Na Janosika w systemie emerytalnym nie ma zgody

Zdaniem ekspertów,  tylko wizja głodowych emerytur może zachęcić Polaków do dodatkowego oszczędzania na starość. Jednak ich oburzenie wywołuje propozycja wprowadzenia tzw.  emerytury obywatelskiej, którą w  wysokości 1470 zł otrzymywałyby nawet  te osoby, które nigdy nie pracowały. Tym bardziej,  iż składaliby się na ich świadczenie  najbogatsi emeryci, odprowadzając w tym celu  10 proc.  swojej emerytury - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(nr z 29.03.2018 r.).  Kwota  1470 zł stanowi  około  70 proc. wysokości obecnego minimalnego wynagrodzenia za pracę.  "Do nowego systemu z automatu powinny więc  trafić osoby, które nie uzbierały kapitału pozwalającego na wypłatę wyższych świadczeń" -  pisze dziennik. Według gazety, taką koncepcję przedstawił pod koniec lutego br. dr Dariusz Standerski z Fundacji Kaleckiego na IV Forum Współpracy zorganizowanym przez ZUS.  Zaś część partnerów społecznych wówczas nie wiedziała się o takim spotkaniu. Jak przyznaje Bogusława Nowak-Turowiecka, ekspert ubezpieczeniowy ze Związku Rzemiosła Polskiego, "nie mieliśmy więc okazji wyrazić swojej opinii na temat kolejnej próby majstrowania przy systemie emerytalnym". Z kolei zdaniem Henryka Nakoniecznego, członka prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, "ZUS nie powinien zabierać głosu w sprawie możliwych zmian", zaś właściwym miejscem do dyskusji o kształcie systemu emerytalnego jest Rada Dialogu Społecznego. Natomiast dr Wojciech Nagel, ekspert ds. ubezpieczeń społecznych i pracy, członek Konwentu BCC i Rady Nadzorczej ZUS uważa, iż Polacy,  mając przed sobą wizję niskich emerytur,  zdecydują się na dodatkowe oszczędzanie na starość. W jego opinii - podaje "DGP" - "potrzeba do tego dobrej edukacji i zaangażowania partnerów społecznych oraz rządu". I przypomina, ze  system zdefiniowanej składki w FUS  uzależnia wysokość świadczenia wypłacanego po zakończeniu aktywności zawodowej od kwoty zgromadzonego kapitału emerytalnego.
Tymczasem w  analizie „Jak uniknąć katastrofy? Perspektywy polskiego systemu emerytalnego” Fundacji Kaleckiego wskazano, że "powinien on składać się z podstawowej emerytury obywatelskiej (w wysokości powiązanej z minimalnym wynagrodzeniem) oraz indywidualnego planu emerytalnego powstałego w oparciu o ofertę podmiotów publicznych i prywatnych, wspieranych instytucjonalnie przez państwo" - podkreśla gazeta. Dr Standerski z Fundacji Kaleckiego twierdzi, ze  takie rozwiązanie należy koniecznie wprowadzić, gdyż  mamy fatalne wskaźniki demograficzne, a  składek na emerytury nie płacą służby mundurowe. Przy tym, "wysokość emerytur górniczych nie ma nic wspólnego z daniną trafiającą do ZUS".
Koncepcja świadczenia powszechnego nie zyskała akceptacji partnerów społecznych.

Projekt ustawy o PPK do poprawki

Rządowa reforma emerytalna - projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) - idzie do poprawki. Według "Business Insider"(www.businessinsider.com.pl z 28.03.2018 r.), zakończyły się już konsultacje publiczne reformy emerytalnej   i  "jest raczej pewne, że postulaty branży finansowej zostaną uwzględnione".  Oznacza to, że - oprócz Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych TFI - pracownicze plany kapitałowe najpewniej oferować będą mogły również Powszechne Towarzystwa Emerytalne (PTE), zarządzający OFE oraz ubezpieczyciele. Portal  przypomina,  iż zgodnie z pierwotnym założeniem projektu ustawy, PPK miały  być prowadzone tylko przez TFI. Jednak w ramach konsultacji społecznych o włączenie do programu lobbowały też banki, towarzystwa emerytalne oraz towarzystwa ubezpieczeniowe. Swoje uwagi przesłały najważniejsze instytucje rządowe i ministerstwa oraz stowarzyszenia, związki zawodowe i organizacje branżowe. Portal pisze, iż wprawdzie  głosów krytycznych  nie brakowało, jednak  większość uważa  pomysł planów kapitałowych za  trafiony, a jego realizację za  "niezwykle potrzebną”. Ministerstwo Finansów teraz przeanalizuje  otrzymane opinie. Co istotne, resort finansów deklaruje, iż  "obecnie nie przewiduje zmiany terminu wejścia w życie proponowanych regulacji, ale równocześnie jej nie wyklucza". Gdyby bowiem  okazało się - podaje "Business Insider" - "że dla wypracowania kompromisu wobec zgłaszanych postulatów potrzebna będzie dłuższa dyskusja, być może rozważone zostanie dłuższe vacatio legis dla niektórych rozwiązań". M.in.  rozważana jest również propozycja Rzecznika Finansowego, aby projektowane  dopłaty 240 zł rocznie dla każdego uczestnika PPK,  "ograniczyć do osób, które zarabiają poniżej dwóch średnich krajowych",  a w  ten sposób zaoszczędzone pieniądze można byłoby wykorzystać do zwiększenia dopłat dla osób najmniej zarabiających. Zdaniem Agnieszki  Łukawskiej, ekspertki z  Instytutu Emerytalnego,  PPK nie będą „lekiem na całe zło” i nie jest ich rolą zastąpienie obowiązkowego systemu emerytalnego - donosi portal. Środki zgromadzone w  PPK mają stworzyć kapitał, który uzupełni świadczenia emerytalne. "Aby więc PPK okazały się sukcesem, ważny jest wysoki stopień partycypacji i to nie „wymuszony”(...) który pracodawcy utworzą z przekonania, a pracownicy będą w nim chętnie uczestniczyć".
 Aby deklarowany termin wejścia w życie nowych rozwiązań , to jest 1 stycznia 2019 r.,  został dotrzymany, ustawa najpóźniej w maju musiałaby trafić do Sejmu i jeszcze przed wakacjami zostać uchwalona. Jednak  wcześniej będzie nad nią obradował  rząd  ( wobec PPK są różne stanowiska) - pisze portal.  Teresa Czerwińska, minister finansów, "zapewnia, że przed wdrożeniem planów kapitałowych się nie cofnie".
 
PPK  mogą nie rozwiązać problemu  niskich dochodów na starość

Do podmiotów zgłaszających uwagi dotyczące projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK) dołączył ZUS. W opinii organu rentowego,  pieniądze z pracowniczych planów kapitałowych  (PPK) nie rozwiążą problemu niskich dochodów na starość - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 26.03.2018 r.). Albowiem zgodnie z projektowanym rozwiązaniem,  po osiągnięciu przez pracownika 60 lat,   "25 proc. środków ma być wypłacane jednorazowo, na wniosek w ratach, a 75 proc. – w 120 ratach".  ZUS podkreśla, że średnie życie na emeryturze będzie trwało sporo dłużej, niż zakładane dziesięć lat. "Biorąc więc pod uwagę średnie wydłużające się dalsze trwanie życia oraz fakt, że wypłaty w ratach mogą skończyć się już w wieku 70 lat, wydaje się, że środki z PPK mogą nie spełnić planowanej roli zwiększenia dochodów na starość" - podaje gazeta. Albowiem średnie dalsze trwanie życia 60-letnich mężczyzn wynosi 19,28 lat,  a 60-letnich kobiet – 24,46 lat - informuje "Rz", powołując  się na opracowanie GUS „Trwanie życia w 2016 r.”  Małgorzata Barska, prezes NN Investment Partners TFI obawia się zaś,  "że zbyt jednoznaczne powiązanie wypłat z PPK z wypłatami emerytury z ZUS, np. w ratach miesięcznych do końca życia, mogłoby zniechęcić Polaków do tej formy oszczędzania. Tym bardziej, iż w opinii NBP   "wypłata środków z PPK w formie świadczenia okresowego, a nie dożywotniego, oznacza przeniesienie ryzyka długowieczności na uczestników systemu, podczas gdy badania wskazują, że nie są oni dostatecznie przezorni". Zaś rozłożenie wypłaty na całą przewidywaną długość życia -  z punktu widzenia pracowników - jest wadą. Według  Krzysztofa Nowaka, członka zarządu Mercer Polska, w przypadku PPE, po zmianie pracy około  90 proc. osób wypłaca pieniądze przekazane z PPE do IKE, i to  pomimo konieczności zapłacenia zaległego podatku Belki i 30 proc. składki pracodawcy - podaje dziennik.
Wskazuje to, że możliwość wypłaty (nawet częściowej) jest najważniejsza.

Mniej korzystne przeliczenie kapitału początkowego po zmianach w prawie

Przepisy obniżające od 1 października 2017 r. wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn nie tylko że pozwalają przejść wcześniej na emeryturę, ale wpływają również na zasady obliczania wysokości świadczeń - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 24.03.2018r.). Według gazety, jedna ze zmian dotyczy sposobu zwiększania kapitału początkowego dla osób przechodzących na wcześniejszą emeryturę. Niestety, może się ona okazać niższa niż ta wyliczana przed zmianą przepisów. Obecnie ZUS sztucznie podnosi kapitał początkowy o liczbę lat, jakie zostały wnioskodawcy do ukończenia 60. lub 65. roku życia, podczas  gdy  wcześniej okres ten był dłuższy, dlatego też - wyjaśnia dziennik - wcześniejsze emerytury były wyższe.
Jak przypomina "DGP", kapitał początkowy odzwierciedla przebieg kariery zawodowej przed 1 stycznia 1999 r. i jest częścią nowej emerytury. Jest on  ustalany "wyłącznie dla osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r., które przed 1 stycznia 1999 r. same za siebie opłacały składki na ubezpieczenie społeczne (np. prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą) lub za które składki opłacali płatnicy składek. ZUS ustala także kapitał początkowy  osobom urodzonym przed 1949 r., jednak w  określonych przypadkach, na przykład  gdy spełniają warunki do obliczenia emerytury według nowych zasad, a więc  kontynuują ubezpieczenia po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego oraz  złożyli wniosek o emeryturę po 31 grudnia 2008 r. - podaje gazeta.
Kapitał początkowy podlega  waloryzacji na zasadach przewidzianych w ustawie emerytalnej, co znacznie podwyższa jego wartość uwzględnianą przy obliczeniu nowej emerytury.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT