Likwidacja OFE niekorzystna dla przyszłych emerytów?

Zdaniem Cezarego Mecha, w latach 1998-2002  prezesa Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE) oraz wiceministra finansów  w latach 2005-2006, całość planowanych zmian jest bardzo niekorzystna społecznie, a  likwidacja OFE,  nie będzie korzystna dla gospodarki, rynku kapitałowego oraz  przyszłych emerytów - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 03.05.2017 r.). C. Mech  ocenił w rozmowie z  PAP  -  wyjaśnia gazeta - zaprezentowany w lipcu  2016 r. przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego   Program Budowy Kapitału, który jest jednym z filarów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. I tak, w  opinii C.Mecha,  zmianą obecnego systemu najbardziej zainteresowane są instytucje finansowe, które  mają być głównym beneficjentem  zmian - pisze dziennik. Mech powiedział PAP,  iż  "planowane zmiany są efektem działania lobbingu trzech grup interesu, kosztem przyszłych emerytów. Pierwszą grupą, która jest najbardziej zainteresowana zmianą obecnego systemu, są instytucje finansowe,”  Natomiast  drugim beneficjentem jest  "UE, a także - w perspektywie krótkookresowej - Ministerstwo Finansów". Zaś  trzecim,  pozornym, to posiadacze oszczędności w OFE. Według C.Mecha, beneficjentem pozornym, gdyż  "proponowany system prowadzi w bardzo złym kierunku, jeśli chodzi o zabezpieczenie interesów członków OFE, transparentność, jak też antykorupcyjność systemu finansowego i rynku kapitałowego" - podaje  gazeta. Mech tłumaczy, iż " proponowana zmiana spowoduje przeniesienie środków z silnie regulowanego systemu OFE, w którym straty (...)  były efektem braku aktywności KNF, do systemu zderegulowanego".  Zaś po " wprowadzeniu tych zmian nie będzie możliwości wycofania tych środków”.  „Ci,  którzy nimi zarządzają, mogą realizować swoje cele, które nie są spójne z interesem członków OFE" - informuje dziennik.
Mech powiedział dla PAP,  iż "jeśli te środki przejdą z OFE do funduszy inwestycyjnych, które mają większą dowolność inwestowania niż OFE, to fundusze inwestycyjne będą mogły angażować środki w bardziej skomplikowane instrumenty”. Stąd   „istnieje dodatkowe niebezpieczeństwo wytransferowywania środków i działania na niekorzyść członków OFE" - pisze "DGP". "Instytucje finansowe pozbawione nadzoru będą miały z przyszłych emerytów swoistych chłopów pańszczyźnianych do nich przywiązanych i będą mogły dowolnie zarządzać środkami, a my będziemy musieli te środki u nich trzymać" - stwierdził  Mech.  W  ocenie eksperta. "inwestycje mogą przecież być nietrafione, mogą być spowodowane decyzjami politycznymi dot. tego, w co należy inwestować, mogą jedynie de iure uwzględniać interesy członków OFE (...).Likwidacja OFE spowoduje, że w razie jakiegoś kryzysu emerytury będzie można obciąć np. o 30 proc., tak  jak w Grecji. Podczas gdy emerytury z OFE są wypłacane w całości. To bardzo niekorzystne rozwiązania dla przyszłych emerytów".
Program Budowy Kapitału  zakłada  przekształcenie OFE w fundusze inwestycyjne. I tak,  75 proc. aktywów ma trafić na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego Polaków (IKZE). Natomiast pozostałe 25 proc. - do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zarządzanie którym ma przejąć PFR. Przekształcenie OFE miałoby nastąpić od stycznia 2018 roku - informuje gazeta. Natomiast . drugi bardzo ważny element  planowanej reformy to upowszechnienie pracowniczych planów kapitałowych w celu oszczędzania na emeryturę.

SN:  Błąd ZUS  nie ma to znaczenia dla nabycia przez jego najbliższych  prawa do świadczenia po zmarłym

Sąd Najwyższy  w siedmioosobowym składzie uznał, iż  można nabyć prawo do renty rodzinnej po osobie, która pobierała ją, nie spełniając warunków ustawowych - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 27.04.2017 r.). SN  tym  samym rozstrzygnął problem, który  pojawiał się w przypadku błędnych decyzji organu, na podstawie których pierwotnie przyznano takie świadczenia. Dziennik pisze, iż  także  w  orzecznictwie samego Sądu Najwyższego pojawiły się rozbieżności w tym zakresie. Dlatego też, z wnioskiem "w tej  sprawie wystąpiła I prezes SN Małgorzata Gersdorf, która dostrzegła rozbieżności w interpretacji art. 65 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 887 ze zm.). Albowiem  zgodnie z tym przepisem,  renta rodzinna przysługuje uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci miała ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy lub spełniała warunki do uzyskania jednego z tych świadczeń- przypomina "DGP".
I tak, SN w   wyroku z 28 lutego 2001 r. (sygn. II UKN 248/00) stwierdził, że prawa do renty rodzinnej nie  można nabyć po osobie, która - nie spełniając warunków ustawowych - uzyskała świadczenie w wyniku błędnej decyzji organu rentowego. Powyższe orzeczenie z kolei zakwestionował  SN w wyroku z 11 października 2016 r. (sygn. I UK 354/15), uznając, iż  "renta rodzinna należy się także w sytuacji, gdy ZUS błędnie przyznał świadczenie emerytalno-rentowe, a jego decyzja nie została wzruszona do dnia śmierci świadczeniobiorcy". Oznacza to, że prawo do renty rodzinnej  przysługuje  "zarówno wtedy, gdy spełniony jest tylko pierwszy warunek (posiadanie w chwili śmierci ustalonego prawa do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy), ale i wówczas, gdy zrealizowana jest jedynie druga przesłanka (spełnienie warunków do uzyskania jednego z tych świadczeń")- informuje gazeta..
Powiększony skład siedmiu sędziów SN przychylił się do drugiego podejścia - podkreśla "DGP".  W opinii SN,  "wystarczającą przesłanką nabycia uprawnienia do renty rodzinnej przez członka rodziny jest  to, żeby w chwili śmierci pobierający świadczenie miał ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy. A jedynym organem, który może to stwierdzić, jest ZUS". SN wskazał również - pisze dziennik -  że nawet jeżeli osoba pobierała emeryturę lub rentę wskutek błędnej decyzji ZUS, to nie ma to znaczenia dla nabycia prawa uprawnień przez jego najbliższych.

Senat RP: w gestii  ZUS będzie decyzja, kto jest płatnikiem składek ?

Jeśli z nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach społecznych nie zniknie dopisany po cichu przez Senat przepis dający inspektorom ZUS bardzo szerokie uprawnienia, może zaistnieć "konieczność opłacenia przez przedsiębiorców zaległych składek na ZUS za osoby, których nigdy nie zatrudniali" - ostrzega "Money.pl"(www.money.pl  z 28.04.2017 r.). Portal ostrzega, iż "takie patologie mogą niedługo być na porządku dziennym". Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, eksperta Pracodawców RP, a jednocześnie członka rady nadzorczej ZUS, "przepis dopisany do projektu ustawy już po zakończeniu konsultacji społecznych rzeczywiście budzi poważne wątpliwości odnośnie do tego, kto może zostać wskazany jako właściwy płatnik składek".
Chodzi o zgłoszony w październiku 2016 r. przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) projekt, który w założeniu ma ułatwić życie milionom płatników składek na ZUS. Zgodnie z nim. zamiast "wykonywać trzy, a nawet cztery przelewy, płatnicy mieliby przelewać łączną sumę na jeden rachunek".  Kiedy  ów  projekt trafił do Senatu, w toku prac  dopisano pozornie nieistotną poprawkę: "Zakład wydaje decyzję podmiotowi zgłaszającemu ubezpieczonych do ubezpieczeń społecznych oraz płatnikowi składek ustalonemu przez Zakład" - wyjaśnia "Money.pl". Według  Roberta Lisickiego, eksperta  Konfederacji Lewiatan,  taki przepis daje ZUS-owi szerokie uprawnienia w kwestii decydowania, kto jest płatnikiem składek. "Kontrolerom ZUS przyznano nowe władcze uprawnienie, bez żadnego dookreślenia zakresu jego zastosowania (...)  Ocena charakteru stosunków cywilnoprawnych powinna być przedmiotem oceny sądu, ze względu na złożoność i ważkość skutków takiej oceny. Natomiast w świetle propozycji to inspektor ZUS będzie dokonywał oceny określonych sytuacji i wydawał decyzje - podkreśla w portalu  Robert Lisicki.
W opinii ekspertów, "wskazywanie płatnika składek nie powinno być dokonywane przez ZUS w drodze decyzji administracyjnej, ponieważ decydować o tym powinien wyłącznie sąd".

Płatnik ZUS sam nie zbierze dokumentów do kapitału początkowego zatrudnionych

Pracodawca,  płatnik ZUS,   sam nie zbierze i nie skompletuje  dokumentacji potrzebnej do ustalenia kapitału początkowego swojego pracownika - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 04.05.2015 r.). Przedsięwzięcie  to   wymaga współpracy pracodawcy z zatrudnionym. Ponadto, często okazuje się,  iż  konieczny bywa również kontakt z innymi firmami, w których poprzednio jego podwładny pracował - pisze dziennik.
Gazeta radzi, aby w takim wypadku   pracownik sam zwrócił  się do poprzedniego płatnika składek o wydanie dokumentacji płacowej, a następnie  przekazał ją pracodawcy. Według "Rz", pracodawca może jednak prowadzić w imieniu swojego pracownika  postępowanie wyjaśniające z innymi pracodawcami, mające na celu zebranie dokumentacji służącej do ustalenia jego  kapitału początkowego. Jednak na takie działanie musi mieć wyrażoną na piśmie  zgodę zatrudnionego  - podkreśla  "Rzeczpospolita".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT