Plan na życie prześwietlony

Czy kupując produkt ubezpieczeniowy, kierując sie  jego reklamą internetową,  wybierzemy dla siebie optymalne rozwiązanie ?  "Gazeta Wyborcza"(Nr z 08.02.2010 r.) przeanalizowała  koszty ubezpieczenia  "Planu na życie" z  PZU Życie na podstawie jego reklamy internetowej i stwierdziła, że są one  wyższe (w stosunku do sumy ubezpieczenia)  niż w innych tego typu produktach, oferowanych przez konkurencyjne firmy. W "Planie na życie"  klient PZU sam wybiera, jaka część jego składki ma pójść na część ochronną, czyli zagwarantować wypłatę rodzinie odszkodowania w przypadku jego śmierci, a jaka ma zostać zainwestowana z myślą o dodatkowej emeryturze w przyszłości. Te pieniądze będą lokowane w zwykłe fundusze inwestycyjne. PZU przekonuje - pisze "Wyborcza" -  że klient przez cały czas może sam decydować o składce - w trakcie umowy może zmieniać jej wysokość i częstotliwość opłacania, a nawet skorzystać z czasowego zawieszenia wpłat. Jednak  taka konstrukcja produktu,   łącząca   ubezpieczenie z inwestycjami, wiąże się z wysokimi  kosztami. Prowizje w "Planie na życie" zależą od tego, w jakich widełkach mieścić się będzie wpłata klienta (są trzy progi: do 349 zł, do 599 zł i powyżej 600 zł).  Według gazety, gdyby prawie całą składkę (w wysokości 200 zł miesięcznie) klient w wieku 35 lat  przeznaczył na część ochronną i nie inwestował pieniędzy w fundusze, to  za tę kwotę mógłby uzyskać ochronę  o sumie ubezpieczenia rzędu 330 tys. zł . Ale  gdyby np. kupił podobne ubezpieczenie (obejmujące również odszkodowanie w przypadku śmiertelnej choroby, utraty ręki, nogi albo wzroku) w jednej z konkurencyjnych firm, zapłaciłby za nie ok. 110-150 zł miesięcznie. Ponadto,  obowiązuje klienta tzw. opłata likwidacyjna, gdyby chciał wycofać pieniądze przed upływem 11. roku trwania planu. W pierwszym roku umowy ubezpieczeniowej tzw. opłata likwidacyjna wynosi... 100 proc. składek!

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT