Ochrona przedemerytalna dla większej ilości Polaków

W najbliższych latach około miliona Polaków nie będzie można zwolnić z pracy, pomimo że osiągną wiek emerytalny. Rząd wprowadził przepisy,  które gwarantują ochronę przedemerytalną  większej liczbie Polaków - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 05.09.2017 r.). W opinii dziennika, skorzystają z nich  kobiety urodzone od 2 lipca 1956 r. do 1 października 1961 r. oraz  mężczyźni urodzeni między 2 lipca 1951 r. a 1 października 1956 r. "Wszyscy oni będą chronieni przed zwolnieniem z pracy nawet po ukończeniu 60 i 65 lat, kiedy już zyskają prawo do świadczenia" - twierdzi "Wyborcza". "GW" podkreśla, że o tym,  czy ochrona nas obejmuje, czy nie, zdecyduje data wręczenia wypowiedzenia. Tak więc,  jeżeli  pracodawca wręczy nam wypowiedzenie nawet dzień przed objęciem nas okresem ochronnym, mimo że wypowiedzenie kończy się już w tym okresie, to musimy się pożegnać z etatem - ostrzega  dziennik.  Ponadto, nie można obniżyć pensji pracownikowi, któremu brakuje 4 lat do emerytury, albowiem "wynagrodzenie może być zmniejszone tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdy np. zmieniono w zakładzie układ zbiorowy".
Jednak  aby skorzystać z przepisów o okresie ochronnym, trzeba być zatrudnionym na umowie o pracę  na czas nieokreślony. Natomiast  jeśli  "wykonujemy   pracę u kilku pracodawców, to mamy prawo do ochrony przed wypowiedzeniem u każdego z nich osobno" - twierdzi gazeta.
Według "GW", pracodawca " może bezkarnie zwolnić pracownika, któremu brakuje 4 lat do emerytury, gdy ten pobiera już wcześniejszą emeryturę i czteroletnia ochrona przed zwolnieniem rozpoczęła się już w 2016 r. po ukończeniu przez niego 63 lat". 
W przypadku osób zatrudnionych na czas określony okres ochronny nie obowiązuje i praca kończy się  wraz  z końcem  umowy.
Można  także  zwolnić z pracy osoby,  które uzyskały rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Okresy ochronne nie obowiązują także - podaje dziennik - w przypadku zwolnienia dyscyplinarnego, likwidacji zakładu pracy lub gdy sąd ogłasza jego upadłość (można wtedy starać się o świadczenia przedemerytalne).
"Prawo zakazuje zwalniania pracownika z powodu nabycia przez niego uprawnień emerytalnych. Potwierdził to Sąd Najwyższy, który takie działanie uznał za dyskryminację" - podkreśla "GW".

Szef PFR: ZUS także potrzebuje giełdy

Zdaniem  Pawła  Borysa, prezesa  Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), aktywa zgromadzone w Funduszu Rezerwy Demograficznej wzrosną do 60 mld zł, a polityka inwestycyjna FRD może być bardziej efektywna  niż  dzisiaj – pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 05.09.2017 r.). Szef PFR przyznał w wywiadzie dla gazety, iż   Program Budowy Kapitału, czyli reforma zabezpieczenie emerytalnego "powinna ruszyć"  w drugiej połowie 2018 r.. "Został już zgłoszony projekt ustawy o tzw. REITach, czyli funduszach nieruchomości. Kolejne ustawy powinny wkrótce też trafić na ścieżkę legislacyjną. (...) Stąd koniecznych jest wiele konsultacji, np. z Ministerstwem Rodziny i Pracy." - informuje dziennik. P. Borys powiedział "Rz", iż  "nieudane wprowadzenie II filara systemu emerytalnego i jego „reforma" z 2013 r. doprowadziły do tego, że dzisiaj ten system praktycznie nie spełnia  żadnej  roli. Nic nie wnosi ani do systemu emerytalnego, ani nie wzmacnia rynku kapitałowego. Kontynuowanie jego funkcjonowania tylko zwiększa niepewność wszystkich jego uczestników.”  W opinii prezesa PFR,  propozycja przekazania  25 proc. aktywów OFE  do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) jest  kompromisem pomiędzy koncepcjami,  zakładającymi  przeniesienie całości środków z OFE do kasy państwa, a  tymi,  które postulują sprywatyzowanie środków z OFE. "Ten kompromis powoduje, że nikt nic nie traci, nic nikomu nie jest zabierane. To uczciwa nowa umowa społeczna dotycząca zabezpieczenia emerytalnego" - twierdzi Borys. W jego opinii, PFR może być dobrym parterem dla ZUS w zakresie współpracy przy zarządzaniu FRD, a zgromadzone tam  środki mogą być lokowane np. w  inwestycje infrastrukturalne. "Większość inwestorów w takich projektach na świecie to (...) fundusze emerytalne, ze względu na długi horyzont inwestycyjny, który jest idealnie dopasowany do profilu takich funduszy. Jednocześnie infrastruktura jest bezpieczna, ponieważ są to realne aktywa, które nie znikną z dnia na dzień" - podkreśla szef PFR. Jeśli zaś chodzi o pozostałe 75 proc. aktywów OFE, które ma zostać "sprywatyzowane", zdaniem prezesa Borysa, nie trzeba się o nie obawiać.
 Gdyby  cały system emerytalny był oparty o rynek kapitałowy,  "to powiedziałbym, że to jest niezdrowe. Jeżeli jednak mamy zróżnicowanie, większość środków jest w systemie gwarantowanym przez państwo, a druga, niewielka część oparta o rynek kapitałowy, który wzmacnia gospodarkę, to z punktu widzenia oszczędzających jest to właściwy model"- twierdzi Paweł Borys.  I przypomina, że  obecnie ponad 100 mld zł aktywów OFE jest zainwestowanych na warszawskiej giełdzie. " Jeżeli nasze składki emerytalne trafiają na ten rynek kapitałowy, to one wzmacniają notowane tam firmy. To poprawia potencjał gospodarczy Polski. A od kondycji gospodarki zależą także nasze emerytury w I filarze".

Wzrost aktywów  w  trzecim filarze emerytalnym

Na koniec pierwszego  półrocza 2017 r. wartość oszczędności Polaków, zgromadzonych na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) oraz  indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE)  wyniosła 8,8 mld zł  i  była o 1,1 mld zł wyższa niż na koniec 2016 r. - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 05.06.2017 r.) za  Analizy Online. Według dziennika,  najszybciej  rosły  oszczędności  gromadzone  w  dobrowolnych funduszach emerytalnych (DFE), zarządzanych przez powszechne towarzystwa emerytalne (o 28 proc.). "PB" zauważa przy tym,  iż  DFE mają jednak stosunkowo niewielkie aktywa, sięgające  nieco ponad 200 mln zł. Natomiast w omawianym czasie najwięcej zarobiły towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI), które odnotowały łącznie  przyrost aktywów o 375 mln zł (wzrost o 15 proc.). Z kolei na konta IKE i IKZE w bankach klienci wpłacili w ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. blisko 210 mln zł - podaje gazeta.

ZUS sprawdzi dochody dorabiających  wcześniejszych emerytów

Na zmianie   przepisów  w sprawie wieku emerytalnego, które z dniem  1 października 2017 r. wchodzą w życie  (obniżenie wieku emerytalnego), zyskają wcześniejsi świadczeniobiorcy,  którym obecnie Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS)  ogranicza wypłatę -   informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 04.09.2017 r.). Radosław Milczarski z Biura Prasowego ZUS  podkreśla  w  dzienniku, że  "emerytom, którzy ukończyli powszechny wiek emerytalny  od  1  października  2017 r., świadczenia przysługują w pełnej wysokości, niezależnie od wysokości przychodu osiąganego z pracy zarobkowej". Gazeta podaje, że  ZUS  chce  w związku z  tym "prześwietlić" dorabiających emerytów.  Osoby  z  zawieszoną wypłatą wcześniejszej emerytury, które osiągnęły obniżony wiek emerytalny, zamiast oczekiwanych pieniędzy mogą wiec   otrzymać  list   z ZUS w tej sprawie - pisze gazeta.
"DGP" komentuje,  że  wprawdzie ZUS  na swojej stronie internetowej podaje,  iż wypłata świadczenia emerytalnego w pełnej wysokości przysługuje z urzędu, to  "w teorii procedura jest jasna, ale praktyka może być bardziej skomplikowana".
 
Najubożsi emeryci dostaną jednorazowy dodatek  500 zł ?

Ministerstwo Pracy stworzyło program dla seniorów podobny do programu 500 zł plus na dziecko - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 06.09.2017 r.). Według dziennika, kwotę  500 zł (nie wiadomo, netto czy brutto) jednorazowego dodatku mają dostać emeryci, których świadczenie emerytalne z ZUS  nie przekracza 1500 zł.  Wypłata tego dodatku ma nastąpić w marcu 2018 r. razem z coroczną waloryzacją. Tyle,  że wymaga to akceptacji  premier Beaty Szydło oraz wicepremiera i ministra finansów Mateusza Morawieckiego.
Gazeta przypomina, iż  w  marcu br.  rząd  zdecydował, iż  najniższa emerytura  wzrośnie  z  882,56 zł do 1 tys. zł, a więc o blisko 118 zł. Podwyższenie o  tę kwotę  świadczenia  objęło 800 tys. emerytów i rencistów  podlegających ZUS, a także 285 tys. osób pobierających renty socjalne i około  350 tys. rolników,  pobierających emerytury i renty z KRUS.
Z kolei w  2018 r. najniższe emerytury i inne świadczenia mają być  podwyższane tylko o wskaźnik waloryzacji. O  wysokości kwoty  podwyżki zdecydują  więc:  inflacja w gospodarstwach emeryckich (podwyżki cen towarów, które głównie kupują emeryci) oraz  realny wzrost płac z roku poprzedzającego waloryzację - podkreśla "Wyborcza".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT