III filar pracowniczy: obowiązkowy czy dobrowolny?

Eksperci ZUS  pracują nad  wpisaniem emerytalnych propozycji Mateusza Morawieckiego do przeglądu emerytalnego - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.09.2016 r.). I " mogą je skorygować' - pisze dziennik. Według gazety, rekomendowana dodatkowa składka w filarze pracowniczym będzie "zapewne nieco niższa, niż proponował pierwotnie Mateusz Morawiecki" i  powinna ona wynieść minimum 1 proc. po stronie pracodawcy - podaje "DGP", powołując się na Marcina Wojewódkę, wiceprezesa ZUS. Natomiast  "kolejny procent składki po stronie pracodawcy byłby możliwy, o ile pracownik zgodziłby się na 1 proc. swojego wkładu. W takim wariancie składka miałaby wzrosnąć o 3 pkt proc., czyli byłaby o 15 proc. wyższa niż dziś" - twierdzi dziennik. Z kolei w  pierwotnej propozycji M. Morawieckiego wynosiła ona minimum po 2 proc. składki po stronie pracownika i pracodawcy, z czego pracodawca mógłby odliczyć sobie 0,5 proc. od składki na Fundusz Pracy;  składka byłaby więc o 20 proc. wyższa od dzisiejszej - wyjaśnia "DGP".
Wiceprezes ZUS jest zwolennikiem obowiązkowego podniesienia składki w systemie ubezpieczeń pracowniczych, a więc  opisana wcześniej minimalna składka 1 proc. po stronie pracodawcy" byłaby obowiązkowa, tak samo jak  uczestnictwo w systemie przynajmniej przez kilka lub kilkanaście lat" - podaje gazeta. "Jeśli nie wprowadzimy przymusu, obywatele będą musieli polegać wyłącznie na świadczeniach z systemu powszechnego, a one nie będą nigdy za wysokie – mówi  M.Wojewódka. Jego zdaniem,  "dobrowolność łączona np. z ulgami podatkowymi się nie sprawdziła, tym bardziej że takie zachęty służą tylko najbogatszym. (...) doświadczenia z pracowniczymi programami emerytalnymi pokazują, że tam, gdzie pieniądze były odkładane kilkanaście lat, pracownicy dostrzegali korzyści z dodatkowego oszczędzania.
"Pomysł wiceprezesa ZUS  oznacza, że ubezpieczenia pracownicze przestałyby być dobrowolne, czyli przypominałyby dotychczasowy II filar.
Z kolei  tego rozwiązania nie popiera Paweł Borys,  szef Polskiego Funduszu Rozwoju. W opinii prezesa Borysa, "trzeci filar jako system prywatny powinien zawierać element dobrowolności"  – donosi "DGP". Jakub Borowski, ekonomista Credit Agricole  podkreśla, iż pomysł M. Wojewódki  "może mieć wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstw. (...) przedsiębiorcy raczej nie przerzucą tego dodatkowego kosztu na pracowników, np. obniżając im płace". Tak samo nie  wrzucą też tego kosztu w ceny. "W czasach deflacji byłoby to jak strzał w stopę" - twierdzi.

Wpłaty na PPE z funduszu nagród wyłączone z kosztów uzyskania przychodów

Wpłaty na Pracowniczy Program Emerytalny uiszczane przez spółkę i finansowane z funduszu nagród, który został  utworzony  z zysku wypracowanego przez przedsiębiorstwo,   nie mogą być uwzględnione jako koszty  podatkowe - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 28.09.2016 r.), powołując się na  wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 24 sierpnia br. (I SA/Po 1105/16). Jak pisze gazeta, wyrok został wydany po rozpatrzeniu przez NSA zagadnienia prawnego  w sprawie „odliczalności”  pracowniczych nagród wypłacanych z zysku po opodatkowaniu (II FPS 3/15). Zdaniem Sądu - podaje dziennik - źródło finansowania takich nagród nie ma wpływu na możliwość zaliczenia wypłat do kosztów podatkowych, jeśli tylko spełnione są ogólne warunki wskazane w ustawie o CIT. Natomiast  przepis, który  wyłącza możliwość zaliczenia do kosztów, dotyczy wyłącznie składek na ubezpieczenia społeczne oraz na Fundusz Pracy i inne fundusze celowe od nagród wypłacanych z dochodu po opodatkowaniu (a więc nie dotyczy samych nagród) - wyjaśnia "Rz".
Dziennik opisuje sprawę firmy, która na  podstawie m.in. zakładowego układu zbiorowego pracy przyznała pracownikom nagrody z funduszu załogi tworzonego z zysku do podziału. Zasady ich wypłaty miał określać regulamin tworzenia, podziału i wypłaty nagród z funduszu załogi.

Polscy emeryci  zyskaliby na wprowadzeniu  REITs  na parkiet GPW w Warszawie

 Przyszli polscy emeryci nie mogą zarabiać na nieruchomościach -  twierdzi w "Rzeczpospolitej" (Nr z 23.09.2016 r.) Mateusz Skubiszewski, dyrektor w dziale rynków kapitałowych  BNP Paribas Real Estate. Skubiszewski mówi w dzienniku, iż  polskie nieruchomości mogą być atrakcyjne dla międzynarodowych funduszy inwestycyjnych i  emerytalnych, ponieważ  stanowią atrakcyjne i stabilne źródło dochodu, zapewniając stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału - w zależności od segmentu rynku - w wysokości między 5 a 9 proc., przed opodatkowaniem, a więc o  30 do 60 proc. więcej niż można uzyskać z inwestycji w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. Tymczasem  polscy przyszli emeryci nie mogą inwestować w nieruchomości, gdyż na polskim rynku brakuje odpowiednich regulacji prawnych zapewniających sprawne funkcjonowanie struktur wspólnego inwestowania, które gwarantowałyby stabilne zwroty z inwestycji. - podkreśla w gazecie dyr. Skubiszewski. W jego ocenie, "na całym świecie taką rolę spełniają REITs (Real Estate Investment Trusts)", podmioty publiczne notowane na giełdzie, co zapewnia odpowiedni nadzór oraz nadaje im płynność. Tymczasem  w  "Polsce dotychczas istniejące regulacje dotyczące funduszy nieruchomościowych nie zapewniły rozwoju tego rodzaju produktów finansowych". A  REITs z założenia są zobowiązane zapewnić dystrybucję osiągniętego dochodu do swoich udziałowców - dodaje "Rzeczpospolita".  Wprowadzenie tego rodzaju podmiotów na GPW  " wpłynęłoby bardzo pozytywnie na rozwój w wielu obszarach gospodarki oraz zwiększyłoby udział polskich inwestorów w rynku nieruchomości komercyjnych" – podsumowuje gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT