Coraz więcej wyłudzeń z polis na życie

Łupem oszustów pada nawet 10 proc. wypłacanych odszkodowań - twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 12.02.2013 r.  Zdaniem dziennika,  na oszustwach dokonywanych przez klientów towarzystwa ubezpieczeniowe mogły stracić w ub.r.  nawet 1,8 mld zł. Wyłudzacze odszkodowań w Polsce  najchętniej próbują wyłudzać odszkodowania z ubezpieczenia komunikacyjnego jeżdżąc na  tzw.  "stłuczkę".  Zdaniem przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych działających w  naszym  kraju,  wyłudzenia  z polis na życie zaczynają się cieszyć coraz większą popularnością.  Niektórzy, chcąc wzbogacić się o kilka tys. zł  "posuwają się nawet do obcinania sobie palców"! Zdarza  się  pozorowanie śmierci - pisze gazeta. I podkreśla - "tracą uczciwi klienci".  Możliwości wyłudzenia z ubezpieczeń na życie  są nieograniczone. W krajach Europy Zachodniej  właśnie ten dział ubezpieczeń cieszy się największym powodzeniem - zauważa "Wyborcza".  W opinii "GW",  firmy walczą z przestępczością ubezpieczeniową m.in. wymieniając się informacjami na temat sposobów i skali wyłudzeń. Towarzystwa  często korzystają też z usług biur detektywistycznych; organizują  seminaria, wykłady i szkolenia nie tylko dla pracowników zakładów ubezpieczeń, ale również dla  studentów, którzy w przyszłości mogą być związani z branżą ubezpieczeniową.
Według  dziennika,  w Wielkiej Brytanii, Szwecji czy we Francji ubezpieczyciele powołali też specjalne organizacje, pomagające  w wykrywaniu oszustw. "Niektóre z nich działają jako jeden wydziałów policji, np. brytyjski Insurance Fraud Enforcement Department, istniejący od stycznia 2012 r. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy działalności funkcjonariusze aresztowali 200 osób oskarżonych o wyłudzenia 12 mln funtów" - podaje "GW".

Na "chorobowym"   najczęściej  pracownicy sektora publicznego


ZUS szacuje, iż  w 2012 r. na jednego ubezpieczonego przypadało średnio 14 dni zwolnienia lekarskiego. Według "Dziennika  Gazety Prawnej" (Nr z 11.02.2013 r.), przeciętną absencję chorobową zawyżają jednak pracownicy sektora publicznego. Na przykład w 2012 r. blisko  połowa urzędników korzystała ze zwolnienia lekarskiego, a  w niektórych jednostkach chorowało nawet trzy czwarte zatrudnionych - pisze dziennik. Jak podaje "DGP",  w resortach pracy, gospodarki oraz rozwoju regionalnego absencja chorobowa wynosiła  20 dni  na pracownika. Zwolnienie  chorobowe chętnie wykorzystują także  nauczyciele,  pomimo, iż  w ciągu roku mają kilka miesięcy wolnego i przysługuje im trzyletni urlop zdrowotny. I tak , w 2012 r.  w Bydgoszczy ze zwolnienia chorobowego  korzystało 3,4 tys. nauczycieli z łącznej liczby 5,5 tys. wykonujących ten zawód (z tego 421 powyżej 30 dni). Zdaniem Ryszarda Stefaniaka, naczelnika wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie, "jest to  prawdziwa plaga, z którą trudno walczyć, bo nauczyciele są chronieni przed zwolnieniem. W rezultacie uczniowie nie realizują podstawy programowej". A bywa, iż " nauczyciele korzystają ze zwolnień w szkołach, ale nadal udzielają odpłatnie korepetycji" - zauważa gazeta. Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS, ekspert BCC uważa, iż  trzeba zmienić zasady kontroli przyczyn nieobecności w pracy, ponieważ  koszty gigantycznej liczby zwolnień ponoszą wszyscy ubezpieczeni.  Natomiast PKPP Lewiatan domaga się obniżenia do 60 proc. wysokości zasiłku chorobowego - podaje "DGP".
Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan szacuje, iż  "każdy pracujący dokłada ze swoich pieniędzy około stu złotych na chorego."

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT