Obniżenie wieku emerytalnego daje nadzieję większej sprawiedliwości w ujęciu międzypokoleniowym

Obniżenie wieku emerytalnego jest  dobrym  pomysłem,  o ile będzie częścią szerszej reformy systemu - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 10.08.2016 r.). Według gazety, powrót do wieku emerytalnego sprzed reformy stopniowo podwyższającej i zrównującej wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn ma być zarazem "realizacją politycznych obietnic polskich władz oraz odpowiedzią na oczekiwania społeczne".  Podwyższeniu wieku emerytalnego według Eurobarometru przeciwnych  jest 55 proc. Europejczyków. W opinii gazety,  podwyższenie wieku emerytalnego było "szczególnie niesprawiedliwe i krzywdzące dla kobiet" ( w 2012 r. mającym  około 40 lat), którym  z  dnia na dzień wydłużono perspektywę dalszej pracy z 20 do 27 lat (o 35 proc.). Zdaniem  "DGP",  wiek emerytalny powinno się podwyższać wobec osób, które dopiero rozpoczynają swoje życie zawodowe. Ponadto, "urodzeni wcześniej mają się lepiej od urodzonych później" - podkreśla dziennik - a więc niższe składki, wyższe emerytury, wcześniejszy wiek emerytalny. Młodsze  pokolenia  objęte systemem zdefiniowanej składki mają perspektywę przeciętnie niższych  emerytur." Stąd przerzucanie kolejnych ciężarów na kolejne generacje powinno zostać ograniczone" - twierdzi "DGP", podkreślając, że  projekt prezydenta Andrzeja Dudy idzie w kierunku zmniejszenia różnic międzypokoleniowych w poziomie wieku emerytalnego.
W opinii gazety, " zbyt daleko idące pogarszanie warunków uczestnictwa w systemach emerytalnych rodzi w społeczeństwie niechęć do ubezpieczeń społecznych w ogóle, w tym zjawisko ucieczki od składki". Projekt prezydenta Dudy przywraca uprzywilejowanie wyrównawcze dla kobiet oraz zmierza w kierunku zagwarantowania większej sprawiedliwości w systemie emerytalnym w ujęciu międzypokoleniowym. Należy to jednak potraktować jako pierwszy krok do szerszej reformy systemu emerytalnego w Polsce. Jest ona niezbędna, a w pełnym zakresie należy ją wprowadzić już w najbliższych latach.

TSUE rozstrzygnie, jaki wiek emerytalny przysługuje osobie  po  zmianie  płci

TSUE  rozstrzygnie, jak zmiana płci wpływa na świadczenie emerytalne. Czy osoba,  która  zmieniła płeć   ma prawo do emerytury jako mężczyzna,  czy jako kobieta ? Jak  pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.08.2016 r.),  chodzi o sprawę Brytyjki, która urodziła  się jako chłopiec i 21 lat temu przeszła operację zmiany płci, w 2008 r. skończyła 60 lat i  zgodnie z brytyjskim prawem weszła w wiek emerytalny. Jej  wniosek spotkał się jednak  z  odmową - pisze dziennik -  ponieważ Brytyjka nigdy nie otrzymała oficjalnego certyfikatu potwierdzającego płeć (zgodnie z ustawą o uznaniu płci z 2004 r. (Gender Recognition Act) osoby transseksualne w Wielkiej Brytanii otrzymują formalne zaświadczenie potwierdzające ich płeć w oczach prawa). Sprawa ta trafiła do sądu, który uznał jednak, że brak zaświadczenia o płci oznacza, że powódka  w świetle prawa jest postrzegana jako mężczyzna. A to  oznacza, że na emeryturę może przejść dopiero po 65 roku życia - podaje gazeta.  Kolejne instancje podtrzymywały wyrok.  W 2014 r. Brytyjka przegrała sprawę w Sądzie Apelacyjnym i odwołała  się  do Sądu Najwyższego,  "zarzucając rządowi Wielkiej Brytanii naruszenie unijnej dyrektywy o równym traktowaniu kobiet i mężczyzn w systemach zabezpieczenia społecznego pracowników". Jak podaje "DGP",  art.  5 dyrektywy stanowi, że niedopuszczalna jest „jakakolwiek dyskryminacja ze względu na płeć, bądź bezpośrednio, bądź pośrednio poprzez odniesienie zwłaszcza do stanu cywilnego lub rodzinnego”.
Brytyjski Sąd Najwyższy zdecydował o przekazaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Coraz mniejsze zyski PTE

Zyski powszechnych towarzystw emerytalnych w pierwszym półroczu 2016 r. spadły do 216 mln zł, podczas gdy  w analogicznym okresie ub.r. były o  11 mln wyższe - informuje "Parkiet" (Nr z 13.08.2016 r.). Według gazety, za  spadek  "w głównej mierze" odpowiadają mniejsze przychody wynikające z zarządzania OFE,  czyli główne źródło dochodów PTE. Wpływy te spadły o 3,6 proc., z 457 mln zł do 441 mln zł. Natomiast  koszty zarządzania PTE wzrosły o 3,5 proc. rok do roku. "P"  tłumaczy,  iż wzrost kosztów  PTE nie wynika  z reklamy,  ponieważ   na promocję towarzystwa emerytalne wydały o 40 proc. mniej niż przed rokiem. Zaś za  wzrost kosztów odpowiadają głównie wynagrodzenia oraz tajemnicze usługi obce (obie pozycje urosły o 2 proc.). Gazeta przypomina, iż  po ostatniej regulacji  w systemie emerytalnym w 2014 r.,  kiedy to OFE straciły ponad połowę aktywów, PTE   zaczęły szybko zaciskać pasa, zmniejszając głównie    zatrudnienie. W 2014 r.  koszty z tytułu wynagrodzeń spadły we wszystkich PTE o 10 mln zł (o 11 proc.). Przy tym średnia liczba etatów w  PTE spadła  w 2014 r.  z 44 do 37 - podaje "Parkiet" -   w  2015 r.  tendencja  ta się utrzymała (koszty wynagrodzeń ponownie spadły o kolejne 10 proc. do 76 mln zł).
Dziennik  twierdzi, iż jeśli weźmie się  pod uwagę fakt, iż  w ciągu roku aktywa w otwartych  funduszach emerytalnych zmniejszyły się o ponad 12 proc., to  spadek przychodów OFE nie jest aż tak duży.

Czy III  filar według projektu wicepremiera Morawieckiego wypali ?

Pomysły wicepremiera Mateusza Morawieckiego  adresowane są dla  sektora prywatnego, a  nie obejmują m.in. nauczycieli, policjantów i wojskowych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.08.2016 r.). Gazeta  przypomina, iż  z początkowych wypowiedzi M.Morawieckiego wynikało, że reforma obejmie wszystkich pracujących Polaków. Wszyscy   objęci programem oszczędzania w trzecim filarze, zaproponowanym przez resort rozwoju mieli zyskać dodatkowo  do przyszłego świadczenia emerytalnego kwotę  od  1400 do 2400 zł  miesięcznie -  podaje dziennik. Jak jednak  przyznaje w rozmowie z " DGP" Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju,  na obecnym etapie rząd zamierza objąć zmianami jedynie pracowników sektora prywatnego. "Inne rozwiązanie nie wchodzi ponoć w grę. A to dlatego, że wymagałoby gruntownych zmian w planowanych wydatkach budżetowych" - pisze gazeta. Dlaczego ? Ponieważ  program emerytalny Morawieckiego przewiduje,  że część środków na rzecz pracowników odłożą ich pracodawcy - wyjaśnia "DGP". Zdaniem  prof. Marka  Chmaja z Uniwersytetu  SWPS, "nie  ma jeszcze projektu ustawy, ale już teraz widać, że będzie bardzo ciężko obronić takie rozwiązanie pod względem jego zgodności z konstytucją (...) wyłączenie z niego urzędników stanowiłoby ich dyskryminację". Z kolei   wysocy rangą urzędnicy państwowi przyznają, że "objęcie reformą, której elementem jest wkład finansowy pracodawcy, zatrudnionych w budżetówce byłoby szalenie trudne".  Marcin Wojewódka, wiceprezes ZUS twierdzi, że "najlepiej byłoby wprowadzić obowiązek oszczędzania w trzecim filarze przez wszystkich pracujących".  Podobnie twierdzi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy (RzF), przyznając, iż " system powinien być powszechny". Zdaniem A. Wiktorow, "gdyby Biuro Rzecznika Finansowego miało partycypować w dodatkowym odkładaniu pieniędzy na emeryturę przez zatrudnione w nim osoby, konieczne byłyby dodatkowe środki. W przeciwnym razie trzeba by zmniejszyć liczbę etatów" - pisze "DGP". Z kolei w opinii  Małgorzaty Starczewskiej -Krzysztoszek, głównej  ekonomistki  Konfederacji Lewiatan. "jeśli władza nie ma pieniędzy na wsparcie zatrudnionych w sektorze publicznym, powinna przyjrzeć się wydatkom". Gazeta ostrzega, powołując się na  prof.  Leokadię Oręziak ze Szkoły Głównej Handlowej (SGH),  że środki gromadzone w III filarze nie podlegają jakiejkolwiek ochronie, a lokowane są w ryzykownych instrumentach finansowych. "Jeśli więc tuż przed wypłatą nastąpi krach na giełdzie, może się okazać, że obywatel przez kilkadziesiąt lat zbierał pieniądze na emeryturę, ale wskutek kryzysu ich nie otrzyma" - pisze "DGP".

OFE kupują coraz więcej  akcji spółek notowanych na GPW

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych (GPW) ponownie jest atrakcyjna dla otwartych funduszy emerytalnych (OFE) - donosi "Rzeczpospolita"(Nr  z 11.08.2016 r.). Jak podaje dziennik, zwyżki na warszawskim parkiecie ponownie  zachęciły fundusze emerytalne  do zakupów akcji na warszawskiej GPW.   OFE ponoć. nie brały akcji  z GPW  „tak ochoczo  od trzech lat”.
Według gazety,  lipiec br.  był  "trzecim kolejnym miesiącem, w którym wartość sprzedaży akcyjnego portfela OFE na warszawskiej giełdzie została zdominowana przez kupno". Z szacunków  analityków  DM Trigon wynika  zaś, że  dodatnie saldo wyniosło niemal 900 mln zł. Z kolei według wyliczeń analityków DM BZ WBK, zakupy netto akcji przez OFE  na warszawskiej  giełdzie sięgnęły  w lipcu 2016 r. 910 mln zł.
"Rzeczpospolita"  zauważa, iż kwoty te uwzględniają udział w sprzedaży 10- proc. pakietu Pekao, szacowanego na 3.3 mld zł.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT