Kiedy (i czy) znikną groszowe emerytury ?

ZUS wypłacił w  listopadzie 2017 r.154 tys. emerytur w wysokości niższej niż 1000 zł (czyli minimalnej  gwarantowanej, jeżeli spełniło się wszystkie warunki do jej uzyskania), przy czym 20,5 proc. z  wypłaconych kwot nich nie przekraczało 600 zł  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.02.2018 r.). Przy tym,  856 osób pobiera świadczenie w wysokości od 10 do 100 zł, a 172 – poniżej 10 zł miesięcznie - podaje gazeta. Zdaniem Henryka Nakoniecznego, członka  prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”,  znane są przypadki, gdy ktoś wpłacił do ZUS jedną składkę, w zamian nabywając prawo do emerytury.  Dlatego też  -  twierdzi w dzienniku Nakonieczny  - "problem groszowych wypłat musi być rozwiązany". Według  Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty Pracodawców RP,  zdarza się, że ZUS więcej  płaci  za przesłanie emerytury  niż wynosi jej wysokość. Tymczasem  Ministerstwo  Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS)  już  rok temu  zapowiedziało likwidację emerytur groszowych, tyle, że  nic w praktyce w tej sprawie nie drgnęło – podkreśla "DGP".  Zdaniem wiceministra pracy Marcina Zielenieckiego, resort   wykorzystał miniony rok do oceny stanu faktycznego. "Sprawdziliśmy na przykład,  ile takich świadczeń faktycznie jest wypłacanych (...) skala problemu nie jest tak duża, jak się powszechnie uważa" - przyznaje w gazecie  M. Zieleniecki. Twierdzi, że MRPiPS mimo to analizuje "różne warianty rozwiązania problemu. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła". Z kolei Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan, proponuje uzależnić częstotliwość przekazywania środków od kwoty kapitału zgromadzonego na koncie emerytalnym w ZUS. W jego opinii,  wypłata niskich świadczeń może mieć miejsce co kwartał - pisze "DGP". Dziennik przypomina, że iż to dzięki przyjęciu przez Sejm RP  8 lutego 2017 r. (druk nr 1206),  przygotowanego przez MRPiPS  „Przeglądu systemu emerytalnego”, znalazła się  propozycja  uzależnienia  prawa  do  świadczenia  od stażu pracy.
„Z przeglądów systemów emerytalnych w pozostałych państwach europejskich wynika, że Polska jest  jedynym  krajem,  w którym prawo do emerytury jest  powiązane wyłącznie z osiągnięciem  wieku emerytalnego  bez warunku  stażowego”.

Dzięki wprowadzeniu  PPK, limit wpłat na IKZE  wzrośnie, a pobierane opłaty  zmaleją

Opublikowany przez rząd projekt  ustawy o pracowniczych planach kapitałowych  (PPK) przewiduje, iż  wysokość kosztów i opłat pobieranych przez instytucje prowadzące IKZE  oraz  IKE ma być ograniczona do 0,6 proc. wartości zarządzanych środków w skali roku - donosi "Parkiet"(Nr z 21.02.2018 r.). Według dziennika, przygotowywana ustawa o PPK zakłada ponadto   "podniesienie limitu wpłat na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE)  dla osób prowadzących działalność gospodarczą – z 1,2-krotności do 1,8-krotności przeciętnego prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia". Taki zapis o podniesieniu limitu wpłat ma  - w opinii rządu -  stanowić  rekompensatę dla  blisko  miliona osób samozatrudnionych  za nie objęcie ich  PPK. Jak szacuje "P", limit wpłat  na IKZE  wyniósłby  w przyszłym roku prawdopodobnie trochę ponad 8 tys. zł (limit ten w br. wzrósł do 5331,60 zł).
Zdaniem Marcina Dyla, prezesa Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA), podniesienie  limitu  wpłat do 1,8-krotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego "z pewnością wpłynie na zainteresowanie tym produktem" - podaje gazeta. Prezes Dyl  podkreśla w  dzienniku,    że wprowadzenie PPK podniesie znacznie znajomość produktu, jakim jest  IKZE.

Na nowe przepisy zwalniające  mikroprzedsiębiorców  ze  składek na  ZUS dla trzeba jeszcze poczekać

Sejm RP kończy prace nad  nowym  prawem przedsiębiorców, które przewiduje liczne zwolnienia z obowiązku zapłaty składek do ZUS.  M.in. niskie  przychody z działalności mają  być podstawą do zwolnienia z  płacenia  składek - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 22.02.2017 r.). I tak, według  art. 5 projektowanej  ustawy, "za prowadzącego działalność gospodarczą nie zostanie uznana osoba, której przychody nie przekraczają połowy minimalnego wynagrodzenia."  Taki przedsiębiorca nie będzie musiał nawet rejestrować swojej działalności w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) - podaje gazeta.
Natomiast Andrzej Radzisław, radca prawny, współpracujący z kancelarią LexConsulting.pl. podkreśla, iż nowe przepisy mówią "o przychodzie, a nie dochodzie" takiego  mikrobiznesmena. Albowiem wystarczy, aby ten przedsiębiorca nawet nieznacznie przekroczył limit, aby być  zmuszonym do  odprowadzenia  do ZUS  składki na ubezpieczenia społeczne, a do NFZ składki na ubezpieczenie zdrowotne. Bez znaczenia będzie więc, że jego realny dochód wyniesie np. tylko 100 czy 200 zł w miesiącu – ekspert  ostrzega w gazecie. Ponadto, według nowej regulacji "składki na ZUS i podatek do urzędu skarbowego będą się należały od dnia przekroczenia limitu przychodu" - pisze "Rz". Nowe przepisy nie przewidują jednak  obowiązku ewidencjonowania przychodów przez takie osoby, tak więc  będzie trudno  wykryć takie przypadki.
Ponadto, sama rejestracja działalności w CEIDG "nie będzie oznaczała faktycznego rozpoczęcia działalności, co jest związane z rozpoczęciem okresu, w którym przedsiębiorca musi rozliczać się z ZUS i urzędem skarbowym" - podkreśla dziennik.
Co istotne,  przesuwa się wejście w życie nowych przepisów. Gdy pierwotnie miały one zacząć obowiązywać od 1 marca 2018 r., okazuje się iż  to obecnie termin nieaktualny. Albowiem Sejm RP  musi rozpatrzyć poprawki Senatu RP do projektu  na posiedzeniu  zaplanowanym  od  27  lutego do 1 marca 2018 r.; ustawę musi jeszcze  podpisać prezydent RP. Tak więc nowe przepisy będą najwcześniej mogły wejść w  życie dopiero na początku kwietnia, a nawet maja  br. - twierdzi gazeta.
Henryk Nakonieczny  z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność komentuje w "Rz", iż wszelkie  "ulgi, zwolnienia i odroczenia, które mają pomóc przedsiębiorcom w rozwoju działalności, są tak naprawdę finansowane z ich przyszłych świadczeń, do których przez brak składek nie będą mieli prawa albo dostaną obniżone wypłaty. (...) nikt niczego w przyszłości przedsiębiorcom nie dołoży".

Na ocenę skutków  społecznych  oraz finansowych  reformy emerytalnej  potrzeba czasu

Zdaniem prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes ZUS,  skutki finansowe reformy emerytalnej, przywracającej niższy wiek emerytalny,  według wstępnych wyliczeń,   będą o około   200 mln zł niższe niż się spodziewano - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.02.2018 r.). Organ rentowy oszacował bowiem na  2 mld 200 mln zł  konsekwencje finansowe wprowadzenia od 1.10.2017 r.  niższego wieku odchodzenia na emeryturę - zauważa  gazeta.  Prezes  ZUS  poinformowała dziennikarzy na konferencji prasowej, że od lipca do końca grudnia 2017 r. organ rentowy  obsłużył w tej sprawie  około 4 mln osób. I tak, wnioski o przyznanie emerytury złożyło ok. 425 tys. osób, z czego wydano 313 tys. decyzji o wypłacie świadczenia. W przypadku 82 tys. wniosków wydano decyzje odmowne - podaje dziennik. Szefowa ZUS powiedziała, iż  "154 tys. osób otrzymuje emeryturę mniejszą niż minimalna. (...) głównie osoby w największym przedziale 600 do 700 zł. Tych osób z groszowymi emeryturami jest mała populacja" - donosi "DGP".  
Według prof. Uścińskiej, w 2017 r. ZUS odnotował  rekordowe wpływy z tytułu składek. " To także jest wynik nie tylko sytuacji gospodarczej, wzrostu wynagrodzenia, liczby ubezpieczonych, ale i całego procesu ciężkiej pracy" - powiedziała  szefowa ZUS.
Z kolei Elżbieta Rafalska,  Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRRiPS)  stwierdziła, iż   tylko 40 proc. osób, które otrzymały decyzje emerytalne, były aktywne zawodowo, zaś  60 proc. stanowiły  osoby nieaktywne, pobierające emeryturę bądź rentę, albo świadczenia przedemerytalne, czy y zarejestrowane w Powiatowym Urzędzie Pracy, bądź niemające tytułu ubezpieczonego - podaje gazeta. W opinii min. Rafalskiej,  aby ocenić skutki społeczne oraz finansowe reformy emerytalnej potrzeba czasu. Szefowa MRRiPS dodała - podaje  "DGP" -  że  dane dotyczące średniej emerytury dla kobiet i mężczyzn będą ulegały zmianie, gdyż  "tym pierwszym rzutem na emeryturę przeszły osoby, które miały przerwy zatrudnienia, nie miały tytułu ubezpieczeniowego, krócej pracowały, miały mniejszy kapitał".  A to wszystko rzutuje na wysokość tego świadczenia – stwierdziła  E.Rafalska.

PPK mają  sprzyjać inwestycjom, ale mogą też spowolnić wzrost wynagrodzeń pracowników przedsiębiorstw

Jednym z najważniejszych aspektów utworzenia i późniejszego funkcjonowania  pracowniczych programów  kapitałowych (PPK)  jest  ich wpływ na sektor przedsiębiorstw - pisze "Onet.pl"(www.onet.pl z 19.02.2018 r.) za   Business insider Polska . Rząd przygotowując projekt wprowadzenia tej reformy,  założył, że 75 proc. pracujących przystąpi do programu PPK. "Przy takich szacunkach rząd przewiduje, że obciążenie dla polskich przedsiębiorstw w ciągu 10 lat od wejścia w życie ustawy wyniesie 45,3 mld zł - 22 mld zł dla dużych firm oraz 23,3 mld zł dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw" - informuje portal. I tak, tylko  w samym 2019 r. koszty pracownicze w dużych firmach mają wzrosnąć o 1,7 mld zł, a w pozostałych sektorach o 500 mln zł. Natomiast  kolejny rok ma przynieść  odpowiednio wzrost o 1,8 mld zł oraz o 1,6 mld zł - donosi "Onet.pl". To oni będą de facto wcielać reformę w życie, a ich przychylność i zrozumienie dla tego tematu powinny być kluczowe - podaje.  Przedsiębiorstwa będą mogły część składki zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu i w rezultacie obniżyć płacony podatek CIT. I tak, "część składki po stronie pracodawcy ma wynieść 1,5 proc. lub 4 proc. Wyliczać się ją będzie od naszego wynagrodzenia brutto, ale(...)"nie będzie wliczana do wynagrodzenia stanowiącego podstawę ustalenia wysokości obowiązkowych składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe". Zdaniem rządu - informuje "Onet.pl" - wprowadzenie PPK   w długim horyzoncie czasowym powinno mieć pozytywny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw, pomimo wzrostu obciążeń związanych ze składką po stronie podmiotu zatrudniającego. Ponadto,  wzrost stopy oszczędności Polaków i zmiana ich struktury w kierunku oszczędności długoterminowych ma  sprzyjać  "wzrostowi stopy inwestycji z uwagi na lepsze dopasowanie struktury czasowej oszczędności i inwestycji" - podkreśla portal. Według szacunków banku BZ WBK,  w 2019 r. wpływy do PPK mają wynieść  około  8,7 mld zł i będą stopniowo rosły do 21,3 mld zł w 2022 r. Natomiast w ocenie Łukasza Kozłowskiego, głównego  ekonomisty Pracodawców RP,  reforma PPK zwiększając koszty pracodawców  może spowolnić wzrost wynagrodzeń pracowników.  Ekonomista podkreśla, iż jest  sceptyczny co do poziomów założonych przez rządzących odnośnie  75-proc. udziału w planach kapitałowych. 

Szybko wzrasta liczba osób o niskich i bardzo niskich świadczeniach emerytalnych

Obecnie średnie świadczenie osób, które skorzystały z obniżonego wieku emerytalnego wynosi  2080 zł miesięcznie i jest nieco niższe od średniej sprzed jego obniżenia, która wynosiła 2170 zł - przyznaje w wywiadzie dla "Dziennika Gazet Prawnej" (Nr z 21.02.2018 r.) prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS. I tak, w  przypadku kobiet jest to 1610 zł, a mężczyzn – 2700 zł. W tym  aż 34 tys. osób otrzymało emeryturę mniejszą niż minimalna - podaje dziennik. Zdaniem szefowej ZUS, "z punktu widzenia całości nowego systemu takich osób z emeryturą poniżej minimalnej jest 166,6 tys. i liczba ta szybko rośnie. Zdecydowana większość z tej grupy osób ma świadczenia powyżej 500 zł, około 1,5 proc. stanowią emerytury o wysokości 100 zł i poniżej". Prezes Uścińska  zaznaczyła, iż  "musimy myśleć, jak rozwiązać problem szybko powiększającej się grupy osób, których świadczenie trudno nazwać emeryturą". Zwłaszcza, iż  „rośnie liczba osób o krótkich karierach zawodowych lub zatrudnianych w ramach umów, od których nie są odprowadzane składki lub odprowadza się je w minimalnej wysokości. Takich osób jest w Polsce o wiele za dużo, "najwięcej w całej Unii Europejskiej" - powiedziała gazecie  prezes ZUS. Szefowa ZUS pokreśliła, iż "taka fala świadczeń (...) przechodziła wcześniej przez inne kraje i wyciągnęły one wnioski. Dużo z nich podjęło decyzję, że do otrzymania jakiegokolwiek świadczenia emerytalnego wymagany jest pewien minimalny staż, tak by nie wypłacać świadczeń urągających swoją wysokością sformułowaniu „emerytura”. Konwencja nr 102 Międzynarodowej Organizacji Pracy przewiduje, że taki staż powinien być na poziomie 15 lat. Za kryterium można też przyjąć zamiast tego np. określoną kwotę zgromadzonych składek. System zdefiniowanej składki nie musi się wiązać z wypłatą świadczeń z tytułu jednej tylko wpłaty na konto emerytalne."
 Prof. Uścińska stwierdziła  w rozmowie z "DGP", że  każdy rok dodatkowej pracy to świadczenie wyższe o około  8–10 proc. Czyli,  jeżeli osoba, która obecnie  może dziś liczyć na emeryturę w wysokości 2 tys. zł popracuje 5 lat dłużej, może otrzymać emeryturę wyższą nawet o  1 tys. zł więcej.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT