Od początku 2018 r. ok. pół miliona firm w Polsce zalega 3,5 mld zł wobec ZUS

Nie wszyscy przedsiębiorcy korzystają na okresie prosperity gospodarczej. Od początku 2018 r. pół miliona firm w Polsce nie odprowadziło 3,5 mld zł składek na ubezpieczenia społeczne do ZUS, zaś kolejne 2,8 mld zł ZUS potrącił z bieżących wpłat na pokrycie długów sprzed lat - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 24.09.2018 r.).  "Te alarmujące dane są efektem działania od początku tego roku nowego systemu poboru i weryfikowania wpłat składek" - podkreśla gazeta.
Według dziennika, największą grupę zadłużonych przedsiębiorców stanowią najmniejsze firmy, niezatrudniające pracowników. I tak,  przeszło 300 tys. osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą i płacących składki za siebie, nie dopłaciło w pierwszej połowie tego roku 587,5 mln zł. Gazeta podaje, iż przeciętnie taki dług na jedną osobę wynosi zaledwie 1 955 zł. Tak więc przedsiębiorcy nie  powinni mieć większych problemów z uregulowaniem tych zaległości - pisze "Rz".  Podobnie jest w przypadku firm zatrudniających do 20 pracowników. Z tej grupy zalega w ZUS już na prawie 1,3 mld zł blisko 210 tys. takich podmiotów,  co przeciętnie na jedną taką firmę daje kwotę 6 tys. zł - donosi dziennik. W opinii gazety, "najgorzej jest w największych firmach zatrudniających powyżej 20 pracowników - niewiele ponad 15 tys. podmiotów - które łącznie mają  prawie 1,7 mld długu wobec  ZUS, a "przeciętna kwota zaległości na jedną taką firmę grubo przekracza 100 tys. zł".
Zdaniem prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes ZUS, "pomimo dobrej sytuacji gospodarczej są branże, które od dłuższego czasu mają problem z płynnością i bieżącym regulowaniem swoich zobowiązań, jak np. szpitale".
Łukasz Kozłowski, ekonomista w Federacji Przedsiębiorców Polskich twierdzi w "Rz", iż jest to  "sygnał, że w części firm zaczyna się dziać coś niedobrego i nie korzystają one z fantastycznej koniunktury gospodarczej (...) Ten sygnał powinien zostać odebrany przez nasz rząd, bo to może być początek końca wzrostu gospodarczego". Potwierdzają to dane dotyczące zwiększonej liczby upadłości firm w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W opinii  Jeremiego Mordasewicza, eksperta Konfederacji Lewiatan, "dobrym przykładem może być tu budowlanka". Albowiem "gdy drożeje zatrudnienie, materiały, sprzęt i usługi transportowe, niektóre firmy idą pod wodę"- zauważa ekspert. "Te problemy ma także handel" - dodaje Mordasewicz.

PPK  mają   przede  wszystkim  zgromadzić kapitał na potrzeby polskiej gospodarki

Z uzasadnienia do rządowego projektu PPK wynika, iż  Polska potrzebuje oszczędności, aby bezpiecznie finansować długoterminowe inwestycje, zaś PPK mają być środkiem do realizacji tych zamierzeń - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 24.09.2018 r.). Zaś emerytury tak "trochę przy okazji".  Z symulacji zamieszczonych w projekcie ustawy wynika wprawdzie - pisze dziennik - że stopy zastąpienia (czyli wielkość świadczeń emerytalnych w porównaniu do ostatniej pensji) będą nawet niezłe, "jednak eksperci, którzy zajmują się systemem ubezpieczeń społecznych, powątpiewają w rzetelność tych wyliczeń. To ma być wabik dla potencjalnych uczestników, bo jeśli zainteresowanie PPK nie będzie dostatecznie duże, cały plan spali na panewce."
Jesteśmy importerem kapitału, co widać choćby w statystykach Narodowego Banku Polskiego (NBP) - łączne polskie zobowiązania wobec zagranicznych podmiotów szacowne są na o prawie 2,2 bln zł. Z tego 40 proc.  to bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ), które raczej nie odpłyną od razu w wyniku jakiegoś globalnego wstrząsu i nie trzeba ich, w odróżnieniu np. od długu zagranicznego,  na bieżąco obsługiwać. Zdaniem "DGP", "PPK mają być początkiem bardzo długiej operacji, u której kresu jest odcięcie nas od tej zagranicznej kroplówki".  Autorzy projektu PPK zakładają bowiem , że w ciągu pierwszych 11 lat działania programu aktywa emerytalne Polaków zwiększą się do 339,7 mld zł, a więc  niemal ulegną podwojeniu  w porównaniu do obecnego stanu. Ponadto, program PPK oprócz celów makro  ma jeszcze za zadanie  wzmocnienie polskiego rynku kapitałowego, który mocno podupadł po rozmontowaniu otwartych funduszy emerytalnych (OFE) i zaprzestaniu prywatyzacji państwowych spółek  - komentuje gazeta.  PPK ma być więc kołem zamachowym polskiej giełdy, poprawić jej płynność, zwiększyć bazę inwestorów itd. Według założeń autorów ustawy o PPK, już od trzeciego roku funkcjonowania planów rynek ma pozyskiwać 15–16 mld zł rocznie - podkreśla dziennik. I przypomina, iż "OFE w swojej szczytowej formie lokowały na parkiecie około 600 mln zł miesięcznie". Tyle, że "specyfika inwestycji zupełnie inna" - zauważa „DGP". Dlaczego ? Zdaniem gazety,  niskie opłaty za zarządzanie PPK (próg w wysokości 0,6 proc. aktywów),  zewnętrzny punkt odniesienia dla stóp zwrotu oraz zakładana większa konkurencja między poszczególnymi PPK, niż to było w przypadku OFE, "sprawią, że odpowiedzialni za dodatkowe oszczędności emerytalne będą staranniej dobierać spółki, w które zainwestują".

Ewentualne   zmiany w tzw. 30-krotności  możliwe  po wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Jak  informuje "Interia.pl"(www.interia.pl z 24.09.2018 r.), powołując się na  stanowisko Ministerstwa Finansów (MF) w odpowiedzi na interpelację poselską,  „ewentualne zmiany w tzw. ustawie o zniesieniu 30-krotności będą możliwe po wyroku Trybunału Konstytucyjnego„ .  I tak, według resortu finansów, sprawa zgodności z Konstytucją RP  „ ustawy z dnia 15 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw, znoszącej limit trzydziestokrotności składek na ubezpieczenia społeczne, jest obecnie przedmiotem postępowania w Trybunale Konstytucyjnym, wszczętego w ramach tzw. prewencyjnej kontroli konstytucyjności ustaw przez Prezydenta RP". Dlatego też  „ ewentualne podjęcie działań legislacyjnych (...) może nastąpić dopiero po rozstrzygnięciu sprawy przez Trybunał Konstytucyjny" -  twierdzi MF.
Ustawa o zniesieniu 30-krotności zakłada zniesienie górnego limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, powyżej którego teraz nie płaci się składek (tzw. 30-krotność). Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe ma być odprowadzana od całości przychodu, a więc analogicznie jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego – podaje portal.
„Interia.pl” przypomina, iż  Trybunał Konstytucyjny (TK) miał w lipcu 2018 r. rozpatrzyć zaskarżaną przez Andrzeja Dudę, Prezydenta RP,  ustawę o tzw. zniesieniu 30-krotności, ale rozprawę odwołał.  Prezydent  RP  w styczniu br. skierował do TK  wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy (zastrzeżenia prezydenta RP  dotyczą "dochowania standardów procesu legislacyjnego").

Nowe  preferencje ZUS dla  prowadzących  pozarolniczą  działalność gospodarczą

Od 30 kwietnia 2018 r. osoby prowadzące  pozarolniczą  działalność gospodarczą, a które osiągają wyjątkowo niskie przychody, nie muszą w ogóle płacić składek na ubezpieczenia społeczne. Kiedy potem zaczną zarabiać więcej, przez pierwsze sześć miesięcy i tak są zwolnione z ZUS  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 28.09.2018 r.). Jak podaje dziennik, chociaż  przedsiębiorca musi zgłosić się do ubezpieczeń sam , to obowiązek ubezpieczeniowy powstaje z mocy prawa od dnia, w którym rozpoczęto prowadzenie działalności gospodarczej. Większość osób wiąże tę chwilę z dniem wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), ale nie jest to  tak do końca. "Wpis oznacza tylko domniemanie, że dana osoba prowadzi działalność. Domniemanie to może być jednak obalone. Podobna zależność zachodzi w drugą stronę – to, że ktoś nie wpisał się do CEIDG, nie oznacza, że nie może zostać uznany za prowadzącego działalność" - zauważa „DGP".  Albowiem przepisy ubezpieczeń społecznych nie posługują się pojęciem „przedsiębiorca”. Według gazety, "na tej płaszczyźnie funkcjonuje ono jako pewien skrót myślowy, który oznacza jedną z kategorii osób prowadzących pozarolniczą działalność (bo to tym właśnie pojęciem operuje ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych)".  Jeśli więc działalność danej osoby spełnia ten warunek, powinna ona zgłosić się do CEIDG jak i do ZUS.  
Dziennik przypomina, iż prawo przedsiębiorców, które zastąpiło obowiązującą do 2018 r. ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, wprowadziło w jej definicji istotną zmianę. Otóż za działalność  gospodarczą obecnie nie jest  uważana  "działalność, która, co prawda, jest zarobkowa i wykonywana w sposób ciągły, ale przychód z niej należny nie przekracza w żadnym miesiącu 50 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia, a osoba, która ją wykonuje, w okresie ostatnich 60 miesięcy nie wykonywała działalności gospodarczej". Taka drobna działalność to działalność nieewidencjonowana.
Prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą (przedsiębiorca) podlega obowiązkowi ubezpieczenia emerytalnego i rentowego, a także wypadkowego.  Musi także opłacać składki na ubezpieczenie zdrowotne. Dobrowolnie może podlegać ubezpieczeniu chorobowemu.

Policjanci na emeryturę w wieku 45 lat ?

Jak informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 22.09.2018 r.), rząd ustępuje policjantom. Według "Wyborczej", Joachim Brudziński, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA)   "wystraszył się planowanej wielkiej manifestacji mundurowych"  i   21 września  br. spotkał się z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych,  skupiającą  m.in. policjantów, strażaków i pograniczników.  Minister Brudziński zgodził się spełnić większość ich postulatów - pisze dziennik. Wprawdzie gazeta podkreśla, że "zarówno resort, jak i związkowcy nie chcą zdradzać szczegółów rozmowy", to jednak podaje, jakie  propozycje szef MSWiA miał złożyć służbom mundurowym. I tak,  policjanci mieliby m.in. odchodzić na emeryturę w wieku 45 lat, i dostawać 100 proc. pensji na L4 (dla funkcjonariuszy tzw. „pierwszej linii”, czyli biorących udział w akcjach policyjnych, zatrzymywaniu przestępców czy  rozpracowywaniu gangów itp.).  Do tego nadgodziny płatne w 100 proc. oraz podwyżki w 2019 r. w wysokości  610 zł, płatne w dwóch transzach: od 1 stycznia i od 1 lipca - donosi "Wyborcza". W opinii dziennika,  oznacza to wycofanie się z reformy poprzedniego rządu PO-PSL.
"GW" przypomina, iż  w czerwcu 2014 r. weszła w życie ustawa zmniejszająca wynagrodzenie mundurowych na chorobowym ze 100 do 80 proc. pensji (wcześniej funkcjonariusze policji, straży pożarnej czy straży granicznej przebywający na zwolnieniu dostawali 100 proc. poborów z dodatkami i nagrodą roczną).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT