Nie wszystkie duże firmy chcą uczestniczyć w PPK

Znacząco wzrosła liczba wniosków o rejestrację pracowniczych programów emerytalnych (PPE), które zwalniają firmy z obowiązku tworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Od 4 października 2018 r., to jest od  momentu uchwalenia ustawy o PPK, do 15 lutego 2019 r. do  Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) wpłynęły 254 wnioski o wpis PPE do rejestru - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 21.02.2019r.). W tym, od 1 stycznia do 15 lutego 2019 r. złożono  161 wniosków - pisze dziennik. "Dodatkowo pracodawcy, którzy mają już u siebie PPE, złożyli 154 wnioski o wpis zmian w tych programach, obejmujące również ustalenie nowej wysokości składki podstawowej (w tym od 1 stycznia do 15 lutego 2019 r. – 34 takie wnioski)" - podaje gazeta, podkreślając, iż w całym 2018 r. powstało 206 nowych PPE. Jak przyznaje w rozmowie z "Rz" Jacek Barszczewski, dyrektor departamentu komunikacji społecznej w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego, "w związku z obowiązkiem wprowadzenia od połowy 2019 r. pracowniczych planów kapitałowych, które staną się nowym elementem polskiego systemu emerytalnego, do UKNF wpłynęła istotnie większa niż zazwyczaj liczba spraw z zakresu pracowniczych programów emerytalnych". Dziennik komentuje, iż liczba rejestrowanych PPE wzrasta, ponieważ firmy szukają sposobu, by nie musieć wprowadzać PPK.

Pierwsze  PPK zostaną wprowadzone w spółkach zatrudniających ponad 250 pracowników z dniem 1 lipca 2019 r., a w ciągu kolejnych 18 miesięcy do programu dołączać będą również mniejsze organizacje. Natomiast zwolnione z PPK mają być  mikrofirmy (poniżej 10 pracowników i każdy z nich zrezygnuje z PPK) oraz te spółki, które prowadzą już  u siebie pracownicze programy emerytalne (PPE) i  do których  należy  co najmniej 25 proc. pracowników, zaś  składka  wpłacana przez pracodawcę na konto pracownika w PPE nie może być niższa niż 3,5 proc. jego pensji brutto.

 

 

Nowa  szansa dla milionów emerytów i rencistów na podwyżkę świadczeń

 

Miliony  emerytów może chcieć pójść do sądu pracy walczyć o wyższe świadczenia - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 21.02.2019r.). Zdaniem sędziego Pawła Mroczkowskiego, dyrektora departamentu legislacyjnego prawa cywilnego w Ministerstwie Sprawiedliwości (MS),  do sądów pracy może wpłynąć kilka milionów spraw o wydanie orzeczeń zastępujących świadectwa pracy, a  sądownictwo pracy  w  obecnej strukturze organizacyjnej i stanie zatrudnienia nie będzie w stanie ich rozsądzić.   Sędzia Mroczkowski  taką opinię  przedstawił w trakcie ostatniego posiedzenia sejmowej podkomisji ds. nowelizacji kodeksu pracy - podaje dziennik.  To sejmowe gremium rozpatrywało prezydencki projekt nowelizacji, zakładający, że w razie m.in. zaprzestania działalności przez pracodawcę lub wystąpienia innych przyczyn uniemożliwiających wydanie przez niego świadectwa pracy pracownik będzie mógł wystąpić do sądu pracy z żądaniem wydania orzeczenia, które zastąpi wspomniany dokument - informuje gazeta. Sprawy takie  miałby  rozstrzygać sąd  w postępowaniu nieprocesowym. Albowiem "do tej pory żądania wydania świadectwa pracy były rozpatrywane w trybie procesowym, a więc przy uczestnictwie obu stron sporu. W postępowaniu nieprocesowym nie jest to konieczny wymóg. Może się ono toczyć z udziałem jedynie pracownika, który występuje o wydanie zastępczego orzeczenia. A to (...) wywoła istotne skutki" - stwierdził Mroczkowski. Jak podkreślił, żądanie wydania świadectwa pracy nie jest roszczeniem, więc nie podlega zasadom przedawnienia. Termin występowania z takimi żądaniami byłby więc nieograniczony. A zatem praktycznie każdy emeryt w Polsce, któremu brakuje świadectwa pracy za jakiś okres zatrudnienia, byłby uprawniony do żądania wydania orzeczenia zastępującego ten dokument. Zdaniem P.  Mroczkowskiego, podstawą wydawania orzeczeń zastępujących świadectwo pracy byłoby więc jedynie zeznanie wnioskodawcy – pracownika, ponieważ nie będzie drugiej strony, a wiec byłego pracodawcy,  który mógłby takie zeznanie zweryfikować. Rozwiązanie to może rozwiązać   problemy w przypadkach, gdy pracodawca uchyla się od wydania świadectwa lub gdy firma już nie istnieje i nie wypełnia swoich obowiązków wobec załogi - podaje "DGP". W rezultacie pozwoli to - podkreśla gazeta -  na  próby podwyższania świadczeń przez wykazywanie dodatkowych okresów zatrudnienia, które do tej pory – z uwagi na brak formalnego potwierdzenia – nie były uwzględniane przy ustalaniu prawa do emerytury i jej wysokości. Z kolei  Andrzej Dera, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, wyjaśnił, że były pracownik  w postępowaniu nieprocesowym też będzie jednak  musiał przedstawić dokumenty uprawdopodobniające fakt zatrudnienia w określonej firmie, np. wydruki z konta bankowego potwierdzające przelewy wynagrodzenia) - podaje dziennik. Ponadto,  może być wprowadzone czasowe ograniczenie (np. 10 lat od momentu wymagalności świadectwa pracy) na żądanie wydania orzeczenia.

 

 

Pracodawcy z BCC ostrożni w szacunkach dotyczących oszczędzania w PPK 

 

Na oszczędzanie  w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) zdecyduje się prawdopodobnie od 20 do 75 proc.  pracowników uprawnionych do uczestnictwa w programie - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 19.02.2019 r.). I chociaż początkowo rząd zakładał - w  uzasadnieniu do projektu ustawy o PPK - iż oszczędzać  w ten sposób na emeryturę  zechce nawet 75 proc. pracowników, to  obecne  rządowe przewidywania  są bardziej ostrożne. Z badania przeprowadzonego przez Business Centre Club (BCC) wśród należących do organizacji właścicieli przedsiębiorstw wynika, iż według jednej  trzeciej ankietowanych firm ,  do PPK przystąpi nie więcej niż 20 proc. pracowników. Ponadto, także kolejna  jedna  trzecia badanych firm  przyznała, iż oszczędzać w PPK zdecyduje się  między 20 a 50 proc. pracowników - podaje gazeta.  Dziennik podkreśla, iż tylko  niespełna 27 proc. badanych przez BCC pracodawców  spodziewa się udziału w programie  PPK od 50 do 75 proc.   zatrudnionych. Zdaniem  "Rz",  zaledwie  7 proc. biorących udział w ankiecie BCC przyznało,  że udział ich  pracowników w PPK  może przekroczyć 75 proc.

Według badania, koncepcję PPK  pozytywnie oceniło niemal 36 proc. przedsiębiorców, a  ocenę negatywną PPK  wystawiło  blisko 43 proc. właścicieli firm uczestniczących w badaniu. Ankietowani  pracodawcy przyznali, iż ich niepokój  budzą, związane programem PPK,   znaczne podniesienie kosztów pracy i kosztów osobowych  oraz także wzrost kosztów zatrudnienia. Uczestnicy badania BCC stwierdzili ponadto,  iż mają obawy, że w przyszłości  PPK podzielą los OFE - pisze dziennik.

 

 

Emerytura jest prawem, nie obowiązkiem 

 

Osoby otrzymujące świadczenie pielęgnacyjne  po osiągnięciu wieku emerytalnego  nie muszą rezygnować  z jego dalszego uzyskiwania - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 19.02.2019 r.). Nie wymagają tego żadne przepisy. Ponadto,   również żadna instytucja wypłacająca świadczenie pielęgnacyjne, np. ośrodek pomocy społecznej  nie może żądać od opiekuna, aby zrezygnował ze  świadczenia pielęgnacyjnego   i   wystąpił do organu emerytalno-rentowego z wnioskiem o  przyznanie  emerytury.  Emerytura jest  bowiem prawem, a nie obowiązkiem - wyjaśnia dziennik, powołując się  na odpowiedź  udzieloną  przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) na interpelację nr 28166, złożoną przez poseł Katarzynę Osos z Platformy Obywatelskiej. Posłanka  poprosiła resort  o  wyjaśnienie  w związku z  prośbą o interwencję, którą otrzymała od  grupy osób uprawnionych do świadczenia pielęgnacyjnego. Zrezygnowali  oni z pracy, aby  zajmować się niepełnosprawnym członkiem rodziny i jako ich opiekunowie  pobierali świadczenie pielęgnacyjne – podaje gazeta. Niestety obecnie,  w  momencie osiągnięcia wieku emerytalnego są  zmuszani do przechodzenia na emeryturę.  

I tak,  zdaniem MRPiPS ,  osoba uzyskująca świadczenie pielęgnacyjne po osiągnięciu  wieku emerytalnego  może je zachować,  „o ile ZUS na jej wniosek”  nie ustali jej emerytury w drodze ostatecznej decyzji administracyjnej  -  informuje „DGP” .

 

 

Ustawa „Mama 4 plus" podpisana przez prezydenta RP

 

Prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym "Mama 4 plus" - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 16.02.2019 r.). Od 1 marca br. tzw. „matczyna emerytura” będzie  kształtować się na poziomie  najniższej emerytury, a więc w wysokości  1100 zł brutto. 

Zgodnie z nowymi przepisami  o świadczenie to w ramach programu "Mama 4 plus" będą mogły się ubiegać matki, które osiągnęły wiek emerytalny 60 lat oraz  ojcowie  czworga dzieci po osiągnięciu 65 lat, ale tylko w sytuacji  śmierci matki albo porzucenia przez nią dzieci. Ponadto, według ustawy prawo do rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego będzie przysługiwać także  osobom  sprawującym  opiekę nad dziećmi w ramach rodzinnej pieczy zastępczej z wyjątkiem rodziny zastępczej zawodowej - informuje gazeta. Jednak będą one  musiały dołączyć do wniosku o to świadczenie  orzeczenie sądu o powierzeniu im sprawowania pieczy zastępczej nad dzieckiem. Natomiast świadczenie to nie będzie przysługiwać osobie, którą sąd pozbawił władzy rodzicielskiej, lub której sąd ograniczył władzę rodzicielską, czy  w przypadku długotrwałego zaprzestania wychowania małoletnich dzieci.   Świadczenie na wniosek osoby zainteresowanej  będzie mógł przyznać po zbadaniu m.in. jej sytuacji dochodowej w drodze decyzji administracyjnej Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) lub  Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). Wnioski  będzie można składać już  od 1 marca br. - pisze  dziennik.

MRPiPS szacuje, że z nowych przepisów skorzysta około 65 tys. osób bez prawa do emerytury lub renty  oraz 20,8 tys. osób, które pobierają świadczenia poniżej poziomu najniższej emerytury. W budżecie państwa na 2019 r. na program "Mama 4 plus" zagwarantowano około 801,3 mln zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT