Nowa regulacja obejmie tylko nowych nabywców polisolokat

Projekt ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej  przyjęty  przez rząd ma wprowadzić  nowe wymogi kapitałowe dla ubezpieczycieli oraz chronić  osoby inwestujące w tzw. polisolokaty, oferowane przez zakłady ubezpieczeniowe - informuje  "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.06.2015 r.) za  komunikatem  Centrum Informacyjnego Rządu. Najważniejsze  zmiany  przewidziane w projekcie  to - w opinii  CIR -  m.in. wprowadzenie nowego systemu wypłacalności zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji. System  ten oparty jest na trzech filarach - pisze dziennik. I tak, "pierwszy dotyczy wymogów kapitałowych, które muszą spełnić ubezpieczyciele, drugi - systemu zarządzania i procesu nadzorczego, a trzeci - obowiązków informacyjnych zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji oraz dyscypliny rynkowej". Projekt przewiduje także wprowadzenie dodatkowych rozwiązań o charakterze prokonsumenckim - podaje  gazeta.  Ustawą o polisolokatach rząd miał pomóc tym, którzy dali się namówić  na kupno tych produktów. " Okazuje się jednak, że prawo obejmie tylko nowych nabywców tych instrumentów finansowych, albowiem Ci, którzy je już kupili,  zostaną bez żadnej pomocy - donosi dziennik. Wobec przyszłych  klientów ubezpieczyciele nie będą mogli stosować znacznej części niezgodnych z prawem praktyk, dziś tak brutalnie uderzających w konsumentów - pisze "DGP", powołując się wywiad  dla  PAP Jacka Łęskiego, prezesa  Stowarzyszenia "Przywiązani do polis". Jak podkreśla gazeta, stowarzyszenie to było jednym z konsultantów podczas tworzenia projektu ustawy. Jednak według  Łęskiego, "w  czasie prac legislacyjnych z projektu wyeliminowano wszystkie prokonsumenckie rozwiązania, jakie proponował UOKiK. Zostały one skutecznie wyrugowane z projektu na żądanie KNF". Jak podaje "DGP", odrzucone rozwiązania "sprowadzały się do tego, by +starym+ klientom zapewnić taki sam poziom ochrony przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi jak przyszłym klientom. Oznaczało to w praktyce, że w wypadku zerwania polisy przed upływem trwania umowy, mogliby oni odejść za minimalną +opłatą likwidacyjną+ nie przekraczającą 4 proc. wartości oszczędności". Natomiast linia argumentacji KNF  była taka: "nie możemy nakazać oszustom oddania wyłudzonych pieniędzy, bo popadną w kłopoty finansowe" - podaje ":DGP", powołując się na  Łęskiego. "Z punktu widzenia 5 milionów posiadaczy "polisolokat", w których utopiono ponad 50 mld zł nowa ustawa nic nie zmienia(...) są nadal skazani na wieloletnie procesy i ponoszenie dodatkowych kosztów obsługi prawnej."
W projekcie przewidziano, że konsument będzie miał możliwość odstąpienia od umowy do roku po jej zawarciu, ograniczona ma być wysokość opłat w przypadku likwidacji polisy inwestycyjnej przed ustalonym terminem do 4 proc. wpłaconych składek lub do 4 proc. wartości jednostek w przypadku ubezpieczeń z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. A przed zawarciem towarzystwa  ubezpieczeń będą musiały przeprowadzać analizy potrzeb ubezpieczającego lub ubezpieczonego.

W ubezpieczeniu z  UFK  wartość wykupu jest  świadczeniem  głównym

W ubezpieczeniu z funduszem kapitałowym wartość wykupu jest  świadczeniem  głównym - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" (Nr z 23.06.2015 r.) Beata Mrozowska -Bartkiewicz,  radca prawny w DLA Piper Wiater, polemizując tym samym z  artykułem  W. Kamieńskiego i K. Lehmana pt. „Wartość wykupu nie może być świadczeniem głównym” (DGP 95/2015). Dziennik przypomina, iż  Kamieński i Lehman  podważają aktualne kierunki orzecznictwa, "opierając się na przekonaniu, iż cechą wartości wykupu jest „nieokreśloność”, stąd nie może być ona objęta konsensusem stron", zaś przyjęcie przeciwnego stanowiska wiąże się z uznaniem tego rodzaju umów za umowę nienazwaną.
Beata Mrozowska -Bartkiewicz podkreśla natomiast, iż  "umowy z UFK zostały uregulowane przez ustawodawcę w ustawie o działalności ubezpieczeniowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 950), zaś za umowy nienazwane mogą być uznane tylko te, które uregulowane nie są" - podaje gazeta.
Podstawową cechą tych umów jest możliwość przerzucenia ryzyka inwestycyjnego na ubezpieczającego, a  konsekwencją  " brak gwarancji osiągnięcia z góry określonej wartości świadczenia oraz uprawnienie ubezpieczającego do wyznaczania strategii inwestycyjnej w przypadku umów prowadzonych na jego rachunek i ryzyko". Natomiast ich zaletą jest zwykle długi horyzont inwestycyjny,  umożliwiający  klientom wybranie terminu spełnienia świadczenia ubezpieczeniowego - zauważa Beata Mrozowska -Bartkiewicz.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT