Jak działa indeksacja polisy w PZU Życie?

PZU Życie lepiej traktuje nowych klientów niż starych – zarzuca firmie Adam J. i żali się, ze ubezpieczyciel indeksuje jego polisę o trzykrotnie niższy wskaźnik niż stosowany przez towarzystwo  w umowach z nowymi klientami - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 06.05.2010 r.). Dziennik pisze, że zarzuty Adama J. do PZU Życie, które zamieścił on   w  liście do redakcji "nie do końca są prawdziwe. Wynikają z niepełnego zrozumienia mechanizmu wykupionego ubezpieczenia". Trzeba jednak przyznać, że mechanizm ten nie jest prosty - twierdzi gazeta.
Jak podaje "Rzeczpospolita", Adam J. w połowie lat 90. wykupił ubezpieczenie na życie i dożycie z sumą ubezpieczenia 100 tys. zł. Jeżeli dożyje do 2015 r., otrzyma wspomnianą sumę odpowiednio podwyższoną (zindeksowaną). Gdyby umarł przed wyznaczoną datą, umówiona kwota zostanie wypłacona wskazanej przez niego osobie; w jego przypadku indeksacja oparta jest o udział w zyskach towarzystwa.  Przy zawieraniu  umowy  wyliczono mu składki, biorąc pod uwagę m.in. wiek i płeć klienta, długość okresu oszczędzania. Według Krzysztofa  Jarmudy z PZU Życie, ubezpieczyciel  zakłada, że "osiągnie pewien minimalny zysk z inwestowania środków gromadzonych na poczet przyszłych świadczeń.(...) Wyliczenia początkowej składki dla określonej sumy ubezpieczenia przeprowadzane są przy użyciu tzw. stopy techniczne". Ekspert PZU Życie tłumaczy, że kiedy stopa zwrotu z inwestycji za poprzedni rok jest wyższa od stopy technicznej, firma proponuje klientom podwyższenie w kolejnym roku wysokości składki i sumy ubezpieczenia o ten sam wskaźnik indeksacji. Gdy z kolei zyski towarzystwa są niższe, klient nie ma prawa do indeksacji.

Stare polisy posagowe PZU SA są nadal problemem

Polisy posagowe PZU nadal rozczarowują. Dziennik "Polska" (Nr z 08.05.2010 r.) opisuje sprawę Marka Lisieckiego  ze Skierniewic, który czuje się oszukany przez ubezpieczyciela. Lisiecki w 1989 r.  wykupił w PZU ubezpieczenie zaopatrzenia dziecka.  Gdy chłopak skończył 20 lat, ojciec zwrócił się do ubezpieczyciela o wypłatę pieniędzy. W PZU dowiedział się jednak, że przysługuje mu... 400 zł.. Lisiecki powiedział gazecie,  że przez  sześć lat, od 1989 do 1995 r.  miesiąc w miesiąc opłacał składki, póki w  1995 r.  PZU poinformował go "na piśmie",  że dalej towarzystwo   będzie opłacało polisę na identycznych warunkach. Co roku na konto syna M. Lisieckiego powinna trafiać równowartość średniej pensji krajowej. " Na wieść o tym, że PZU chce teraz wypłacić synowi 400 zł, pomyślałem, że to pomyłka. Potem, że żart. Przecież, lekko licząc, należy nam się kilkanaście tysięcy". Dziennik podaje, że  Lisiecki nie jest jedyną osobą, która czuje się przez PZU oszukana. Wielu wygrało już sprawy sądowe z ubezpieczycielem i uzyskało wypłatę. Magdalena Olborska z biura prasowego PZU powiedziała gazecie, że podczas hiperinflacji w 1990 r.  polisy praktycznie z dnia na dzień straciły realną wartość. Rezerwy PZU  lokowane na nisko oprocentowanych rachunkach Narodowego Banku Polskiego  nie zostały zwaloryzowane. Marek Lisiecki zapowiada, że jeśli PZU nie zaproponuje mu godnych pieniędzy, to skieruje sprawę na drogę sądową.
"Polska" radzi, powołując sie na  Krzysztofa Bonowicza, radcę prawnego, prowadzącego kancelarie w Łodzi i Piotrkowie, ażeby  klienci PZU nie działali na własny rachunek. "Do każdej sprawy trzeba podejść indywidualnie". 

Podwyżka składki zdrowotnej w zamian za ulgę na prywatną polisę medyczną

Składka zdrowotna pójdzie w górę prawdopodobnie z obecnych 9 aż do 12 proc. W zamian rząd zaproponuje ulgę na prywatną polisę medyczną - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.05.2010 r.). Zwiększenie obciążeń - pisze gazeta - przewiduje pakiet zdrowotny reformujący system ochrony zdrowia zapowiadany przez minister Ewę Kopacz już w styczniu br. Według gazety, resort zdrowia proponuje, aby  składka zdrowotna już od 2010 r. wzrosła z dzisiejszych 9 do 10 proc., a potem  do 12 proc. - docelową wysokość składka osiągnie w 2020 roku. NFZ, mający dziś 54 mld zł rocznego budżetu, zyska na tej operacji 15 mld zł - twierdzi "DGP". 
Poziom wydatków publicznych na zdrowie w Polsce wynosi 4,2 – 4,3 proc. PKB, podczas gdy  średnia unijna to 8 – 9 proc. Szacunki nie uwzględniają  prywatnych  wydatków  na leczenie, na co Polacy wydają około 30 mld zł (stanowi kolejne 2,5 proc. PKB). Ponadto, minister Kopacz zakłada inne możliwości finansowania publicznej służby zdrowia, np. publiczne szpitale będą  miały prawo pobierać opłaty bezpośrednio od pacjentów, oferując w zamian krótsze terminy oczekiwania na zabiegi. Powszechne mają być także prywatne polisy zapewniające lepszy standard usług w publicznych szpitalach – jednoosobowy pokój, możliwość wyboru lekarza i szybszy dostęp do zabiegów. Minister zdrowia  chce, aby pacjent, który wykupi polisę, miał prawo do ulgi podatkowej, odliczanej od dochodu.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT