powinno się srogo karać. Był moment, gdy powszechne było nakłanianie pracowników do samozatrudnienia. Tak pracowali ludzie na budowach, a nawet nauczyciele. Ale udało się to zjawisko ograniczyć (...). PIP ma już w tym roku zacząć bacznie się przyglądać oskładkowaniu umów".
Zwiększeniu opłacania składek ma służyć także wprowadzenie jednolitej daniny - od wszystkich typów umów ma być odprowadzana składka emerytalna -  co rząd planuje od 2018 r.

Oszczędzanie w ZUS bardziej  korzystne niż odkładanie w OFE


Wyniki inwestycyjne otwartych  funduszy emerytalnych (OFE) są słabsze niż tempo, w jakim  w ZUS waloryzowane są  pieniądze ubezpieczonych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 11.07.2016 r.).   Jednocześnie OFE należą do najefektywniej działających funduszy na naszym rynku – podkreśla  gazeta, przypominając, iż  na  pozostanie w OFE zdecydowało się 2,5 mln ubezpieczonych. Do 31 lipca br., ubezpieczeni mają szansę, aby całkowicie wycofać się z OFE, albo wrócić do funduszy.  Można  też  pozostać przy  wcześniejszym wyborze. Kolejne okienko transferowe ma otworzyć  się za cztery lata - pisze "DGP". Tyle, iż według wypowiedzi ministra Mateusza Morawieckiego, "z końcem  2017 r. OFE znikną z rynku i po przekształceniu w fundusze akcji staną się częścią dobrowolnego III filaru systemu emerytalnego" - podaje dziennik. W opinii gazety, można  więc przyjąć, "że w takim scenariuszu całość składki odprowadzana w ramach II filaru będzie trafiała do ZUS, bez  możliwości wyboru ze strony ubezpieczonego".
"DGP" podaje, iż w ciągu ostatnich   czterech lat wartość środków gromadzonych na subkoncie w ZUS rosła każdego roku przeciętnie o 5,1 proc., natomiast w przypadku OFE analogiczny wskaźnik wyniósł 3,1 proc. "Oznacza to, że z punktu widzenia wysokości przyszłej emerytury trzymanie pieniędzy na subkoncie w ZUS było dotychczas korzystniejsze niż w funduszach emerytalnych' - pisze gazeta.  Z kolei z szacunków  Analizy Online wynika, że od rozpoczęcia działalności inwestycyjnej OFE w sierpniu 1999 r. do końca maja 2016 r. fundusze  zarabiały każdego roku średnio 4,65 proc. I gdyby wartość emerytalnych oszczędności w tym czasie  pomnażana była zgodnie z zasadami waloryzacji obowiązującymi na subkoncie, to średnie roczne tempo wzrostu wyniosłoby 8 proc. - informuje dziennik. I dodaje, że gdyby "odjąć koszty opłat manipulacyjnych pobieranych przez zarządzające OFE towarzystwa emerytalne w momencie księgowania pieniędzy w funduszach, które w pierwszych latach funkcjonowania OFE sięgały 10 proc. (...), to stopa zwrotu z inwestycji w OFE rośnie do 5,3 proc. rocznie". A więc  znacznie poniżej wyniku osiąganego przez ZUS. Ten  zaś  "wygrywa ze względu na wyznaczenie minimalnej stopy waloryzacji na poziomie zero, bez względu na gospodarczą koniunkturę i stopy zwrotu z instrumentów finansowych" w przeciwieństwie do OFE, których zyski zależą w dużej mierze od  kursu  akcji na giełdzie.

Prezes ZUS:  potrzeba na nowo  określić,  jak Polacy mają płacić składki na przyszłe emerytury"

Rola  ZUS jest na trwałe wpisana w polski system emerytalny i  w system ubezpieczeń społecznych - twierdzi w rozmowie z "Rzeczpospolitą"(Nr z 11.07.2016 r.) prof. Gertruda Uścińska. W jej opinii, taka  "instytucja jest niezbędna do zbierania składek czy obliczania i wypłacania świadczeń i nie ma podstaw sądzić, że w najbliższych kilkunastu czy kilkudziesięciu latach powszechny system emerytalny, a w nim ZUS, przestaną funkcjonować". Według szefowej ZUS,   plan M. Morawieckiego, zakładający przeniesienie środków z OFE na pracownicze plany kapitałowe stanowi  m.in. "odpowiedź na wyzwania demograficzne związane z wydłużającym się życiem Polaków i starzeniem się społeczeństwa". Stąd potrzeba  dywersyfikacji źródeł wypłaty świadczeń emerytalnych w przyszłości. A według prognoz,  "bez najmniejszych wątpliwości emerytury wypłacane z systemu powszechnego będą coraz niższe. W perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat w niektórych przypadkach mogą wynosić w granicach 30 proc. ostatniego wynagrodzenia osoby ubezpieczonej. Czasem nawet mniej"  - powiedziała gazecie prezes ZUS.  Prof. Uścińska  nie widzi przy tym żadnych przeszkód, aby wszystkie  osoby, bez względu na podstawę prawną ich zatrudnienia (w tym przeszło 2–3 mln osób na zleceniach czy prowadzących działalność gospodarczą.), mogły skorzystać z  nowych możliwości dodatkowego oszczędzania na przyszłość, jaką mają być pracownicze plany kapitałowe. "Wymagałoby to jednak zmiany podejścia w sprawie płacenia składek na ubezpieczenia społeczne w ZUS czy dodatkowych na III filar" - uważa prof. Uścińska.  W jej opinii - podaje dziennik -   należy również "podjąć się zmian w prawie, aby wzmocnić przezorność obywateli i wręcz wpisać taki obowiązek do przepisów. Jak na razie w Polsce III filar, czyli dodatkowe możliwości oszczędzania w pracowniczych programach emerytalnych IKE czy IKZE, nie rozwinął się tak jak w innych państwach, które wprowadziły podobne rozwiązania. W Wielkiej Brytanii np. pracodawca, który nie stworzył pracowniczych programów emerytalnych, płacił dodatkowe kontrybucje na rzecz państwa". Prezes ZUS uważa, iż  potrzeba na nowo  określić, jak Polacy mają płacić składki na przyszłe emerytury.
"Liczne  zwolnienia i wyjątki od obowiązku płacenia składek powodują tylko niepotrzebne zamieszanie. Wprowadzenie powszechnego obowiązku odprowadzania składek od ustalonych tytułów do ubezpieczenia można by np. zrekompensować górnym pułapem przychodu, powyżej którego nie trzeba by płacić na ubezpieczenia społeczne. Mogłoby to zmierzać także do wprowadzenia górnego pułapu wypłacanych świadczeń' - mówi prof. Uścińska w "Rzeczpospolitej". . Można także wprowadzić dolny pułap przychodu, poniżej którego nie trzeba by płacić składek. Tak jak np. w Niemczech, gdzie wynagrodzenie poniżej 450 euro uzyskiwane w niektórych sektorach nie rodzi takiego obowiązku.  Trzeba też dokonać  przeglądu  przychodów, które nie wchodzą obecnie do podstawy wyliczenia składek na ubezpieczenia społeczne, jak np. diety za podróże służbowe. Uproszczenie przepisów to dobry i ważny kierunek zmian.

Optymistyczne prognozy ZUS dla systemu emerytalnego nie uwzględniają obniżenia wieku przechodzenia na  emeryturę

ZUS  przygotował specjalną prognozę dla systemu emerytalnego -  pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.07.2016 r.). Warto podkreślić, iż "optymistyczne prognozy dla systemu aż do 2060 roku nie uwzględniają zakładanego obniżenia wieku przechodzenia na emeryturę" - informuje  gazeta. Według dziennika,   w  scenariuszu średnim, "deficyt w funduszu emerytalnym ma się zmniejszyć z 2,13 proc. PKB w 2017 r. do 1,4 proc. w roku 2060. W dzisiejszych realiach to spadek o 13 mld zł. W scenariuszu optymistycznym to spadek do 0,44 proc. PKB w 2060 r."
I tak, wariant optymistyczny przewiduje, że w 2060 r. 90 proc. wypłacanych świadczeń będzie pokrywane z wpłacanych składek, natomiast według wariantu średniego, " w 2017 r. FUS będzie pokrywał 70 proc. emerytur z pobieranych składek, a w 2060 r. – 77 proc." .Zsumowane deficyty funduszu emerytalnego do roku 2060 w cenach z 2014 r. - na podstawie prognozy ZUS -   wyniosą, w zależności od wariantu, między 1,3 a 3,2 bln zł (76–188 proc. PKB) - szacuje "DGP". Tyle do tego czasu trzeba będzie znaleźć w budżecie, zapożyczając się, zwiększając podatki lub tnąc wydatki. Przy tym, poprawa  bilansu ZUS zakłada, iż  stopa zastąpienia (czyli relacja emerytury do ostatniej pobieranej pensji) spadnie z ok. 50 proc. obecnie do 30–40 proc. Według Anny Kwiecińskiej,  aktuariusza ZUS,  "wpływ na długoterminowe saldo ma to, że emerytury z nowego systemu będą  relatywnie niższe od emerytur ze starego".  Zdaniem prof. Marka Góry  z SGH, jednego z autorów reformy emerytalnej z 1999 r.,  polepszający się bilans funduszu emerytalnego jest  efektem  działania systemu zdefiniowanej składki. "System jest tak skonstruowany, że nie robi trwałego deficytu, bo wypłaca tyle, ile ma" – twierdzi w gazecie prof. Góra.
"DGP" podkreśla, iż  optymistyczna prognoza zakłada jednak dzisiejszy stan prawny, czyli nie uwzględnia efektów zapowiadanego obniżenia wieku emerytalnego. "Ta zmiana na pewno negatywnie wpłynie na wyniki FUS w najbliższych latach".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT