Nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej może "zasadniczo zmienić" ubezpieczenia w Polsce

Zdaniem Piotra Czubluna,  partnera z warszawskiej Kancelarii Radców Prawnych Czublun Trębicki,  projekt nowej ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej   może zasadniczo zmienić kształt rynku ubezpieczeń  w Polsce - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.03.2015 r.), powołując się na PAP. "Większość tych zmian jest dość obojętna z perspektywy konsumenta, może poza jednym – wdrożenie tych wszystkich wymogów z całą pewnością będzie oznaczało dodatkowe wydatki ze strony ubezpieczycieli, co może wprost wpłynąć na wysokość składek ubezpieczeniowych" - uważa Czublun. Projekt przynosi nowe regulacje  w zakresie wymogów kapitałowych ( konsekwencja wdrożenia dyrektywy unijnej Wypłacalność II), części zagadnień związanych z ubezpieczeniami grupowymi,  wzmocnienie nadzoru ubezpieczeniowego, czy też uszczelnienie procesu sprzedaży ubezpieczeń - podaje gazeta. Sprzedaż  polis z UFK wiąże się  z dość wysokimi opłatami  w razie wcześniejszego zrezygnowania z takiego ubezpieczenia, przede wszystkim z kosztami dystrybucji. "Pozyskanie klienta w tym segmencie rynku nie jest proste, dlatego też ubezpieczyciele zmuszeni są płacić bardzo wysokie prowizje, aby w ogóle móc takie produkty zaoferować, co ma niestety swoje przełożenie na poziom ponoszonych przez klientów opłat" - zaznacza Czublun . Zaś według  projektu noweli w ubezpieczeniach z UFK opłaty tego typu to maksymalnie 4 proc. wartości jednostek uczestnictwa - podaje "DGP". A że  klient będzie mógł zrezygnować z takiego ubezpieczenia - w praktyce -  nawet po roku od jego zawarcia, to towarzystwa ubezpieczeń "mogą nie mieć środków na wypłatę prowizji pośrednikowi (...), co z kolei może oznaczać, że produkty tego typu po prostu znikną z rynku" – mówi Czublun, podkreślając, iż "z perspektywy rynku dość niepokojąca jest generalna tendencja w całej Europie, związana ze wzmacnianiem ochrony konsumenckiej". Ponadto,  takie  rozwiązania prawne jak klauzule abuzywne, " powoli stają się karykaturą systemu ochrony konsumenckiej. (...)  duży wpływ na obecny stan sektora, jak też na jego przyszłość, ma obecna wojna cenowa na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. Te produkty są dzisiaj przez większość ubezpieczycieli oferowane ze stratą i niestety odbicie cen jest w tym wypadku nieuchronne." Czublun zaznacza - podaje "DGP" - iż  tzw. polisolokaty, wcale nie oznaczają patologii na rynku. Albowiem  "ci klienci, którzy świadomie kupują podobne produkty,  nie mają z reguły pretensji do ubezpieczyciela, kiedy ten pobiera od nich określone w umowie opłaty."
Co  nie oznacza, że nie zdarzają się przypadki nadużyć, czy tzw. misselingu (sprzedaży nieadekwatnej do potrzeb i możliwości klienta) - uważa Czublun. Kluczem do poprawy sytuacji jest odpowiednie edukowanie Polaków - podkreśla. W jego ocenie niebezpieczne jest natomiast zwiększenie uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego wobec sektora ubezpieczeniowego. Dlaczego ? "Biorąc pod uwagę niezaskarżalność uchwał KNF, a zapewne w takiej formie będzie dochodziło do regulowania rynku, będzie to oznaczało działanie poza jakąkolwiek kontrolą państwa" – twierdzi   ekspert.

Szpitale nie chcą kupować polis od zdarzeń medycznych

Do końca tego roku szpitale muszą wykupić ubezpieczenie od zdarzeń medycznych. Jest to polisa na wypadek konieczności wypłaty pacjentowi odszkodowania, gdy wojewódzka komisja ds. orzekania o zdarzeniach medycznych uzna, że w szpitalu doszło do medycznego błędu - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 03.03.2015 r.). W Polsce  jedyną firmą oferującą polisy od zdarzeń medycznych jest PZU SA. Według dziennika, ubezpieczyciel za  roczne ubezpieczenie placówki szpitalnej żąda około  750 tys. zł. Dla wielu placówek to kwota zaporowa.  Nic dziwnego, że  szpitale nie chcą kupować tak drogich  polis. Z  informacji gazety, uzyskanych m.in od  wojewodów,  wynika, iż  w niektórych  regionach  Polski  "żadna placówka nie ma ubezpieczenia od zdarzeń".  Na 800 funkcjonujących szpitali ubezpieczenie to posiada  jeden szpital w  województwie zachodniopomorskim oraz dwie lecznice w woj. śląskim - pisze "Rz". Ponadto,  dyrektorzy szpitali apelują do ministra zdrowia, aby ten,  "albo przesunął obowiązek w czasie, albo w ogóle zdjął go z lecznic" - twierdzi "Rz". Zdaniem Ewy  Więckowskiej, szefowej  warszawskiego szpitala na  Solcu, " polisa powinna być nadal dobrowolna dla szpitala. Każda lecznica musi sama oszacować, czy jest jej potrzebna czy nie". A  skoro więc ubezpieczenia teraz są nieobowiązkowe, mają je tylko nieliczni - zaznacza dziennik. I przypomina, iż to z  powodu takich argumentów Bartosz Arłukowicz,  minister zdrowia,   ustąpił placówkom medycznym, zaś nowelizując w 2012 r.  ustawę o działalności leczniczej  przesunął szpitalom wymóg posiadania ubezpieczeń o cztery lata. I teraz może nie być od tego odwrotu - zauważa "Rzeczpospolita". Gazeta podkreśla, że jednak posiadanie przez lecznicę polisy od zdarzeń medycznych jest korzystne dla pacjentów, którzy dzięki temu w razie błędu lekarzy mogą otrzymać większe odszkodowania. Jak twierdzi w "Rz" Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, "lecznice oferują odszkodowania na żenująco niskim poziomie, nawet w granicach tysiąca złotych. Wolą, żeby pacjent poszedł do sądu, bo to odwlecze zapłatę".

W sądzie czeka na rozpatrzenie pierwszy pozew zbiorowy przeciw "oszukańczym polisom".

Klienci coraz chętniej łączą siły, by wspólnie walczyć o swoje interesy  z instytucjami finansowymi - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 26.03.2015 r.). Zdaniem  Łukasza  Dajnowicza  z Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), dzieje się tak dlatego, ponieważ wzrasta świadomość klientów, m.in dzięki szerokiemu dostępowi do  internetu. Albowiem w  sieci internetowej łatwiej  można odnaleźć osoby z podobnymi problemami, a kancelarie prawne coraz  aktywniej poszukują klientów - zauważa dziennik. Na przykład ostatnio sąd przyjął pozew zbiorowy przeciwko Generali Życie ws. opłat likwidacyjnych - informuje "Rz".   Członkowie stowarzyszenia "Przywiązani do Polisy" podkreślają, iż  jest  to  przyjęty do rozpatrzenia pierwszy pozew zbiorowy przeciw "oszukańczym polisom". Zdaniem Tomasza Zmorzyńskiego, członka zarządu "Przywiązanych do Polisy", jest wiec nadzieja na pozytywne dla klientów rozwiązanie sprawy, ponieważ  "podobne, ale indywidualne sprawy", kończyły się niemalże w każdym wypadku na korzyść poszkodowanych. Z kolei  w opinii Karoliny  Dzwonnik z Biura Prasowego Skandii, orzecznictwo tutaj jednak  nie jest jednolite - pisze dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT