Najniższa renta socjalna wolna od komornika ?

ZUS  nie pozwala na zajęcie przez komornika najniższych rent socjalnych. Takie renty obejmuje obowiązkowa prawna ochrona przed zajęciem komorniczym, albowiem nie przekraczają one 750 zł -  donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.12.2017 r.) za PAP. Według  Wojciecha Andrusiewicza,  rzecznika prasowego ZUS,  osoba odbierająca najniższą rentę socjalną otrzymuje  netto 724,40 zł, gdyż od kwoty 840 zł brutto potrącana jest składka zdrowotna i podatek dochodowy  - podaje dziennik.  Natomiast   w opinii komorników, "pieniądze przyznawane w ramach renty socjalnej również podlegają egzekucji".  Efektem rozbieżności w  interpretacji przepisów w  tej sprawie  są  grzywny nakładane na pracowników ZUS, którzy nie pozwalają na egzekucję z rent socjalnych dla najbiedniejszych - informuje   "DGP".   Z kolei  praktykę stosowaną przez ZUS poparły ministerstwa sprawiedliwości, rodziny i pracy oraz Prokuratoria Generalna RP -  pisze dziennik.
ZUS  zaproponował   utworzenie Forum Współpracy, czyli  miejsca,  w którym "rozbieżności w ocenach przepisów dotyczących zajęcia komorniczego w takich sprawach będą analizowane i rozpatrywane".  Forum, w którym uczestniczą przedstawiciele ZUS, resortów sprawiedliwości, rodziny i pracy, finansów, prokuratorii i Krajowej Rady Komorniczej  ma wypracować wspólną interpretację przepisów.  Według  Andrusiewicza, Forum ma też przygotować nowe regulacje prawne, "określające jednoznacznie zasady prowadzenia postępowań egzekucyjnych, tak by doprecyzowane prawo nie pozostawiało wątpliwości co do zakazu egzekucji kwot z rent socjalnych" - podkreśla dziennik.

Rolnicy ubezpieczeni w KRUS  bez wcześniejszych emerytur

Z końcem roku ubezpieczeni w Kasie  Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS)  stracą możliwość odchodzenia na emeryturę w wieku 55 i 60 lat - podaje  "Wirtualna Polska"(www. wp.pl z 16.12.2017 r.).Jak pisze portal, "związki rolnicze walczyły o zachowanie przywileju, ale ostatecznie rolnicy będą mogli pobierać świadczenie dopiero po przekroczeniu powszechnego wieku emerytalnego". Wyjątkiem są  osoby, które  do   31 grudnia  2017 r. uzyskają  uprawnienia do  przejścia  na wcześniejszą  emeryturę. "Oznacza to, że ostatnimi rocznikami, które skorzystają z przywileju są kobiety urodzone w 1962 r. i mężczyźni urodzeni w 1957 r." - informuje "Wirtualna Polska" -  z  30-letnim okresem rolniczego ubezpieczenia emerytalno-rentowego (bez względu na płeć) , a którzy   zaprzestaną prowadzenia działalności rolniczej.
Portal  podkreśla, iż  rolnicy, którzy nie spełnią tych warunków, będą przechodzić na emeryturę w  "standardowym"  obecnie wieku, a więc 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Albowiem stanowisko rządu w tej sprawie jest jasne: "powrót do obowiązującego przed 2013 r. wieku emerytalnego nie powinien oznaczać utrzymania preferencyjnych zasad przechodzenia na emeryturę przez rolników". W opinii rządu, jest to  "niezgodne z duchem nowej ustawy ograniczającej powszechny wiek emerytalny".  Z kolei "WP" komentuje, iż nie odniosły skutku  "argumenty wojewódzkich izb rolniczych, które powtarzały, że ciężka praca przez siedem dni w tygodniu, bez urlopów, uciążliwe warunki pracy powinny zostać zrekompensowane przez możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę". Zdaniem  zaś  przedstawicieli  izb rolniczych,  młodzi Polacy   "nie garną się do podejmowania działalności w rolnictwie, wobec czego możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę mogłaby być dla nich zachętą" - donosi www.wp.pl.

Według ZUS,   okresów  bez składek  nie zalicza się  do emerytury

ZUS, wbrew sądom, nadal nie zalicza  okresów bez składek  do emerytury -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 15.12.2017 r.).  Mimo konsekwentnego orzecznictwa w tej sprawie, że  w takich sytuacjach nie można przenosić na ubezpieczonych niekorzystnych skutków zaniedbywania przez pracodawców (płatników) swoich obowiązków.   Dziennik  pisze, iż   organ rentowy nie zawsze o tym pamięta, więc  pracownicy starający się o uzyskanie prawa do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy,  muszą wykazać się posiadaniem  wymaganego przez ustawę okresu składkowego i nieskładkowego. Zdarza się  jednak, że są  problemy z ich wykazaniem przez ubezpieczonych. Zdaniem gazety,  wynikają one zazwyczaj  "z braku odpowiednich dokumentów lub z tego, że były pracodawca nie zgłosił pracowników do ubezpieczeń społecznych lub nie opłacał za nich należnych składek na te ubezpieczenia".  Tymczasem  wówczas  ZUS  często uznaje, że brak jest podstaw do uwzględniania takich okresów do wymaganego stażu ubezpieczeniowego. W orzecznictwie sądowym ukształtował się jednak odmienny pogląd, przyznający   "za dopuszczalne zaliczenie do stażu ubezpieczeniowego także i tych okresów, o ile zostanie wykazane pozostawanie w zatrudnieniu". Zaś Sąd Najwyższy (wyrok z 7 marca 2017 r., sygn. akt III UK 84/16) orzekł,  że "przy ustalaniu prawa do emerytury i renty oraz przy obliczaniu ich wysokości, okresy składkowe uwzględnia się jako okresy ubezpieczenia bez względu na to, czy płatnik nie będący ubezpieczonym opłacił należne za niego składki" - dodaje "DGP". Ponadto, ugruntowane jest już stanowisko orzecznictwa sądowego, że "nie jest wymagane wykazanie przez osobę ubiegającą się o emeryturę lub rentę opłacania przez pracodawcę składek na pracownicze ubezpieczenie społeczne (tak podkreślał m.in. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z 10 stycznia 2012 r., sygn. akt III AUa 1535/11)". Natomiast jeżeli chodzi o okres zatrudnienia przed wejściem w życie ustawy emerytalnej (przed 1 stycznia 1999 r.,), to wystarczające jest - pisze gazeta - "wykazanie przez ubezpieczonego, że był on wówczas zatrudniony w ramach stosunku pracy",  m.in poprzez złożenie dokumentów (świadectwa pracy), czy ewentualnie przez zeznania świadków.

MRPiPS  aktywizuje seniorów

Około 150 mln zł ma  przeznaczyć  w 2018 r. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) na programy skierowane do seniorów - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 19.12.2017 r. ). Według Aleksandry  Wójcik z Departamentu Polityki Senioralnej w MRPiPS, resort  przygotował  programy skierowane do osób starszych, na które w 2018 r.  przeznaczone zostanie 150 mln zł. "Będzie to m.in. program aktywizacji osób starszych na lata 2014-2020, adresowany do samodzielnych i aktywnych osób starszych, program wieloletni +Senior plus+, w ramach którego tworzone są placówki dziennego pobytu zarówno dla osób niesamodzielnych jak i samodzielnych oraz +Opieka 75 plus+, zaspokajający potrzeby osób starszych o ograniczonej samodzielności" - stwierdziła A. Wójcik. Poinformowała, że program aktywizacji społecznej seniorów prowadzony jest od kilku lat, a  "podmioty działające na ich rzecz mogą ubiegać się o dofinansowanie od 20 tys. zł do 200 tys. zł w ramach czterech priorytetów – edukacji seniorów, integracji międzypokoleniowej, partycypacji społecznej osób starszych i usług społecznych na rzecz seniorów" - pisze "Rz".
Według Wójcik, w  2017 r.  na realizację programu "Senior plus" przeznaczono 30 mln zł; w kraju powstało 35 dziennych domów pobytu i 96 klubów dla seniorów.  Obecnie zaś  trwa nabór do kolejnej edycji programu, na którą przeznaczono 80 mln zł. Powinno  to pozwolić na utworzenie ponad 300 nowych placówek - podkreśla gazeta. Organem opiniodawczym i doradczym ministra rodziny jest  Rada ds. Polityki Senioralnej, która obecnie  przygotowuje program,  określający  politykę senioralną  do 2030 r.
W 2016 r. seniorzy stanowili w Polsce już około  24 proc. społeczeństwa, czyli ponad 9 mln osób.  I jak  wynika  z  prognoz, w  kolejnych latach proces starzenia ma się nasilać, tak, że w  2050 r.  osoby w wieku 60 plus mają  stanowić już około  40 proc. ogółu ludności Polski - pisze "Rz".
Polityka senioralna znajduje się również w obszarze zainteresowania Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA).

Ciężarne do prokuratury za  próbę wyłudzenia  świadczeń z ZUS ?

Zdaniem Wojciecha Andrusiewicza, rzecznika prasowego ZUS,  jeżeli ktoś próbuje   na podstawie fikcyjnego zatrudnienia uzyskać świadczenie z  ZUS,  to musi się liczyć z tym, że "konsekwencje będą nie tylko finansowe. (...) to jest przestępstwo, które wiąże się z następstwami zapisanymi w kodeksie karnym -  donosi "Rzeczpospolita" (Nr z 15.12.2017 r.). Według dziennika,  ZUS aż w 852 przypadkach uznał, że kobieta w ciąży nie ma prawa do zasiłku, gdyż jej umowa o pracę, zlecenie czy założona przed porodem działalność gospodarcza była fikcyjna. Jednak  tylko 392 kobiety odwołały się od tej decyzji - twierdzi gazeta,  powołując się  na   dane ZUS  za pierwsze półrocze 2017 r. "Rz" pisze, że potencjalnie "w  460 przypadkach, w których nie złożono odwołania, ZUS może poinformować prokuraturę o próbie wyłudzenia zasiłku. (...). Czas pokaże, jak  ZUS będzie podchodził do tego typu spraw i czy prokuratorzy zostaną zalani przez lokalne oddziały ZUS falą zawiadomień o usiłowaniu oszustwa przez naciągaczy". Jak podkreśla  w dzienniku  dr Tomasz  Lasocki  z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim, "podstawą do stawiania zarzutów przez prokuraturę są  tu bowiem ustalenia pracowników ZUS, a powinien się tym zajmować sąd powszechny", dlatego też do takich spraw  "należy podchodzić bardzo ostrożnie". Z kolei na korzyść ZUS przemawia zaś ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego (TK) - zauważa gazeta.   TK uznał  bowiem 29 listopada 2017 r.(P 9/15),   że "ZUS ma pełne prawo kwestionować prawdziwość umów i zapisanych w nich zarobków, od których liczone są później świadczenia wypłacane z publicznych pieniędzy".  W opinii dziennika, jest to "bardzo zła wiadomość"  dla tysięcy osób, które co roku spierają się z ZUS o prawo do świadczeń i o ich wysokość.
Natomiast Andrzej Radzisław, radca prawny z kancelarii LexConsulting.pl. tłumaczy, że np. założenie działalności gospodarczej przez kobietę  tuż przed porodem,  zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego,  jest zgodne z prawem, pod  warunkiem, że umowa o pracę czy działalność gospodarcza była faktycznie wykonywana. W tego typu  sytuacji ZUS "nie ma prawa do wyłączania takiej osoby z ubezpieczeń społecznych i odmawiania prawa do wypłaty należnego zasiłku" - podaje "Rz".

Od zwróconych składek ZUS trzeba  zapłacić podatek  PIT

Uregulowanie zaległych składek ZUS to przychód - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 14.12.2017 r.). Podatnik musi więc  zapłacić PIT od opłaconych przez pracodawcę zaległych składek ZUS - podkreśla w dzienniku   dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej.
Z  zapytaniem w  tej sprawie wystąpił  do  fiskusa  szpital, któremu ZUS nakazał zapłacić zaległe składki od osób zatrudnionych na podstawie rzekomego outsourcingu. Jak wyjaśnia gazeta,  chodziło tu   zarówno o część składki finansowanej  przez pracodawcę, jak i składkę odprowadzaną  do  ZUS przez pracownika. Szpital tłumaczył  zaś - informuje  "DGP" -  iż  "w  niektórych przypadkach nie ma możliwości odzyskania drugiej części składki. Nie może też pobrać zaliczek na podatek".  Dlatego też poprosił skarbówkę  o interpretację, czy w  "takim przypadku u byłych pracowników powstanie przychód i czy musi wystawić im PIT-8C".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT