OPZZ: pracownicy nie godzą się, aby część otrzymanych ostatnio podwyżek została im zabrana w postaci składki na przyszłe emerytury

Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 12.07.2018r.), nauczyciele i górnicy nie zgadzają się na udział w pracowniczych planach kapitałowych (PPK). To  stawia pytanie o przyszłość systemu dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Według gazety, OPZZ ostatnio niespodziewanie zmieniło swoje stanowisko i  Prezydium Rady Dialogu Społecznego, które miało przyjąć wspólną uchwałę pracodawców i pracowników popierającą rządowy projekt ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK) w rezultacie jej  nie przyjmie - pisze dziennik. OPZZ uważa, że projekt ustawy w obecnym kształcie nie powinien wejść w życie. Zmianą stanowiska centrali związkowej  zaskoczeni są pracodawcy. Jak powiedział "DGP"  Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, "nie ma naszej zgody na pracownicze plany kapitałowe w obecnym kształcie (...) Nie mamy zaufania do PPK, skoro nikt nie da nam gwarancji, co się stanie za pięć czy dziesięć lat. Tym bardziej, że mamy coraz więcej przypadków, że nauczyciele oszczędzający w trzecim filarze potracili od tysiąca do czterech tysięcy złotych”. Natomiast  Arkadiusz Siekaniec, wiceprzewodniczący Rady Krajowej Związku Górników w Polsce podkreśla, iż "zmuszanie spółek węglowych do płacenia składek na PPK może stanowić zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju (...)  Konieczność dopłacania do oszczędzających będzie stanowić koszt dla pracodawców, a kopalnie powinny zajmować się inwestowaniem, a nie płaceniem dodatkowych składek na emerytury".  Gazeta pisze,  iż  według związkowców  "pracownicy nie godzą się na to, aby część ostatnio otrzymanych podwyżek została im zabrana w postaci składki na przyszłe emerytury.(...) wpływ na brak zgody na taką formę oszczędzania ma złe doświadczenie związane z OFE". Jak twierdzi A. Siekaniec, "OFE miało podnieść emerytury, a w końcu pieniądze trafiły do ZUS. I teraz wszyscy obawiają się, że w przypadku PPK może być podobnie (...) mamy poważne wątpliwości, czy taka forma dodatkowego oszczędzania spowoduje zwiększenie emerytur. Skoro w PPK mają oszczędzać osoby najmniej zarabiające, to skąd mają mieć na to środki? Przecież tym ludziom nie wystarcza na życie, a co dopiero na kolejne składki".
Łukasz Kozłowski, ekspert ubezpieczeniowy reprezentujący w czasie negocjacji Pracodawców RP   komentuje krok OPZZ jako "o tyle dziwne, że resort finansów uwzględnił 85 proc. uwag OPZZ" – podaje dziennik. Z kolei prof. Jan  Klimek ze Szkoły Głównej Handlowej, przewodniczący zespołu ds. ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego przyznaje, iż  brak wspólnej uchwały wszystkich partnerów społecznych powoduje, że rząd nie musi się z nią liczyć .

ZUS do końca sierpnia br.  ma  poinformować miliony Polaków o wysokości ich hipotetycznej emerytury

ZUS do końca wakacji planuje wysłać do kilkunastu  milionów Polaków listy z wyliczeniem emerytury. Korespondencja trafi do wszystkich osób, które choć przez chwilę podlegały ubezpieczeniom społecznym i mają zaksięgowane składki na indywidualnym koncie w ZUS -  informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 11.07.2018 r.). Pismo ZUS  adresowane  do  osób, które przekroczyły 35 lat  ma zawierać szczegółową informację o zwaloryzowanym kapitale początkowym, a także zwaloryzowanych składkach na ubezpieczenie emerytalne . W liście będą  także informacje o subkoncie, czyli wpłatach na II filar, jeżeli adresat jest członkiem OFE albo rozpoczął  pracę po 31 stycznia 2014 r. - pisze dziennik.   Wyliczenia ZUS mają  już uwzględniać obniżenie wieku emerytalnego. Prawdopodobnie świadczenie emerytalne będzie stanowić mniej niż 40 proc. ostatniej pensji - podkreśla "Wyborcza" - podczas gdy dzisiaj kształtuje się ono na poziomie  około 60 proc., czyli  około 2 tys. zł brutto.  "Dlaczego tak mało? Ponieważ zmienił się system emerytalny i teraz każdy dostanie na starość tyle, ile sobie uzbierał" - zauważa gazeta.  W opinii "GW", obniżkę wieku emerytalnego najboleśniej odczują kobiety.  "Kobiety czeka dramat"  - alarmuje dziennik.  "Tysiące Polek z 800-900 zł na rękę ustawi się w kolejce do pomocy społecznej".  Jak podaje "Wyborcza", powołując się na oficjalne dane podane przez ZUS,  obecny 41-letni mężczyzna dostanie na emeryturze 3020 zł brutto miesięcznie (na teraźniejsze pieniądze, bez uwzględnienia inflacji i podwyżek przez następne 20 lat), zaś  po obniżeniu wieku emerytalnego otrzyma  2519 zł (mniej o 17 proc.). "Natomiast obecna 41-latka, gdyby odeszła na emeryturę w wieku 67 lat, dostałaby 2648 zł brutto. Gdyby zakończyła pracę, mając lat 60, będzie musiała wyżyć za jedynie 1516 zł brutto, aż o 43 proc. mniej."
"Wyborcza" przypomina, iż  obniżenie wieku emerytalnego już w 2017 r. negatywnie wpłynęło na wysokość świadczeń przyznawanych osobom, które wówczas składały wnioski o przyznanie emerytury,  tak że  średnia wartość nowo przyznanych emerytur w 2017 r. była niższa niż rok wcześniej. Natomiast według  danych ZUS z kwietnia 2018 r.,   w ciągu pół roku od obniżenia wieku emerytalnego co miesiąc spadała wysokość świadczeń.
Naukowcy z UW już w 2016 r.  ostrzegali, że obniżenie wieku emerytalnego będzie oznaczać dla wielu Polaków niemal głodowe emerytury.

Wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2019 r.  na  poziomie  ustawowego  minimum ?

Projekt rozporządzenia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) zakłada  ustalenie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2019 r. na poziomie ustawowego minimum, czyli 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2018 r. -  donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.07.2018 r.). Przygotowanie projektu rozporządzenia ma związek z decyzją Rady Dialogu Społecznego (RDS), która nie uzgodniła stanowiska w sprawie wskaźnika. Według gazety, rząd zaproponował w czerwcu br. pozostawienie zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent  w 2019 r. na poziomie ustawowego minimum, wynoszącego 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2018 r. I o ile strona pracodawców przychyliła się do tej propozycji, to w opinii związkowców  wysokość zwiększenia wskaźnika powinna kształtować się na poziomie 40-50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2018 r.- pisze "DGP".
Dziennik przypomina, że  zwiększenie wskaźnika jest corocznie negocjowane w Radzie Dialogu Społecznego. I tak, "w razie nieuzgodnienia stanowiska RDS, Rada Ministrów ma obowiązek określić w drodze rozporządzenia (w terminie 21 dni od zakończenia negocjacji) wysokość zwiększenia wskaźnika".

Pieniądze z ZUS  na prewencję  wypadkową i  poprawę warunków pracy przyznawane według nowych zasad

Po raz pierwszy ZUS będzie przyznawać  według nowych zasad  pieniądze na prewencję  wypadkową i  poprawę warunków pracy. W 2019 r. do podziału  jest minimum 50 mln zł - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 11.07.2018 r.). Jednak  szanse na wsparcie mają tylko najwięksi przedsiębiorcy - zauważa dziennik. Przy tym, możliwość ubiegania się o dofinansowanie będą mieć  tylko  nie zalegający z opłacaniem składek, terminowo opłacający podatki, których  przedsiębiorstwa  nie znajdują się w stanie upadłości, likwidacji i nie toczy się wobec nich postępowanie upadłościowe. Firma ubiegająca się o wsparcie z ZUS  będzie mogła uzyskać maksymalnie 60 punktów, na podstawie których ułożona zostanie lista rankingowa. Podmiot, który  będzie miał ich więcej, będzie miał też większe szanse na wsparcie - pisze gazeta. Każdy wniosek będzie sprawdzony pod kątem zgodności nie tylko z kodeksem pracy, lecz także z sześcioma rozporządzeniami dotyczącymi m.in. użytkowania maszyn, czynników szkodliwych dla zdrowia oraz minimalnych wymagań BHP. ZUS będzie sprawdzał wymogi formalne wniosku, a najważniejsza część oceny – czynników szkodliwych – zostanie przeprowadzona przez ekspertów Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego.
ZUS ma ogłosić pierwszy konkurs na projekty dotyczące „dofinansowania działań skierowanych na utrzymanie zdolności do pracy przez cały okres aktywności zawodowej, prowadzonej przez płatników składek”  16 lipca br., a już  23 sierpnia  "okienko zamknie się". Czasu na złożenie wniosków będzie więc mało - podkreśla  "DGP", zaznaczając, że "wniosek, który należy przedstawić, nie jest prosty, więc jego wypełnienie wiązać się będzie ze sporymi kosztami".
 Dziennik przypomina,  iż do końca 2017 r.  obowiązywała zasada "kto pierwszy, ten lepszy". W rezultacie  ZUS został zakorkowany lawiną 10,2 tys. wniosków. Wszystkie zostały ocenione pod względem formalnym. ZUS  na podstawie starych reguł wypłaci 138,934 mln zł. Jednak  3756 firm nie spełniło ogólnych zasad i nie dostanie ani grosza - twierdzi "DGP", powołując się na  Bartłomieja Celejewskiego z biura prasowego centrali ZUS.
Obowiązek dzielenia środków na prewencje w drodze konkursów wprowadził art. 37c. 1 ustawy z 27 października 2017 r. o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. poz. 2179).

Coraz więcej cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS

Według Elżbiety Rafalskiej, szefowej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), na  koniec  marca  2018 r. składki do ZUS odprowadzało już  476 tys. cudzoziemców. W tym, najwięcej ubezpieczonych pochodziło z Ukrainy, na drugim miejscu byli  Białorusini, zaś na trzecim  Wietnamczycy - podaje "Bankier.pl" (www.bankier.pl z 06.07.2018r.). Minister Rafalska podkreśla, ze cały czas wzrasta liczb osób zza granicy zgłaszanych do ubezpieczeń społecznych w ZUS. Jeżeli na koniec 2017 r. było ich 440 tys.,  to na koniec marca 2018 r. już 476 tys.
"To pokazuje, że ta praca jest legalizowana, odprowadzane są składki na ubezpieczenie społeczne" - zaznacza  Rafalska. Jak informuje portal, powołując się na Stanisława Szweda, wiceministra resortu rodziny, pracy i polityki społecznej,    do końca maja 2018 r. wydano ponad 152 tys. zezwoleń na pracę i blisko 570 tys. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi.
Co istotne, od stycznia 2018 r. obowiązują nowe zasady sezonowego zatrudniania cudzoziemców.  Nowe rozwiązania dotyczą pracy krótkoterminowej, wykonywanej przez obywateli m.in. Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy, którzy będą mogli skorzystać z uproszczonej procedury dostępu do rynku pracy. Pracodawcy mają m.in. obowiązek informowania urzędów o wszelkich zmianach dotyczących przebiegu zatrudnienia cudzoziemców. I tak, zgodnie z nowelizacją, obok zezwoleń na pracę, które mogą zostać wydane przez wojewodę na okres do trzech lat, wprowadzone zostało zezwolenie na pracę sezonową, wydawane przez starostę na dziewięć miesięcy w roku kalendarzowym - pisze "Bankier.pl". Ponadto, nowe przepisy zakładają stworzenie rejestru pracy cudzoziemców. Ma on zawierać informacje dotyczące klasycznych zezwoleń na pracę, zezwoleń na pracę sezonową, oświadczeń składanych w celu wpisania do ewidencji oraz informacji starosty o braku możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych na lokalnym rynku pracy. Nowelizacja wprowadza także opłatę 30 zł za rejestrację oświadczenia pracodawcy o potrzebie zatrudnienia cudzoziemców.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT