Fundusz Ubezpieczeń Społecznych nadal na budżetowej kroplówce

Kasa ZUS od lat jest pusta. Składki odprowadzane do ZUS przez  pracujących Polaków  od razu  zakład wypłaca na emerytury i renty, tyle  że nie pokrywają one wszystkich  wydatków instytucji. Dlatego też rok w rok do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS)  musi płynąć  dotacja z budżetu państwa - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 16.05.2018 r.). W opinii dziennika, w br. budżet  jednak "lekko odetchnie". W I kw. 2018 r. dotacja z budżetu państwa do FUS była dwa razy mniejsza niż w tym samym czasie rok wcześniej i  wyniosła 5,2 mld zł, podczas kiedy w analogicznym  okresie  ub.r.  roku stanowiła  aż 10,4 mld zł - podaje "Wyborcza". Zdaniem gazety,   poprawa ta wynikła z obecnej  dobrej sytuacji na rynku pracy. "Coraz więcej osób pracuje i odkłada składki, które idą na bieżące emerytury. Tym samym państwo może częściowo zakręcić kurek z pieniędzmi" - twierdzi gazeta,  powołując  się na dane ZUS. I tak,  w marcu br. funkcjonowało  2 mln 470 tys. firm,  które płaciły składki za pracowników do ZUS, a więc  o ponad  100 tys. więcej niż w  tym samym  czasie rok wcześniej. Z kolei w I kw. 2018 r.   15 mln 633 tys. pracowników  odprowadzało  do ZUS swoje składki na ubezpieczenia społeczne, a więc o około  450 tys. więcej niż rok wcześniej.
Według "Wyborczej", jeśli dalej  utrzyma się koniunktura z I kw. 2018 r., "przewidziana na cały rok dotacja z budżetu do FUS (46,6 mld zł) będzie więc mniejsza  o 8-9 mld zł".  "GW" zauważa, iż skutki dobrej koniunktury ZUS odnotował  już w 2017 r. Instytucja na początku 2017 r.   zakładała,  że budżet w ub.r. dopłaci do FUS blisko 47 mld zł. Tyle, że w listopadzie 2017r.., gdy nowelizowano ustawę budżetową, "przewidywano już, że dotacja wyniesie 43 mld zł. Ostatecznie FUS otrzymał z budżetu 41 mld zł, czyli o blisko 5 mld zł mniej, niż pierwotnie zakładano" - dodaje "GW".

Pracodawcy  mało   zainteresowani prowadzeniem  trzeciofilarowych  projektów  emerytalnych

Aż 70 proc. średnich firm, w których funkcjonują pracownicze programy emerytalne (PPE), jest z nich zadowolonych - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 14.05.2018 r.), powołując się na wyniki  badań ARC Rynek i Opinia na zlecenie Union Investment TFI. Badanie, przeprowadzone w marcu 2018 r. objęło 301 osób pełniących funkcje dyrektorów finansowych lub zbliżone. Jak podkreśla dziennik, wprawdzie  "tylko 8 proc. firm prowadzi PPE", ale około 18 proc. z tych, które ich nie mają, rozważa założenie PPE. Z badania wynika bowiem, ze 91 proc. respondentów deklaruje zadowolenie swoich pracowników z programu, a 70 proc. uczestników badania - z perspektywy pracodawcy- jest zadowolonych z PPE.  Pracodawcy doceniają bowiem - zaznacza gazeta -  że "PPE podnoszą poziom oszczędności pracowników oraz zwiększają ich satysfakcję i lojalność, a także to, że pozwalają firmie stać się bardziej konkurencyjną na rynku". Adam Lipka-Bebeniec, dyrektor regionalny ds. klientów indywidualnych Union Investment TFI podkreśla zaś, ze to jest istotne w branżach narażonych na deficyt specjalistów. W opinii dr Marcina Wojewódki, wiceprezesa Instytutu Emerytalnego, badanie pokazuje, że "pracodawcy, którzy z różnych powodów zdecydowali się na założenie kiedyś PPE, dobrze na tym wyszli" - donosi "Rz". Natomiast ankietowani uważają  za główną wadę PPE   koszty związane z ich obsługą (28 proc. wskazań respondentów) oraz prowadzeniem programu  (21 proc. wskazań). Także w ocenie dr Wojewódki, "koszty oraz procedury powodują, że rzeczywiście PPE się nie rozwinęły".
"Rz" podkreśla, iż według badania, około  69 proc. respondentów  słyszało o PPK, w tym niespełna połowa z nich  "śledzi poczynania rządu dotyczące tego projekt". Natomiast  39 proc. badanych PPK  nie zna "nawet ze słyszenia". Z kolei niemal 40 proc. respondentów  nie widzi żadnych korzyści z wprowadzenia PPK  w swoich firmach (chęć wdrożenia PPK zadeklarowało tylko 21 proc. badanych, mimo że dla większości firm będą one obowiązkowe) - dodaje gazeta.

Przeciętne świadczenie emerytalne w 2019 r. ma być podwyższone o ok. 66 zł

Inflacja w tym roku może być niższa, niż  zakłada rząd czy szacują ekonomiści. Może ona osiągnąć poziom nawet poniżej 2 proc. - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.05.2018r.), prognozując, iż "niska inflacja znów zapewne otworzy dyskusję o tym, w jaki sposób podwyższać emerytury".   Tymczasem według szacunków,  w 2019 r. seniorzy mogą liczyć na mniej więcej 3-proc. podwyżkę świadczeń. Przeciętne świadczenie emerytalne ma  wzrosnąć średnio  o 66 zł miesięcznie, zaś najniższe – o 31 zł,  pod warunkiem że wskaźniki dotyczące inflacji i płac będą takie, jak prognozuje rząd- pisze gazeta. Według rządowych założeń, zamieszczonych w aktualizacji programu konwergencji, "inflacja w tym roku ma wynosić 2,3 proc., zaś płace w gospodarce narodowej wzrosną nominalnie o 5,7 proc. Po uwzględnieniu tempa podwyżek cen realny wzrost pensji wynosiłby ok. 3,5 proc." - informuje dziennik.
Jednak co do tego, czy  rządowe prognozy się sprawdzą,  nie ma pewności. Zdaniem Marcina Czaplickiego, ekonomisty banku PKO BP, założenie 2,3-proc. inflacji wydaje się mało realne. "Nasza prognoza to 1,7 proc. inflacji średniorocznej i 1,5 proc. w grudniu rok do roku" – mówi ekspert z PKO BP. Ostateczny wskaźnik waloryzacji będzie znany w lutym 2019 r.
"DGP" zauważa, iż na podstawie rządowych prognoz będą planowane przyszłoroczne wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i budżetowa dotacja do tej instytucji. Przy wskaźniku waloryzacji na poziomie 3 proc. , jej łączny koszt powinien wynieść ok. 6 mld zł, a więc o co najmniej 400 mln zł więcej niż w tym roku - informuje gazeta. Ponadto, dodatkowo koszty FUS zostaną powiększone  o "kolejne 0,5 mld zł za sprawą uchwalonej właśnie ustawy o zrównaniu renty socjalnej z najniższą rentą z tytułu niezdolności do pracy wypłacanej przez ZUS". Zaś jeśli rząd "zdecyduje się na jeszcze inne gesty wobec protestujących (a presja rośnie), to z pewnością dojdzie do kolejnego zwiększenia wydatków z ZUS" -  podkreśla "DGP".

Wypłata środków  zgromadzonych w  PPK

Według  "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 14.05.2018 r.),  ustawa o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) daje  szansę skorzystania z uzbieranego kapitału przed osiągnięciem 60 lat. Granica jest tu taka sama dla mężczyzn i kobiet,  aby uniknąć ewentualnych prawnych zarzutów i prób podważania tego rozwiązania w Trybunale Konstytucyjnym. Jednak przepisy tak stanowią,  że „skorzystanie przez panów z przywileju sięgnięcia po pieniądze przed przejściem na emeryturę nie będzie się opłacać"- pisze dziennik. I tak,  środkami  zgromadzonymi w PPK można   sfinansować kupno domu lub mieszkania. Np.  na pokrycie wkładu własnego przy kredycie na cele mieszkaniowe można będzie wypłacić do 100 proc. zaoszczędzonych w PPK pieniędzy.  Wniosek o taką wypłatę należy złożyć u pracodawcy lub w instytucji prowadzącej PPK, a pieniądze trafią na wskazany rachunek bankowy. Jak podkreśla gazeta, ten rodzaj wypłaty "jest czymś w rodzaju pożyczki od samego siebie, bowiem (...) osoba, która wypłaci w ten sposób swoje oszczędności z PPK, powinna je zwrócić na swój PPK (...) nie później niż pięć lat od wypłaty i zakończyć się najpóźniej po 15 latach od niej. Z takiej pożyczki nie będą mogły skorzystać osoby, które skończyły 45 lat". Pieniądze zgromadzone w PPK  pozwoli  wykorzystać przed czasem także  poważne zachorowanie (do jednej czwartej oszczędności , jeśli sam oszczędzający lub ktoś z jego najbliższej rodziny poważnie zachorował). Wniosek o wypłatę takiej sumy w całości lub w ratach należałoby złożyć u pracodawcy lub instytucji prowadzącej PPK, poparty zaświadczeniem lekarskim dokumentującym poważne zachorowanie - wyjaśnia "DGP", podkreślając, iż "w przeciwieństwie do wypłaty na cele mieszkaniowe, w tym przypadku nie trzeba zwracać tych pieniędzy na PPK".
Z kolei osoby, które skończą 60 lat będą miały trzy możliwości wypłaty,  zaraz po ukończeniu 60 lat, jak i później, np. od 75. roku życia. W sytuacji wypłaty po 60. roku życia  oznacza to koniec oszczędzania w PPK - zaznacza gazeta. I tak, jedną czwartą środków zgromadzonych w PPK będzie można wypłacić jednorazowo bez płacenia podatku, a za resztę trzeba będzie uiścić podatek Belki w wysokości 19 proc. Jeśli zaś środki z PPK  wypłacimy w co najmniej 120 miesięcznych ratach, czyli przez 10 lat,  to unikniemy podatku. Zgodnie z ustawą,  na raty będzie można rozłożyć 75 proc. środków,  pozostałych na rachunku  albo całą kwotę. Liczba rat może być większa niż 120 - informuje dziennik. W wypadku, gdy  wyliczona rata byłaby mniejsza niż 50 zł, całość zgromadzonych środków wypłacana jest jednorazowo (gdy zaoszczędzona suma nie przekracza 6 tys. zł). Ponadto, ustawa o PPK wprowadza tzw. wypłatę  małżeńską. Jeśli więc "oboje małżonków ma PPK w tej samej instytucji i ukończone 60 lat oraz wyraziło taką chęć, mogą wnioskować o połączenie swoich rachunków i wyliczenie wspólnego świadczenia. Jeśli jedno z nich umrze wcześniej, wówczas świadczenie jest wypłacane drugiemu (do wyczerpania środków). Ustawa przewiduje także  użycie zgromadzonych środków w PPK do wykupu w instytucji ubezpieczeniowej emerytury okresowej lub dożywotniej ( tzw. wypłaty transferowej do wskazanego ubezpieczyciela), czy założenia lokaty  terminowej w banku, pod warunkiem, aby wypłata środków z lokaty odbyła się w co najmniej 120 ratach - donosi "DGP". Możliwa jest także wypłata w przypadku śmierci lub rozwodu. Wówczas uczestnik PPK może wskazać osoby uprawnione do wypłacenia im jego oszczędności.  W sytuacji wspólnoty majątkowej  połowa środków przypadnie współmałżonkowi.

Kiedy  przedsiębiorca może proporcjonalnie zmniejszyć podstawę wymiaru swoich składek na ubezpieczenia społeczne?
     
Przedsiębiorca, który rozpoczął działalność gospodarczą w trakcie miesiąca, może proporcjonalnie zmniejszyć podstawę wymiaru swoich składek na ubezpieczenia społeczne, a więc na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe (jeśli chce, może także opłacać składkę na ubezpieczenie chorobowe) - wyjaśnia "Rzeczpospolita"(Nr z 10.05.2018 r.). Podobnie może zrobić w   sytuacji, gdy  przez część miesiąca chorował i ma prawo do zasiłku chorobowego - pisze dziennik. Gazeta przypomina, iż przedsiębiorca musi opłacać składki na ubezpieczenia społeczne od zadeklarowanej kwoty, nie niższej jednak niż 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jak podaje "Rz", w 2018 r. ta  najniższa podstawa wynosi 2665,80 zł. Z kolei osoba, która dopiero  rozpoczyna prowadzenie działalności gospodarczej i ma prawo do opłacania tzw. preferencyjnych składek przez pierwsze 24 miesiące kalendarzowe, może odprowadzać składki od kwoty 630 zł, a więc od 30 proc. minimalnego wynagrodzenia, które w 2018 r. wynosi 2100 zł.
Dziennik podaje, iż w przypadku, gdy przedsiębiorca będzie opłacał składki na ubezpieczenia społeczne za część miesiąca, może on proporcjonalnie pomniejszyć tylko najniższą podstawę wymiaru składek. W tym celu dzieli ją przez liczbę dni kalendarzowych miesiąca i mnoży przez liczbę dni podlegania ubezpieczeniu - informuje dziennik.

ZUS   wzywa  ubezpieczonych  do  spłaty  zaległości składkowych

ZUS rozpoczął akcję rozsyłania pism do osób prowadzących działalność gospodarczą z apelem o uregulowanie ich długów.  Problem dotyczy przeszło 92 tys. przedsiębiorców – pisze „Rzeczpospolita”(Nr z 16.05.2018r.). Według gazety, chodzi o „osoby płacące składki na dobrowolne ubezpieczenie chorobowe, które mają jednocześnie zaległości w zapłacie składek za poprzednie miesiące czy lata”.  „Wynika z tego, że u ponad 265 tys. spółek i samozatrudnionych spłata zadłużenia nie powinna zachwiać bieżącymi rozliczeniami” - podaje gazeta, powołując się na ZUS.   „Rz” podkreśla, iż u prowadzących   działalność gospodarczą i  opłacających  składki tylko za siebie, zaległości powodują,   że nie mają oni prawa do zasiłku z ubezpieczenia chorobowego. Kiedy  taki mikroprzedsiębiorca trafi do szpitala, okazuje  się często, że z powodu jakiejś zaległości w ZUS, nie ma on  prawa do zasiłku. Natomiast kobiety, które zajdą w ciążę w takiej sytuacji tracą  prawa do zasiłku macierzyńskiego - ostrzega dziennik. Tymczasem w wielu przypadkach są to niewielkie kwoty,   które można uregulować jednorazowo i w ten sposób załatwić sprawę.
Według „Rz”, jest też jednak ponad 60 tys. firm z długami w przedziale od 50 tys. zł do 500 tys. zł, a  ponad 2800 przedsiębiorców ma długi wobec ZUS  przekraczające pół miliona zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT