Najwięcej zarabiający będą płacić składki na ZUS powyżej "trzydziestokrotności"?

ZUS policzył , ile w 2016 r. kosztowała go tzw. "trzydziestokrotność" czyli zasada,  pozwalająca  pracodawcy przestać odprowadzać składki na ZUS od pracownika, który w ciągu roku zarabia minimum  trzydzieści  razy więcej  niż średnia krajowa - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 27.03.2017 r.). Według gazety  ta  szacunkowa "strata" ZUS  to około  6,8 mld zł. A to oznacza, że "średnia korzyść, jaką odnieśli beneficjenci, wyniosła prawie 20 tys. zł " - podaje dziennik. Przy  czym  osób, które w 2016 r. przekroczyły " trzydziestokrotność" było  342 tys., a więc  o 10 tys. więcej niż rok wcześniej (wzrost o 3 proc.). Z kolei  ich wzrost  zarobków  poszedł  w górę o 10 proc., podczas gdy  średnie wynagrodzenie w całej gospodarce wzrosło w 2016 r. o 3,8 proc.
Z danych wynika - podkreśla "DGP" - iż  trend powiększania się grupy zamożnych Polaków w ub.r.  został podtrzymany. Według dziennika, "na rosnącą grupę zamożnych wskazują też inne źródła, np. raport firmy doradczej KPMG o rynku dóbr luksusowych, z którego wynika, że  w 2016 r.  Polacy  rozliczający się według drugiej 32-procentowej stawki PIT lub 19-procentowej liniowej stanowili już  grupę ponad   milion osób o łącznym dochodzie  wyliczonym  na 171 mld zł. Stąd  pomysł, by „coś zrobić” z trzydziestokrotnością, który pojawił się w przeglądzie emerytalnym przygotowanym przez ZUS - podaje gazeta.

Na IKE i IKZE jest już ponad 1,5  mld zł

Przybywa wpłat na IKE i IKZE - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 28.03.2017 r.).Łącznie wpłaty na indywidualne konta emerytalne (IKE) po raz pierwszy przekroczyły 1 mld zł, a na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) 500 mln zł. Zdaniem Małgorzaty Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), odnotowywany  od  lat   wzrost  liczby  osób oszczędzających oraz  przybywające  oszczędności w III filarze, wskazują   na   "rosnącą  w  społeczeństwie  świadomość potrzeby  dywersyfikacji  źródeł  zabezpieczenia emerytalnego" - podaje gazeta.  Jednak w opinii szefowej IGTE,   skala tego zjawiska jest  ciągle niewystarczająca  m.in  "wobec potrzeb, które niosą ze sobą zmiany demograficzne"- pisze  dziennik. Przy tym,   Polacy mają najwięcej założonych IKE i IKZE w towarzystwach ubezpieczeń – nieco ponad 1 mln kont. Według  danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF)  za 2016 r.,  oszczędności zgromadzone  na tych  trzeciofilarowych  emerytalnych rachunkach  sięgają  już 2,7 mld zł. Jednak  dane te ciągle pokazują niechęć Polaków do oszczędzania na emeryturę – zauważa "Rzeczpospolita".

WSA: emerytura to pewny przychód, więc senior nie ponosi kosztów jego uzyskania

Wojewódzki Sąd Administracyjny   w Warszawie ( WSA) orzekł, iż  z  przepisów  ustawy o PIT nie wynika, aby przychód z emerytury miał być pomniejszany o jakiekolwiek wydatki –  informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 28.03.2017 r.). Zdaniem  WSA,   inna  sytuacja  jest z przychodami  osiąganymi  ze stosunku pracy lub  ze stosunku służbowego. "Wówczas trzeba analizować, czy wydatek został poniesiony w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia ich źródła. Wynika to bezpośrednio z art. 22 ust.2 ustawy o PIT." - tłumaczy dziennik. "DGP" zauważa, iż   inaczej jest z emeryturami, ponieważ  osoby uprawnione do otrzymywania świadczeń emerytalnych, "nie muszą podejmować żadnych działań w celu utrzymania ani zabezpieczenia tego źródła przychodów". W opinii dziennika, świadczenia te są opodatkowane także dlatego, że odprowadzane wcześniej składki do ZUS były wolne od podatku.
Warszawski WSA  rozpatrywał  sprawę   Polaka,  mieszkającego  od  kilku lat  w Norwegii. "Jako były funkcjonariusz dostawał z Polski emeryturę wypłacaną przez Zakład Emerytalno-Rentowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Podatek z tego tytułu płacił w Polsce" - wyjaśnia  gazeta.

Ustawa wprowadzająca cezurę czasową dla ZUS   ws. weryfikacji rent i emerytur  podpisana przez prezydenta RP

Andrzej Duda, prezydent RP podpisał ustawę, która doprecyzowuje, w jakich sytuacjach ZUS może zweryfikować prawo przyznawania renty lub emerytury oraz wysokość tych świadczeń - informuje  "Rzeczpospolita"(Nr  z 24.03.2017 r.). Nowela wprowadza cezurę czasową, ograniczającą tę możliwość. I tak, zgodnie z ustawą, ZUS będzie mógł zdecydować o "wznowieniu postępowania ws. przyznania emerytury lub renty oraz wysokość tych świadczeń w sytuacji fałszowania dowodów, świadomego wprowadzania w błąd lub wydania decyzji w wyniku przestępstwa (w ciągu 10 lat od wydania decyzji), a także w przypadku ujawnienia nowych okoliczności lub dowodów nieznanych organowi w dniu wydania decyzji (w ciągu 5 lat od wydania decyzji)" - pisze dziennik. ZUS będzie więc mógł  wydać  ponowne decyzje ws. emerytur lub innych świadczeń  w sytuacji "uchylenia, zmiany lub stwierdzenia nieważności orzeczenia sądu, na którego podstawie została wydana decyzja o przyznaniu świadczenia (w ciągu 5 lat od wydania decyzji), jak również w przypadku przyznania świadczenia lub jego nieprawidłowego obliczenia na skutek błędu organu decydującego (w ciągu 3 lat od wydania decyzji)" - wyjaśnia gazeta. Wyjątkiem jest sytuacja, gdyby uchylenie lub zmiana decyzji przez ZUS wiązałyby się z nadmiernym obciążeniem dla osoby zainteresowanej, "ze względu na jej sytuację osobistą lub materialną, wiek, stan zdrowia lub inne szczególne okoliczności" - podkreśla "Rz".

Wyższa emerytura z ZUS  dopiero  po  zwolnieniu się z pracy

Pracownicy kończący aktywność zawodową pięć lat później niż wynosi powszechny wiek emerytalny, mogą liczyć na wyższe świadczenie emerytalne z ZUS - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 27.03.2017 r.). Zostanie ono jednak wypłacone dopiero po dostarczeniu przez tegoż pracownika do ZUS świadectwa pracy od ostatniego pracodawcy. A więc może on liczyć na wyższe świadczenie  - pisze gazeta  - dopiero po zwolnieniu się   z pracy.  I co ważne, wysokość takiej wypłaty nie będzie zmniejszona  o  już pobrane świadczenia - podkreśla dziennik.
"DGP" przypomina, powołując się  na  ZUS, iż  osoby urodzone przed 1949 r.  miały możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę po spełnieniu kilku warunków. I tak,  świadczenie było przyznawane na podstawie art. 29 ust. 1 pkt 2 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 887 ze zm.). Zgodnie z przepisami,  kobiety mogły więc  ubiegać się o emeryturę  po osiągnięciu 55 lat, mając na swoim koncie co najmniej 30-letni okres składkowy i nieskładkowy. Natomiast mężczyźni mogli przejść  na wcześniejszą emeryturę   po ukończeniu 60 lat pod warunkiem, że posiadali co najmniej 35 lat okresu składkowego i nieskładkowego - pisze gazeta.

W najbliższych latach ZUS  z ogromnym deficytem

W 2018 r.  na wypłaty emerytur może zabraknąć nawet 63 mld zł - alarmuje "Rzeczpospolita"(Nr z 27.03.2017 r.), powołując się na przygotowane  w ZUS  najnowsze prognozy wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) na najbliższe pięć lat.   Według gazety, prognoza zakłada trzy ewentualne scenariusze.  I tak,  scenariusz  optymistyczny przewiduje, że pomimo nabycia od 1 października 2017 r.  prawa do świadczenia emerytalnego  z  ZUS przez dodatkowe 350 tys. osób (w związku z obniżeniem wieku emerytalnego) dziura finansowa w ZUS  zmniejszy się  do  47 mld zł.  Dziennik  podkreśla, iż jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ  "już w tym roku rząd zaplanował, iż dziura w ZUS wyniesie 53,5 mld zł".  Tyle,  że prognoza przygotowana przez ZUS wskazuje, że najwyższe koszty związane z obniżką wieku emerytalnego budżet odczuje dopiero w latach 2020–2022 - zauważa  "Rz”.  Z  kolei    tzw. " pośredni  scenariusz zakłada,  że deficyt  ZUS   w przyszłym roku wyniesie 54,7 mld zł.  Zaś  według  założeń  pesymistycznego  scenariusza,  jeśli wszyscy uprawnieni  zdecydują   się   pójść na emeryturę  i wzrośnie bezrobocie, to  oznaczać  będzie konieczność dofinansowania przez państwo aż 63 mld zł deficytu - pisze "Rz.  Według gazety,  ZUS prognozuje, że dziura w FUS w kolejnych latach będzie rosła. W najgorszym wariancie może sięgnąć nawet 85 mld zł w 2022 r. do  prawie 65 mld zł,  czyli że  będzie wyższa o 10 mld zł od obecnego. Jeszcze gorzej   jest  w  tzw. pesymistycznym scenariuszu,  który zakłada brak  kwoty  85 mld zł    na  świadczenia emerytalno-rentowe.
W opinii dziennika, dodatkowe miliardy złotych, jakie przyjdzie zapłacić w przyszłym roku, zostaną prawdopodobnie sfinansowane ze środków pochodzących z likwidacji OFE.  Albowiem  25 proc. z ponad 150 mld zł, jakie pozostało na kontach w OFE, ma trafić do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). A to ten Fundusz finansuje  niedobory w ZUS.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT