MRPiPS zamierza ujednolicić waloryzację świadczeń w FUS, KRUS i systemie emerytalnym służb mundurowych

Według Elżbiety Rafalskiej,  minister rodziny, pracy i polityki społecznej (MRPiPS)  będą zmiany w FUS, KRUS i systemie emerytalnym służb mundurowych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.09.2016 r.). Minister Rafalska poinformowała, iż   MRPiPS zaproponuje zmiany w FUS, KRUS i systemie emerytalnym służb mundurowych, aby ujednolicić waloryzację świadczeń.
Rząd chce, aby  w ramach waloryzacji  w marcu 2017 r.  "wszystkie emerytury i renty z systemu ubezpieczenia społecznego, z ubezpieczenia społecznego rolników, z zaopatrzenia tzw. służb mundurowych,  zasiłki i świadczenia przedemerytalne"   zostały podniesione o wskaźnik wynoszący 100,73 proc. - pisze gazeta. I tak, wysokość najniższej emerytury wyniosłaby 1 tysiąc zł,  a  minimalna podwyżka świadczeń  byłaby na poziomie 10 zł. Minister  E.Rafalska oświadczyła, że zmiany   w systemie rolniczych ubezpieczeń społecznych  wprowadzą jednakowy sposób waloryzacji w jednym i drugim systemie (do tej pory to było zróżnicowane). To rozwiązanie dotyczy aspektu liczenia emerytur rolniczych i waloryzacji, która ma być ujednolicona - podaje dziennik. Według minister Rafalskiej, będzie to zmiana "społecznie akceptowana", ponieważ  rolnicy na niej skorzystają, gdyż "rząd proponuje kwotę gwarantowaną - co najmniej 10 zł". Rafalska podkreśliła, iż wysokość podwyżki świadczeń wynika ze środków,  "które były zagwarantowane" - podaje "DGP". Według szacunków MRPiPS, na podwyżce skorzysta ok. 2,1 mln świadczeniobiorców FUS oraz prawie wszyscy świadczeniobiorcy KRUS (ok.1,1 mln z 1,2 mln wszystkich świadczeniobiorców).
Rząd założył, że na podniesienie rent i emerytur nie może wydać więcej niż zarezerwowane w budżecie 1,6 mld zł na waloryzację ustawową i 1,4 mld zł na jednorazowe dodatki, czyli łącznie ok. 3 mld zł. Z  kolei  koszty podwyższenia najniższych emerytur do 1000 zł  szacowane są na 55 mln zł miesięcznie, czyli w 2017 r. wyniosłyby 550 mln zł..

MSWiA  dementuje informacje  o  nadchodzących  zmianach w systemie emerytalnym służb mundurowych

MSWiA nie prowadzi i nie planuje żadnych zmian w systemie emerytalnym służb mundurowych - poinformował dziennikarzy szef  MSWiA, minister  Mariusz Błaszczak.  Zaprzeczył tym samym informacjom medialnym - podaje "Rzeczpospolita"(Nr  z 16.09.2016 r.), iż  przywileje dla funkcjonariuszy zostaną ograniczone.
Zapytany o to szef MSWiA powiedział, że resort "nie prowadzi tej sprawy, nie zajmuje się tym, nie planuje żadnych zmian". "Planowane są zmiany w zakresie emerytur funkcjonariuszy SB"  - przypomniał Błaszczak. Z kolei  Marcin Zieleniecki,  wiceminister Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) powiedział, że "resort nie prowadzi żadnych prac ws. reformy systemu emerytalnego służb mundurowych". Według Zielenieckiego. "żaden z resortów tego typu propozycji nie składał"- pisze dziennik.  Reforma dotycząca emerytur służb mundurowych była przeprowadzona w 2013 roku. "Nie jest to coś, co wymaga jakiś pilnych spraw legislacyjnych. Ta regulacja, która wówczas została wprowadzona, znam jej historię, ona była pewnym kompromisem pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi środowiskami, właściwymi resortami, reprezentującymi funkcjonariuszy służb mundurowych" - mówił wiceminister MRPiPS.  Zgodnie z obowiązującymi przepisami,  funkcjonariusze, którzy rozpoczęli służbę do 1 stycznia 2013 r.  mogą  przejść   emeryturę  po 15 latach  służby,  otrzymując  wówczas 40 proc. ostatniego uposażenia.
Maksymalna emerytura wynosi 75 proc. ostatniej pensji.

Głodowe emerytury w Chile, czyli   "cudowne”  trzy filary systemu emerytalnego

Katastrofa emerytalna  w Chile mogła być scenariuszem dla Polski - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 10.09.2016 r.).Chilijski system emerytalny, składający się  z trzech filarów,  stawiano za wzór wielu krajom świata, w tym Polsce. Tymczasem w  drugiej połowie sierpnia 2016 r.  kilkadziesiąt tysięcy Chilijczyków przemaszerowało ulicami stolicy kraju - Santiago, protestując przeciwko głodowym emeryturom. Wśród bogatego asortymentu akcesoriów protestu znalazły się m.in. trumny z napisem "No AFP" (AFP to oficjalny  skrót nazwy funduszy  emerytalnych -  "Administradoras de Fondos de Pensiones").  W opinii gazety, problem jest poważny, gdyż  wielu chilijskich emerytów otrzymuje uposażenie mniejsze niż minimalne wynagrodzenie w kraju, wynoszące obecnie 250 tys. pesos (niewiele ponad 1450 zł). W rzeczywistości większość chilijskich emerytów otrzymuje co miesiąc na konto równowartość kilkuset zł - podaje dziennik.
System emerytalny w Chile  składa się z trzech filarów, przy czym pierwszy stanowi element zabezpieczenia socjalnego (otrzymują z niego emerytury tylko te osoby, którym nie są one wypłacane z żadnego innego źródła) - wyjaśnia "DGP". Dodatkowo pierwszy filar finansuje również dodatek wyrównawczy do niskich emerytur z drugiego filaru. II filar zaś  to fundusze emerytalne, do których co miesiąc trafia 10 proc. uposażenia każdej osoby pracującej , ale  nie więcej niż 1,7 mln chilijskich pesos (10,3 tys. zł). Natomiast  oszczędzanie w trzecim filarze, tak samo jak w Polsce, jest dobrowolne. Jak podaje "DGP",  z punktu widzenia obywatela Chile system okazał się katastrofalny w skutkach ( w latach 2007-2014 połowa chilijskich emerytów otrzymywała uposażenie równe bądź niższe niż 82,6 tys. chilijskich pesos; równowarte 480 zł - i to po uwzględnieniu dodatku wyrównawczego APS.). Przy tym "zachodzi znacząca różnica pomiędzy wysokością emerytur wypłacanych mężczyznom i kobietom. O ile połowa panów co miesiąc otrzymuje na konto sumę równą lub mniejszą niż 112,3 tys. peso (ok. 650 zł), o tyle połowa pań musi się zadowolić uposażeniem równym lub niższym niż 42,5 tys. pesos, czyli 247,5 zł."- informuje gazeta. Z kolei  tzw. stopa zastąpienia, czyli stosunek emerytury do przeciętnego wynagrodzenia w trakcie ostatnich 10 lat aktywności zawodowej w Chile nie jest  większa niż 34 proc..
"DGP" podkreśla, iż podstawową słabością systemu emerytalnego w Chile  jest to, że premiuje osoby o długiej i stabilnej karierze zawodowej.  Grupa ta stanowi jednak zaledwie 0,2 proc. wszystkich emerytów. "Składki odprowadzane są tylko w przypadku pracowników etatowych, co automatycznie pogarsza sytuację zatrudnionych na umowach śmieciowych. Problem mają również osoby  samozatrudnione. Co więcej,  bardziej poszkodowane są kobiety, które mają przerwy w pracy związane z macierzyństwem. Dodatkowo nikt nie odprowadza składek za osoby bezrobotne" - informuje dziennik. A że przeciętni Chilijczycy  odprowadzali składki tylko przez 40 proc. swojego życia zawodowego, nie  może być więc mowy o godziwych emeryturach.

Testament a  dziedziczenie  środków z OFE  i  z  subkonta w ZUS 

Zdaniem "Rzeczpospolitej"(Nr z 09.09.2016 r.), testament nie wystarczy, by odziedziczyć środki zgromadzone przez krewnego w otwartym funduszu emerytalnym (OFE) i  na subkoncie w ZUS.  Dla obu instytucji ważne są zapisy, jakie ubezpieczony zostawił w sprawie osób uposażonych,  np. przy podpisywaniu umowy o przystąpieniu do funduszu emerytalnego. Jeśli ich nie ma - pisze dziennik - obowiązują przepisy ustawy o organizacji  i  funkcjonowaniu otwartych funduszy emerytalnych. "Jeśli więc ktoś w testamencie wskazuje osoby, które mają dziedziczyć pieniądze zgromadzone w OFE i na subkoncie, to musi sprawdzić, czy to wskazanie jest takie samo jak pozostawione w funduszu emerytalnym" - radzi gazeta. " Inaczej spadkobiercy będą mieli problem".
Według  Barbary Treichel, prezesa zarządu MetLife PTE, "dla funduszy testament nie stanowi dokumentu, na podstawie którego realizowane są wypłaty osobom uprawnionym, i nie jest przez fundusze wymagany (...) Wypłaty przekazywane są osobom uposażonym, imiennie wskazanym przez członka funduszu lub, w przypadku braku takiego wskazania, prawnym spadkobiercom (lista spadkobierców ustalana jest w postępowaniu sądowym o stwierdzenie nabycia spadku lub w formie aktu notarialnego poświadczenia dziedziczenia)" - podaje "Rz".  Agnieszka Stanikowska, dyrektor działu obsługi świadczeń w Avivie twierdzi zaś, że jeśli  nie ma beneficjentów wskazanych przez członka funduszu, w ich miejsce wchodzą spadkobiercy ustawowi lub testamentowi. Ponadto, ustawa stanowi, że "bez względu na to, kogo ubezpieczony wskaże jako spadkobiercę, zawsze dziedziczy współmałżonek, jeśli w rodzinie była wspólnota majątkowa". Jeśli więc  w momencie śmierci członek OFE był w związku małżeńskim (i była wspólnota majątkowa), fundusz emerytalny dokonuje wypłaty transferowej połowy pieniędzy z rachunku zmarłego na rachunek małżonka za czas, w którym istniało małżeństwo. Jeśli małżonkowie byli razem przez cały czas ubezpieczenia w OFE, to pieniądze dzielone są na dwie równe części i jedna przeznaczona jest dla współmałżonka. Jeśli zaś małżeństwo trwało np. tylko przez dwa ostatnie lata, współmałżonek dziedziczy połowę kapitału uzbieranego przez te dwa lata. Współmałżonek nie dostaje gotówki. Odziedziczone kwoty  "zostaną zapisane na koncie współmałżonka w OFE, a jeśli takiego nie ma – zostanie ono specjalnie otwarte" - pisze dziennik.
Jeśli ubezpieczony wskazał w dokumentach w OFE inne osoby, poza mężem lub żoną, które mają po nim dziedziczyć, to dostaną one pieniądze, ale po odliczeniu kwoty przypadającej dla współmałżonka. Prawni spadkobiercy otrzymają wyłącznie gotówkę.
OFE zawiadamia ZUS o śmierci swojego członka i o sposobie podzielenia jego oszczędności.  Ma na to 14 dni od podziału pieniędzy zgromadzonych na rachunku. ZUS ma trzy miesiące na wypłatę środków.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT