Pracownicze programy emerytalne mają być bardziej bezpieczne

Do 13 stycznia 2019 r. Polska musi wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/2341 z 14 grudnia 2016 r. w sprawie działalności instytucji pracowniczych programów emerytalnych oraz nadzoru nad takimi instytucjami (Dz.Urz. UE L 354 z 23 grudnia 2016 r.) - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.09.2018 r.). Nowe przepisy nie będą dotyczyły  ZUS. I tak, od przyszłego roku Pracownicze Fundusze Emerytalne (PFE) będą tym samym zobowiązane do rozszerzenia obowiązków informacyjnych względem swoich członków. PFE będą musiały m.in. publikować w internecie zasady polityki inwestycyjnej. Jak dotąd  nie było takiego obowiązku - przypomina gazeta.  Dyrektywa nakłada też na te fundusze  obowiązek wprowadzenia m.in. zarządzania ryzykiem oraz audytu wewnętrznego. Chodzi o  dodanie nowego rozdziału technicznego określającego zasady zarządzania funduszem - podaje dziennik. Fundusze emerytalne  będą także musiały dodatkowo pozyskać zgodę organu nadzoru na prowadzenie działalności transgranicznej czy zawarcia umowy outsourcingu w zakresie zarządzania powierzonymi aktywami. Chodzi tu o nadzór krajowy: w Polsce -  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), czy  unijny – Europejski Urząd Nadzoru nad Ubezpieczeniami i Pracowniczymi Programami Emerytalnymi (EIOPA).
Według dyrektywy z 14 grudnia 2016 r., transgraniczna działalność instytucji pracowniczych programów emerytalnych powinna uwzględniać przepisy   prawa krajowego, mające zastosowanie w relacji między przedsiębiorstwem, oferującym program emerytalny, a jego uczestnikami i beneficjentami. Dyrektywa stanowi, iż działalność transgraniczna i transgraniczne przenoszenie programów emerytalnych to  dwie odrębne kwestie, które powinny być regulowane oddzielnymi przepisami.

PPK  wzorowane   na   rozwiązaniach brytyjskich ? 

Do pracowniczych planów kapitałowych (PPK) wszyscy pracownicy mają być zapisani z automatu. Tak to działa nie tylko w Polsce. Według "Rzeczpospolitej"(Nr z 18.09.2018 r.), rząd nie ukrywa, że PPK są wzorowane na rozwiązaniach stosowanych w innych krajach. "Z raportu przygotowanego na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj wynika, że najbliżej nam do systemów w Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i w Turcji" - pisze dziennik. Na przykład w Nowej Zelandii, która pierwsza na świecie wdrożyła w 2007 r.   dobrowolny pracowniczy program emerytalny  z automatycznym zapisem (do programu automatycznie zapisywani są nowi pracownicy), pracownik może przekazywać na fundusz emerytalny 3, 4 lub 8 proc. swojego wynagrodzenia brutto. Dla pracodawcy minimalna składka to 3 proc. wynagrodzenia brutto, ale może on dobrowolnie wpłacać wyższe kwoty - podaje  gazeta. Tutaj  państwo zachęca do udziału w programie poprzez coroczną dopłatę (od 2011 r. wynosi maksymalnie 521,43 dol. nowozelandzkich); składki pracownika są obciążone podatkiem dochodowym. Natomiast od 1 kwietnia 2012 r. także składki pracodawcy zostały obłożone specjalnym podatkiem - informuje "Rz". Z kolei Brytyjczycy wprowadzili pracownicze programy emerytalne z automatycznym zapisem w 2008 r. I tak, przez pierwsze dziesięć lat działania programu minimalna składka wynosiła 2 proc.. (co najmniej 1 proc. wpłacał pracodawca). Natomiast obecnie składka pracownika stanowi  3 proc., a pracodawca powinien dołożyć przynajmniej 2 proc.  Jak zaznacza  "Rz", "od kwietnia 2019 r. pracownik będzie płacił 5-proc. składkę, a minimalny wkład pracodawcy wyniesie 3 proc. Pracodawca może wziąć na siebie część lub całość składek pracownika". Przy tym, pracownik nie otrzymuje "podarunku" od państwa, ale może skorzystać z ulgi podatkowej.
W każdym z tych krajów, po automatycznym zapisaniu, pracownik może zrezygnować z udziału w programie.

PO chce   znowelizować  ustawę  o  OFE

Poselski klub PO złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, którego celem ma być "ochrona pieniędzy",  zgromadzonych na rachunkach OFE przed "instrumentalnym wykorzystywaniem do poprawy bieżącego stanu finansów publicznych" - podaje "Puls Biznesu"(Nr z 20.09.2018 r.). Jak podaje dziennik (za PAP), projekt ten  ma tylko dwa artykuły, z których jeden zakłada, że "środki zgromadzone na rachunku członka funduszu nie są środkami publicznymi w rozumieniu przepisów o finansach publicznych i nie mogą być przeznaczone na inne cele niż określone w niniejszej ustawie". Natomiast drugi przewiduje,  że "wartość jednostek rozrachunkowych znajdujących się na rachunku członka funduszu nie może być obniżona poprzez ich umorzenie, przekazanie do innego podmiotu lub przekształcenie w inny instrument finansowy, jeżeli nie wynika to z przepisów niniejszej ustawy" - pisze gazeta.  W uzasadnieniu projektu noweli, jego autorzy  przypominają, że rozwiązania ustawy  z 2013 roku zmniejszyły znaczenie II filaru systemu emerytalnego dla systemu zabezpieczenia społecznego. Albowiem ustawa z 2013 r. "zniosła obowiązkowe uczestnictwo w OFE, obniżyła udział składki przekazywany do otwartego funduszu emerytalnego oraz dokonała znaczącego obniżenia aktywów OFE, poprzez umorzenie 51,5 proc. wartości jednostek rozrachunkowych znajdujących się na rachunku każdego członka OFE i zastąpienie ich zapisami, o takiej samej początkowej wartości, na indywidualnych kontach w FUS" - informuje "PB". Zdaniem autorów projektu,  nie oznacza  to jednak, że gromadzenie kapitału emerytalnego na rachunkach w otwartych funduszy emerytalnych nie ma znaczenia dla wysokości przyszłych emerytur. W ich opinii, "nawet ograniczone kwotowo transfery składek na rachunki OFE, przy właściwej polityce funduszy, mogą zwiększyć wysokość przyszłych emerytur"- zaznacza dziennik.

Emerytury z ZUS dla cudzoziemców

Polska   sukcesywnie   zawiera umowy międzynarodowe dotyczące koordynacji zabezpieczenia społecznego z kolejnymi krajami. Na ich podstawie cudzoziemcy mogą dostać polską emeryturę - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.09.2018 r.). Pojawiły się więc pytania, jak to wpłynie na stan naszych finansów publicznych. Czy polski ubezpieczony nie dopłaci do emerytury dla osoby, która większość składek odprowadziła na Ukrainie? Albo w Turcji lub Mongolii?" - pisze dziennik.  I wyjaśnia, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS) "jest bezpieczny", gdyż "minimalne świadczenie emerytalne będzie bowiem należne tylko tym, którzy w Polsce wypracują wymagany staż". Według "DGP", na przykład od 2014 r. obowiązuje umowa podpisana z Ukrainą w 2012 r., na mocy której "w pewnych przypadkach"  Ukrainiec, występując o emeryturę do ZUS, będzie mógł doliczyć sobie staż pracy uzyskany na Ukrainie. Gazeta  tłumaczy, iż  umowę z Ukrainą podpisywano w "zupełnie innej rzeczywistości ekonomicznej, a od tego czasu emigracja zarobkowa zza wschodniej granicy wzrosła lawinowo". Z kolei w  lipcu br. tego roku prezydent RP podpisał ustawę ratyfikującą polsko-turecką umowę o zabezpieczeniu społecznym, a w sierpniu kolejną – tym razem ratyfikującą  tego typu umowę z Mongolią. W kolejce do ratyfikacji czeka umowa z Izraelem, prowadzone są też negocjacje z Białorusią, a do tego planowane są kolejne porozumienia międzynarodowe.
W sytuacji  zwiększonej migracji pracowników,  takie  umowy umożliwiają  m.in. wzajemne zaliczanie stażu ubezpieczeniowego - podkreśla dziennik. Pracownik może więc wystąpić o emeryturę w jednym z państw,  w których  wiele lat pracował  i otrzymać świadczenie. Umowy nie dotyczą jednak tylko emerytur – koordynują one także reguły przyznawania rent, świadczeń chorobowych czy zasiłków dla bezrobotnych.
W ZUS  ubezpieczonych jest   obecnie  blisko 560 tys. obcokrajowców, gdy jeszcze w połowie 2016 r. było  ich nieco ponad 137 tys.  Blisko 75 proc. z nich stanowią Ukraińcy.

Kosztowne obniżenie wieku emerytalnego

Obniżka wieku emerytalnego bardziej obciąży budżet państwa niż  pierwotnie zakładano - twierdzi w  "Rzeczpospolitej"(Nr z 18.09.2018 r.) znany ekonomista  prof. Stanisław Gomułka. Ekspert komentuje w gazecie, iż  wprowadzając od  1 października 2017 r. minimalny wiek emerytalny w Polsce (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn), "władze podkreślały, że przejście na emeryturę w tym obniżonym wieku to prawo, a nie obowiązek". Spodziewano się przy tym,  że nie wszyscy Polacy z tego prawa skorzystają. Tymczasem z najnowszych informacji, ogłoszonych przez  Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że z nowych przepisów   skorzystało w pierwszych trzech kwartałach obowiązywania ustawy już  489,1 tys. osób, a więc dużo więcej, niż  oczekiwano w resorcie - zauważa ekspert. Przy tym  wydatki z tego tytułu w samym II kwartale 2018 r. wyniosły około  3, 3 mld zł, a więc  w skali roku nieco ponad 13 mld zł - pisze dziennik. A że prawdopodobnie liczba osób, które  skorzystają z  obniżonego wieku emerytalnego i wystąpią o świadczenie emerytalne  będzie rosła przez najbliższe kilka lat, więc w efekcie  "ostateczne skutki tylko w systemie ZUS trzeba teraz szacować na około 700 tys. dodatkowych emerytur i około 20 mld zł dodatkowych wydatków rocznie" – prognozuje  w  "Rz" prof. Gomułka. Ekonomista   podkreśla, iż  rozwiązania  ustawy obejmują także  osoby należące do systemu ubezpieczeniowego  KRUS, który w około 90 proc. finansowany jest z budżetu. Jest więc on więc "właściwie częścią systemu budżetowego, do którego należą m.in. służby mundurowe, górnicy, pracownicy wymiaru sprawiedliwości" - pisze w  dzienniku.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT