Nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej ma zmienić kształt oraz sposób sprzedaży ubezpieczeń inwestycyjnych

Koniec z zabójczymi opłatami za likwidację polisolokat - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.02.2015 r.). Według gazety, w dniu 17 lutego 2015 r. rządowy projekt ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej z 16 lutego 2015 r., który ma  dostosować polskie prawo do unijnych przepisów,  został skierowany do publicznych konsultacji. Jak podaje "DGP", nowa ustawa na nowo reguluje  zasady działania zakładów ubezpieczeń w Polsce, m.in. ma wzmocnić  prawa osób, które zostały objęte ubezpieczeniem na cudzy rachunek. Jednak najistotniejsze z perspektywy konsumenta są przepisy dotyczące ochrony przed polisolokatami - podkreśla "DGP". I tak,  projekt nowej regulacji zakłada, iż  konsument będzie miał 60 dni na rezygnację z produktu, zaś w przypadku odstąpienia od umowy na życie z UFK,  ubezpieczyciel nie będzie mógł potrącić więcej niż 4 proc.  wpłaconych składek.
W opinii Wiesławy Dróżdż, rzecznika prasowego  Ministerstwa Finansów, nowela nakazuje przekazanie ubezpieczonemu informacji dotyczących warunków umowy, wprowadza  obowiązek poinformowania o ryzyku a  także obligatoryjną analizę  potrzeb konsumenta. Zdaniem  Piotra Czubluna, radcy prawnego  w kancelarii Czublun Trębicki,  "wprowadzenie przepisów w obecnym kształcie sprawi, iż ryzyko inwestycyjne stanie się ryzykiem ubezpieczyciela, nie zaś klienta.(...)  w efekcie może doprowadzić to do wyeliminowania tych produktów z rynku".

SN: Ubezpieczyciel  zobowiązany do spłaty kredytu hipotecznego w sytuacji utraty zdolności do pracy przez kredytobiorcę


Ubezpieczyciel będzie zobowiązany do uregulowania kredytu hipotecznego, gdy do utraty przez kredytobiorcę zdolności do pracy doszło w czasie obowiązywania umowy z bankiem  Nie jest przy tym istotne, że przed formalnym wydaniem oświadczenia o niezdolności do pracy umowa została wypowiedziana - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 20.02.2015 r.), powołując się na wyrok .Sądu Najwyższego z 19 lutego 2015 r. (sygn. akt III CSK 420/14).  SN orzekał w  sprawie  mężczyzny, który kupił polisę  ubezpieczenia na życie na sumę ubezpieczenia  ponad 300 tys. zł, a która miała  stanowić jedno z zabezpieczeń kredytu hipotecznego zawartego przezeń  w 2008 r. - informuje gazeta. Tymczasem rok po zawarciu umowy  kredytowej ów  mężczyzna zachorował (otrzymał  orzeczenie ZUS o niezdolności do wykonywania pracy zarobkowej), co utrudniło mu  spłatę kredytu, tak iż w  rezultacie bank wypowiedział mu umowę, a ubezpieczyciel odmówił   spłaty pożyczonej kwoty. W opinii towarzystwa ubezpieczeń - pisze dziennik - orzeczenie o niezdolności do pracy zostało wydane po wypowiedzeniu przez bank umowy kredytowej, co spowodowało wygaśnięcie ubezpieczenia na życie. Sprawa trafiła więc  na wokandę. I tak, sądy kolejnych instancji przychyliły się do stanowiska mężczyzny;  sąd apelacyjny oddalił apelację ubezpieczyciela, zaś Sąd Najwyższy skargę kasacyjną zakładu ubezpieczeń. W uzasadnieniu wyroku  SN stwierdził, iż  od początku choroby mężczyzna nie był zdolny do pracy,  ubezpieczyciel był  więc zobowiązany do spłaty kredytu, a fakt późniejszego uzyskania orzeczenia o niezdolności do pracy nie miał wpływu na uprawnienia mężczyzny.
 
Coraz wyższe kwoty odszkodowań za błędy medyczne


Poszkodowani pacjenci lub ich rodziny coraz częściej wykorzystują opinie wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych  w sprawach sądowych aby  zyskać szansę na wyższą kwotę zadośćuczynienia. Jak pisze  "Dziennik Gazeta Prawna"( Nr z 25.02.2015 r.), "państwo płaci wówczas dwa razy: raz za postępowanie komisji, drugi – za koszty sądowe". Zdaniem  Jolanty Budzowskiej, radcy prawnego z kancelarii BFP, reprezentującej poszkodowanych pacjentów, jest to " przykład patologii systemu (...) nie dochodziłoby do tego, gdyby zasady działania komisji zmuszały szpitale do wypłacania odpowiednio wysokich odszkodowań." Według  "DGP", "teoretycznie w przypadku śmierci rodzina poszkodowanego może się ubiegać nawet o 300 tys. zł, jednak propozycje szpitali lub ich ubezpieczycieli nie przekraczają kilkudziesięciu tysięcy. Przepisy narzucają też limit w wysokości 100 tys. zł dla poszkodowanych pozostałych przy życiu".  Tymczasem najczęściej  szpitale oferują  pacjentom  najwyżej kilka tys. zł, zaś w sądzie można liczyć na znacznie wyższe zadośćuczynienie oraz na rentę – twierdzi w gazecie mec. Budzowska.  Dziennik podaje, powołując się na  Jacka Chojnackiego,  szefa komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych na Mazowszu, iż  35–40 proc. osób odrzuca propozycje szpitali i ich ubezpieczycieli i kieruje sprawę do sądu. Przy tym wzrasta  liczba orzeczeń korzystnych dla pacjentów. Poszkodowani zdecydowani  na oddanie sprawy do sądu  są coraz lepiej przygotowani; coraz  częściej kierują pozwy  w których w grę wchodzi odszkodowanie w wysokości ponad 75 tys. zł - pisze gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT