Łódzka agencja bankowo-ubezpieczeniowa przywłaszczyła ponad 4 mln zł swoich klientów

Poszkodowanym przez właściciela  łódzkiej agencji bankowo-ubezpieczeniowej  trudno będzie odzyskać utraconą gotówkę, chociaż oszust,   który przywłaszczył oszczędności klientów został aresztowany  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 26.09.2013 r.). Gazeta przypomina, iż oskarżony  Mirosław G.  przez pięć lat prowadził w Łodzi agencję bankowo-ubezpieczeniową pod logo ING, która  oferowała   głównie ubezpieczenia i kredyty hipoteczne. Jeszcze  na początku bieżącego roku zachęcał potencjalnych  klientów do zakładania lokat  z odsetkami 7 proc. rocznie. A  chętnych nie brakowało - informuje dziennik. Tymczasem w kwietniu br. Mirosław G. zamknął agencję i zniknął, zaś  ING Bank powiadomił prokuraturę. Zaczęli zgłaszać się  poszkodowani. "Na razie jest to kilkanaście osób, które straciły blisko 4 mln zł. Jednak łódzka prokuratura podejrzewa, że poszkodowanych jest co najmniej kilkadziesiąt osób" - podaje 'Rzeczpospolita".  Według gazety, Mirosław  G. otrzymał od klientów  co najmniej kilkanaście milionów złotych.

Prawo do opieki zdrowotnej tylko na podstawie numeru PESEL ?


Czy w Polsce w ogóle może istnieć grupa nieubezpieczonych - zastanawia się "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 27.09.2013 r.).  Albowiem  zgodnie z wyrokiem TK,  państwo ma prawo pobierać składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Zgodnie zaś z art. 68. Konstytucji,  „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa”.
Państwowe Urzędy Pracy za zarejestrowane osoby bezrobotne opłacają składkę zdrowotną, która wynosi około 60 zł za osobę - podaje portal i podkreśla, iż PUP-y,   zamiast pomagać znaleźć pracę, w zasadzie zajmują się wypłatą świadczeń i zapewnieniem bezrobotnym dostępu do usług publicznych. Całość kosztuje podatnika   blisko  200 mln zł rocznie -  szacuje  "Bankier.pl".   W opinii portalu, część bezrobotnych rejestruje się tylko po to, by mieć prawo do opieki zdrowotnej. "W teorii jest to konieczne, bo państwowy sektor medyczny jest finansowany właśnie ze składek zdrowotnych. Prawo do opieki zdrowotnej mają osoby, za które jest odprowadzana składka na ubezpieczenie zdrowotne. Bezrobotni z definicji nie posiadają dochodu, zatem składkę musi za nich opłacać państwo".
Od wielu lat eksperci apelują o zmianę tego systemu. Nie jest to proste, ponieważ  "nie chodzi tylko o koszty finansowe, ale także koszty alternatywne, polegające na mniejszej efektywności urzędów pracy. Urzędnicy są zbyt zajęci biurokracją i nie mają zasobów, by skutecznie pomagać w znalezieniu pracy lub aktywizowaniu zrezygnowanych bezrobotnych do podjęcia legalnej pracy". Zmiany proponowane przez resort pracy mają się zacząć od  składek zdrowotnych. Bezrobotny otrzymywałby prawo do opieki zdrowotnej tylko na podstawie numeru PESEL - pisze "Bankier.pl".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT